Ile kosztowało wyjście na miasto 10 lat temu, a ile dziś? 2016 r. kontra 2026 r.

Mateusz Groen
15 stycznia 2026, godz. 15:00
Opinie (133)
Minęło 10 lat. Wracamy do 2016 r. i weryfikujemy, co się zmieniło w gastro.

10 lat temu klasyczna pizza kosztowała 15 zł, burger kilkanaście zł, a piwo 7 zł. W ramach modnego trendu na wspominki z 2016 r. sprawdzamy ceny popularnych dań dekadę temu i porównujemy je z obecnymi realiami. Jak bardzo zmieniły się ceny i jak wygląda trójmiejska scena gastro?



Gastronomiczne imprezy IMPREZY I WYDARZENIA

lut 28-1.03
Festiwal Smaków Regionalnych
Kup bilet


Dekadę później: ile dziś kosztuje "wyjście na miasto"?



Jak oceniasz obecne koszty wyjścia na miasto?

Wracamy do czasów sprzed 10 lat i naszego zestawienia z 2016 r. - wtedy przyglądaliśmy się cenom najpopularniejszych dań i napojów w trójmiejskich lokalach. Dziś nie jest to jednak próba odtworzenia tamtego zestawienia ani weryfikacji, które dzielnice są tańsze lub droższe. Nasz materiał traktujemy jako punkt odniesienia i zapis cen, które wówczas uchodziły za standardowe przy zwykłym wyjściu do restauracji czy pubu.

Porównujemy dawne ceny pizzy, burgerów, makaronu, kawy z ciastem i piwa z obecnymi realiami, pokazując uśrednione poziomy i orientacyjne widełki kosztów. Nie chodzi o konkretne adresy, lecz o skalę wzrostu cen i odpowiedź na pytanie, ile dziś trzeba zapłacić za to, co 10 lat temu było stosunkowo niedrogą przyjemnością.

Media społecznościowe cofają się o dekadę. O co chodzi z trendem #2016challenge? Media społecznościowe cofają się o dekadę. O co chodzi z trendem #2016challenge?

W 2016 r. realia płacowe wyglądały zupełnie inaczej niż dziś i w dużej mierze tłumaczą ówczesne podejście do cen w gastronomii. Płaca minimalna wynosiła wtedy 1850 zł brutto (ok. 1350 zł netto), a przeciętne wynagrodzenie brutto oscylowało wokół 4 tys. zł. Co jednak szczególnie istotne, w październiku 2016 r. najczęstsze miesięczne wynagrodzenie brutto wynosiło 2074 zł, czyli dokładnie tyle zarabiała największa grupa pracujących Polaków.

W tym kontekście pizza za kilkanaście zł, burger czy makaron w cenie 20-30 zł oraz piwo za 6-8 zł były wydatkiem zauważalnym, ale nie aż tak "bolącym" i luksusowym. Relacja cen do zarobków sprawiała, że gastronomia mieściła się w granicach "normalnej miejskiej codzienności", a ludzie pracujący w gastronomii częściej dostawali napiwki nie tylko od zagranicznych turystów, ale również statystycznego Kowalskiego.

Sprawdzamy więc, ile dziś kosztuje to, co dekadę temu było podstawowym elementem wyjścia na miasto i jak bardzo ceny wzrosły.

Pizza: ile za margheritę?



Dziś króluje pizza z pieca opalanego drewnem.
W 2016 r. za klasyczną margheritę w trójmiejskich lokalach płaciliśmy od ok. 10 do 16 zł. Cena głównie zależała od lokalizacji i renomy miejsca. Dekadę temu analizie poddane zostały ceny m.in. w Viva La Pizza, La Bocca, oraz Włoszczyzna. Co ciekawe, wówczas pizza z pieca opalanego drewnem nie była wyraźnie droższa od tej wypiekanej w piecu elektrycznym, a różnice cenowe mieściły się w dość wąskich widełkach.

Dekadę później ceny margherity pokazują, jak bardzo zmieniły się realia. Dziś zaczynają się mniej więcej od 24 zł i sięgają 36 zł, nawet w najbardziej podstawowych wersjach. W dużej sieciówce Domino's Pizza najprostsza margherita kosztuje od 24,98 zł, czyli niemal tyle, ile w 2016 r. płaciło się za droższe, "restauracyjne" propozycje.

