- 1 Ilu stulatków z Pomorza dostaje specjalną emeryturę? (40 opinii)
- 2 "Potrzebujemy silnego mostu między nauką a przemysłem" (16 opinii)
- 3 T-Rex i Megalodon na dnie Bałtyku (18 opinii)
- 4 Prąd z Baltic Power jeszcze w 2026 r. (87 opinii)
- 5 Nabrzeże Helskie już gotowe. Remont kosztował 300 mln zł (26 opinii)
- 6 Inwestycja za 217 mln zł w EC Gdańsk (28 opinii)
Ile kosztowało wyjście na miasto 10 lat temu, a ile dziś? 2016 r. kontra 2026 r.
10 lat temu klasyczna pizza kosztowała 15 zł, burger kilkanaście zł, a piwo 7 zł. W ramach modnego trendu na wspominki z 2016 r. sprawdzamy ceny popularnych dań dekadę temu i porównujemy je z obecnymi realiami. Jak bardzo zmieniły się ceny i jak wygląda trójmiejska scena gastro?
- Dekadę później: ile dziś kosztuje "wyjście na miasto"?
- Pizza: ile za margheritę?
- "Craftowe burgery" dopiero podbijały rynek
- Włoskie makarony królowały
- "Kawka i ciasto" na mieście aż tak nie bolały
- Piwo za mniej niż "dychę"
Dekadę później: ile dziś kosztuje "wyjście na miasto"?
Porównujemy dawne ceny pizzy, burgerów, makaronu, kawy z ciastem i piwa z obecnymi realiami, pokazując uśrednione poziomy i orientacyjne widełki kosztów. Nie chodzi o konkretne adresy, lecz o skalę wzrostu cen i odpowiedź na pytanie, ile dziś trzeba zapłacić za to, co 10 lat temu było stosunkowo niedrogą przyjemnością.
Media społecznościowe cofają się o dekadę. O co chodzi z trendem #2016challenge?
W 2016 r. realia płacowe wyglądały zupełnie inaczej niż dziś i w dużej mierze tłumaczą ówczesne podejście do cen w gastronomii. Płaca minimalna wynosiła wtedy 1850 zł brutto (ok. 1350 zł netto), a przeciętne wynagrodzenie brutto oscylowało wokół 4 tys. zł. Co jednak szczególnie istotne, w październiku 2016 r. najczęstsze miesięczne wynagrodzenie brutto wynosiło 2074 zł, czyli dokładnie tyle zarabiała największa grupa pracujących Polaków.
W tym kontekście pizza za kilkanaście zł, burger czy makaron w cenie 20-30 zł oraz piwo za 6-8 zł były wydatkiem zauważalnym, ale nie aż tak "bolącym" i luksusowym. Relacja cen do zarobków sprawiała, że gastronomia mieściła się w granicach "normalnej miejskiej codzienności", a ludzie pracujący w gastronomii częściej dostawali napiwki nie tylko od zagranicznych turystów, ale również statystycznego Kowalskiego.
Sprawdzamy więc, ile dziś kosztuje to, co dekadę temu było podstawowym elementem wyjścia na miasto i jak bardzo ceny wzrosły.
Pizza: ile za margheritę?
W 2016 r. za klasyczną margheritę w trójmiejskich lokalach płaciliśmy od ok. 10 do 16 zł. Cena głównie zależała od lokalizacji i renomy miejsca. Dekadę temu analizie poddane zostały ceny m.in. w Viva La Pizza, La Bocca, oraz Włoszczyzna. Co ciekawe, wówczas pizza z pieca opalanego drewnem nie była wyraźnie droższa od tej wypiekanej w piecu elektrycznym, a różnice cenowe mieściły się w dość wąskich widełkach.
