Pomnik konia gdyńskiego. Wszyscy "za", ale decyzji brak

Karolina Wirkus
3 maja 2026, godz. 18:00
Opinie (141)
Miniaturowy model źrebaka, dotychczasowego projektu pomnika.

Historia koni, które pomagały budować port w Gdyni, i próba ich upamiętnienia w postaci pomnika wracają do debaty publicznej przy okazji stulecia miasta. Choć projekt dojrzewa, a kolejne instytucje deklarują poparcie, jego realizacja wciąż stoi pod znakiem zapytania.




Popierasz pomysł pomnika upamiętniającego konie gdyńskie?

Budowa portu w Gdyni - jednej z kluczowych inwestycji II Rzeczypospolitej - to nie tylko dzieło ludzi, takich jak Eugeniusz KwiatkowskiTadeusz Wenda. To także historia tysięcy koni, które pracowały w ekstremalnych warunkach na podmokłych terenach.

Gdy ciężki sprzęt zawodził na torfowiskach, wracały tradycyjne metody. Konie, często wyposażone w drewniane "buty", ciągnęły ładunki torfu na specjalnych konstrukcjach zwanych szlupami. Wypadki były częste, a złamanie nogi oznaczały dla zwierzęcia śmierć. Szacuje się, że w trakcie prac mogło zginąć ponad 10 tys. koni.

O pomyśle pomnika upamiętniającego prace przy budowie portu i miasta pisaliśmy już 11 lat temu.

Konie budowały Gdynię. Czy teraz zyskają swój pomnik? Konie budowały Gdynię. Czy teraz zyskają swój pomnik?

Koń gdyński projektem życia



Pomysłodawcą pomnika upamiętniającego konie gdyńskie jest mieszkający w Gdyni od pokoleń Andrzej Skwiercz, który o ten pomnik walczy od kilkudziesięciu lat i - jak mówi - wciąż nie traci nadziei. Autorką projektu pomnika jest rzeźbiarka dr Dąbrówka Tyślewicz. Jej pierwotna wizja zakładała lekką, symboliczną formę - brykającego źrebaka.

- Chciałam uniknąć martyrologii i zamknąć tę historię w formie źrebaka jako symbolu uwolnionej duszy konia - wolnej od pracy. To miało być takie wyobrażenie końskiego "drugiego życia", o którym mówią miłośnicy koni. Rzeźba miała oddawać to uwolnienie, także poprzez nawiązania do morza - bo od starożytności konie były przypisywane Posejdonowi. Skoro mamy morze, to taka symbolika wydawała mi się naturalna. Chodziło o pełne, totalne uwolnienie - tłumaczy artystka.
Materiałem, z którego miałby powstać pomnik, będzie najtrwalszy na zmienne warunki atmosferyczne brąz.

Zarówno dla artystki, jak i pomysłodawcy pomnika, ze względu na lata walki o upamiętnienie ciężkiej i niedocenionej pracy koni oraz ich osobiste przywiązanie do tych zwierząt, dopięcie tego projektu do końca byłoby swoistym "projektem życia".

  • Przed budową portu konie pracowały na polach i woziły najbogatszych mieszczan.
  • Wozy odjeżdżały z budowy jeden za drugim.
  • Budujące gdyński port konie grzęzły w błocie i łamały nogi mimo drewnianych butów. Były dobijane na miejscu.

Zmiana koncepcji?



Jednak w trakcie ostatnich rozmów z władzami portu zasugerowano, aby był to też pomnik poświęcony ludziom, portowcom. Autorzy projektu są otwarci na tę propozycję i projekt konia prowadzonego przez człowieka jest już w fazie przygotowania.

- Pani Dąbrówka może jak najbardziej dorobić postać człowieka, który prowadzi konia, bo przecież one nie pracowały same. W tej wersji byłby więc koń ciągnący szlupę i towarzysząca mu postać, najpewniej kaszubska. Szlupa była bardzo prostą, prymitywną konstrukcją - wykonywano ją z rozwidlonego kawałka drewna, do którego przymocowywano deski tworzące ażurowe dno pojemnika na torf. Urobek układano w środku, a całość była ciągnięta przez konia, najczęściej przy pomocy łańcuchów - mówi Andrzej Skwiercz.
Drewniane buty, w które wyposażano konie budujące gdyński port.
Pomnik od początku miał przedstawiać zwierzę w skali 1:1, ale przy dodaniu postaci człowieka oraz całego osprzętowania, projekt naturalnie się "powiększa", a co za tym idzie, rosną koszty i wydłuża się czas realizacji. Wykonanie pomnika w pierwotnej wersji szacowano na koszt 80 tys. zł, a po ewolucji kwota ta wzrasta nawet do 200 tys. zł.