W lokalnych pizzeriach stawki są jeszcze wyższe: w Al Bacio pizza margherita kosztuje 34 zł, w Viva La Pizza 32 zł, a w Maxx Pizza również 34 zł. Mówimy tutaj o najmniejszych rozmiarach i najbardziej podstawowych wersjach z menu: bez dodatków, bez "premium", za to z ceną, która jeszcze dekadę temu była górną granicą, a dziś stała się nowym standardem.

Katalog.trojmiasto.plPizzerie



Warto nadmienić, że zmieniły się nie tylko ceny, ale i sama pizza. 10 lat temu była prostym daniem, momentami bliższym zapiekance niż kulinarnej przygodzie w Neapolu czy innej części Włoch. Obecnie na mieście dominują wyspecjalizowane pizzerie, piece opalane drewnem i "autentyczne" dodatki z Włoch, a im bardziej niszowa koncepcja, tym wyższa cena, nawet za najbardziej podstawową pozycję.

"Craftowe burgery" dopiero podbijały rynek



Burgery już nie są najtańsze.
Dekadę temu burger dopiero osadzał się w trójmiejskiej gastronomii, a ceny w menu nie były wysokie. Najprostsze propozycje kosztowały od ok. 11 do 16 zł. W 2016 r. do analizy cen burgerów wzięliśmy m.in. Big Burger, popularny wówczas Carmnik i Surfburgera. Wtedy było widać, że wyższa cena częściej szła w parze z np. jakością mięsa lub ciekawszymi dodatkami, a mniej zależała od prestiżu miejsca.

Chociaż w 2016 r. już dawno odeszliśmy od wielkich bułek z kotletem, dziś punkt ciężkości wyraźnie przesunął się na jakość wołowiny, technikę przygotowania i prostsze, ale bardziej wyraziste dodatki.

Po 10 latach Surfburger, który w 2016 r. należał do rynkowych liderów, wciąż świetnie radzi sobie na gastronomicznej mapie, elastycznie reagując na trendy (moda na smash burgery trwa w najlepsze). Jednocześnie ceny pokazują skalę zmian: podstawowy burger nazwany "Specjal" (cheddar, sałata lodowa, ogórek kiszony, pomidor, czerwona cebula, sos limonkowy, sos BBQ) kosztuje dziś 36 zł. W Craft burgerze burger "Craft" kosztuje 38,99 zł i w podstawowej wersji zawiera kotleta do wyboru, sos do wyboru, mix sałat, grillowaną cebulę, 2 × cheddar, ogórka kiszonego lub jalapeño i bułkę maślaną. W 3Burger najprostszy burger "El Classico" kosztuje od 30 zł, a klasyczny cheeseburger od 32 zł. To nadal podstawowe kompozycje - wołowina, bułka, sałata, pomidor, cebula, ogórek, sos.
Nocny głód i ochota na Nocny głód i ochota na "kebsa". Gdzie w Trójmieście dostaniemy kebaba po 22?

Łatwo zobaczyć, że ceny wzrosły, ale zmieniło się także znaczenie burgera. Zwykła kanapka przestała być postrzegana jako szybkie jedzenie, a zaczęła funkcjonować jako produkt modny i wciąż obciążony etykietą "premium". To w dużej mierze spuścizna boomu na "rzemieślniczość", która pochłonęła wiele lokali.

Włoskie makarony królowały



Włoskie makarony są dość drogie.
Jak już jesteśmy przy nostalgicznych trendach kulinarnych, to w 2016 r. Polacy chyba jeszcze bardziej niż dziś kochali włoskie makarony, a pasty miały w restauracjach opinię czegoś lepszego i zdecydowanie bardziej eleganckiego niż pizza. Ceny makaronów w trójmiejskich lokalach mieściły się wtedy zazwyczaj w przedziale od ok. 19 do 29 zł, a na ich wysokość wpływały przede wszystkim dodatki i "restauracyjny" charakter dania, a nie sam makaron.

Katalog.trojmiasto.plLody włoskie



Przenosimy się do makaronów w realiach 2026 r. - moda na włoskie dania może nieco opadła, ale ceny poszybowały. W Chleb i Wino jedną z najtańszych klasycznych pozycji (pomijając gnocchi) jest tagliatelle z kurczakiem w sosie śmietanowo-truflowym (550 g) za 50,90 zł. Jest też Pasta Miasta, lokal, który od lat słynie właśnie z makaronów. Najtańszą pozycją w menu jest tu klasyczne aglio olio za 31 zł (spaghetti, oliwa, czosnek, peperoncino, pietruszka), ale większość dań szybko wchodzi w przedział 40-50 zł. Ceny bardziej rozbudowanych kompozycji sięgają nawet 60 zł. W Fiori Pasta e Pizza ceny najprostszych pozycji startują od 36-38 zł (np. gnudi z szałwią czy aglio olio z dodatkami), klasyczna carbonara kosztuje 47 zł, a bardziej "flagowe" dania, takie jak cacio e pepe z truflą czy fettuccine nero sięgają 59 zł. Konkrety są bezlitosne - ceny dobrze pokazują, że choć makaron przestał być kulinarną modą, cenowo wszedł do segmentu dań "na okazjonalne wyjście", a nie codzienny obiad.