Dekadę później ceny margherity pokazują, jak bardzo zmieniły się realia. Dziś zaczynają się mniej więcej od 24 zł i sięgają 36 zł, nawet w najbardziej podstawowych wersjach. W dużej sieciówce Domino's Pizza najprostsza margherita kosztuje od 24,98 zł, czyli niemal tyle, ile w 2016 r. płaciło się za droższe, "restauracyjne" propozycje.
W lokalnych pizzeriach stawki są jeszcze wyższe: w Al Bacio pizza margherita kosztuje 34 zł, w Viva La Pizza 32 zł, a w Maxx Pizza również 34 zł. Mówimy tutaj o najmniejszych rozmiarach i najbardziej podstawowych wersjach z menu: bez dodatków, bez "premium", za to z ceną, która jeszcze dekadę temu była górną granicą, a dziś stała się nowym standardem.
Warto nadmienić, że zmieniły się nie tylko ceny, ale i sama pizza. 10 lat temu była prostym daniem, momentami bliższym zapiekance niż kulinarnej przygodzie w Neapolu czy innej części Włoch. Obecnie na mieście dominują wyspecjalizowane pizzerie, piece opalane drewnem i "autentyczne" dodatki z Włoch, a im bardziej niszowa koncepcja, tym wyższa cena, nawet za najbardziej podstawową pozycję.
"Craftowe burgery" dopiero podbijały rynek
Dekadę temu burger dopiero osadzał się w trójmiejskiej gastronomii, a ceny w menu nie były wysokie. Najprostsze propozycje kosztowały od ok. 11 do 16 zł. W 2016 r. do analizy cen burgerów wzięliśmy m.in. Big Burger, popularny wówczas Carmnik i Surfburgera. Wtedy było widać, że wyższa cena częściej szła w parze z np. jakością mięsa lub ciekawszymi dodatkami, a mniej zależała od prestiżu miejsca.
Chociaż w 2016 r. już dawno odeszliśmy od wielkich bułek z kotletem, dziś punkt ciężkości wyraźnie przesunął się na jakość wołowiny, technikę przygotowania i prostsze, ale bardziej wyraziste dodatki.
Po 10 latach Surfburger, który w 2016 r. należał do rynkowych liderów, wciąż świetnie radzi sobie na gastronomicznej mapie, elastycznie reagując na trendy (moda na smash burgery trwa w najlepsze). Jednocześnie ceny pokazują skalę zmian: podstawowy burger nazwany "Specjal" (cheddar, sałata lodowa, ogórek kiszony, pomidor, czerwona cebula, sos limonkowy, sos BBQ) kosztuje dziś 36 zł. W Craft burgerze burger "Craft" kosztuje 38,99 zł i w podstawowej wersji zawiera kotleta do wyboru, sos do wyboru, mix sałat, grillowaną cebulę, 2 × cheddar, ogórka kiszonego lub jalapeño i bułkę maślaną. W 3Burger najprostszy burger "El Classico" kosztuje od 30 zł, a klasyczny cheeseburger od 32 zł. To nadal podstawowe kompozycje - wołowina, bułka, sałata, pomidor, cebula, ogórek, sos.
Nocny głód i ochota na "kebsa". Gdzie w Trójmieście dostaniemy kebaba po 22?
Łatwo zobaczyć, że ceny wzrosły, ale zmieniło się także znaczenie burgera. Zwykła kanapka przestała być postrzegana jako szybkie jedzenie, a zaczęła funkcjonować jako produkt modny i wciąż obciążony etykietą "premium". To w dużej mierze spuścizna boomu na "rzemieślniczość", która pochłonęła wiele lokali.
Włoskie makarony królowały
Jak już jesteśmy przy nostalgicznych trendach kulinarnych, to w 2016 r. Polacy chyba jeszcze bardziej niż dziś kochali włoskie makarony, a pasty miały w restauracjach opinię czegoś lepszego i zdecydowanie bardziej eleganckiego niż pizza. Ceny makaronów w trójmiejskich lokalach mieściły się wtedy zazwyczaj w przedziale od ok. 19 do 29 zł, a na ich wysokość wpływały przede wszystkim dodatki i "restauracyjny" charakter dania, a nie sam makaron.
