Podtapianie, łamanie kołem, pręgierz. Sądy i kary dawnego Gdańska

Bronisław Poźniak
11 stycznia 2026, godz. 18:00
Opinie (82)
Rozprawa Sądu Ławniczego Głównego Miasta Gdańska na drzeworycie Ludwiga Knausta z 1650 r. Dziewięciu ławników siedzących po obu stronach sądzi trzech stojących po lewej stronie oskarżonych. Pośrodku siedzi sędzia. Za balustradą stoją pochyleni obrońcy, a przed nią siedzi pisarz sądowy i oskarżyciel publiczny.

Wyrok i egzekucja na trzech synach bogatych patrycjuszy zadowoliły większość Gdańszczan, gdyż były dowodem na równość mieszkańców wobec prawa i uczciwość sądów.



Do XIII wieku podstawowym sądem dla całej ludności na ziemiach polskich, w tym na Pomorzu, był sąd książęcy. W imieniu suwerena sądy sprawowali też kasztelanowie. Wraz z wykształtowaniem się społeczeństwa stanowego (szlachta, duchowieństwo, mieszczaństwo i chłopstwo) rozwinęło się sądownictwo stanowe.

Szlachta osiadła podlegała sądom ziemskim (iudicium terrestre), a nieosiadła - sądom grodzkim (iudicium castrense). Duchowieństwo odpowiadało przed sądami kościelnymi (biskupimi i arcybiskupimi), a mieszczaństwo miało własne sądy. Natomiast chłopów obejmowało sądownictwo dominialne pana feudalnego. We wsiach założonych na prawie niemieckim sądy sprawował sołtys mający do pomocy ławę sądową wiejską.

W Gdańsku, pierwotnie lokowanym na prawie lubeckim, sądem dla mieszczan byli rajcowie. Po zajęciu miasta przez Zakon Krzyżacki, Główne Miasto, następnie Stare Miasto i Młode Miasto (trzy samodzielne części Gdańska) z czasem przeszły na prawo chełmińskie, w którym mieszczan sądziła ława miejska.

Z grona rajców corocznie wybierano sędziego, czyli oficjalnego zwierzchnika sądu ławniczego. W skład sądu wchodziło zazwyczaj dwunastu ławników wybieranych spośród mieszczan dożywotnio.

Od wyroków ławy przysługiwało prawo odwołania do sądu miejskiego w Chełmnie, jako najstarszego miasta o tym prawie. W praktyce jednak zasięgano tam tylko porad prawnych.

Gdańskie Sądy Ławnicze w Królestwie Polskim



W 1454 r., po prawie półtorawiecznym panowaniu Zakonu Krzyżackiego, Gdańsk powrócił do Królestwa Polskiego. Trzy lata później król Kazimierz Jagiellończyk nadał miastu przywilej zwany wielkim, którym m.in. zjednoczył samodzielne dotąd części Gdańska w jeden organizm.

Wielki przywilej króla Kazimierza Jagiellończyka z 15 maja 1457 r.
Nowa Rada Miasta Gdańska uzyskała jurysdykcję w wymiarze sprawiedliwości na wybrzeżu Prus Królewskich.

Sądy ławnicze Głównego Miasta oraz Starego Miasta, zwane Ławami Miejskimi, zachowały swoją odrębność. Obradowały w salach ratuszów: Głównomiejskiego na ul. DługiejMapka i Staromiejskiego na ul. KorzennejMapka.

Sądy na Głównym Mieście



W 1549 r. sąd ławniczy Głównego Miasta otrzymał swoją siedzibę w kamienicy przy Długim Targu, sąsiadującej z Dworem Artusa. Kamienicę nazwano Domem Ławy (dzisiaj to Dom Ekonomistów, Długi Targ 46/47Mapka). Sąd w tej kamienicy odbywał posiedzenia sześć dni w tygodniu (oprócz niedziel), a w doniosłych sprawach po sąsiedzku w Dworze Artusa.