"Kawka i ciasto" na mieście aż tak nie bolały



Kawa i ciastko za ok. 40 zł? Standard.
Być może najbardziej zaskakuje dziś kawiarniana codzienność sprzed dekady. W 2016 r. kawa kosztowała zwykle ok. 7-10 zł, a kawałek ciasta od 7 do 15 zł. Z dzisiejszej perspektywy właśnie te pozycje najmocniej pokazują, jak bardzo zmieniła się cena "zwykłego wyjścia na kawę".



W Marmolada Chleb i Kawa sama kawa kosztuje dziś od 13 do 22 zł (od espresso po bardziej "kawiarniane" klasyki jak mokka). Do tego trzeba doliczyć ciasto z witryny, co oznacza, że zestaw "kawka i ciacho" zaczyna się realnie od ponad 30 zł, a bez trudu dobija do ponad 40 zł. W Cafe Antidotum espresso kosztuje 10 zł, szybki przelew 13-16 zł, a alternatywy, np. drip dochodzą do 22 zł. Najdroższa pozycja w karcie, kawa mrożona ze słonym karmelem, kosztuje 24 zł. Echo Espresso Bar to miejsce, które słynie z dobrej kawy, jednak kolejny rzut oka na cenniki również studzi optymizm. Espresso kosztuje tu 11 zł, cappuccino 15 zł, flat white 16 zł, a przelewy sięgają 18 zł. Dorzućmy słodkie bunsy i inne wypieki, które dostarczają do lokalu z zaprzyjaźnionego lokalu Buns, i mamy ponad 40 zł.

Dzisiejsze widełki są więc dość czytelne - kawa w kawiarni kosztuje obecnie od 10 do 22 zł, a po dodaniu ciasta rachunek bardzo często przekracza 40 zł. Co ciekawe, mimo tych cen kawiarnie przeżywają wyraźny renesans - szczególnie te stawiające na nieoczywiste, autorskie palenia i kawowe eksperymenty. W wielu miastach radzą sobie dziś nawet lepiej niż klasyczne drink bary - szczególnie wśród młodszej klienteli.

Piwo za mniej niż "dychę"



Miłośników piwa rzemieślniczego wciąż nie brakuje.
Zapewne dla wielu czytelników to właśnie piwo było w 2016 r. ulubionym punktem takich zestawień. W pubach analizowanych dekadę temu półlitrowe piwo kosztowało zazwyczaj od ok. 6,50 do 9 zł. Co znamienne, piwa rzemieślnicze dopiero przecierały wtedy szlaki, a "craftowy boom" miał nadejść później. Ceny "złotego trunku" wciąż pozostawały wyjątkowo przystępne.

Przypomnijmy, że w tym samym czasie butelkę lub puszkę piwa w sklepie można było kupić za ok. 2,50 zł, co już wtedy pokazywało wyraźną różnicę między handlem a gastronomią. Z dzisiejszej perspektywy widzimy niemal dwukrotny wzrost cen na przestrzeni dekady.



W 2026 r. wciąż trwa moda na rzemieślniczość, którą najmocniej podchwycili mężczyźni, a ta odcisnęła się właśnie na piwie. W 2026 r. jednym z popularnych punktów na piwnej mapie Gdyni jest AleBrowar, gdzie ceny jasno pokazują, że kraft dawno przestał być niszową ciekawostką. Za piwo z kranu trzeba zapłacić tu zazwyczaj od ok. 20 zł za 0,5 l - im bardziej wymyślne pozycje, tym wyższa cena.

Co ciekawe, obecna cena przestała już nawet szokować. W popularnych miejscach na terenie stoczni 20 zł to dziś często minimum nawet za piwo z butelki, więc kraft z kranu w podobnej cenie nie budzi większych emocji. Paradoks polega na tym, że dziś w wielu lokalach w Trójmieście za Desperadosa z butelki musimy zapłacić 20 zł i to, niestety, przestaje to być rzadkością.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (133)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane w serwisie