Dziecko nieprzyjęte na SOR? Szpital: Nie było lekarza

Wioleta Stolarska
20 marca 2025 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (83)
Czytelnik przytacza sytuację nieprzyjętego dziecka z powodu braku lekarza.

Czy gdynianie mają umierać na SOR-ze? - pyta we wpisie w Raporcie Trojmiasto.pl czytelnik, który przytacza sytuację nieprzyjętego dziecka z powodu braku lekarza. Historia została opisana w mediach społecznościowych: wynika z niej, że dziecko po upadku uderzyło się w głowę, a ze względu na jego samopoczucie opiekunowie szukali pomocy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, której niestety nie otrzymali. O komentarz poprosiliśmy szpital.



- Czy gdynianie mają umierać na SOR-ze? Na szpitalu jest lądowisko za setki milionów, a nie ma możliwości, by zatrudnić lekarza? Mamy w Gdyni już kilka rad: Rada Kultury, Rada Kobiet, Rada Równości itd. Może powołać Radę Ratowania Życia, skoro od wielu lat gdyński SOR działa tak samo? Gdynianie chcą żyć, a nie umierać, czekając na pomoc!!! - napisał nasz czytelnik w Raporcie Trojmiasto.pl.

Raport: Czy mamy umierać na gdyńskim SOR ?

