- 1 Sejm uchwalił rozwody bez sądu (70 opinii)
- 2 Weekend z dzieckiem w Trójmieście? Kosmiczne warsztaty, familijne kino i kulinarne wyzwania
- 3 Czytelnik: szczury na placu zabaw (109 opinii)
- 4 Drugi rok bez prac domowych. Krytyka rośnie, a MEN wciąż czeka na rekomendacje (78 opinii)
- 5 Ranking szkół podstawowych 2026 Trojmiasto.pl (89 opinii)
- 6 Zespół Retta u 2,5-latki: od pierwszych objawów po walkę o terapię za 2 mln zł rocznie (49 opinii)
- Piszę jako mama uczennicy drugiej klasy jednej z trójmiejskich podstawówek. Nie po to, żeby się skarżyć na szkołę, bo akurat do naszej nie mam większych zastrzeżeń. Chodzi raczej o opisanie sytuacji, która w ostatnich miesiącach stała się tak kuriozalna, że momentami trudno uwierzyć, iż dotyczy publicznej edukacji w 2026 r. - pisze nasza czytelniczka Monika. W swoim liście opowiada, jak w szkole "przemycane" są prace domowe.
- Głosowanie nad czymś, czego nie ma
- Praca domowa, której nie wolno tak nazwać
- Edukacyjny teatr
- Kiedy rzeczywistość nie mieści się w przepisach
Głosowanie nad czymś, czego nie ma
Na ostatnim zebraniu wychowawczyni bardzo spokojnie wyjaśniła rodzicom, jak wygląda codzienność w klasie drugiej. Dzieci uczą się czytać, pisać, zaczynają liczyć bardziej świadomie. W tym wieku powtarzanie materiału w domu nie jest ambicją rodziców ani nadgorliwością nauczyciela, tylko zwykłą koniecznością.
Po krótkiej rozmowie padło pytanie: czy zgadzamy się, aby dzieci wykonywały w domu zadania utrwalające materiał, bez ocen i bez formalnego charakteru pracy domowej.
Odbyło się głosowanie. Wszyscy byli za, pomysł przeszedł jednogłośnie.
Nie dlatego, że ktoś chciał obciążać dzieci. Raczej dlatego, że każdy z nas widzi własne dziecko przy czytaniu i wie, ile jeszcze ćwiczeń przed nim.
Praca domowa, której nie wolno tak nazwać
Od tamtej pory córka codziennie siada po południu do biurka i wykonuje zadania. Pisze, czyta, uzupełnia polecenia w zeszycie ćwiczeń. W zeszycie dodatkowym, przyniesionym ze szkoły specjalnie do pracy w domu.
Formalnie nie są to prace domowe. Nikt ich tak nie nazywa. Nie ma ocen, nie ma obowiązku zapisanego w dzienniku, ale dziecko, które nie wykona ćwiczeń, następnego dnia zwyczajnie nie nadąża.
Wszyscy doskonale rozumiemy zasady tej gry. Rodzice mówią w domu: "odrób lekcje". Nauczyciel w szkole mówi: "utrwal materiał", a przepisy mówią, że zadawania prac domowych nie ma.
Powstała fikcja, którą wszyscy podtrzymują, bo alternatywa byłaby gorsza.
Edukacyjny teatr
Najbardziej uderzające jest to, że nikt nie próbuje obchodzić prawa z przekory. Przyznaję, że popieram ideę odciążania dzieci, ale jednocześnie wiem, że bez systematycznego ćwiczenia nauka czytania i pisania po prostu się nie wydarzy. Czasem pół żartem dodaję, że czuję się jak prowadząca tajne komplety.
Trudno się nie uśmiechnąć, choć ten uśmiech jest raczej gorzki. Nauczyciel, który chce nauczyć dzieci podstawowych umiejętności, musi uważać na słownictwo. Rodzice zgadzają się na coś, czego oficjalnie nie ma. Dzieci wykonują zadania, które rzekomo nie istnieją.
Kiedy rzeczywistość nie mieści się w przepisach
Największy paradoks polega na tym, że po żadnej ze stron nie ma złej woli. Nauczyciel robi swoje. Rodzice chcą pomóc dzieciom. Dzieci potrzebują powtarzania materiału. Jedynie system wymaga, aby wszystko odbywało się w językowej akrobacji.
Patrzę wieczorem na córkę pochyloną nad zeszytem i myślę, że kiedyś w Polsce ukrywano nauczanie przed zaborcą. Dziś ukrywamy je przed rozporządzeniem.
Prace domowe zniknęły tylko z nazwy. W rzeczywistości wróciły tylnymi drzwiami jako "ćwiczenia dodatkowe".
