- 1 Rekrutacja do szkoły średniej 2026/27. Ile punktów do zdobycia mają ósmoklasiści? (9 opinii)
- 2 14-latka miała 1,5 promila. Szkoła wezwała policję (58 opinii)
- 3 Edukacja zdrowotna od września obowiązkowa (67 opinii)
- 4 "Jak dziecko chce siku, to musi w krzaki" (222 opinie)
- 5 Ranking szkół średnich 2026 Trojmiasto.pl (114 opinii)
- 6 Dzieci dostały cukierki z alkoholem (308 opinii)
Zupa mleczna, wątróbka i makaron z truskawkami. Do czego tęsknimy, a czego nie znosiliśmy?
Zapach gorącej zupy, stukot talerzy, para unosząca się nad metalowymi garnkami. Szkolne stołówki miały swój niepowtarzalny klimat i smaki, które wielu z nas zapisały się w pamięci. Jedne wspominamy z rozrzewnieniem, inne na samą myśl wywołują dreszcze obrzydzenia. O wspomnienia ze szkolnej stołówki zapytałam mieszkańców Trójmiasta i pracowników naszej redakcji.
Potrawy, za którymi tęsknimy
Dla części osób szkolna kuchnia miała swoje małe perełki. Proste dania, które smakowały wyjątkowo, choć trudno dziś wytłumaczyć dlaczego.
- Ze stołówki szkolnej pamiętam najlepszą na świecie zupę owocową i makaron z truskawkami. Moja mama próbowała odtworzyć ten smak w domu, ale bez powodzenia. Zupa z wielkiego szkolnego gara miała coś niepowtarzalnego. Do dziś, gdy poczuję charakterystyczny zapach stołówkowego jedzenia, robi mi się miło - wspomina Agata.
Słodkie obiady wracają w wielu opowieściach. Leniwe kluski, makaron z truskawkami czy racuchy to zdecydowani faworyci w dziecięcym jadłospisie.
- Nigdy nie zapomnę smaku leniwych klusek na słodko z bułką tartą. Natomiast makaron z truskawkami i śmietaną był jedną z moich pierwszych kulinarnych miłości. Uwielbiałam też kapuśniak, a największym rarytasem był chleb podkradany ze stołów, nawet jeśli nie miało się wykupionych obiadów - mówi Klaudia.
Czasem jednak najważniejszy był nie smak, a sam rytuał bycia częścią stołówkowego życia.
- Na stołówkę zwykle nie chodziłam, bo w domu czekała babcia z obiadem, ale zazdrościłam tym, którzy mieli tę możliwość. Gdy w szóstej klasie pełniliśmy dyżury na stołówce, mogliśmy w nagrodę zjeść zupę. Wtedy zakochałam się w ogórkowej, a największą przyjemnością było maczanie w niej chleba. Potrafiłam zjeść kilka kromek w ten sposób - opowiada Magda.
Dania, które wracają w koszmarach
Nie każdy jednak wspomina szkolne obiady z nostalgią. Niektóre potrawy zapisały się w pamięci jako prawdziwe kulinarne koszmary.
- Zupa mleczna z makaronem, czyli prawdziwy koszmar dla podniebienia. Do dziś pamiętam, jakie to było obrzydliwe - mówi Michał.
Dla wielu symbolem "stołówkowej traumy" stał się kożuch na mleku.
- Zupa mleczna zawsze miała kożuch. Coś okropnego. Minęło ponad 30 lat, a ja wciąż nie potrafię tknąć niczego, co ją przypomina. Co więcej, mam przez to uraz nawet do zwykłego mleka, piję je tylko w kawie albo kakao - wspomina Ewelina.
- Nie cierpiałam mleka z kożuchem, pamiętam, że osiadało na bokach szklanki i robiło się takie żółte - dodaje Aneta.
Jeden dzień spóźnienia z opłatą, miesiąc bez obiadu
Sporo dań głównych również nie cieszyło się popularnością wśród stołówkowiczów.
- Najgorzej wspominam spaghetti w zabielanym mąką sosie z parówkami. Gdy musiałam zjeść, ściskał mi się cały żołądek i gardło, nie lubiłam tego smaku ani zapachu. Pamiętam, że istniał też przymus zjedzenia mięsa. Koleżanka nauczyła mnie chować je pod tłuczonymi ziemniakami, tak żeby nie było widać, że nie zjadłyśmy tego "obowiązkowego mięska" - wspomina Weronika.
- U mnie w szkolnej stołówce regularnie pojawiała się wątróbka. Usmażona do konsystencji podeszwy buta, o słodkawym posmaku, z dużą ilością cebuli. W latach 90. chyba nikt nie weryfikował preferencji kulinarnych dzieci i nie był szczególnie zainteresowany tym, że połowa przygotowanych posiłków lądowała w śmietniku - mówi Piotrek.
- Znienawidzone danie z dzieciństwa ze stołówki to jajko w sosie musztardowym z puree ziemniaczanym. Do dzisiaj skręca mnie na wspomnienie tego smaku - mówi Daniel.