Przenosimy się do makaronów w realiach 2026 r. - moda na włoskie dania może nieco opadła, ale ceny poszybowały. W Chleb i Wino jedną z najtańszych klasycznych pozycji (pomijając gnocchi) jest tagliatelle z kurczakiem w sosie śmietanowo-truflowym (550 g) za 50,90 zł. Jest też Pasta Miasta, lokal, który od lat słynie właśnie z makaronów. Najtańszą pozycją w menu jest tu klasyczne aglio olio za 31 zł (spaghetti, oliwa, czosnek, peperoncino, pietruszka), ale większość dań szybko wchodzi w przedział 40-50 zł. Ceny bardziej rozbudowanych kompozycji sięgają nawet 60 zł. W Fiori Pasta e Pizza ceny najprostszych pozycji startują od 36-38 zł (np. gnudi z szałwią czy aglio olio z dodatkami), klasyczna carbonara kosztuje 47 zł, a bardziej "flagowe" dania, takie jak cacio e pepe z truflą czy fettuccine nero sięgają 59 zł. Konkrety są bezlitosne - ceny dobrze pokazują, że choć makaron przestał być kulinarną modą, cenowo wszedł do segmentu dań "na okazjonalne wyjście", a nie codzienny obiad.
"Kawka i ciasto" na mieście aż tak nie bolały
Być może najbardziej zaskakuje dziś kawiarniana codzienność sprzed dekady. W 2016 r. kawa kosztowała zwykle ok. 7-10 zł, a kawałek ciasta od 7 do 15 zł. Z dzisiejszej perspektywy właśnie te pozycje najmocniej pokazują, jak bardzo zmieniła się cena "zwykłego wyjścia na kawę".
W Marmolada Chleb i Kawa sama kawa kosztuje dziś od 13 do 22 zł (od espresso po bardziej "kawiarniane" klasyki jak mokka). Do tego trzeba doliczyć ciasto z witryny, co oznacza, że zestaw "kawka i ciacho" zaczyna się realnie od ponad 30 zł, a bez trudu dobija do ponad 40 zł. W Cafe Antidotum espresso kosztuje 10 zł, szybki przelew 13-16 zł, a alternatywy, np. drip dochodzą do 22 zł. Najdroższa pozycja w karcie, kawa mrożona ze słonym karmelem, kosztuje 24 zł. Echo Espresso Bar to miejsce, które słynie z dobrej kawy, jednak kolejny rzut oka na cenniki również studzi optymizm. Espresso kosztuje tu 11 zł, cappuccino 15 zł, flat white 16 zł, a przelewy sięgają 18 zł. Dorzućmy słodkie bunsy i inne wypieki, które dostarczają do lokalu z zaprzyjaźnionego lokalu Buns, i mamy ponad 40 zł.
Dzisiejsze widełki są więc dość czytelne - kawa w kawiarni kosztuje obecnie od 10 do 22 zł, a po dodaniu ciasta rachunek bardzo często przekracza 40 zł. Co ciekawe, mimo tych cen kawiarnie przeżywają wyraźny renesans - szczególnie te stawiające na nieoczywiste, autorskie palenia i kawowe eksperymenty. W wielu miastach radzą sobie dziś nawet lepiej niż klasyczne drink bary - szczególnie wśród młodszej klienteli.
Piwo za mniej niż "dychę"
Zapewne dla wielu czytelników to właśnie piwo było w 2016 r. ulubionym punktem takich zestawień. W pubach analizowanych dekadę temu półlitrowe piwo kosztowało zazwyczaj od ok. 6,50 do 9 zł. Co znamienne, piwa rzemieślnicze dopiero przecierały wtedy szlaki, a "craftowy boom" miał nadejść później. Ceny "złotego trunku" wciąż pozostawały wyjątkowo przystępne.
