- 1 Nowy zabytek obok Manhattanu (72 opinie)
- 2 Ruiny "Trupiej Czaszki" mają właściciela (49 opinii)
- 3 Rzadkie i nieznane fotografie Gdyni (51 opinii)
- 4 Kiedyś to było... zima na Wybrzeżu (126 opinii)
- 5 Gdańszczanin różni się od hipopotama? (41 opinii)
- 6 1,3 tys. km pociągiem do raju utraconego (126 opinii)
Prawda jest zawsze ciekawa, czyli rzecz o Jaśku wzgardzonym
Jaśkowa Dolina skrywa w sobie jeszcze mnóstwo tajemnic, a niektóre potrafią historykowi nieźle zagrać na nosie. Ot, choćby tak oczywista z pozoru rzecz, jak jej nazwa. Bo po tylu latach badań powinniśmy już dobrze znać jej pochodzenie. Czyżby?
Obecna (bo była kiedyś inna, do czego wrócimy) nazwa doliny pochodzi od rodu Köhne-Jaski, który w osobie kupca bursztynniczego Gregora (1523-1578) gdzieś po 1560 r. nabył ten podówczas jednodworczy majątek. Nazwisko rodu pisało się później na wiele różnych sposobów, bliżej naszych czasów drugi człon częściej jako Jäschke. A zatem Jaśkowa Dolina pochodzi od nazwiska Jaski.
Skąd jednak wzięło się nazwisko - czy właściwie ten jego drugi człon? I - tym samym - co znaczy rdzeń nazwy doliny? Tę zagadkę rozwiązał już dawno Andrzej Januszajtis, wielokrotnie pisząc, że ród ten pochodził z mołdawskich Jassów (Iași). Tym też właśnie tropem podążyłem, śledząc następnie etymologię nazwy rumuńskiego dziś miasta. I to właśnie ogniwo postanowiłem na koniec sprawdzić. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jedyną osobą wywodzącą Jasków z Jass był, no cóż, Andrzej Januszajtis, oraz osoby na niego powołujące się, w tym Jerzy Samp, ale tylko w popularnych opracowaniach, jak "Gdańskie dwory i pałace". Co tym bardziej podejrzane, tego tropu nie podjął żaden autor niemiecki, zaś sam prof. Januszajtis powoływał się tu na "rodową legendę".
Niemcy zamiast Mołdawii
Udałem się zatem w geograficznie przeciwną stronę, czyli do projektu Digitales Familiennamenwörterbuch Deutschlands, znakomitego słownika etymologicznego niemieckich nazwisk, prowadzonego przez Akademię Nauk i Literatury z Moguncji. Jaskowie/Jäschkowie są tam doskonale, ze źródłami, opracowani. I okazuje się, że nasi szlachetni bursztynnicy Köhne von Jaski (tak się w XVIII w. pisali) są, excusez le mot, zwykłymi Jaśkami, Słowianami z Łużyc, zaś Jaśkowa Dolina pochodzi od tego, od czego na pierwszy rzut oka wydaje się, że pochodzi.
Jeśli dopuszczalna jest jakaś inna hipoteza, to taka, że są wciąż słowiańskimi chłopami, lecz nie Jaśkami, a Jeżkami ze Słowacji; taki wariant dopuszcza DFD, zaś Dorothea Weichbrodt w swej wspaniałej pracy "Patrizier, Bürger, Einwohner der Freien und Hansestadt Danzig" z wątpliwością przypuszcza, że być może pochodzili z Królestwa Węgier (obejmującego również Słowację).
Niemniej dobrze udokumentowane ślady prowadzą na Pomorze Zachodnie, skąd w XV w. przybył pierwszy gdański przedstawiciel rodu Johann, z miejscowości zapisanej jako Kilabe lub Kilawe, co Weichbrodt odczytuje hipotetycznie jako Koszalin (Köslin), a za nią i Januszajtis, choć moim zdaniem fonetycznie bardziej pasuje Kalbe w dzisiejszej Saksonii-Anhalcie, co prawda to nie Pomorze, lecz droga stamtąd wiodła przez Odrę, co mogło się na Dalekim Wschodzie (tzn. u nas) jakoś pomieszać. W każdym razie i z Koszalina, i tym bardziej z Kalbe, na Łużyce nieco bliżej niż do kuszącej winem, lecz dalekiej Mołdawii.
