- 1 Rozbiórka części Domu Kuracyjnego w Gdyni (49 opinii)
- 2 Walczą o przywrócenie promu Wisłoujście (196 opinii)
- 3 Hala Targowa jako okno na świat (27 opinii)
- 4 Tajemnicza fabryka w Gdyni (99 opinii)
- 5 Motocykliści łamali zasady bezdźwięcznego ruchu (74 opinie)
- 6 Trójmiasto w 1956 roku. Walka ze śmieciami (32 opinie)
Ostatnia szarża krążownika Lützow. Część 3: Chaos bitwy jutlandzkiej
Przedstawimy trzecią część nieco zapomnianej i pomijanej - przynajmniej w opracowaniach polskojęzycznych - historii SMS Lützow. W pierwszym odcinku tego cyklu opisane zostało powstanie i wejście do służby "gdańskiego kolosa". W kolejnym - zrekonstruowany z materiałów archiwalnych opis początku bitwy jutlandzkiej. Dziś zaś opiszemy pierwszą, korzystną dla krążownika część zmagań. Za tydzień zaś przeczytacie koniec tej historii.
Duża część dialogów pochodzi z autentycznych zapisów KTB oraz raportów bitewnych.
Bohater z Q Liona
Dowódcę wieży Q Liona, Francisa Harveya, do świadomości przywrócił gorący, ohydny, żółty dym, igłami wrzynający się w twarz. Major Harvey umierał. Nie musiał sprawdzać, co i gdzie urwała mu burza eksplozji, takie rzeczy po prostu się wie.
Z wysiłkiem obrócił głowę po szczątkach wieży. Dookoła leżała martwa załoga, jego podwładni, choć wielu nie mógł rozpoznać, tak niewiele z nich pozostało. Półprzeciwpancerny pocisk z zapalnikiem dennym z Lützowa przebił bez trudu cienki jak dykta, 64-mm strop pancerny wieży, i eksplodował w środku.
To jednak nie był koniec piekła, a raczej jego początek - ogień gwałtownymi wyładowaniami wybuchów pochłaniał kolejne pokłady coraz niżej. Z głuchym jękiem eksplodowała platforma transferowa. Następna była już główna komora amunicyjna, a jej wybuch - była to wieża śródokręcia - oznaczać będzie anihilację całego okrętu i śmierć ponad tysiąca dobrych chłopców z przemysłowych dzielnic Anglii. Harvey ostatkiem sił doczołgał się do rury głosowej i wydał straszny rozkaz: "Zaryglować grodzie i zalać magazyny!"
Dowódca skazał właśnie na śmierć pozostałych przy życiu członków swojej własnej sekcji, ale ocalił resztę okrętu. O czym myślał w ostatnich sekundach życia? O czekającym go pośmiertnie Krzyżu Wiktorii? Nie, o nieistotnych głupotach nie myśli się w takich chwilach. Zamknął oczy i przywołał obraz swej ukochanej Ethel, i to właśnie było ostatnim, co ujrzał. Bo tak właśnie chciał.
Na dnie okrętu lodowata woda Morza Północnego przez otwarte zawory denne zaczęła z potwornym rykiem i pod ogromnym ciśnieniem wlewać się do komory amunicyjnej. Nie było przed nią ucieczki.
Kolejna ofiara polowania: HMS Queen Mary
KTB, godz. 18:30: Okręt wrogiej linii [dopisek na marginesie: Queen Mary] otrzymuje kilka trafień i wylatuje w powietrze. Widać tylko wielką, czarną chmurę dymu na jego miejscu, a ponad nią kilka wirujących w powietrzu większych części. Kiedy dym opada, okręt znika. Następny w szyku okręt przepływa nad tym miejscem.
Ale gdański skorpion dopiero zaczynał swoje polowanie. Gdy zmasakrowany kolejnymi salwami Lützowa Lion wypadł z szyku, krążownik zgodnie z rozkazem Hippera przeniósł ogień na drugi w kolejności HMS Queen Mary, w którego ładował już swe ciosy Derfflinger.
- Ciężka salwa w dziobówkę. Brak szczególnych zakłóceń - dotarł z rury głosowej do Hardera meldunek.
