Co czwarty Polak miał romans w pracy. Dane pokazują, gdzie naprawdę się zaczyna

Mateusz Groen
14 lutego 2026, godz. 10:00
Opinie (229)
Biuro jako rynek matrymonialny? Statystyki nie pozostawiają złudzeń

Nie aplikacje randkowe, lecz wspólny projekt i codzienna współpraca coraz częściej stają się początkiem płomiennego romansu. Wspólny "excel", a dokładniej praca "kolonizuje nasz czas", więc siłą rzeczy przejmuje także funkcję rynku matrymonialnego. Romans w biurze to nie wpadka, tylko efekt uboczny... skoro dzielimy ze sobą open space, deadline'y i wspólne taski, to czasem zaczynamy dzielić też coś więcej niż plik w chmurze.






Romans w pracy zaczyna się przy wspólnym projekcie?



Jak oceniasz romanse w miejscu pracy?

Miejsce pracy już dawno przestało być wyłącznie przestrzenią wykonywania obowiązków. Dla wielu osób to dziś główna arena życia społecznego. Czyli również miłosnych podbojów. Skoro w biurze spędzamy osiem, dziewięć, a czasem więcej godzin dziennie, to właśnie tam tworzą się relacje, także te wykraczające poza zawodowy kontekst.

Serwis LiveCareer.pl przeprowadził badanie "Romanse w miejscu pracy" na próbie 454 aktywnych zawodowo Polaków, analizując ich doświadczenia, postawy oraz postrzegane konsekwencje relacji intymnych w środowisku pracy. Zebrane dane odsłaniają wyraźny dysonans: choć romanse zawodowe okazują się zjawiskiem stosunkowo częstym i społecznie widocznym, towarzyszy im ograniczona akceptacja normatywna.

Z badania wynika, że 61 proc. respondentów było świadkiem romansu w miejscu pracy. Co więcej, 26 proc. przyznaje, że sami weszli w taką relację. To oznacza, że romans zza biurka nie jest marginesem, lecz zjawiskiem, które dotyczy co czwartego pracownika i przestały to być opowieści rodem z serialu lub pikantnych plotek "tej jednej przyjaciółki".

Fast foodowe diagnozy. Wszyscy jesteśmy ekspertami od cudzych relacji Fast foodowe diagnozy. Wszyscy jesteśmy ekspertami od cudzych relacji
Co czwarty pracownik (26 proc.) miał romans w pracy. Częściej przyznają się do tego mężczyźni (31 proc.) niż kobiety (22 proc.).
Co czwarty pracownik w Polsce miał romans w miejscu pracy i choć mamy rok 2026, to dziś patrzymy na takie historie z większym sceptycyzmem, a jeszcze kilka dekad temu były one normą społeczną. Socjolodzy podają, że właśnie szkoła i zakłady pracy stanowiły przez lata podstawowy "rynek matrymonialny" i to tam tworzyły się związki. Zmieniły się regulaminy i wrażliwość społeczna, ale nie zmieniła się ludzka potrzeba bliskości.


Romans nie zaczyna się w delegacji



Wbrew stereotypowi, relacje romantyczne rzadko rodzą się podczas wyjazdów służbowych czy firmowych integracji. Najczęściej ich początkiem jest zwykła, codzienna współpraca. Aż 64 proc. osób, które miały romans w pracy, wskazało na wspólne wykonywanie obowiązków w tym samym dziale.

Z badania wynika, że romanse w miejscu pracy nie są rzadkością. Aż 61 proc. respondentów było świadkiem takiej relacji w swoim otoczeniu zawodowym (30 proc. deklaruje, że nie, a 9 proc. nie ma pewności). Jednocześnie 26 proc. badanych przyznaje, że sami mieli romans w pracy. Częściej deklarują to mężczyźni (31 proc.) niż kobiety (22 proc.), co może wskazywać na różnice w gotowości do ujawniania takich doświadczeń.

Romans w pracy najczęściej zaczyna się w codziennej współpracy. 64 proc. badanych wskazuje na wspólną pracę w tym samym dziale. Znacznie rzadziej początkiem relacji są imprezy integracyjne (18 proc.), wyjazdy służbowe (17 proc.), wspólne projekty (17 proc.) czy nadgodziny (12 proc.).
Kluczowym czynnikiem nie jest wyjątkowa sytuacja, lecz powtarzalność i bliskość. Wspólne zadania, podobne cele i codzienny kontakt sprzyjają budowaniu więzi - czasem silniejszych, niż przewiduje regulamin pracy. Jeszcze ciekawsze są okoliczności, w których romanse się rodzą. Często to delegacje budzą największy niepokój - wyobrażamy sobie hotelowe bary, integracyjne wieczory i scenariusz, w którym "na pewno coś się wydarzy". Tymczasem dane pokazują coś zupełnie innego: romanse najczęściej rodzą się nie w wyjątkowych okolicznościach wyjazdu, lecz w zwykłej, codziennej współpracy przy biurku. Aż 64 proc. takich relacji zaczyna się w trakcie codziennej współpracy w tym samym dziale.