Stołówkowe zwyczaje
Są też wspomnienia bardziej... barwne, w których smaki mieszają się z klimatem epoki.
- Ciekawostką mojej szkolnej stołówki był kompot, który z uwagi na brak miejsca stał rozlany do szklanek w okolicy okienka do zwrotów naczyń. Chyba sprawą honoru było pilnowanie przez panie, aby nikt przypadkiem nie wziął podwójnej porcji. Zdarzało się, że w czasie przerwy było prowadzone dochodzenie, czy aby na pewno ktoś nie wypił za dużo wody z niewielką ilością truskawkowego wkładu - śmieje się Piotrek.
W wielu szkołach kompot był niemal symbolem stołówki. Lekko wodnisty, czasem z jedną truskawką na dnie, ale obowiązkowy. Podobnie jak zupa owocowa, która dzieliła uczniów na dwa obozy.
- W piątki zawsze była ryba i zupa owocowa, czyli coś w rodzaju fioletowej, gorącej wody o kolorze denaturatu. Woda, w środku wiśnie i chyba truskawki. Nienawidziło się jej bądź kochało. Ja należałem do tej drugiej grupy - wspomina Maciej.
Dla niektórych szkolna stołówka była miejscem, które woleli omijać z daleka.
- Pamiętam też, że sama stołówka była po prostu mało przyjazna. Pomieszczenie miało puste ściany, panował tam wielki hałas i rozgardiasz, ktoś wylał na siebie zupę, ktoś nie chciał jeść, a ktoś chodził po kolejne dokładki - wspomina Weronika.
Smak dzieciństwa
Szkolne stołówki nie były idealne. Jedzenie bywało rozgotowane, zbyt mączne, czasem po prostu niesmaczne, a jednak te smaki zostały z nami na długo. Jedne wywołują uśmiech, inne lekki grymas, ale wszystkie są częścią wspólnej pamięci.
Stołówka to nie tylko jedzenie. To zapach obiadu rozchodzący się po korytarzu, metalowe sztućce, rozmowy przy stole, kombinowanie z dokładkami i poczucie, że wszyscy przeżywają to samo. Może właśnie dlatego, po latach, nawet zupa owocowa o smaku wody potrafi wywołać w nas coś na kształt nostalgii.
Opinie wybrane
-
2026-02-21 13:43
Uwielbialem stolowke (2)
Ale fenomenu makaronu z truskawkami nie rozumialem. Ten makaron, watrobka i mortadela w panierce to dla mnie najgorsze wspomnienie.
Ale co do zasady dania byly dobre, czasem mozna bylo dostac dokladke. Niestety nie gdy byla pomidorowka, kazdy jadl i nic nie zostawalo. Jak oni to wyliczali ze bylo na styk ;)- 27 12
-
2026-02-23 12:17
A u nas w SP76 można było otrzymać dokładkę :)
Nie jedliśmy..., a wcinaliśmy z rodzeństwem :)
- 1 0
-
2026-02-22 08:36
Wszystkie 3 wymienione rzeczy uwielbiałem!
A makaron z truskawkami? Chodziło się i po 3 dokładki :))
- 7 0
-
2026-02-21 10:49
Oj tak, najlepsze obiady (3)
Robiły Panie z SP57 na Aksamitnej. Do dziś pamiętam ten pyszny gulasz z kaszą i buraczkami. Każdy obiad jadłam oprócz jajka w sosie chrzanowym. Do dzisiaj w tej stołówce bardzo pysznie gotują i chwała im za to, tak jak mi, tak samo mojej córce obiady smakują.
- 26 2
-
2026-02-23 10:34
Jajko w sosie chrzanowym (1)
Pycha. Też było w mojej sp77
- 3 0
-
2026-02-25 09:45
TAK! też uwielbiałam takie jajka!
- 1 0
-
2026-02-21 15:23
Oj tak , moja wnuczka też tam jadała ...
- 3 0
-
2026-02-21 10:12
Nie byłem wybrednym dzieckiem jednak jest pare portaw nie do przejsćia dla mnie. (3)
Zupy mleczne z makaronem i rozpuszczającym się z nim kawałkiem ohydnej margaryny (masło rzadko bywało), śmierdząca brukselka w ilości hurtowej na talerzu, sucha wątróbka wieprzowa (każdy kęs trzeba było wodą popijać), zupy owocowe (nie mylić z chłodnikiem) i jaja tak bardzo na twardo że aż sine żółtka były w sosie bodajże chrzanowym i tanie parówy mortadelowe o smaku łoju z kawałkami przemielonych wyczuwalnych chrząstek.
- 22 7
-
2026-02-21 18:43
Jajka w w majonezie z chrzanem, ja lubię i robię do dziś.
- 3 0
-
2026-02-21 12:44
Jajka sa sine jak je za dlugo gotujesz :-)
- 11 0
-
2026-02-21 10:35
Za to jadłeś bez stania w kolejce i bez kartek :)
Teraz jak wejdzie Fit for 90 to będzie wszystko w Ramach indywidualnego kredytu węglowego z tubki.
Fabryki zamienią CO2 w jedzenie.
Bo nowe to dawno zapomniane stare!- 5 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