W 1709 r. miasto kupiło kamienicę znajdującą się po wschodniej stronie Dworu Artusa i przeznaczyło ją na siedzibę sądu. Stąd nazwa Nowy Dom Ławy (dzisiaj to Sień Gdańska, Długi Targ 43Mapka).

"Apoteoza Gdańska" Isaaka van den Blocka z 1608 r., plafon w Wielkiej Sali Rady Ratusza Głównego Miasta. Obok dolna jej część przedstawiająca Dwór Artusa ze Starym Domem Ławy po lewej i Nowym Domem Ławy po prawej.

Sądy na Starym Mieście



Sąd ławniczy Starego Miasta obradował dwa razy w tygodniu w ratuszu za mostem Chlebowym nad kanałem Raduni aż do 1795 r. Ławnikiem był między innymi Jan Heweliusz, gdański astronom i piwowar. Po dziesięciu latach, w 1651 r., został rajcą i jako reprezentant Starego Miasta zasiadał w Radzie Głównego Miasta, zajmując się sądownictwem, szpitalami i opieką lekarską.

Most Chlebowy, a za nim Ratusz Staromiejski i gmach nowego Sądu Miejskiego na obrazie Gottlieba Roberta Dahmsa.

Sąd Rady Miejskiej i Sąd Wetowy



Sądy ławnicze zajmowały się sprawami karnymi, a od ich wyroków apelację można było wnieść do Sądu Rady Miejskiej. Było to charakterystyczne dla miast lokowanych na prawie niemieckim. Taki sąd składał się z rajców pod przewodnictwem burmistrza.

W sprawach o przestępstwa przeciwko miastu, sporach między cechami, sprawach związanych z cechami, nieruchomościami i podziałem spadków oraz prowadzeniem ksiąg dłużniczych, a także prowadzeniem ugód, sąd rady miejskiej był pierwszą instancją. W sprawach cywilnych apelację składano do króla, a przy orzekaniu kary śmierci szlachcica posesjonata wymagana była aprobata królewska.

Sprawami handlowymi i porządkowymi w Gdańsku zajmował się sąd wetowy. W jego skład wchodziło po dwóch rajców i ławników oraz wybieranych co dwa lata czterech przedstawicieli Trzeciego Ordynku (w Gdańsku mieszczaństwo dzieliło się na trzy ordynki: pierwszy tworzyli patrycjusze, drugi to kupcy, a trzeci rzemieślnicy zgrupowani w cechach). Stałymi urzędnikami byli dwaj instygatorzy (oskarżyciele), pisarz i czterech woźnych.

Jurysdykcja sądu wetowego obejmowała terytorium miasta Gdańska oraz jego wiejskich posiadłości i dotyczyła spraw wynikających z naruszeń postanowień Rady Miejskiej dotyczących porządku, stanu sanitarnego, organizacji handlu i rzemiosła, pozwoleń budowlanych. Te regulacje zawarte były w wilkierzach, czyli zbiorach uchwał Rady Miejskiej, które zgodnie z królewskim przywilejem Gdańsk stanowił samodzielnie.

Za wykroczenia sąd wetowy nakładał kary w postaci konfiskaty części majątku albo po prostu karę pieniężną, a instancją odwoławczą była Rada Miejska.

Rodzaje kar stosowanych przez gdańskie sądy ławnicze



Rodzaje kar w Królewskim Mieście Gdańsku były podobne do wymierzanych w Rzeczypospolitej. System kar publicznych był zróżnicowany - od tych, które godziły w dobre imię i cześć, osadzania skazanego w lochu, stosowania kar cielesnych, aż po karę śmierci wykonywaną na kilka sposobów.

Egzekucja dwóch fałszerzy pieniędzy, pochodzących z Francji  braci de Fleutot , poprzez ścięcie mieczem na Długim Targu 5 maja 1653 r.
Wynikało to z funkcji, jaką kara miała spełniać w społeczeństwie. Oprócz zemsty i naprawienia wyrządzonej szkody jako zadośćuczynienia pokrzywdzonym zasądzona kara miała przede wszystkim odstraszać społeczeństwo od popełniania przestępstw. Zgodnie z łacińską paremią punitur ne peccetur (karze się po to, abyś nie grzeszył) kara musiała być surowa.

