Lodowe pola w Gdańsku i nie tylko

Jarosław Kus
27 stycznia 2026, godz. 07:00
Opinie (46)
W latach 50. Gdańsk też był skuty lodem.

W gazetach sprzed lat też opisywano problemy zimowe. Nie tylko zlodowacenie dróg wodnych i lądowych, ale brak ryb czy nieświeże pieczywo. Narzekano też na drogowców: "ślizgawica, jaka powstała w Gdańsku w dniu 3 i 4 bm., również spowodowała wiele nieszczęśliwych wypadków, a nawet katastrof samochodowych". Tymczasem Zakład Oczyszczania Miasta tradycyjnie posypywał "ulice piaskiem zazwyczaj po ślizgawicy, kiedy lód zmieniał się już w błoto".




Przeszkadza ci lód i śnieg?

"Przy 13 stopniach mrozu" żegnało Wybrzeże odchodzący rok 1950. W żaden jednak sposób nie
przeszkadzało to w hucznym pożegnaniu odchodzącego roku. Nic więc dziwnego, że w sylwestrowy wieczór "o zmierzchu ruch na ulicach zwiększał się z każdą godziną", zaś z "bram domów co chwila wysuwały się pary i całe grupy, zdążające na zabawy sylwestrowe". Na szczęście "w noc sylwestrową wszystkie środki komunikacji MZK GG kursowały bez przerwy do samego rana", "nie brakowało [więc] miłych i komicznych spotkań". Okazało się także, "że można się dobrze bawić przy winie i ciastkach".

Bawiono się doskonale, choć "przeważnie bez wódki"



Wyjątkowo "ładnie powitał Nowy Rok kierownik odnowionego "Jantaru" w Gdyni" - gdy "o północy zgasły światła" w imieniu Gdańskich Zakładów Gastronomicznych i Kawiarni "Jantar" złożył "wszystkim swoim gościom serdeczne życzenia noworoczne", gratulując "owocnych wyników w pracy w pierwszym roku Planu 6-letniego" i życząc "dalszych sukcesów w nowym 1951 roku".

Jednym słowem, w ostatnim dniu starego roku "bawiono się wszędzie doskonale", choć "przeważnie bez wódki". Nie brakowało jednak takich, którzy "już dwie godziny przed dwunastą rozpoczęli witanie Nowego Roku". I takich, których po tym świętowaniu trudno było dobudzić. Ponieważ jednak sylwester nie kończy karnawału, więc i w roku 1951 styczeń dostarczył kolejnych okazji do karnawałowej zabawy. "Komitety opiekuńcze i rodzicielskie przy szkołach gdańskich" zorganizowały "dla dzieci wszystkich szkół w dniach od 6 do 14 bm. choinki noworoczne", na których postanowiono "wszystkie dzieci (...) obdarować słodyczami".

Pieczywo było, ale zeszłoroczne



Jednak nowy rok dostarczył nie tylko okazji do dobrej zabawy, przypominając o... nie tak nowych bolączkach. Już od pierwszych dni stycznia mieszkańcom Trójmiasta dawały się we znaki rzeczy zupełnie prozaiczne, o czym mógł przekonać się chociażby ten, "kto liczył na zjedzenie smacznego śniadania w kawiarni "Orbis" w Gdańsku w dniu 2 bm.". Niestety "srodze się zawiódł", bo "bufet świecił pustą gablotką", a "do godz. 12 żadnych ciastek nie było, a pieczywo - owszem było, ale... zeszłoroczne".

Wielkie pole lodowe przed hotelem "Orbis"