Przypomnijmy, że w tym samym czasie butelkę lub puszkę piwa w sklepie można było kupić za ok. 2,50 zł, co już wtedy pokazywało wyraźną różnicę między handlem a gastronomią. Z dzisiejszej perspektywy widzimy niemal dwukrotny wzrost cen na przestrzeni dekady.
W 2026 r. wciąż trwa moda na rzemieślniczość, którą najmocniej podchwycili mężczyźni, a ta odcisnęła się właśnie na piwie. W 2026 r. jednym z popularnych punktów na piwnej mapie Gdyni jest AleBrowar, gdzie ceny jasno pokazują, że kraft dawno przestał być niszową ciekawostką. Za piwo z kranu trzeba zapłacić tu zazwyczaj od ok. 20 zł za 0,5 l - im bardziej wymyślne pozycje, tym wyższa cena.
Co ciekawe, obecna cena przestała już nawet szokować. W popularnych miejscach na terenie stoczni 20 zł to dziś często minimum nawet za piwo z butelki, więc kraft z kranu w podobnej cenie nie budzi większych emocji. Paradoks polega na tym, że dziś w wielu lokalach w Trójmieście za Desperadosa z butelki musimy zapłacić 20 zł i to, niestety, przestaje to być rzadkością.
Miejsca
Opinie wybrane
-
2026-01-15 15:13
Porównywanie 10 lat wstecz nie ma sensu (20)
Lepiej porównać ceny względem innych krajów. Żarcie w Gdańsku jest droższe od takich miast jak np Rzym, Vancouver, Miami. U nas nic się nie opłaca, wszystko jest drogie, a w Kanadzie Starbucks przy lodowcu Athabasca , jako jedyna kawiarnia w Visitors Centre i w promieniu jakichś 10km, sprzedaje kawy po 15PLN :) czyli taniej niż w Gdańsku
- 186 17
-
2026-01-17 00:05
Zarcie obskurne określenie
- 0 1
-
2026-01-16 23:47
bo u nas to Starbucks - to jest coś wyjątkowego
a tam ot poprostu kawa, za którą nikt by nie zapłacił więcej. A u nas to jest prestiż
- 1 1
-
2026-01-16 22:50
USA vs Polska
Samo jedzenie w Polsce w porównaniu do USA jest o wiele lepsze jakościowo, tam bez sosów nie czuć smaku. W USA w zwykłym markecie np jaja czy kiełbasa to istny szajsz.
- 3 1
-
2026-01-16 12:27
(1)
Pełna zgoda. Porównujemy do innych krajów - same ceny produktów. Nie uwzględniamy siły nabywczej obywateli, bo wiadomo, że za granicą zarabiają w innej walucie i dla nich, ceny stanowią jeszcze mniejszy ułamek pensji.
1:1 pizza we Włoszech - max 8/10 EUR (znajdę i za 6 EUR), ale uwaga kawa 1.5EUR za "Americanę" czyli kawę z mlekiem.
Pełna zgoda. Porównujemy do innych krajów - same ceny produktów. Nie uwzględniamy siły nabywczej obywateli, bo wiadomo, że za granicą zarabiają w innej walucie i dla nich, ceny stanowią jeszcze mniejszy ułamek pensji.
1:1 pizza we Włoszech - max 8/10 EUR (znajdę i za 6 EUR), ale uwaga kawa 1.5EUR za "Americanę" czyli kawę z mlekiem.
Wychodzi 6zł z hakiem !!! Jak to się ma do polskich 20zł? Jesteśmy okradani przez restauratorów w biały dzień. Dlatego omijam wszelkie lokale szerokim łukiem. Za granicą też płacą podatki, prąd i pensje. Można sprzedawać za mniej? Oczywiście, i jeszcze im się opłaca.