Brytyjczycy nie byli bezbronni, a Lützow właśnie otrzymał pierwsze uderzenie szalenie groźnych dział 343 mm. Żadne ważne części okrętu nie były jednak zagrożone... a przynajmniej tak się wtedy Harderowi wydawało. Mimo wszystko brytyjski ogień był - jak napisał Harder w raporcie artyleryjskim - "powolny i niepewny". Inaczej, niż furia 1. Grupy Rozpoznawczej.
Jedna z pierwszych naprzemiennych salw Lützowa znalazła drogę do celu. Na HMS Queen Mary powtórzyło się to, co wcześniej na Lionie - lecz tam zabrakło takiego bohatera jak major Harvey. Pożar po trafieniu w którąś z przednich wież dotarł do komór amunicyjnych artylerii pomocniczej 102 mm, a ta rozdarła okręt na pół jak zgniecioną puszkę, dodatkowo zapalając magazyn amunicyjny wieży Q. Historycy do dziś spierają się, czy śmiertelny cios zadał Lützow, czy jego bliźniak Derfflinger, lecz na potrzeby tej opowieści przyjmijmy, że to "nasz" krążownik zatopił swój pierwszy - nieostatni - cel. Niemal wszyscy na Queen Mary zginęli.
Unikając torped
- Ślady torped na sterburcie! - po cytadeli Lützowa rozległ się nagle krzyk Prentzela.
Dowódca 1. Eskadry Krążowników Liniowych Royal Navy, wiceadmirał David Beatty, był zszokowany ciosami, jakie otrzymywał jego zespół, więc rzucił do desperackiego kontrataku XIII Flotyllę Niszczycieli. Dwa z nich, HMS Onslow i Acasta, zaatakowały najgroźniejszy niemiecki okręt - Lützowa, lecz nie były w stanie zbliżyć się do jego śmiercionośnych dział na bliżej niż 8,2 km (tak podaje raport artyleryjski).
- Manewr unikowy? - zapytał przez rurę Prentzel.
Harder, widząc wszystko z mostka bez żadnych zakłóceń, przez mgnienie oka analizował sytuację. 8 kilometrów... Z tej odległości Brytyjczycy musieli strzelać, nastawiając torpedy na niższą prędkość, zależnie od typu 18 lub 25 węzłów.
- Trzymać kurs! - rozkazał komandor, ale jego głos spotkał się w powietrzu ze spojrzeniem dowódcy zespołu.
- Eskadra, zwrot na kurs wschód-południowy wschód! - rozkazał Hipper.
- Ster lewo na burt! - zareagował natychmiast Harder.
Wielki, lecz stworzony do takich manewrów flagowy krążownik położył się na burcie i jak zwinny niszczyciel ustawił się rufą do torped, a za nim reszta zespołu.
- Mittschiffs! Ster na wprost! - rozkazał Harder. - Chcą się do nas dobrać, to niech nas poczują. Artyleria średnia na niszczyciele, wschód-południe-wschód, zniszczyć je! - krzyknął z rzadką u niego wściekłością.
Torpedy chybiły.
Lützow kontratakuje
Teraz nadszedł czas załóg siedmiu burtowych dział 150 mm SK L/45. Oni nie mieli centrali artyleryjskiej - II oficer artyleryjski podał im z mostka odległość wyjściową i cel, ale dowódcy poszczególnych dział sami korygowali ogień, patrząc przez celowniki w kazamatach. Niszczyciele były szybkie, za szybkie na centralne sterowanie ogniem. "Stopięćdziesiątki" nie bawiły się w zegarmistrzowską precyzję, ich zadaniem był brutalny ogień zaporowy. 45-kilogramowe pociski wylatywały co 8 sekund, w kazamatach panował potworny zaduch od spalanego kordytu, a huk siedmiu dział SK L/45, strzelających tuż obok siebie własnym rytmem, był ogłuszający.
- Nieprzyjacielski niszczyciel płonie! Kolejne trafienia! Nasze torpedowce kontratakują! - do cytadeli spływała burza meldunków. IX Flotylla Torpedowców nie czekała bezczynnie i jak dawna kawaleria wyprowadzała kontrszarżę na brytyjską XIII Flotyllę.