I wszyscy udajemy, że to coś zupełnie innego.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie. A my z radością nagrodzimy najciekawsze teksty biletami do kina lub na inne imprezy odbywające się w Trójmieście.
Opinie wybrane
-
2026-02-18 09:22
(7)
Przecież nauczycielom wolno zadawać prace domowe. Nie wolno tylko wymagać ich zrobienia i stawiać pał, jak ktoś nie zrobił. Uważam, że tak właśnie to powinno wyglądać. Uczeń, jeśli czuje potrzebę, bo ma z czymś problem, albo odwrotnie, jest w czymś dobry, zrobi wybrane przez siebie albo przez rodziców zadania, a resztą się nie przejmuje.
- 99 48
-
2026-02-19 11:47
co za d... głosował na nowacką??
- 3 0
-
2026-02-18 22:19
nowacka - kat polskiej edukacji
- 12 5
-
2026-02-18 15:02
Brednie, nikt nie robi, nauczyciel też nie zadaje... bo po co
- 3 3
-
2026-02-18 10:23
no właśnie (3)
Podstawówka to z reguły okres kiedy piątki mają dzieci których rodzice zmuszają, albo wykonują za nich prace domowe.
Nie wiem po co nauczyciele mają oceniać pracę rodziców?- 5 16
-
2026-02-19 13:36
Praca domowa powinna byc na zaliczenie. Jak ktos jest tak durny, ze robi za dziecko, to temu dziecku i tak nic nie pomoze, bo po pierwsze wylosowalo i**ote jako matke czy ojca. Do pracy tez za dziecko pojda? Mature napisza?
- 3 0
-
2026-02-18 11:36
(1)
A potem te dzieci które nic nie robiły nie potrafią czytać, pisać ani sprawdzić godziny na zegarku bez elektronicznego wyświetlacza. Podstawówka to nie rocket science, każdy powinien posiąść te umiejętności. Leniwi rodzice chowają potem głupie i leniwe dzieci. Chowają nie wychowują...
- 19 4
-
2026-02-18 12:39
nie leniwi. Przecież on napisał o rodzicach którzy robią robotę za dzieci.
- 3 0
-
2026-02-18 10:51
(7)
Do czego to doszło, już nawet problem jest z tym że dziecko ma pracę domową. Strach pomyśleć co będzie jak to pokolenie wejdzie na rynek pracy i będzie miało np. projekt do realizacji.
- 100 11
-
2026-02-19 14:45
nowacka ledwo skończyła szkołę
nie mogą być mądrzejsi od niej
- 0 0
-
2026-02-18 22:49
No cóż... niewykształconymi rządzi się sprawniej
- 3 1
-
2026-02-18 23:10
Problemu nie będzie miało takie dziecko, bo to już będzie czas na tyle rozwiniętej sztucznej inteligencji, że będzie ona o wiele znaczniej inteligentniejsza niż ludzie.
- 1 3
-
2026-02-18 22:20
nikt nie zrobił tyle złego co nowacka
- 12 1
-
2026-02-18 13:23
Miałem w klasach 1-3 nauczyciela z progresywnym podejściem (2)
Nie zadawał żadnych prac domowych. Jedyne czego pamiętam musiałem tylko w domu sam się uczyć to tabliczki mnożenia na zaliczenie. Skończyłem studia, mam dobrą pracę. Nie czuje żadnych negatywnych skutków braku tych prac domowych. Nawet więcej, czuję że mogłem spędzić dzieciństwo na zabawie a nie na kuciu.
- 3 8
-
2026-02-19 13:33
Bez zartow, na poczatku podstawowki nie ma zadnego kucia. Dla inteligentnego dzieciaka uczenie sie jest zabawa, durnemu nic nie pomoze.
- 0 0
-
2026-02-18 14:29
ja takich nauczycieli nie miałem ale prac domowych i tak nie odrabiałem bo mi się nie chciało
albo spisałem od kogoś w szkole albo olewałem temat. Istotą było tylko to by się nauczyć do sprawdzianu. Sama praca domowa np. z matmy to było tylko kilka przykładów które tego samego dnia akurat pamiętałem jak rozwiązać więc nie miało to sensu.
- 4 2
-
2026-02-18 14:07
Bruksela Warszawa
Jeszcze niech trochę porządzi ten fatalny team w Brukseli i nasladujące je władze w Polsce, gdzie nawet w ogloszeniu o pracę trzeba się pilnować, to bedzirmy mieli dopiero teatr. Ale dramatyczny. Takie bzdury w obliczu swiatowych przetasowań
- 39 15
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.