Pazerny właściciel polskiego lokalu ma przecież lizing auta za pół bańki do opłacenia, a swoich pracowników zatrudnia na minimalnej... . Niech zamykają te knajpy. Ps. Smaczny obiad na Kaszubach znajdę za 25-30zł. Wszystko powyżej to dodatek na furę właściciela.- 10 3
-
2026-01-18 08:32
Porównując Włochy porównaj ich mentalność. U nas kawę pije się rano w domu. Włosi wychodzą rano na kawę do pasticceri. U nich knajpy mają obrót od rana przez wszystkie godziny otwarcia. U nas oprócz niewielkiej ilości knajp to ruch jest 2 - 3 godziny dziennie. I trzeba wtedy zarobić na koszty. Po za tym u nas już praktycznie wszędzie dostajemy
Porównując Włochy porównaj ich mentalność. U nas kawę pije się rano w domu. Włosi wychodzą rano na kawę do pasticceri. U nich knajpy mają obrót od rana przez wszystkie godziny otwarcia. U nas oprócz niewielkiej ilości knajp to ruch jest 2 - 3 godziny dziennie. I trzeba wtedy zarobić na koszty. Po za tym u nas już praktycznie wszędzie dostajemy paragon. Czyli odprowadzane są podatki. We Włoszech to rzadkość.
I jeszcze jedno. Kawa za 1.50 euro to jak bierzesz na wynos. Jak usiądziesz przy stoliku do doliczą obsługę.- 0 0
-
2026-01-16 11:50
Racja
Mieszkam za granica ponad 15 lat od okolo 5 lat juz nie zabieram ze soba jedzenia z polski bo jest wszystko drozsze oprocz papierosow bo nawet juz alkohol jest tanszy w Niemczech
- 8 1
-
2026-01-16 00:03
no dokładnie, musiało wszystko podrożeć (8)
skoro minimalna poszła 2,5 raza w górę, koszta fiskalne tak samo, prąd też ze 2,5 raza, a ceny wynajmu lokali to już konkretny kosmos. Znam jednego restauratora. Mówił mi że generalnie cały rok jest na zero albo czasem musi nawet dołożyć, a trzyma biznes tylko dlatego że w czasie jarmarku nadrobi to co stracił przez resztę roku. Tyle że to nie są
skoro minimalna poszła 2,5 raza w górę, koszta fiskalne tak samo, prąd też ze 2,5 raza, a ceny wynajmu lokali to już konkretny kosmos. Znam jednego restauratora. Mówił mi że generalnie cały rok jest na zero albo czasem musi nawet dołożyć, a trzyma biznes tylko dlatego że w czasie jarmarku nadrobi to co stracił przez resztę roku. Tyle że to nie są kokosy. Ma restaurację w dobrym miejscu a rocznie czyli na samym jarmarku wyciąga z niej tylko 80 koła. Komuś może się to wydać dużo, ale zatrudniając kilka osób i wynajmując ten lokal ma ponad 60 koła kosztów czyli 750-800? 10% zysk to balansowanie na krawędzi bo to już mały margines na jakieś dodatkowe koszty. Ja bym to zamknął i w co innego zainwestował, ale on nie ma już czasu.
- 14 20
-
2026-01-16 12:27
wszyscy prywaciarze tak mówią.
ledwo na ZUS im wystarcza.
- 4 5
-
2026-01-16 09:38
No jasne, u nas się nie opłaca (6)
Ale w Niemczech czy we Włoszech gdzie zarabia się dużo więcej już można sprzedawać taniej.
- 22 4
-
2026-01-16 12:28
No jasne jak produkty drożeją to ceny nie będą?
Jak masz inne obciążenia niższe to i we Włoszech może być taniej
- 2 1
-
2026-01-16 12:11
przeliczanie na zł zarobków na zachodzie
- 0 0
-
2026-01-16 10:26
(3)
Nie porównuj do Włoch bo przeciętny Włoch codziennie siedzi w knajpie i pije 5 espresso dziennie a przeciętny Polak wypija 5 rocznie do tego do knajpy wychodzi raz na dwa tygodnie
- 3 8
-
2026-01-17 14:26
Ciekawe dlaczego.