Co ciekawe, dawał się też odczuć - co dziwne nad morzem - "brak popularnych ryb". Przypomniała też o sobie pogoda: po krótkim okresie odwilży chwycił mróz i "wielki plac przed hotelem "Orbis" w Gdańsku zamienił się w pole lodowe". I co z tego, że "setki ludzi musiało przechodzić co dzień przez ten plac, chcąc dostać się do restauracji, kawiarni, hotelu, biura "Orbisu" itd.". Ale to chyba żadna nowość, że plac, który "leży w reprezentacyjnym punkcie miasta - na wprost dworca - zawsze jest zaniedbany". Nie tylko jednak lód był problematyczny: "już "pierwsze opady śnieżne w bieżącym sezonie zimowym w grudniu ub. roku przypomniały dyrekcji ZDM [Zarząd Dróg Miejskich], Wydziałowi Komunikacyjnemu MRN [Miejska Rada Narodowa] i Administracji Nieruchomości w Gdańsku o konieczności zabezpieczenia na wypadek nadmiernych opadów śnieżnych i ślizgawicy ulicy i chodników". I chociaż "przypomnienie to było dość dotkliwe" ("w czasie pierwszej ślizgawicy, na skutek nie posypania chodników i ulic piaskiem, zdarzyło się wiele nieszczęśliwych wypadków"), ale niczego to nie dało i "smutne następstwa nie nauczyły (...) [zbyt] wiele wymienionych instytucji". Trudno się więc dziwić, że "ślizgawica, jaka powstała w Gdańsku w dniu 3 i 4 bm. również spowodowała wiele nieszczęśliwych wypadków, a nawet katastrof samochodowych". Jakby mało było kierowcom innych zmartwień... Tymczasem Zakład Oczyszczania Miasta tradycyjnie posypywał "ulice piaskiem zazwyczaj po ślizgawicy, kiedy lód zmieniał się już w błoto", zaś administratorzy domów w ogóle nie interesowali się stanem chodników, "narażając swym niedbalstwem przechodniów na nieszczęśliwe wypadki".

Na szczęście Nowy Rok to nie tylko nowe problemy, lecz i nadzieja na trochę pożytecznych nowości. W Gdańsku wszystko wskazuje na to, że "władca mórz Neptun powróci wkrótce na swój tron", dzięki czemu "fontanna ożywi - jak ongiś - ciemną bryłę gmachu ratusza". Może właśnie dlatego, gdy "stary bożek wróci z powrotem na swój dawny tron", "nie będzie [też już] analfabetów" (przynajmniej "wśród pracowników przemysłu gastronomicznego.")? Nie będzie też alkoholików (tym bardziej że "portierów" już teraz w żadnym lokalu nie znajdziesz), a "piwo i wody gazowe będą lepsze". A jeśli już o gazie mowa, to i dla mieszkańców Gdyni "kłopoty gazowe się skończą". Bo narzekali Gdynianie "na słaby dopływ gazu do mieszkań", co "niewątpliwie jest (...) poważną bolączką dla osób, korzystających z kuchenek, piecyków i grzejników gazowych." "Kłopoty gazowe gdyńskich odbiorców" powinny dobiec końca "ostatecznie w pierwszej połowie 1951 roku", gdy "uruchomiony zostanie gazociąg wysokoprężny z Gdańska, który zasilać będzie również sieć gazową w Gdyni." A że - podobno - "warunki życiowe ludzi pracy, dźwigających na swych barkach ciężar odbudowy i rozbudowy naszego zniszczonego przez wojnę kraju", były "przedmiotem szczerej troski ludowej władzy terenowej", prezydium gdyńskiej Miejskiej Rady Narodowej postanowiło "w szybkim tempie odrobić dawne zaniedbania byłych sanacyjnych władców Demptowa, jednego z najbardziej upośledzonych przed wojną przedmieść robotniczych wielkiej Gdyni".
Tyle nowego, że... przyczepić się nie ma do czego!



Źródło: "Dziennik Bałtycki" nr 2 z 3 stycznia 1951 r., nr 3 z 4 stycznia 1951 r., nr 4 z 5 stycznia 1951 r., nr 5 z 6 stycznia 1951 r., nr 7 z 8 stycznia 1951 r. i nr 8 z 9 stycznia 1951 r. oraz "Głos Wybrzeża" nr 4 z 5 stycznia 1951 r., nr 5 z 6 stycznia 1951 r. i nr 6 z 7 stycznia 1951 r. Skany pochodzą z Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej oraz Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (46)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Katalog.trojmiasto.plMuzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Na Skwerze Kościuszki stoi pomnik, który zamiast wielkiego bohatera, upamiętnia... pewną część statku. I to gigantyczną. Co to jest?

 

Najczęściej czytane