10:49 17 MARCA 2025
Na portalu społecznościowym matka chłopca umieściła taki oto wpis sytuacji z wczoraj na SOR w Gdyni. Cytat:
"Moje dziecko wczoraj doznało urazu głowy. Upadło ze swojej wysokości, nagle, uderzając o twarde podłoże tyłem głowy. Nie straciło przytomności.
Niepokój pojawił się, gdy po kilkunastu minutach nie mógł sobie przypomnieć co się właściwie wydarzyło i dlaczego boli go głowa. Zadawał co chwile te same pytania. Był mocno zdezorientowany.
Pojechaliśmy więc na SOR w Gdyni Szpitale Pomorskie Gdynia Wzięliśmy numerek, po chwili przyszedł pracownik informując, że może nas zarejestrować, ale nie otrzymamy pomocy, bo nie ma chirurga na oddziale.
Jest niedziela, 15.30. Dziecko, uraz głowy, nie pamięta zdarzenia, jest zdezorientowane.
Przychodzi drugi pracownik, który kieruje nas do Nocnej Opieki Chorych. Na miejscu pediatra informuje, nie ma lekarza, który może zająć się tym przypadkiem. Możemy poczekać na karetkę, która przewiezie nas do Wejherowa. Jak długo? Nie wiem. Dużo pacjentów. Czy w Wejherowie przyjmą nas od razu? Nie wiem, pewnie nie. Może pani jechać sama.
To ja jako rodzic, który nie zna się na medycynie musze podjąć decyzję czy dziecko może być transportowane do innego szpitala samodzielnie.
Wychodząc z gdyńskiej placówki słyszę od ratownika - proszę coś z tym zrobić. Jesteśmy bezradni, proszę pisać do Rzecznika Praw Pacjenta. Rzecznik Praw Pacjenta
Biorę dziecko, ruszamy do Gdańska. W międzyczasie zaczynają się nudności, powoli odpływa.
I ja nie pamiętam czy to jest uraz czy którym on może zasnąć czy nie...
Jadąc rozmawiam z ratownikiem z numeru alarmowego, który uspokaja i sugeruje, żeby nie jechać na Zaspę tylko do Szpitala Wojewódzkiego. Zaleca czujność i proponuje wparcie karetki, gdyby sytuacja się pogorszyła.
Na miejscu wszystko już gładko. Szpital św Wojciecha Copernicus PL Sp z o.o. Dziecko przyjęte, zbadane, w książkowym czasie obserwacji po urazie głowy wraca do formy.
I tu nasuwa się pytanie. Czy właśnie tak powinna wyglądać pomoc w nagłych wypadkach?"
Koniec cytatu.
Czy gdynianie mają umierać na SORze? Na szpitalu jest lądowisko za setki milionów, a nie ma mozliwości zatrudnić lekarza? Mamy w Gdyni już kilka Rad- Rada Kultury, Rada Kobiet, Rada Równości itd. Może powołać Radę Ratowania Życia, skoro od wielu lat gdyński SOR działa tak samo? Gdynianie chcąc żyć, a nie umierać czekając na pomoc!!!
Zobacz więcej
Na portalu społecznościowym matka chłopca umieściła taki oto wpis sytuacji z wczoraj na SOR w Gdyni. Cytat:
"Moje dziecko wczoraj doznało urazu głowy. Upadło ze swojej wysokości, nagle, uderzając o twarde podłoże tyłem głowy. Nie straciło przytomności.
Niepokój pojawił się, gdy po kilkunastu minutach nie mógł sobie przypomnieć co się właściwie wydarzyło i dlaczego boli go głowa. Zadawał co chwile te same pytania. Był mocno zdezorientowany.
Pojechaliśmy więc na SOR w Gdyni Szpitale Pomorskie Gdynia Wzięliśmy numerek, po chwili przyszedł pracownik informując, że może nas zarejestrować, ale nie otrzymamy pomocy, bo nie ma chirurga na oddziale.
Jest niedziela, 15.30. Dziecko, uraz głowy, nie pamięta zdarzenia, jest zdezorientowane.
Przychodzi drugi pracownik, który kieruje nas do Nocnej Opieki Chorych. Na miejscu pediatra informuje, nie ma lekarza, który może zająć się tym przypadkiem. Możemy poczekać na karetkę, która przewiezie nas do Wejherowa. Jak długo? Nie wiem. Dużo pacjentów. Czy w Wejherowie przyjmą nas od razu? Nie wiem, pewnie nie. Może pani jechać sama.
To ja jako rodzic, który nie zna się na medycynie musze podjąć decyzję czy dziecko może być transportowane do innego szpitala samodzielnie.
Wychodząc z gdyńskiej placówki słyszę od ratownika - proszę coś z tym zrobić. Jesteśmy bezradni, proszę pisać do Rzecznika Praw Pacjenta. Rzecznik Praw Pacjenta
Biorę dziecko, ruszamy do Gdańska. W międzyczasie zaczynają się nudności, powoli odpływa.
I ja nie pamiętam czy to jest uraz czy którym on może zasnąć czy nie...
Jadąc rozmawiam z ratownikiem z numeru alarmowego, który uspokaja i sugeruje, żeby nie jechać na Zaspę tylko do Szpitala Wojewódzkiego. Zaleca czujność i proponuje wparcie karetki, gdyby sytuacja się pogorszyła.
Na miejscu wszystko już gładko. Szpital św Wojciecha Copernicus PL Sp z o.o. Dziecko przyjęte, zbadane, w książkowym czasie obserwacji po urazie głowy wraca do formy.
I tu nasuwa się pytanie. Czy właśnie tak powinna wyglądać pomoc w nagłych wypadkach?"
Koniec cytatu.
Czy gdynianie mają umierać na SORze? Na szpitalu jest lądowisko za setki milionów, a nie ma mozliwości zatrudnić lekarza? Mamy w Gdyni już kilka Rad- Rada Kultury, Rada Kobiet, Rada Równości itd. Może powołać Radę Ratowania Życia, skoro od wielu lat gdyński SOR działa tak samo? Gdynianie chcąc żyć, a nie umierać czekając na pomoc!!!
Zobacz więcej

Paraliż SOR-ów? Karetka czekała nawet 3 godz. na przyjęcie pacjenta Paraliż SOR-ów? Karetka czekała nawet 3 godz. na przyjęcie pacjenta

Dziecko odesłane z SOR-u



Przytoczył sytuację opisaną w mediach społecznościowych. Z jej opisu wynika, że dziecko uderzyło się w głowę, dlatego jego opiekunowie pojechali na gdyński SOR. Tam jednak okazało się, że nie mogą się zarejestrować ze względu na brak lekarza. Po skierowaniu z SOR do Nocnej Opieki Chorych również nie było lekarza, który mógłby zająć się tym przypadkiem.