- 0 1
-
2026-01-16 10:48
(1)
A jak myślisz czym to jest spowodowane. Średnie zarobki we Włoszech to 2,5-3,5 k . W Polsce 5-6k. Cena espresso w Itali 1,2 w Polsce 10-12 zł. Za stawkę godzinową we Włoszech kupisz 5-6 kaw a Polsce 2. Dlatego nie pijemy kawy na mieście. Bo jest drogo.
- 12 0
-
2026-01-18 08:35
Cena espresso w Italii 1.2 euro? Dolicz do tego copetto które doliczają jak tylko usiądziesz do stolika
- 0 0
-
2026-01-15 21:02
kto jest starszy? tutaj epoka glacjalna sie skonczyla i zostalo to na wpol slone jezioro wiec i cena na widok polodcowego
zbiornika wodnego pelnego cech epoki polodowcowej, narzutowych glazow i ozow i innych formacji musi odzwierciedlac cene kawki. To sa drogie rzeczy - piseczek plazowy przsiany przez 3 kilometrowa wartwe ladolodu 8000 lat temu.
- 1 5
-
2026-01-15 18:19
(3)
Dzisiejsze dane z Numbeo: ceny w restauracjach w Gdańsku są średnio o 19,9% niższe niż w Rzymie, 29,6% niż w Vancouver i 46,9% niż w Miami. Wszędzie tam byłem i potwierdzam że było drożej niż w Gdańsku.
- 16 11
-
2026-01-15 22:45
ceny gastro we Włoszech są... porównywalne (2)
tylko jakość wyższa.
Za to lody i lepsze i ma ogół tańsze niż w Gdańsku. Dotyczy również mega turystycznych miejsc typu Garda, Como, Sycylia- 16 2
-
2026-01-16 18:24
Tylko podałem oficjalne dane obalające kłamstwa przedmówcy. Nie porównuję cen w Gdańsku do całych Włoch, ani cen i jakości lodów we Włoszech do tych w Gdańsku. A tak ogólnie z moich wielokrotnych obserwacji życia w tych twoich Włoszech stwierdzam, że jest to kraj dobry do życia, ale tyko dla Włochów.
- 2 2
-
2026-01-16 09:26
Garde i Sycylie porównujesz? :)
- 4 2
-
2026-01-16 23:45
trzeba też porównać zarobki . . .
. . . w 2016 zarabiałem ok 2200 pln. teraz zarabiam ok 6000. Tylko nie w tej samej firmie i nie na tym samym stanowisku. Więc ciężko co kolwiek wywnioskować.
- 2 3
-
2026-01-15 15:19
wszystko fajnie ale za granica ceny juz sa podobne (14)
tylko koszty pracy sa tam o niebo wyzsze i mowie tu o Wloszech czy nawet Niemczech. W drogim Monachium piwo kosztuje 5-6e czyli 25-30zl. We Wloszech placek pizzy 11-15e, w Gdansku 35-49zl. Burger 40-60zl w Trojmiescie. Sory, ale ceny naszego gastro juz dawno odjechaly. O cenie kawy nie wspomne.
- 182 1
-
2026-01-15 17:14
Pizza (1)
Miesiąc temu w mniejszym niemieckim mieście jadłem dużą dobrą pizzę (i nie była to margeritha) za 6.5Euro. To jest jakieś 28zł.
Takich knajp z podobnymi cenami było tam sporo.- 13 2
-
2026-01-16 09:54
Nie porównuj jakieś zapupia w
Niemczech gdzie je lokalna biedota z Gdańskiem, gdzie głównym klientem jest zamożny i głodny turysta.
