- 1 Od "nein" do lotniska w... Rumi (112 opinii)
- 2 Nawet jego śmierć była wyjątkowa (50 opinii)
- 3 Bohater spod Monte Cassino odznaczony przez prezydenta (116 opinii)
- 4 Kangury dla Chińczyków z wizytą w Gdańsku (26 opinii)
- 5 Miliony zł na drugie życie Pl. Wałowego (85 opinii)
- 6 Nowy mural na Jaśkowej Dolinie (53 opinie)
Budują elektrownię jądrową, a wykopali... skarb. Beczka leżała na dnie morza 500 lat
Bałtyk oddał kolejną tajemnicę po latach i tym razem zrobił to w wyjątkowo nieoczekiwanym miejscu. Kilkusetletnia drewniana beczka, prawdopodobnie wypełniona bryłkami średniowiecznego żelaza, wyłoniła się z dna morskiego podczas podwodnych prac przy budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej i w środę zaprezentowana została w Ośrodku Kultury Morskiej. Zalegała metr pod osadami, nienaruszona od co najmniej 500 lat. Dla naukowców beczka z osmundem to potencjalny klucz do lepszego zrozumienia świata, w którym Bałtyk był autostradą handlową łączącą północną Europę, a Gdańsk jednym z jej najważniejszych węzłów.
- Na dnie Bałtyku czekała kilkaset lat
- Szwedzkie żelazo i gdański port
- Szukali niewybuchów. Znaleźli skarb
Na dnie Bałtyku czekała kilkaset lat
Eksperci są zgodni: znalezisko może okazać się cennym źródłem wiedzy o bałtyckich szlakach handlowych epoki późnego średniowiecza i wczesnej nowożytności.
- Odnaleziona beczka to cenny zabytek, który doskonale wpisuje się w znany nam kontekst bałtyckiego handlu żelazem. Pomimo braku części klepek zachowały się dennice ze znakami własnościowymi, których forma i sposób wykonania wykazują wyraźne analogie do oznaczeń znanych z badanych przez muzeum wraków XV-wiecznego statku handlowego tzw. "Miedziowca" czy wraku XVII-wiecznego "Rudowca". Obydwa statki przewoziły niegdyś m.in. beczki z osmundem - mówi dr Anna Rembisz-Lubiejewska z Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.
Beczka trafiła już do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, gdzie czekają ją szczegółowe badania i konserwacja. Wydobyli ją nurkowie pod nadzorem archeologa podwodnego z głębokości ok. 19 m, a właściwie spod dna, bo zalegała metr pod osadami morskimi. Sam obiekt robi wrażenie: 70 cm wysokości, 40 cm średnicy i 216 kg wagi.
W środku najprawdopodobniej bryłki osmundowego żelaza, a na denku coś, co dla historyków może okazać się równie cenne co sama zawartość - zachowane znaki kupieckie, zwane gmerkami. Te charakterystyczne symbole własnościowe były standardowym sposobem znakowania towarów ładowanych na statki aż do końca XVII wieku i mogą pomóc ustalić, do kogo należał ładunek i skąd pochodził.
Beczka najpewniej została zbudowana z drzewa iglastego, ale więcej na temat znaleziska odpowiedzą dokładne ekspertyzy.
Szwedzkie żelazo i gdański port
Zdaniem badaczy beczka była prawdopodobnie częścią ładunku jednego z późnośredniowiecznych lub wczesnonowożytnych statków, które niegdyś przemierzały Bałtyk i które z jakiegoś powodu nigdy nie dotarły do celu. Osmund produkowano głównie w Szwecji, skąd spławiano go do Gdańska, gdzie lokalne hamernie przerabiały go w gotowe wyroby żelazne.
To żelazo w stanie surowym, czekające na kowala i właśnie dlatego tak interesujące dla historyków. Podobne znaleziska odkryte w ostatnich latach na wodach szwedzkich i niemieckich pozwoliły naukowcom lepiej zrozumieć, jak organizowano transport morski, jak znakowano ładunki i jakimi trasami płynęły towary między największymi portami Bałtyku. Gdańska beczka z osmundem może być kolejnym puzzlem w tej układance.
Szukali niewybuchów. Znaleźli skarb
Beczka wypłynęła na światło dzienne niejako przy okazji - podczas kampanii badań UXO, czyli poszukiwań niewybuchów i niewypałów, która ruszyła w marcu 2026 r. Jej właściwym celem było wykrycie i neutralizacja wszystkiego, co mogłoby zagrozić budowie elektrowni: odpadów ferromagnetycznych, pozostałości po dawnych konfliktach zbrojnych i innych potencjalnie niebezpiecznych obiektów zalegających na dnie w rejonie planowanej inwestycji. Znaleziona została na terenie gminy Choczewo.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Prowadzimy wiele monitoringów, zatrudniamy doświadczonego archeologa, współpracujemy z wykonawcami, którzy wspierają nas w zarządzaniu znaleziskami. Ponadto dopełniamy wymaganych działań względem służb konserwatorskich, a także pozostajemy w kontakcie z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku - mówi dr hab. Grzegorz Matusik, dyrektor Pionu Zgód Inwestycyjnych Polskich Elektrowni Jądrowych.
Prace prowadzą wyspecjalizowane zespoły, które łączą badania geofizyczne z analizami historycznymi, a jeśli zajdzie potrzeba, zajmują się też fizycznym usuwaniem niebezpiecznych znalezisk. Tym razem zamiast niewybuchu trafili na historię.
Miejsca
Opinie wybrane
-
2026-05-06 13:20
To też jedna z korzyści z nowych budów.
Zawsze można odkryć coś ciekawego.
- 48 4
-
2026-05-07 22:29
Co dla ludzi za 500 lat będzie "skarbem" odkrytym z naszych czasów? (2)
Kosz ze zmieszanymi śmieciamii? samochód z silnikiem spalinowym? drukarka drukująca na papierze?
- 9 4
-
2026-05-08 07:01
butelka po małpce wyrzucona w lesie
nawet uda się po DNA z gwintu stalić potomków
- 1 1
-
2026-05-08 00:43
Dokładnie. Ciekawe ile budynków przetrwa
- 3 0
-
2026-05-06 14:39
Jedno sie niezgadza nikt niebyduje w Plsce alektrowni automowej nawet nie wbili jednej łopaty :) (7)
- 44 49
-
2026-05-08 06:52
Ktoś tu zatrzymał się na etapie łopaty
Prace przygotowawcze to także proces budowlany. Współczesna elektrownia (zwłaszcza jądrowa) to znacznie więcej niż szopa dziadka.
- 4 1
-
2026-05-07 11:08
Tak było za pisu
- 6 9
-
2026-05-07 08:52
Polski język trudny język
- 15 2
-
2026-05-07 08:26
Naucz się pisać
- 13 2
-
2026-05-06 19:42
w punkt !
- 5 13
-
2026-05-06 15:43
(1)
Jesteś ruskiem? Bo na pewno nie Polakiem.
- 33 12
-
2026-05-08 01:35
On jest Banderowcem z Ukrainy dla którego Polacy są ruskimi onucami ponieważ bronią swojej ojczyzny zamiast oddać okupantom wszystko za darmo.
- 6 4
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