- Chcą torped, to będą je mieli. Cel: trzeci okręt nieprzyjaciela, walić w nich wszystkim, co mamy! - krzyknął Harder.
KTB, godz. 18:34: Z Lützowa wystrzelono torpedę w kierunku III okrętu linii. Czy to ona doprowadziła do zatopienia Anglika, czy też inne okręty wystrzeliły torpedy, albo czy uzyskano sprzyjające efekty artyleryjskie, nie udało się ustalić [dopisek pod spodem: Obserwacja czasu torpedy dokładnie zbiegająca się z eksplozją!].
Wiceadmirał Beatty oderwał oczy od lornetki skierowanej w gigantyczną chmurę dymu spowijającą miejsce, w którym przed chwilą znajdował się krążownik liniowy HMS Princess Royal, i wycedził przez zęby: - Mam takie wrażenie, że coś bardzo niedobrego dzieje się dziś z naszymi pieprzonymi okrętami. [cytat dosłowny - przyp. red.]
Niemcy i Anglicy mieli ten sam plan
KTB, godz. 18:30 [kontynuacja na następnej stronie]: Za trzema dużymi krążownikami nieprzyjaciela ukazuje się w zasięgu wzroku kolejna eskadra w szyku torowym, około sześć dużych okrętów. Nieprzyjacielskie krążowniki wykonują zwrot przez sterburtę na kurs odwrotny.
- Linienschiffe! Okręty liniowe! Sześć jednostek, prawdopodobnie typ Iron Duke! - krzyknął z drżeniem w głosie Prentzel.
Plan Scheera się powiódł. Grand Fleet tym razem z całą mocą płynęła na Hochseeflotte. Wszyscy na mostku bez słowa wiedzieli, że za Iron Dukami podążają tuziny stalowych kolosów, najpotężniejszych stalowych maszyn ówczesnego świata.
Prentzel zresztą się pomylił, osłaniając umysł Hardera mgłą nieświadomości. Bo to nie były Iron Duki. Na 1. Zespół Rozpoznawczy płynęły cztery superdrednoty typu Queen Elisabeth, najpotężniejsze okręty Royal Navy, w tym słynny później HMS Warspite. Ich mordercze działa 381 mm były wyrokiem śmierci dla krążowników. Eskadra Hippera nie miała z nimi w bezpośrednim starciu żadnych szans. Ale krążowniki liniowe miały jedną przewagę - prędkość, taka właśnie była ich rola. Teraz zatem Hipper powinien zawrócić, pozorować ucieczkę i podprowadzić czołowe brytyjskie pancerniki pod lufy trzech eskadr pancerników Hochseeflotte.
Problem w tym, że identyczny plan miał Beatty. I to właśnie jemu, mimo ciężkich ciosów, które przyjął jego zespół, udało się go zrealizować. W porę dostrzegł główne siły Hochseeflotte, położył swoje krążowniki na kurs ucieczkowy - to właśnie był ten zwrot - i wciągnął zespół Hippera pod lufy dział 381 mm. Niemiecki myśliwy stał się zwierzyną.
Na polu bitwy zaczął rządzić chaos
KTB, godz. 19:00: Na bakburcie mijają nas w walce na kursach spotkaniowych 2 krążowniki [pancerne] typu Warrior. Jeden krążownik pancerny tego typu zostaje wzięty pod ogień przez Lützowa z odległości około 7-8 km. Zaobserwowano dobre trafienia na tym przeciwniku, między innymi zaobserwowano silną detonację za 4. kominem.
Bitwa nieuchronnie zaczęła zmierzać ku coraz większemu chaosowi.
- Co oni u licha robią? - wyrwało się Harderowi.
Oto nieoczekiwanie między 1. Grupą Rozpoznawczą a - jak się później okazało - 5. Eskadrą Pancerników zabłąkały się dwie też spore i groźne, a jednak mikre przy liniowych kolosach jednostki: krążowniki pancerne HMS Defence i Warrior. Krążowniki te ścigały jeszcze inną jednostkę - ciężko uszkodzony krążownik lekki SMS Wiesbaden, i tak się zagalopowały, że niemal zderzyły się z eskadrą Beatty'ego, która musiała nagle wykonać awaryjny unik. Ale zamiast Wiesbadena, trafiły na ścianę stali gdańskiego krążownika.
