Energia z kosza na śmieci. Niezależność energetyczna in-house

Robert Kiewlicz
25 marca 2026, godz. 07:00
Opinie (111)
- Koszt energii elektrycznej jest jednym z największych kosztów wszystkich usług publicznych. Jeżeli jesteśmy w stanie zmniejszyć ten koszt, to jesteśmy w stanie mieć mniejsze dopłaty z budżetu miasta - mówi Marta Szabłowska, wiceprezes zarządu Potu Czystej Energii.

Gdański Port Czystej Energii zrywa z etykietką "spalarni" - z odpadów nienadających się do recyklingu wytwarza prąd i ciepło, w pierwszym roku działalności przerabiając ok. 116 tys. ton i produkując ponad 80 tys. MWh energii elektrycznej oraz 492 tys. GJ ciepła. - Dzięki pierwszemu samorządowemu modelowi in-house tramwaje w Gdańsku jeżdżą na naszej energii. Szacuje się, że w 2026 r. dostarczymy do jednostek organizacyjnych miasta 30 tys. MWh - mówi Marta Szabłowska, wiceprezes Portu Czystej Energii.



Palenie śmieci może być tanie i ekologiczne. Paliwo energetyczne przyszłości Palenie śmieci może być tanie i ekologiczne. Paliwo energetyczne przyszłości

Początkowo mówiono o was "spalarnia śmieci", nie jako o elektrociepłowni na śmieci.

Marta Szabłowska: - Pierwsze inwestycje spalarniane były utożsamiane wyłącznie z zakładami utylizacyjnymi i zagospodarowaniem odpadów. To było proste, nie patrzono w ogóle na odpady jak na węgiel, jak na paliwo, jak na źródło, z którego można tę energię wytwarzać. 



Teraz jesteście już postrzegani przez większość jako źródło wytwórcze. Choć takie nietypowe, bo samorządowe, więc na czym polega ten model in-house, czyli lokalne rozwiązanie energetyczne?

- Nie jesteśmy dystrybutorem energii, a sprzedawcą energii. Nasza energia trafia do systemu dystrybucji Energa Operator, który dostarcza ją bezpośrednio do odbiorców. Moim wielkim marzeniem jest zwiększanie autokonsumpcji i wyspowania energetycznego, czyli doprowadzania do tego stanu, w którym energia zużywana jest lokalnie. Ważne jest, żeby energia nie musiała pokonywać długich dystansów, obciążając tym sieci. Optymalnym jest dystrybucja na małych odcinkach, najlepiej kablem bezpośrednim lub lokalnym OSD (operator systemu dystrybucyjnego). Mam nadzieję, że takie rozwiązania będziemy wkrótce wdrażać w ramach naszych zasobów gminnych.
Nie oszukujmy się, koszt energii elektrycznej jest jednym z największych kosztów wszystkich usług publicznych. Jeżeli jesteśmy w stanie zmniejszyć ten koszt, to mamy mniejsze dopłaty z budżetu miasta. Samowystarczalność energetyczna miasta to same korzyści.

Jest taka możliwość, że będziecie budować własną sieć?

- Na razie u mnie to jest w kategoriach marzeń, może planów. Takie rozwiązania wiążą się z koniecznością poczynienia inwestycji i dość dużymi kosztami. Zwróćmy też uwagę, że nasz partner Energa Operator, dystrybutor lokalny, ma bardzo dobrą sieć na naszym obszarze. To nie jest sieć obciążona, to jest sieć, która jest typowo niezawodna, więc np. realizowanie dużych inwestycji, obecnie polegających na kładzeniu nowych kabli, nowej infrastruktury dystrybucyjnej, jest obecnie niezasadne ekonomicznie. Nie oszukujmy się, środowisko raz, niezależność dwa, ekonomia trzy i koniec końców "Excel musi się zgadzać".

Moim wielkim marzeniem jest zwiększanie autokonsumpcji i wyspowania energetycznego. Ważne jest, żeby energia nie musiała pokonywać długich dystansów. Optymalnym jest dystrybucja na małych odcinkach, najlepiej kablem bezpośrednim lub lokalnym OSD - mówi Marta Szabłowska.

Na czym dokładnie polega model in-house w polskich przepisach i jakie warunki musi spełnić samorząd, by go legalnie zastosować?