- 3 1
-
2026-01-15 16:38
Czechy (1)
Piwo nie kosztuje więcej niż 16 zł po przeliczeniu, nawet w dobrych knajpach, a jest znakomite
- 20 4
-
2026-01-17 01:20
Prawda, ale tam piwo najtańsze, tańsze od kawy
Byłam dwa lata temu, w stolicy
- 1 0
-
2026-01-15 15:31
tam się zwyczajnie więcej sprzeda (9)
co (nie)ciekawe - niestety, obniżając cenę nie sprzedasz dużo więcej. Jak ktoś tak twierdzi to opowiada bajki.
- 4 12
-
2026-01-15 18:18
jest jeszcze kwestia własmości lokalu (8)
np. we Włoszech większość restauracji jest prowadzona rodzinnie przez wiele pokoleń w lokalu własnościowym. Często jest tak że na dole jest lokal a rodzina mieszka na górze. Zarabiają tylko na swoje utrzymanie. A u nas koszty wynajmu lokalu horrendalne, do tego manager, który prowadzi interes ( bo właściciel leży w hamaku) cały personel najemny -
np. we Włoszech większość restauracji jest prowadzona rodzinnie przez wiele pokoleń w lokalu własnościowym. Często jest tak że na dole jest lokal a rodzina mieszka na górze. Zarabiają tylko na swoje utrzymanie. A u nas koszty wynajmu lokalu horrendalne, do tego manager, który prowadzi interes ( bo właściciel leży w hamaku) cały personel najemny - minimalna płaca - to wszystko podraża koszty i ceny. Nie dawano wróciłem z nart we Włoszech. Lokale czynne od 18-22 i jakoś zarabiają na siebie. Kawa w restauracji 1,5 euro.
- 19 2
-
2026-01-16 09:18
(7)
We Włoszech każda próba podniesienie ceny kawy spotyka się z ogromnym sprzeciwem społecznym. To ich paliwo, tradycja, codzienny rytuał. Dlatego ceny są bardzo niskie.
- 8 0
-
2026-01-17 01:21
Fakt, we Włoszech cena kawy jakby stanęła w miejscu
U nas szybuje.
- 0 0
-
2026-01-16 09:48
(4)
Tylko kawiarnia we Włoszech dziennie sprzeda 500 espresso które klient wypije przy ladzie a w Polsce kawiarnia 500 espresso sprzeda przez rok
- 6 2
-
2026-01-16 11:30
no, czyli trzeba podnieść cenę do 25 zł, wtedy na bank się więcej sprzeda
- 9 2
-
2026-01-16 09:52
to moze czas zrobic kawe za 5-8zl (2)
a nie za 15zl i sprzedac 10 dziennie. Zabki na kawie maja ogromny ruch bo ta kawa jest tania. Tak samo dziala to we Wloszech, ludzie pija na miescie bo jest tanio. Lokal ma duzy obrot i duzo sprzeda na malej marzy. U nas wola sprzedac 10 ale przebitke miec x100. To samo z piwem z nalewaka, piwo w hurcie 3zl w knajpie 20zl.
- 13 2
-
2026-01-18 08:39
Tylko że w żabce bierzesz kawę i wychodzisz. A w kawiarni za tą samą cenę chcesz oblegać stolik przez godzinę? We Włoszech jak usiądziesz przy stoliku to kawa przestaje być tania
- 0 0
-
2026-01-16 10:03
Tylko zwyczajnie przeciętny Włoch dziennie wypija 5 espresso dziennie a Polak 5 przez całe życie poza tym Włoch do knajpy wychodzi codziennie a Polak raz na dwa tygodnie. Poza tym patrząc na ten artykuł to ceny do najniższej krajowej praktycznie się nie zmieniły a ludzie łatwo zapomnieli że w 2016r zarobki to było 9zl na godzinę.
- 3 0
-
2026-01-16 09:32
włosi wolą topić pieniądze w innych rzeczach, jak np usłudze nalewania paliwa przez pracownika stacji benzynowej
myślałem, że to trik na skubanie turystów, a okazuje się, że to lokalna tradycja...
- 3 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