Podstawową karą publiczną orzekaną przez sądy ławnicze w tym czasie była kara śmierci. Na 1650 spraw rozpatrywanych w latach 1588-1745 przez Ławę Głównego Miasta Gdańska wydano aż 500 wyroków śmierci.

Z biegiem lat tendencja ta malała. W XVI w. 60 proc. rozpraw kończyło się skazaniem na śmierć. Pod koniec XVII i w XVIII w. ten rodzaj kary kończył 20 proc. rozpraw.

Jak wykonywano karę śmierci w Gdańsku?



Karę śmierci wykonywano poprzez ścięcie mieczem lub toporem, poprzez łamanie kołem albo przez powieszenie lub spalenie czy utopienie. Tylko raz w omawianym okresie, a konkretnie w 1661 r., gdański sąd orzekł karę śmierci przez uduszenie. Wówczas zastosowano garotę - metalową obręcz zaciskaną na szyi.

Za przestępstwo mężobójstwa, bigamii czy oporu przeciw władzy królewskiej albo miejskiej szlachetnie urodzeni i obywatele dostawali karę miecza i ścinano ich na Długim Targu przed Dworem Artusa.

Pozostałych ścinano toporem przed Bramą Wyżynną.

Góra Szubieniczna i szubienica zaznaczona na czerwono na fragmencie panoramy Gdańska z 1730 r. autorstwa Jeremiasa Wolffa.
Karę poprzez powieszenie orzekano za przestępstwa przeciwko mieniu, takie jak kradzieże, grabieże i rozboje na drogach. W Gdańsku były dwa miejsca, w których wykonywano tę karę.

W 1529 r. wybudowano szubienicę na wzgórzach za północnymi murami miasta, a konkretnie na Górze SzubienicznejMapka (Galgenberg). Jako miejsce skalane musiało być poza miastem, ale ponieważ miało też odstraszać przestępców, umieszczono je na wzgórzu, aby było widoczne z daleka.

Poznaj historię Góry Szubienicznej Poznaj historię Góry Szubienicznej
Szubienica, która znajdowała się obok traktu prowadzącego od Bramy Oliwskiej na północ (dzisiaj to okolice ul. Traugutta), miała kształt kwadratu z murowaną cembrowiną. W rogach stały cztery drewniane słupy, do których przytwierdzono poprzeczne belki służące do wieszania skazańców. Na podest prowadziły schody.

Karę śmierci przez powieszenie orzekano tylko wobec mężczyzn, z jednym wyjątkiem. W 1564 r. powieszono złodziejkę Annę Bodeckner, którą na kradzieży złapano po raz trzeci. Co prawda było normą, że złodziei za trzykrotną kradzież wieszano, ale kobiety zazwyczaj ścinano mieczem.

Ostatnie założenie na szyję stryczka na Galgenbergu udokumentowano w 1760 r. Szubienicę rozebrano w 1804 r., ale jeszcze przez 30 lat na Górze Szubienicznej ścinano toporem skazańców.

Drugą szubienicę postawiono w 1598 r. na placu Dominika, czyli w zachodniej części Targu Węglowego, naprzeciw Zbrojowni. Była to konstrukcja kolankowa: pionowy, wbity w ziemię słup z poprzeczną jednoramienną belką.

Na tej szubienicy nie wykonywano kary śmierci, lecz stosowano hańbiące kary cielesne, przede wszystkim dla niesubordynowanych żołnierzy, szczególnie dezerterów z miejskiego garnizonu. Skazańca wieszano za nogi albo wiązano od tyłu ręce sznurem i podciągano do górnej belki, a potem gwałtownie spuszczano w dół.