- Zabierać mi stąd te okręciki! - warknął Hipper.
7 km! Dla dział 305 mm Lützowa, wobec osłoniętego 150-mm pancerzem przeciwnika, to był dystans na egzekucję, nie na walkę. Wprawione, wstrzelane niemieckie załogi nie miały i nie mogły mieć żadnej litości. Wieże krążowników liniowych otworzyły ciągły ogień niemal na wprost. Po chwili
nieszczęsny HMS Defence wyleciał w powietrze z całą, liczącą 900 osób załogą, trafiony przez Lützowa "za 4. kominem", w rufowe komory artyleryjskie.
Załoga Warriora miała nieco więcej szczęścia - załoga, bo nie okręt, ten bowiem zdołał oderwać się od przeciwnika, napędzany bohaterskimi wysiłkami trzech ostatnich pozostałych przy życiu palaczy w
kotłowni, gdy ogień Niemców ściągnęły na siebie pancerne kolosy typu Queen Elisabeth - jednak brytyjski krążownik trafiony aż 21 ciężkimi pociskami zatonął, gdy zapadła kotara zmroku. Większość załogi - poza ofiarami trafień - udało się jednak uratować.
Lützow odniósł kolejne zwycięstwo, zatapiając jeszcze jeden krążownik samodzielnie i drugi wspólnie z resztą zespołu.
"Gdański kolos" trafiony
- Mamy! - krzyknął niesiony młodzieńczymi emocjami Prentzel, lecz jego głos utonął nagle w tektonicznym wstrząsie, który cisnął wszystkimi w cytadeli o podłogę. To było, jak gdyby młot uderzył w ich uszy, pozostawiając w nich tylko otępiający pisk. Pisk i trzask wyskakujących głównych bezpieczników instalacji elektrycznej w centrali artyleryjskiej.
KTB, godz. 19:20, dopisek rwanym, pośpiesznym pismem między liniami: Ciężkie trafienie w górny pokład - główna stacja radiowa wyłączona z akcji.
- Wstawać! Z godnością! Wracać na stanowiska! - wszyscy jak przez mgłę usłyszeli zimny, nieprzyjemny głos Raedera, który wyglądał strasznie, jak robot, którego nie imają się rany.
- Raport o uszkodzeniach! - Harder z wysiłkiem oparł się o zewnętrzny pancerz cytadeli. Twarz miał jak wydobytą z kotła krążownika, osmaloną, lekko poparzoną, ale jakimś cudem omijały go większe odłamki.
- Dwa ciężkie trafienia, jedno na wysokości przedniego komina, drugie dalej na rufie!
Jeden z pocisków uderzył tuż obok cytadeli dowodzenia, choć nie bezpośrednio w jej pancerz.
- To te pancerniki? Gdzie one są? Meldować! - krzyczał Hipper.
- Nie wiadomo... Ustawili się pod słońce... Widać tylko błyski wystrzałów... - raportował z wysiłkiem Prentzel.
- Verdammt! - czerwony na twarzy Hipper walnął pięścią w pulpit z mapami. - Cholerne radio! Cholerne nowoczesne cacka, które wysiadają przy pierwszym trafieniu!
- Spokój, Exzellenz! - szczeknął sucho Raeder. - Zajmę się tym.
Hipper przełknął - chcianą czy nie - impertynencję Raedera. Przełknął też śmierć, która za nią szła. Wiedział, że bez łączności stał się głuchy i niemy. Oczywiście zespół projektowy profesora Hansa Bürknera przewidział utratę radia i w innej części okrętu znajdowała się radiostacja zapasowa. Rzecz w tym, że postrzelany Lützow utracił anteny i trzeba je było pod ostrzałem prowizorycznie rozwieszać, co wielu marynarzy musiało przypłacić życiem. Dla Raedera nie było to problemem. Gorzej, że zapasowa radiostacja miała mały zasięg. 1. Grupa Rozpoznawcza odbierze rozkazy, ale co z głównymi siłami admirała Scheera? Bez ich odsieczy cały zespół czekała zagłada.