- Model in-house to forma współpracy między podmiotami współwłaścicielskimi. Z uwagi na to, że zasadą dla podmiotów publicznych, w tym spółek komunalnych, jest stosowanie konkurencyjnych trybów zamówień, in-house to tryb zamówień, który przed przetargiem promuje współpracę między podmiotami z tej samej grupy własnościowej. Model ten pozwala świadczyć usługę w sposób bardziej dostosowany do potrzeb zamawiającego, często taniej i szybciej.

Obecnie mamy kilka umów in-house'owych. Największą umowę ze spółką Gdańskie Autobusy i Tramwaje, gdzie na potrzeby trakcji tramwajowej dostarczamy im bezpośrednio z naszej instalacji ponad 30 GW energii rocznie. Dodatkowo energia z PCE jest dostarczana do Zakładu Utylizacyjnego, Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego, Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 6 i Przedszkola nr 68.



Czy in-house oznacza niższe koszty, czy raczej ryzyko mniejszej konkurencji i wyższych cen?

- Nie oszukujmy się, koszt energii elektrycznej jest jednym z największych kosztów wszystkich usług publicznych. Jeżeli jesteśmy w stanie zmniejszyć ten koszt, to jesteśmy w stanie mieć mniejsze dopłaty z budżetu miasta. Dzięki tej oszczędności w budżecie miasta zyskujemy szanse na zagospodarowanie tych środków w inny sposób, np. poprzez wsparcie inwestycji, inicjatyw społecznych czy kulturalnych. Samowystarczalność energetyczna miasta to same korzyści.
Gdański Port Czystej Energii po pierwszym roku działalności przetworzył ok. 116 tys. ton odpadów komunalnych. Instalacja wyprodukowała w tym czasie energię elektryczną (ponad 80 tys. MWh) i energię cieplną (492 tys. GJ).

Czyli nie przekłada się to bezpośrednio na niższe rachunki dla mieszkańców?

- Nie i nie sądzę, że będzie kiedykolwiek taka sytuacja, że spółki komunalne w Polsce będą dostarczać energię elektryczną bezpośrednio do gospodarstw domowych. To raczej nie nastąpi, dlatego że te zapotrzebowania są olbrzymie, a też nie ma sensu tworzenia takich dużych jednostek wytwórczych przez podmioty publiczne, samorządy. Odpowiedzialne są za to inne powołane przez państwo podmioty publiczne. Nie zapominajmy, że spółki, takie jak: Grupa Energa, PGE, Tauron czy Enea, są spółkami z większościowym udziałem Skarbu Państwa. To one są powołane do tego, by dostarczać energię do odbiorców końcowych, jakimi są gospodarstwa domowe. To co my, jako gmina i jej spółka samorządowa, robimy, to współpraca z tymi podmiotami i wspieranie ich w budowaniu korzystnej dla mieszkańców strategii energetycznej.

Czy energia z odpadów w Porcie Czystej Energii jest "zielona"?

- W rozumieniu legislacyjnym w Polsce jest to ograniczone. Pracujemy nad tym, żeby obecna legislacja krajowa uległa zmianie. Pamiętajmy, że w innych krajach europejskich energia z odpadów komunalnych jest uważana za pełną energię z recyklingu bądź energię odpadową i tym samym zieloną. Jednocześnie zauważmy, że dla środowiska nasza energia jest "zielona", bo pod względem emisji szkodliwych substancji neutralna. Stanowi to wynik bardzo złożonego, dwuetapowego oczyszczania spalin.

  • Gdański Port Czystej Energii po pierwszym roku działalności przetworzył ok. 116 tys. ton nienadających się do recyklingu odpadów komunalnych. Instalacja wyprodukowała w tym czasie energię elektryczną (ponad 80 tys. MWh) i energię cieplną (492 tys. GJ).
  • Gdański Port Czystej Energii po pierwszym roku działalności przetworzył ok. 116 tys. ton nienadających się do recyklingu odpadów komunalnych. Instalacja wyprodukowała w tym czasie energię elektryczną (ponad 80 tys. MWh) i energię cieplną (492 tys. GJ).
  • Gdański Port Czystej Energii po pierwszym roku działalności przetworzył ok. 116 tys. ton nienadających się do recyklingu odpadów komunalnych. Instalacja wyprodukowała w tym czasie energię elektryczną (ponad 80 tys. MWh) i energię cieplną (492 tys. GJ).

Ile prądu i ciepła wytwarza Port Czystej Energii w Gdańsku?

