- 1 Rozbiórka części Domu Kuracyjnego w Gdyni (49 opinii)
- 2 Walczą o przywrócenie promu Wisłoujście (196 opinii)
- 3 Tajemnicza fabryka w Gdyni (99 opinii)
- 4 Hala Targowa jako okno na świat (27 opinii)
- 5 Trójmiasto w 1956 roku. Walka ze śmieciami (32 opinie)
- 6 Obozowy pasiak znaleziony w szkole (77 opinii)
Taniejące obrusy z folii, kangury na postoju w Oliwie i wielkie sprzątanie po zimie - tak wyglądała wiosna nad Bałtykiem dokładnie 70 lat temu. Choć pogoda nie rozpieszczała, a urzędnicy "rozleniwieni" słońcem przestawali odpowiadać na krytykę, to Wybrzeże tętniło życiem. Zajrzymy do policyjnych depozytów pełnych skradzionych piór wiecznych, sprawdzimy, czy nowa restauracja na dworcu w Gdańsku faktycznie była czystsza niż Politechnika, i przekonamy się, dlaczego wiosna na północy to wciąż często... po prostu kolejna faza zimy.
Również pogoda nie zawsze wiosenna nie oznacza, że wiosny nie ma. Ale skoro "niekorzystne warunki atmosferyczne nie zrażają [nawet] spółdzielców", którzy "mimo stałych chłodów i częstych opadów atmosferycznych" gorliwie przystępują do pracy (dzięki czemu "siewy wiosenne i związane z nimi prace polowe w naszym województwie przybierają z każdym dniem na sile"), to co dopiero mówić o reszcie społeczeństwa.
Na szczęście Państwowy Instytut Hydrologiczno-Metrologiczny (poprzednik dzisiejszego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej) zapowiada, że tak mocno wyczekiwane ocieplenie nadejdzie niebawem - jest niemal pewne, że "na stałe". Może więc rejsy z bałtyckich portów nie będą się już zaczynać "od walki z lodami"? A jedyne lody, o których się będzie mówić, to waniliowe...
Dobrych wiadomości tej wiosny jest jednak więcej: znów kursują odwołane zimą pociągi, "lodówki, odkurzacze staniały" (podobnie jak "obrusy z folii" oraz walansjenki (rodzaj cienkiej koronki)) i można kupić meble. Te, wykonane przez "najlepszą w kraju stolarską spółdzielnię "Dąb"", znajdziecie nie tylko "w sklepach trójmiasta", ale również na "dworcu w Gdyni" i w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki.
Nie znajdziecie ich za to na gdańskiej Komendzie Miasta MO, gdzie powstał komis "odebranych szajce włamywaczy przedmiotów". Nie brak tu niczego: "są zegarki, papierosy, wełna, licznik (!), pióra wieczne, kryształy, maszyna do szycia, materiały tekstylne i wiele innych" Tylko mebli faktycznie brak.
Na całym świecie "wiosna to jest taka pora roku, kiedy się wszędzie robi ciepło", tyle że... "poza - oczywiście - Wybrzeżem", gdzie "ciepło robi się wtedy, kiedy już zaczyna się zimno". Bo "Wybrzeże jest najcharakterystyczniejsze tym, że w czerwcu, lipcu, sierpniu i w Grand Hotelu odbywają się centralne zjazdy, krajowe konferencje, odgórne spotkania" oraz "tym, że na Wybrzeżu są cztery miesiące zimy", a potem ... "osiem miesięcy zimna".
Tak czy siak - "niezależnie od chłodu" - wiosna nad Bałtykiem również występuje. Dowodzą tego pojawiające się w handlu "nie najtańsze nowalijki". Pod warunkiem wszakże, że - jak inne "ładnie rosnące warzywa" nie padną "ofiarą młodocianych wandalów" ("wyrywane są buraki, kapustę tratuje się nogami").
Innym oczywistym "sygnałem wiosny są również tzw. godziwe rozrywki na ciepłe dni"; ponadto "wiosnę i wiosenne rozleniwienie daje się zaobserwować takoż m.in. u niektórych urzędników rad narodowych". Bo to chyba wiosna sprawia, że "ogarnięci jej przedsmakiem" zapominają chociażby "o obowiązku odpowiadania na krytykę prasową".
Z jednej strony to dobrze, że wiosna "zaleje świat zieloną zielenią", ale z drugiej trochę szkoda, że "zaszpachluje nią dziury w całym", "wypełni walące się skarpy, "rozłażące się ogrodzenia i parkany". Tymczasem w Sopocie, jak co roku, "porosną zielenią kupy śmieci, na których już lada moment rozpoczną wesołe gody roje much".
Jedno jest pewne, "nowy sezon pozwoli wypłynąć żeglarzom na jeszcze szersze wody." Lecz nie tylko dla żeglarzy nadchodzi czas podróży. W podróż ruszają także zwierzęta: "w drodze z ogrodu zoologicznego w Pradze czeskiej do Chin Ludowych zatrzymują się na krótki, 4-dniowy odpoczynek w oliwskim zoo 4 strusie australijskie - emu oraz 4 kangury". To zapewne zapowiedź wiosennej migracji turystów, którzy też już wkrótce ruszą nad morze szukać letniego wypoczynku.
Z myślą o nich wszystkich zostaje otwarta "nowa restauracja i kawiarnia, bar piwny i poczekalnia na dworcu głównym w Gdańsku". Zazwyczaj "restauracja lub bufet kolejowy bywają (...) ostatecznością: decydujemy się na przekąskę lub obiad wówczas, gdy nie mamy czasu lub okazji na pójście do "normalnej" restauracji". I trudno się temu dziwić, bo przecież z reguły "lokale kolejowe nie cieszą się najlepszą sławą, bywają brudne, obskurne i... nieapetyczne". "Z tym większą radością" trzeba powitać "otwartą w ub. niedzielę restaurację i kawiarnię KZG na dworcu głównym w Gdańsku." Bo jest w końcu szansa na to, że w sercu Gdańska zagości obiekt znacznie bardziej reprezentacyjny niż kiosk z piwem, stojący "naprzeciw kas podmiejskich gdańskiego dworca, tuż obok hotelu "Orbis". I że będzie oferował strawę "nie tylko dla ducha", będzie tu czyściej niż... na politechnice. I taniej niż u fryzjera. Tyle że "w mieście ignorantów" niczego już nie można być pewnym...
Źródło: "Dziennik Bałtycki" nr 93 z 19 kwietnia 1956 r., nr 94 z 20 kwietnia 1956 r., nr 95 z 21 kwietnia 1956 r., nr 96 z 22/23 kwietnia 1956 r., nr 97 z 24 kwietnia 1956 r. i nr 98 z 24 kwietnia 1956 r. Skany pochodzą z Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej.
Opinie wybrane
-
2026-05-18 15:15
biedne kangury
taki kawał świata! ten na zdjęciu wygląda na biedaka, który jest przeszczęśliwy w tej krótkiej przerwie na powietrzu z dostępem do świeżego jedzenia, zanim go znowu załadują do klatki i pod pokład!
- 0 0
-
2026-05-18 21:14
Chciałabym być kangurem
Przy ciągłych remontach i awariach komunikacji poruszanie się takimi susami byłoby super.
- 1 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