- Możemy poczekać na karetkę, która przewiezie nas do Wejherowa. Jak długo? Nie wiem. Dużo pacjentów. Czy w Wejherowie przyjmą nas od razu? Nie wiem, pewnie nie. Może pani jechać sama. To ja jako rodzic, który nie zna się na medycynie, muszę podjąć decyzję, czy dziecko może być transportowane do innego szpitala samodzielnie - relacjonuje autor wpisu.
Dziecko trafiło na SOR. Lekarzom pomogli strażacy Dziecko trafiło na SOR. Lekarzom pomogli strażacy
W końcu zapada decyzja, by pojechać do Gdańska, stan dziecka się pogarsza, opiekunowie konsultują się z ratownikiem z numeru alarmowego. Ostatecznie dziecko zostało przyjęte w Szpitalu św. Wojciecha.

- Czy właśnie tak powinna wyglądać pomoc w nagłych wypadkach? - pyta autor wpisu.

O komentarz w tej sprawie porosiliśmy Szpitale Pomorskie.

- W nawiązaniu do niedzielnej sytuacji dotyczącej nieprzyjęcia do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu św. Wincentego a Paulo w Gdyni dziecka po upadku, informujemy, że sytuacja ta wynikała z braku dostępności w tym dniu na dyżurze chirurga dziecięcego w naszej placówce. Zaproponowaliśmy mamie dziecka przewiezienie karetką do SOR w Wejherowie, gdzie całodobowo przyjmuje chirurg dziecięcy. Mama dziecka postanowiła nie korzystać z tej opcji. Podkreślamy, że priorytetem "Szpitali Pomorskich" jest zapewnienie pacjentom najwyższej jakości opieki medycznej, zgodnie z obowiązującymi standardami i przepisami. W przypadku braku możliwości udzielenia odpowiedniej pomocy na miejscu pacjentów kierujemy do placówek, gdzie mogą otrzymać niezbędną opiekę - w tym przypadku chirurga dziecięcego w szpitalu w Wejherowie.

Zdajemy sobie sprawę z trudnej sytuacji, w jakiej znalazło się dziecko i jego mama. Wyrażamy ubolewanie i przepraszamy z powodu niedogodności, jakie wyniknęły z tej sytuacji. Jednocześnie zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań, aby zminimalizować ryzyko podobnych przypadków w przyszłości poprzez podejmowanie działań na rzecz zwiększenia dostępności specjalistów. Obecnie SOR-em w gdyńskim szpitalu zarządza nowy ordynator, który podjął się usprawnienia działalności tego oddziału. Podkreślamy raz jeszcze, że zdrowie oraz bezpieczeństwo pacjentów są dla nas najważniejsze - informuje Małgorzata Pisarewicz, dyrektor ds. komunikacji społecznej i promocji Szpitali Pomorskich.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (83)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia dla dzieci

Wystawa Bałtyk. Morze zielonej energii

19 zł
wystawa

Marynarski five oclock. Marynarze z okrętów zagranicznych bander i ich wojaże po Polsce

12 zł
wystawa

Garden of Lights - Ogród Świateł - Mały Świat (25 opinii)

(25 opinii)
39 - 44 zł
pokaz

Bursztynowa Komnata. Wystawa prac Moniki Błaszkowskiej

12 zł
wystawa

Pod skorupką | rodzinne warsztaty z Krabem Kłębkiem w Muzeum Emigracji

20,14 zł
spotkanie, warsztaty, warsztaty

Ferie z aksolotlem. Poznaj płazy i gady Akwarium Gdyńskiego (1 opinia)

(1 opinia)
43 zł
quiz, wystawa, warsztaty

Najczęściej czytane w serwisie