- Pierwszy rok działalności naszej instalacji był świetny pod względem produkcyjności zarówno cieplnej, jak i energii elektrycznej. Pomimo tego, że to była praca w okresie dziesięciu miesięcy, jeszcze z okresami planowanych przestojów instalacji. Gdański Port Czystej Energii po pierwszym roku działalności (luty 2025-luty 2026) przetworzył ok. 116 tys. ton nienadających się do recyklingu odpadów komunalnych. Instalacja wyprodukowała w tym czasie energię elektryczną (ponad 80 tys. MWh) i energię cieplną (492 tys. GJ). To bardzo duża ilość.



Coraz częściej słyszymy o spółdzielniach energetycznych. Kto może założyć spółdzielnię energetyczną i jak wygląda to w praktyce dla mieszkańców gminy?

- Spółdzielnia energetyczna jest to forma zrzeszania się producentów i konsumentów energii elektrycznej czy ciepła. To są zwykłe spółdzielnie w rozumieniu prawa spółdzielczego, które w ramach wewnętrznej wymiany konsumują produkowaną w ramach jej struktury energię. Z założenia są to podmioty, które mają co najmniej 70 proc. energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych.

Czy członkostwo w spółdzielni energetycznej naprawdę może obniżyć rachunki za prąd i w jaki sposób?

- Korzyścią dla tych podmiotów jest przede wszystkim koszt dystrybucji. Obecnie koszt dostawy energii nie jest największym kosztem energii jako takiej. Z uwagi na liczne inwestycje energetyczne w koszcie dystrybucji zawarte są liczne składniki dodatkowe, np. opłata mocowa, opłata OZE oraz opłata kogeneracyjna. To te składowe kosztów energii czynią ją coraz droższą.
Nasza jednostka produkuje stały poziom energii elektrycznej i cieplnej. Mamy przykład ostatnich mrozów, kiedy nastawiona była na produkcję energii cieplnej, tak aby do systemu trafiło to, co było w danej chwili potrzebne.

Jak lokalne źródła energii (spółdzielnie, instalacje "in-house", Port Czystej Energii) wpływają na bezpieczeństwo energetyczne i mniejszą zależność od importu?

- Nasza jednostka jest o tyle korzystna, że produkuje stały poziom energii elektrycznej i cieplnej, czego nie ma np. przy panelach fotowoltaicznych czy farmach wiatrowych. Dokładając do tego sterowalność takich instalacji, gdzie możemy moderować ilość energii elektrycznej i energii cieplnej. Mamy przykład ostatnich mrozów, kiedy nasza instalacja była nastawiona na produkcję energii cieplnej, a nie elektrycznej, tak aby do systemu trafiło to, co było w danej chwili potrzebne.

Ideałem produkcji lokalnej jest mix źródeł, to znaczy łączenie różnych typów jednostek wytwórczych - produkcji z energii odnawialnej, produkcji z ITPOK (Instalacja Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych), CHP (elektrociepłownie biogazowe). Pamiętajmy przy tym, że źródła OZE są sterowalne dopiero, gdy mają zestawienie z magazynami energii.

Więc takie źródła jak nasze czy źródła na biomasę, które są sterowalne i działają w tzw. pasku, są dla systemu bardzo potrzebne.



Jak takie projekty zmienią polski rynek energii w ciągu 5-10 lat: więcej lokalnej produkcji i magazynów, niższe rachunki, czy może więcej biurokracji i kosztów?

- Wydaje mi się, że dywersyfikacja źródeł to jest coś najważniejszego. Offshore to jest duży obszar, który będzie się rozwijał i musi się rozwijać. Do tego magazynowanie, bilansowanie i zarządzanie energią, czyli cały proces asset management. Nie możemy mówić tylko o samym wytwarzaniu dla wytwarzania. Wiadomo, ograniczanie zużycia też jest ważne, ale trzeba myśleć o zarządzaniu energią szeroko rozumianą, czyli i magazynowaniu, zrzeszaniu ze sobą podmiotów, tak żeby faktycznie to bilansowanie lokalne miało jak największe efekty. Dopiero na samym końcu jest dostosowywanie do tego źródeł albo, jak wskazywałam wcześniej, mix źródeł. Mam nadzieję, że coraz więcej osób to rozumie i takie rozwiązania będą wdrażane.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (111)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane w serwisie