Tropem nazwiska
Ostateczny argument to językoznawstwo: jak wspomniałem, to nazwisko zapisywano na najróżniejsze sposoby, lecz zawsze z -k- w drugim członie. Tyle że Jassy nigdy go w nazwie nie miały, a takie wędrujące nazwiska z czasem się upraszczają i skracają, nie komplikują w wymowie. Po co było bogatym kupcom upodabniać się nazwiskiem do pomorskich chłopów? No właśnie - jeśli rzeczywiście istniała jakaś rodowa legenda o Jassach, to nietrudno ją wytłumaczyć. Jasków czy Jäschków, tym bardziej zaś Jaśków, w Gdańsku "było jak mrówków", lecz byli to ludzie zazwyczaj niskiego stanu, podczas gdy ambitni właściciele prestiżowej dziś doliny w pewnym momencie załapali się u księcia pruskiego Albrechta I Hohenzollerna na monopol zbioru bursztynu w Prusach Książęcych i dostarczania go do Gdańska, już nie mówiąc o szlachectwie, które nadał im sam cesarz Karol V. Bursztyn ten później zaś wysyłali m.in. nad Morze Czarne, szlakiem przez Jassy właśnie.
Nietrudno sobie zatem wyobrazić któregoś Köhne-Jaskiego, który siedząc na tarasie w nieskażonej jeszcze samochodami dolinie i trzymając w dłoni butelkę mołdawskiego wina, woła służącego Jaśka z Kaszub i nagle boleśnie sobie uświadamia, że on właściwie tak samo się nazywa. Jak to, choroba, dzieciom wytłumaczyć? Cóż, butelka z południowym trunkiem sama podpowiedziała rozwiązanie.
Nie ma w tym może romantyzmu, ale jest prawda. Na pocieszenie dodajmy, że Jasiek pochodzi od Jana, a to przecież imię semickie, ostatecznie pochodzące od hebrajskiego Jechochanan, "Jahwe jest łaskawy". Zatem Jaśkowa Dolina koniec końców pochodzi od Jahwe, "Dolina Jahwe", jak to z lekkim przymrużeniem oka rzec można, no a w Palestynie wina też nie brakuje. A że nazw pochodzących od Jana, Janka czy Jaśka w samym naszym województwie mamy dziesiątki - cóż, nie wszystko musi być wyjątkowe i unikatowe. Jaśkowa Dolina ma wiele innych, własnych osobliwości.
O manowcach łatwych wrażeń świadczy też pierwszy człon nazwiska dawców obecnej nazwy doliny. Bo skoro brzmiał on Köhne, a więc tak, jak najpopularniejsze żydowskie nazwisko (Kohne, Cohen), w dodatku zaś wśród gdańskich przedstawicieli rodu wydarzyli się Samuel i aż trzech (!) Israelów, to pochodzenie etniczne mamy wyjaśnione, prawda? I owszem, lecz nie w tym kierunku: ponieważ w istocie nazwisko to pochodzi od staroniemieckiego wariantu przymiotnika kühn, "śmiały" (od którego pochodzi też imię Konrad), zaś starotestamentowe imiona to owoc surowej kalwińskiej pobożności. Skoro zatem przy nazwach jesteśmy, to jeszcze na koniec dopowiedzmy, jak się nazywała dolina przed czasami Gregora Köhne-Jaski. Kiedyś już o tym na tych łamach przelotnie wspominałem, jednak zamknijmy sprawę raz a dobrze.