O relacji częściej przesądza codzienny kontakt, wspólna odpowiedzialność i stała obecność obok siebie niż jednorazowe, wyjęte z rutyny sytuacje, chociaż takie również w badaniu się znalazły. Romanse tworzyły się poprzez rutynę - przez wspólne projekty (17 proc.), wyjazdy służbowe (17 proc.), nadgodziny (12 proc.). Współczesna praca kolonizuje czas i emocje, a skoro spędzamy w niej większą część dnia, to staje się ona naturalnym środowiskiem selekcji partnerów. Romans w biurze nie jest więc anomalią. Jest produktem ubocznym organizacji życia, w której praca stała się centrum świata dla wielu osób.

Między uczuciem a jego konsekwencjami



Romans w pracy funkcjonuje w trybie półoficjalnym: obecny w obiegu plotki, nieobecny w oficjalnym dyskursie. Współczesne miejsca pracy zazwyczaj są przestrzenią silnie usieciowioną, a każda prywatna decyzja szybko staje się elementem zbiorowej interpretacji, a nawet problemu. Nic więc dziwnego, że część pracowników wybiera dyskrecję, nawet jeśli relacja jest dla nich istotna. Nie chodzi wyłącznie o moralną ocenę, lecz o kalkulację konsekwencji.

Romans w pracy rzadko jest neutralny w skutkach. 64 proc. badanych przyznało, że wiązał się ze zdradą partnera, 51 proc. deklaruje, że relacja przerodziła się w poważny związek, a 35 proc. wskazuje na negatywny wpływ na inne relacje zawodowe.
Szczególnie że dane z badania mówią jasno - romans w pracy rzadko bywa neutralny w skutkach. Z jednej strony 51 proc. badanych deklaruje, że taka relacja przerodziła się w poważny związek. Z drugiej jednak 64 proc. osób przyznało, że wchodząc w romans, zdradziło swojego ówczesnego partnera. Nie pozostaje to jednak bez wpływu na środowisko pracy, 35 proc. respondentów przyznało, że relacja negatywnie odbiła się na ich innych kontaktach zawodowych. Pojawiają się napięcia w zespole, podejrzenia o faworyzowanie, trudności w utrzymaniu profesjonalnego dystansu. W środowisku hierarchicznym dodatkowo dochodzi ryzyko oskarżeń o konflikt interesów czy nadużycie władzy. Relacja prywatna zaczyna wpływać na dynamikę zawodową i odwrotnie.


Czy romans w pracy jest akceptowany? Polacy są podzieleni



Kiedy patrzymy na odpowiedzi dotyczące akceptacji romansów w pracy, widzimy społeczeństwo wewnętrznie rozdarte. Z jednej strony 26 proc. badanych mówi: "tak, bez ograniczeń", a kolejne 15 proc. dopuszcza takie relacje pod warunkiem równości stanowisk. Z drugiej - 59 proc. wyraża sprzeciw, w tym 21 proc. zdecydowany. To napięcie między dwiema logikami porządkującymi współczesne życie: logiką emocji i logiką instytucji.

Polacy są podzieleni w ocenie romansów w pracy. 59 proc. sprzeciwia się takim relacjom (38 proc. raczej nie, 21 proc. zdecydowanie nie), 26 proc. akceptuje je bez ograniczeń, a 15 proc. dopuszcza wyłącznie między osobami na równorzędnych stanowiskach. Kobiety częściej niż mężczyźni są przeciwne romansom (68 proc. wobec 50 proc.), natomiast największą otwartość deklarują osoby w wieku 26-39 lat (49 proc.).
Miłość jest z natury prywatna, spontaniczna i nieprzewidywalna, natomiast organizacja - zwłaszcza korporacyjna, dość często opiera się na przejrzystości ról, kontroli i hierarchii. W tej perspektywie romans staje się czymś podejrzanym, bo wymyka się procedurom i schematom. Kobiety częściej wyrażają sprzeciw (68 proc. wobec 50 proc. mężczyzn), bo wciąż to one ponoszą wyższy społeczny koszt przekroczenia zawodowych granic. Jednocześnie największą akceptację deklarują osoby w wieku 26-39 lat (49 proc.), czyli ci, którzy najintensywniej pracują i jednocześnie są w fazie życia nastawionej na budowanie trwałych relacji. Dla nich biuro jest nie tylko miejscem pracy, ale główną przestrzenią życia społecznego.

Zatem możemy nie akceptować romansów w pracy, ale liczby pokazują, że i tak się zdarzają, często i blisko nas. Bo jeśli całe życie mieści się w jednym kalendarzu służbowym, trudno oczekiwać, że miłość będzie trzymała się poza nim.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (229)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane w serwisie