Początek końca
To nie był jednak czas na szybkie planowanie. Beatty i kontradmirał Hugh Evan-Thomas, dowódca 5. Eskadry Pancerników Royal Navy, przechytrzyli Hippera. Ustawili się z niskim, zachodzącym słońcem w plecy, oślepiając załogi niemieckich dalmierzy. Ba, nawet ofiara krążowników pancernych nie poszła na marne, odwracając uwagę Niemców. Hipper właśnie z przerażeniem skonstatował, że na pełną dymu z dział i chaosu scenę wkroczyła z impetem kolejna, 3. Eskadra Krążowników Liniowych kontradmirała Horacego Hooda - kolejne trzy jednostki. A więc jego pięć krążowników musiało nagle stawić czoła siedmiu brytyjskim krążownikom liniowym i czterem strasznym superdrednotom Evana-Thomasa.
Jakby tego było mało, atakująca z zaskoczenia eskadra Hooda właśnie szykowała się do postawienia tzw. poprzeczki nad T, czyli przecięcia kursu 1. Aufklärungsgruppe, mogąc strzelać doń pełnymi salwami burtowymi, podczas gdy odpowiadać mógł tylko czołowy okręt jego zespołu i to tylko z wież dziobowych, przyjmując na siebie jednocześnie całą nawałę ognia przeciwnika. Okrętem tym był właśnie Lützow.
- 1. Grupa Rozpoznawcza, podchodzimy w szyku schodowym na NW, bliżej wroga. Cel: uzyskać lepszą widoczność! - rozkazał Hipper.
Nie było jak oderwać się od przeciwnika, nie było jak schować się za nadciągające z odsieczą pancerniki Scheera. Niemiecki admirał nie wierzył, że jego krążowniki mają jakieś szanse. Ale przyjął walkę.
SMS Lützow na czele 1. Zespołu Rozpoznawczego zerwał się do swojej ostatniej szarży na wielokrotnie liczniejszego przeciwnika. Wielki okręt po raz ostatni dał w maszynach całą naprzód i ciął bojowy szkwał pełną prędkością. Na jego mostku samotnie, z rozwianymi włosami, z pooraną eksplozjami twarzą, stał komandor Harder, jak dowódcy żaglowców przed wiekami. Gdański kolos płynął ku zagładzie.
Jak wyglądały ostatnie chwile SMS Lützow? O tym przeczytacie za tydzień.
Raport: Dowódca
O autorze
Tomasz Larczyński
pasjonat historii, przewodniczący Rady Dzielnicy Młyniska
Opinie wybrane
-
2026-05-10 10:33
Też w dobie dronów i rakietowych baterii nadbrzeżnych budujemy fregaty by dumnie na dnie morskim lec (1)
Ówczesny Błąd niemców można wytłumaczyć istnieniem kolonii ale naszego nic nie jest w stanie wytłumaczyć :((
Gdyby zamiast pancerników mieli podwodne krążowniki to rzadzili vy oceanami.
My zamiast fregat dzięki dronom w tym i podwodnym rządzili byśmy Bałtykiem- 6 24
-
2026-05-11 10:10
Hahahah ile razy wam można tłumaczyć po co są fregaty? Nie dociera...
- 1 0
-
2026-05-10 16:28
Trójmiasto (1)
Nie macie o czym pisać piszcie o fali przypomienie to ten system który nie działa a wszyscy za niego zapłaciliśmy dzisiaj kupiłem bilet w automacie przy pęti w Oliwie nie dało się go zeskanować w autobusie
- 15 14
-
2026-05-10 19:00
G...o mnie obchodzą Twoje problemy, redakcjo dawajcie kolejną część!
- 4 5
-
2026-05-10 11:25
Gdyby tak uczono nas historii w szkole, to byłby to ulubiony przedmiot wielu uczniów. (1)
A my mamy formułki typu: w 1410 roku odbyła się wielka bitwa z zakonem .. Zapamiętaj, 1410, to będzie na klasówce.
- 22 11
-
2026-05-10 12:59
Okret Lutzov
Masz racje....Wiele lat temu konczylem TPR w Gdyni ( juz jej nie ma bo nie ma rybolowstwa) ale do rzeczy mialem nauczyciela prawdziwy historyk nie daty=fakty....Pozdrawiam....
- 3 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.