Tak kiedyś pisali o Jaśkowej Dolinie
Otóż w tzw. Wielkim Przywileju cystersów oliwskich z 1342 znajdziemy niezwykle szczegółowy opis granic majątku oliwskiego. Jego szczegółowość jest aż podejrzana, lecz do tego tematu jeszcze kiedyś wrócę. Tymczasem zaś interesujący nas fragmencik: Qui termini incipiunt a loco, ubi Strys influit in Wyslam, et abhinc per ascendum Strys ad molendinum com piscina et spacio curie iuger dimidium continente, dehinc per ascensum Strys ad secundum molendinum, idem molendinum cum curia et piscina sua, abhinc per ascensum prefati rivuli usque ad pontem ante villam Strys. Abhinc ad sinistram declinando inter agros ville Vryst et Strys, prout fossato et limite est distinctum, currunt mete ad quercum signatam et circumfossam stantem in pede montis, abhinc ad fagum signatam, abhinc ad dextram declinando ad viam currentem de Strys versus Trebeslaviz ad cumulum ibi factum, deinde per eandem viam ascendendo montem ad lapidem stantem ad sinistram partem vije cruce signatum et fagum signatam in dextra parte vie, abhinc ad dextram declinando per valles et montes ad lapidem magnum stantem in pede montis prope viam currentem de Byssekir en Trebeslaviz, abhinc per transversum vie et per ascensum vallis ad tres cumulos stantes prope viam versus Naucz currentem...
Pozwoliłem sobie na dłuższy kawałek, ponieważ ten fascynujący opis z malborskiej kancelarii sprzed 700 lat odmalowuje autentyczny, najstarszy krajobraz Wrzeszcza i Jaśkowej Doliny. A że dotąd nikt go nie przetłumaczył na język polski, oto po raz pierwszy dla Państwa:
Granice te zaczynają się od miejsca, gdzie Strzyża wpada do Wisły i stąd idą w górę Strzyży do młyna wraz ze stawem i obszarem dworskim obejmującym pół morgi, stąd dalej w górę Strzyży do drugiego młyna - tenże młyn wraz z jego dworem i stawem - a stąd w górę wspomnianego potoku aż do mostu przed wsią Strzyża. Stąd, skręcając w lewo między pola wsi Wrzeszcz i Strzyża, tak jak to jest rozdzielone rowem i granicą, znaki graniczne biegną do oznaczonego i okopanego dębu stojącego u podnóża wzniesienia, stąd do oznaczonego buka, a stąd skręcając w prawo do drogi biegnącej ze Strzyży w kierunku Trzebisławic, do usypanego tam kopca. Następnie tą samą drogą pod górę do kamienia stojącego po lewej stronie drogi, oznaczonego krzyżem, oraz oznaczonego buka po prawej stronie drogi, stąd skręcając w prawo przez doliny i wzniesienia do wielkiego kamienia stojącego u podnóża góry, w pobliżu drogi biegnącej z Biesiekierza do Trzebisławic, stąd w poprzek drogi i w górę doliny do trzech kopców stojących w pobliżu drogi biegnącej w stronę Nawcza...
W tej sielskiej leśno-polnej okolicy kryją się twarde zalążki dzisiejszego miasta.
I tak, po kolei:
- Pierwszy młyn to Młyniska lub Nowe Szkoty.
- Drugi to Kuźniczki.
- Most przed Strzyżą to dzisiejsza Grunwaldzka koło Galerii Bałtyckiej (most tam nadal jest, choć niewidoczny!).
- Droga ze Strzyży do Trzebisławic to moim zdaniem dzisiejsza główna alejka Cmentarza Srebrzysko.
- Biesiekierz to pierwotna postać nazwy Brętowo.
- Droga z Biesiekierza do Trzebisławic to dzisiejszy ciąg ul. Matuszewskiego i Jaśkowa Dolina.
- Nawcz to pierwotna (i właściwa, bo kaszubska) forma nazwy Nowiec.
- A Trzebisławice to zatem oczywiście właśnie Jaśkowa Dolina.
Było to wtedy prawdopodobnie pojedyncze gospodarstwo rycerskie bez osobnej wsi chłopskiej, co było wtedy na Pomorzu częste, zresztą z uwagi na ukształtowanie doliny trudno było myśleć o osadzeniu tu choćby zagrodników, już nie mówiąc o bogatych pomorskich dwułanowych gburach - o takowych nie słyszymy i w czasach Köhne-Jaskich. Ten - zapewne drewniany - dwór rycerski leżał w miejscu opisywanym na mapie Carla Marego z 1807 r. jako Alt Jaeschkenthal, czyli Stara Jaśkowa Dolina, a było to na skrzyżowaniu ul. Falistej i Jaśkowa Dolina.