Szubienica na Targu Węglowym koło Zbrojowni. Rycina Peter Willera z księgi Reinholda Curicke "Der Stadt Dantzig historische beschreibung" z 1687 r.
Karę śmierci poprzez łamanie kości kołem stosowano za najcięższe zbrodnie (wielokrotne zabójstwa, dzieciobójstwo). Karę wykonywano albo "od dołu", łamiąc kości począwszy od nóg albo w bardziej litościwy sposób "od góry", czyli łamiąc kręgosłup.

Innym rodzajem kary śmierci było spalenie na stosieutopienie. Te kary orzekano przeważnie za czary i za sodomię, jak określano wówczas zoofilię i homoseksualizm.

Na Targu Węglowym do połowy XVII wieku spalono 30 osób, z tego za czary 14 kobiet. Mężczyzn palono za sodomię. Nie wszyscy ginęli w płomieniach, bo wcześniej ich ścięto mieczem, a spaleniu na stosie uległy ich zwłoki.

Ostatni proces o czary odbył się w 1659 r. Staruszkę Annę Krueger mieszkającą na ul. Korzennej posądzono o kontakty z diabłem i rzucanie czarów na ludzi oraz zwierzęta domowe. Na torturach przyznała się do winy. Kat umieścił na szyi staruszki woreczek z prochem. Wybuch ukrócił cierpienie skazanej.

"Nie pozwolisz żyć czarownicy". Procesy o czary w dawnym Gdańsku
Na stosie palono też skazanych za podpalenie. Podpalaczy karano na zasadzie prawa talionu (kara identyczna jak popełnione przestępstwo).

Karę śmierci przez utopienie sądy orzekały za trzykrotne cudzołóstwo (kobiety) i wobec oszustów recydywistów. Skazańca umieszczano w worku i topiono w Motławie.

"Kara na gardle" trzech "złotych" młodzieńców przed Dworem Artusa



Pewnej zimowej nocy w 1650 r. na ulicach Głównego Miasta pobito, zgwałcono, a potem zabito młodą kobietę.

Pod wpływem opinii wzburzonych mieszkańców po intensywnym śledztwie ujęto i osadzono w ciemnicy trzech młodzieńców: Gotfryda Ibschera, Teofila GitiusaWilhelma Schroedera. Wszyscy byli synami bogatych patrycjuszy. Po przesłuchaniu przyznali się do popełnienia zbrodni pod wpływem upojenia winem.

Rozprawa odbyła się 7 marca 1650 r. w sali Dworu Artusa z udziałem dziewięciu ławników (zwykle było ich od trzech do pięciu) i sędziego zwanego sołtysem sądowym, który w imieniu Rady przewodniczył procesowi. Otwierając rozprawę, wygłosił średniowieczną formułę "sprawiedliwie osądzajcie, synowie człowieczy". Akt oskarżenia wniósł instygator, mowy swoje mieli obrońcy, których było dwóch. Wszystko protokołował notariusz, bo tak się tytułowało pisarza sądowego.

Sąd nie uległ naciskom rodzin podejrzanych i ku zadowoleniu pospólstwa domagającego się sprawiedliwości skazał oskarżonych na śmierć.

Egzekucja trzech młodych gdańszczan przed Dworem Artusa w dniu 7 marca 1650 r. Drzeworyt Ludwika Knausta pisarza sądowego, który także opisał zdarzenie w formie literackiej.
Po ogłoszeniu wyroku sądu sołtys wezwał kata, który w asyście woźnych i strażników miejskich wyprowadził skazańców. Wyrok miał być wykonany natychmiast przed Dworem Artusa przy fontannie Neptuna. Sołtys jeszcze raz odczytał wyrok przed zgromadzonym tłumem. Po ostatniej posłudze udzielonej przez kapłana sołtys wymówił słowa "kacie, czyń swoją powinność". Skazani przyjmowali pozycję klęczącą (suplicatio) i kat ścinał im głowy.

Straceni młodzieńcy zostali pochowani przez rodziny w stojących na miejscu egzekucji trumnach, co było sprawą wyjątkową. Był to gest władz miasta wobec zacnych rodzin młodzieńców.