Według szacunków sama produkcja i odlew mogłyby potrwać kilka miesięcy, co oznacza, że pomnik raczej już nie powstanie na jubileusz 100-lecia miasta, na co liczył pan Andrzej.

Piętro decyzji i pozwoleń



W tle całej dyskusji pozostają formalności, które - jak podkreślają autorzy inicjatywy - są nie do pominięcia. Nawet przy dobrej woli wszystkich stron realizacja pomnika wymaga przejścia przez kilka poziomów decyzji administracyjnych.

Jak zaznacza pomysłodawca, kluczowa jest nie tylko zgoda instytucji miejskich, ale też procedura uzgodnień. Jak przyznaje - pani prezydent Aleksandra Kosiorek wyraziła wstępne poparcie dla pomysłu.

- Muszę mieć zgodę Rady Miasta, Plastyka Miasta, pani prezydent. To jest cały korowód ważnych decyzji - mówi Andrzej Skwiercz.
Równolegle pojawia się kwestia finansowania, bez której projekt nie może ruszyć z miejsca. Wstępne rozmowy zakładają, że potencjalnym sponsorem lub współfinansującym mógłby być Zarząd Morskiego Portu Gdynia - jeżeli pomnik stanąłby na jego terenie. Jednak na dziś nie ma żadnych wiążących deklaracji. W grę wchodzi także model mieszany - z udziałem miasta i ewentualnych partnerów zewnętrznych.

Jak wynika z rozmów, port nie wyklucza wsparcia, ale uzależnia je od spełnienia podstawowych warunków organizacyjnych i finansowych.

Gdzie ma stanąć pomnik?



Największym wyzwaniem projektu pozostaje nie forma rzeźby, a jej lokalizacja. Dziś w grze są różne scenariusze - każdy z inną logiką i innym poziomem realności.

Inicjatorzy projektu najchętniej widzieliby pomnik w bezpośrednim sąsiedztwie portu - w okolicach kapitanatuMapka. To miejsce symboliczne, ściśle związane z historią budowy portu i dobrze widoczne z pokładu promów. W ich ocenie właśnie tam rzeźba miałaby największą siłę przekazu - jako element przestrzeni, gdzie ta historia faktycznie się wydarzyła.


Z kolei Zarząd Portu Gdynia patrzy na sprawę bardziej praktycznie. Jak podkreśla wiceprezes Walery Tankiewicz, problemem jest dostępność - większość terenów portowych jest zamknięta i niedostępna dla mieszkańców. Dlatego port wskazuje raczej kierunek obrzeży, na styku miasta i portu.

Pojawia się tu obszar dawnej Stoczni Nauta - okolice ul. WaszyngtonaMapkaul. św. PiotraMapka. To przestrzeń, która w przyszłości ma zostać zagospodarowana i potencjalnie otwarta na ruch pieszy. Problem w tym, że na razie są to jedynie plany.

- Nie mamy jeszcze planu zagospodarowania tego terenu. Potrzebujemy kilku miesięcy, żeby ocenić, czy w ogóle da się tam znaleźć odpowiednie miejsce - przyznaje Tankiewicz.
Walery Tankiewicz przyznaje, że sama idea oraz przedstawiony projekt pomnika ma poparcie zarządu portu. W praktyce oznacza to, że port wskazuje kierunek, ale nie daje żadnej gwarancji.

Własność prywatna uratuje pomysł?



W tej sytuacji inicjatorzy projektu przygotowują wariant awaryjny. Jeśli nie uda się porozumieć z miastem i portem, pomnik może powstać w znacznie mniejszej skali - przy Domku AbrahamaMapka, który znajduje się w rękach rodziny pomysłodawcy.


To rozwiązanie najprostsze formalnie i możliwe do szybkiej realizacji, ale jednocześnie najmniej prestiżowe.

Zatem na razie projekt - mimo rosnącego zainteresowania i deklaracji poparcia - wciąż pozostaje na etapie uzgodnień, a ostateczny kształt i miejsce jego realizacji zależą od decyzji instytucji oraz znalezienia stabilnego finansowania.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (141)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Katalog.trojmiasto.plMuzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak obecnie nazywa się ulica przy której znajduje się tzw. Kolonia Rybaka?

 

Najczęściej czytane