Szesnaście lat później wielki mistrz Winrych von Kniprode nadał majątek Wojciechowi Piserowi. A zatem znamy i dwóch właścicieli Jaśkowej Doliny przed Köhne-Jaskimi: bo oprócz Pisera był też jeszcze przecież kompletnie skądinąd zapomniany rycerz Trzebisław (lub też - jak się pewnie na ówczesnych Kaszubach mienił - Trzebisłôw), który nam tę najstarszą nazwę sprezentował.
Dawny dwór rycerza Trzebisława i wielkiego bursztynnika Gregora Köhne-Jaski zmiotły z powierzchni ziemi - jak tyle innych osad na przedpolu Gdańska - wojny napoleońskie. Po nich odrodziła się już tylko Nowa Jaśkowa Dolina, odtąd po prostu Jaśkowa Dolina, która kilkadziesiąt lat później przekształciła się w wielki kompleks kawiarni Schrödera. Ale to już inna, niemniej ciekawa historia...
O autorze
Tomasz Larczyński
wrzeszczanin od trzech pokoleń, pasjonat historii, przewodniczący Rady Dzielnicy Młyniska
Opinie wybrane
-
2026-01-31 16:10
(5)
Fajny artykuł, proszę o więcej takich.
- 170 10
-
2026-02-01 10:27
kolejne niemieckie kłamstwa (1)
nawet tak probuja odebrac nam tozsamosc, wtryniaja wszedzie te niemieckie nazwy probujac wmowic kłamstwa. to jest Polska, tysiacletni gród Matki Boskiej a nie jakiś curry wurst!
- 0 12
-
2026-02-01 10:41
Fascynująca niekonsekwencja stosowania polskich znaków diakrytycznych w Twojej "wypowiedzi".
- 7 0
-
2026-01-31 19:03
ostatni potomek rodu z Jaskowej Doliny mieszka w Hamburgu i ma ponad 90 lat, bardzo ciekawy czlowiek, wielu talentów (1)
- 12 0
-
2026-01-31 23:17
a ja myslale ze, Pani Elzonora jest najstarsza z Jaskowej Doliny przezyla koszmar wojny, wyszla za zolnierza z I armii
Wojska Polskiego urodzila 4 dzieci ijest sercem rodziny. Jej maz moil ze strzelal do gaulitera Alberta Fostera jak Uciekal z Gdanskaz innymi nazistami doHamburga wlasnym parowcem - ale byli juz za daleko zeby zatopic skurczybykow.
- 5 3
-
2026-01-31 16:33
Tu sie klikaja tylko artykuly gdzie mozna sie obrzucac blptem
- 5 8
-
2026-02-01 11:57
Znajomość przeszłości kształtuje osobowość (1)
Bardzo dobry tekst. Takich analiz o historii terenów wokół Gdańska powinno być więcej. Może w formie cyklicznej w niedzielnym wydaniu. Jest to o tyle istotne że większość obecnych mieszkańców to ludność napływowa tak jak i autor tego postu od pokoleń związanych z rodami wielkopolskimi.
- 32 2
-
2026-02-01 15:37
mogłby zrobić teksty o nazwach dzielnic w trójmieście
kiedyś czytałem książkę na ten temat, wiele ciekawych rzeczy można sie dowiedzieć
- 5 0
-
2026-01-31 18:42
Świetnie się to czytało (1)
Szacunek dla pracy Autora.
- 141 10
-
2026-01-31 20:27
Chrobry jak wjezdzal do Gdanska odwiedzic Kumuw i Szwagrow, kumoterki i podciotki to zabawom nie bylo konca
nie musial nikomu tlumaczyc nic po niemiecku ale dla was wasi czytelnicy przetlumacze co powiedzial Chrobry 1000 lat niemieckiemu kupcowi - fuckoff.
- 6 11
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.