Wyrok i egzekucja zadowoliły zgromadzoną ciżbę i były wyrazem równości mieszkańców Gdańska wobec prawa i wiary w sprawiedliwe sądy.

Szelmowanie dla złodziei, oślica dla kłótników



Oprócz kary na gardle, jak określano karę śmierci, sądy ławnicze orzekały kary mutylacyjne (od łacińskiego słowa "mutilatio" oznaczającego "okaleczenie"). Miały one na celu nie tylko fizyczne uszkodzenie ciała, ale przede wszystkim pohańbienie.

Dla przykładu: obcięcie ucha, nazywane szelmowaniem, stosowano wobec złodziei, a obcięcie palców wobec krzywoprzysiężców. Ten rodzaj kary orzekano samodzielnie lub jako karę dodatkową towarzyszącą karze śmierci.

Innymi karami hańbiącymi wymierzanymi przez gdańskie sądy były wipa, oślica, kręciołek, kuna, a także postawienie pod pręgierzem, chłosta, piętnowanie lub ścięcie włosów kobiecie.

Wipa była huśtawką usadowioną na Kamiennej Grodzy na Dolnym Mieście. Karę wipy orzekał sąd wetowy wobec nieuczciwych kramarzy i rzemieślników. Do urządzenia z długą dźwignią (żurawia) na końcu zawieszano klatkę, w której umieszczano skazanego i zanurzano w wodzie.

Oślica na placu Dominika była długim drewnianym klocem o oślich głowach na przeciwległych końcach, na który sadzano przywiązane osoby zakłócające porządek publiczny.

Na Targu Rybnym była huśtawka, zwana kręciołkiem, przezwana "żółtą Anną". Do tej karuzeli wsadzano przekupki posługujące się plugawym językiem. Kto tylko chciał, mógł karuzelę wprawić w ruch i drwić z zamkniętej handlarki.

Pręgierz, chłosta i kuna



Miejski pręgierz do 1604 r. stał przed ratuszem, by później przenieść się pod ścianę Wieży Więziennej od strony ul. Długiej.

  • W księdze Reinholda Curicke z 1687 r. zamieszczono rycinę Petera Willera przedstawiającą Wieżę Więzienną ze sceną gawiedzi przyglądającej się karze chłosty pod pręgierzem.
  • Chłosta rózgami, linami lub biczem wynosiła 21, 27 albo 30 uderzeń, w zależności od decyzji sądu.
  • Główny element pręgierza na wschodniej ścianie Bramy Więziennej, z którego zwisał łańcuch będący kajdanami do przywiązania skazańca.
Stare Miasto miało swój pręgierz przy Bramie św. Jakuba na północy miasta (obecnie ul. ŁagiewnikiMapka).

Był też pręgierz obwoźny umieszczony na wozie konnym.

Pręgierz mógł być karą samoistną, gdy skazańca do niego przykuwano i zakładano na szyję obręcz zwaną kuną. Karę pręgierza można było też zaostrzyć chłostą.

Wyświecenie lub wydzwonienie wypędzanych



Orzekano również inne kary o charakterze hańbiącym, jak napiętnowanie czy wypędzenie z miasta. Często obie kary stosowano łącznie. Wypędzonym kobietom na przykład obcinano włosy, a mężczyzn piętnowano, wypalając znak miasta na czole, policzku lub plecach.

Wypędzanych bez prawa powrotu do miasta wywożono na taczce poza mury przy asyście osób z zapalonymi świecami. Stąd wypędzenie nazywano karą wyświecenia. Czasami w asyście były osoby z małymi dzwoneczkami - wtedy było to wydzwonienie.

Rycina z 1664 r. przedstawiająca wyświecenie na taczce ladacznicy Elsy Beyer.
Sąd Rady Miejskiej w pierwszej instancji orzekał w sprawach pozbawienia obywatelstwa miasta lub pozbawienia urzędu. Można było zostać skazanym w tych sprawach za niewykonywanie poleceń władz, nadużywanie prawa jako urzędnik, sprzeniewierzenie pieniędzy z kasy miejskiej. Utratą obywatelstwa karano opuszczających miasto podczas trwającej wojny oraz za zdradę miasta. W tym wypadku dochodziła jeszcze konfiskata majątku.

Więzienne i prawne nowinki w XVII wieku



Siedemnaste stulecie przyniosło istotne zmiany w gdańskim sądownictwie, szczególnie w penalizacji przestępstw. Zaprzestano karania śmiercią na stosie osób posądzanych o czary czy sodomię, przestano także wieszać złodziei na szubienicy.

Za większość przestępstw wprowadzano karę pozbawienia wolności, realizowaną w specjalnie do tego przeznaczonych pomieszczeniach. Do tej pory w lochach zwanych ciemnicami trzymano przestępców do czasu procesu. W Gdańsku ciemnice były w ratuszach Głównego i Starego Miasta. Gdy przestępców przybywało, trzymano ich w Baszcie KotwicznikówMapka nad Motławą.

Pierwsze profesjonalne więzienie powstało w 1604 r. w Wieży Więziennej przy Targu Węglowym. Osadzano tam skazanych na dożywocie i na długoterminowe pozbawienie wolności. Więzienie i pomieszczenia znajdującej się po sąsiedzku Katowni dla osób w trakcie tortur i śledztwa utrzymywała Rada Miejska.

Gdański zuchthaus, czyli dom poprawy poprzez pracę, powstał w pierwszej połowie XVII wieku, jako jedna z pierwszych takich instytucji w całej Europie.
Dwadzieścia pięć lat później (1629 r.) na Osieku powstał Dom PoprawyMapka (Zuchthaus), w którym osadzano włóczęgów, żebraków oraz drobnych przestępców (złodziei, nierządnice, bankrutów) rokujących poprawę. Do Domu Poprawy kierowani byli też krnąbrni młodzieńcy (uczniowie i czeladnicy kierowani przez cechy). Resocjalizacja przebiegała poprzez pracę w tkalni.

Pod koniec XVII wieku na dziedzińcu Domu Poprawy wybudowano klauzurę (Raspelhaus), czyli ciężkie więzienie dla odbywających długie wyroki. Osadzeni mieli obowiązek pracy - uzyskiwali czerwony barwnik z drzewa kampeszowego (pau de brasil) sprowadzanego z Brazylii. Po odbyciu kary więźniowie byli wydalani z miasta. To samo spotykało przebywających w Domu Poprawy, którzy nie rokowali poprawy.

Bibliografia

  1. Adam Moniuszko "Prawo sądowe Rzeczypospolitej szlacheckiej (XVI-XVIII wiek)" Warszawa 2017,
  2. Dominik Niklas "Z kryminalnych dziejów nowożytnego Gdańska", histmag.org,
  3. Piotr Kitowski "Historia prawa" wykłady i ćwiczenia na Uniwersytecie Gdańskim rok akademicki 2020/2021 na portalu STUDOCU,
  4. Tadeusz Głuszko "Kat w Barbakanie" dwumiesięcznik 30 DNI, Nr 5(49) wrzesień/październik 2003 s.24-37,
  5. Rafał Borowski "Poznaj historię Góry Szubienicznej", trojmiasto.pl,
  6. Michał Ślubowski "Nie pozwolisz żyć czarownicy". Procesy o czary w dawnym Gdańsku", trojmiasto.pl,
  7. Michał Ślubowski "Tajemnice gdańskiego kata, mrocznej i fascynującej profesji", trojmiasto.pl
  8. NataliaWaldemar Borzestowscy "Jedna dawna egzekucja", gdansk.pl
Bronisław Poźniak

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (82)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Katalog.trojmiasto.plMuzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Główna droga wylotowa z Gdyni do Rumi dawniej nazywała się:

 

Najczęściej czytane