To nie prawdziwa góra, to wysypisko śmieci

Marcin Dobrzyński
14 lutego 2026, godz. 09:00
Opinie (50)
Tajemnicze, mroczne wzgórze w Gdyni-Chwarznie.

Gdy wybierzemy się na spacer do dzielnicy Chwarzno w Gdyni, możemy zajrzeć do urokliwego, rozległego lasu położonego przy ulicy Chwarznieńskiej. Łatwo znajdziemy też wyłożone betonowymi płytami zejście w kierunku Karwin. Po chwili naszym oczom po prawej stronie ukaże się ogromne wzgórzeMapka. Na górze miejsce jest płaskie, jakby nienaturalne. Zdecydowanie widać tu "rękę człowieka". Zbocza są porośnięte dziką roślinnością, w szczególności drzewami żółtej śliwy, tzw. mirabelki. Na dole wzgórza widać śmieci, które jakby "same wychodziły z góry". To wrażenie wcale nie jest przypadkowe.




Czy znałe(a)ś historię tego wzgórza?

Gdy przyjrzymy się asortymentowi, zdecydowane dominują znane z czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej opakowania szklane i plastikowe po lekarstwach czy środkach czystości, jak np. śmierdzący, ale skuteczny "Lizol". Zauważymy noszone przez naszych rodziców i dziadków rodzaje obuwia, a czasem można trafić nawet na kultowe tenisówki.

Jednak widać także o wiele starsze ślady życia ludzi, w tym przedwojenne i wojenne. Mogą się trafić nawet łuski pistoletowe czy karabinowe, a także stare wiadra. Swojego czasu znalazłem tam opakowanie po przedwojennej szmince (data 1937).


Śmieci nie są nowe, to wysypisko sprzed lat



  • Śmieci "wychodzące na zewnątrz".
  • Śmieci "wychodzące na zewnątrz".
Cały teren to zmieszane, poplątane tysiące starych rzeczy. To obszar starego wysypiska dla okolicznych mieszkańców. Jak wynika z uzyskanych przeze mnie informacji, zostało wiele lat temu po prostu zasypane sporą ilością ziemi. Teraz w dokumentach występuje jako "zrekultywowane". Nie ustaliłem od kiedy do kiedy było czynne.

Woda we wszystkich odcieniach tęczy



  • Teren wysypiska w 1940 r.
  • Teren wysypiska w 2008 r.
Teren należy do miasta. Co jakiś czas śmieci z boków wzgórza są zbierane i utylizowane. Jednak nowe cały czas wypływają ze zboczy góry. Jakby nie chciały tam leżeć przez kolejne dziesiątki lat. Woda płynąca w naziemnych w ciekach dookoła góry ma chyba wszystkie odcienie tęczy. Zapewne nawet zwierzęta jej nie piją.

Takich miejsc jest więcej



Jeżeli rozejrzymy się po Trójmieście, takich miejsc znajdziemy całkiem sporo nawet dzisiaj. Gdyńskie Witomino. Na miejskim przedwojennym śmietniku zlokalizowano nawet szubienicę. Po wojnie po prostu nawieziono tam ziemię i utworzono ogródki działkowe.

Przedwojenna szubienica stała na gdyńskim śmietnisku Przedwojenna szubienica stała na gdyńskim śmietnisku

Na gdańskich Sączkach wysypisko pojawiło się obok naturalnej oczyszczalni ścieków.

Niech śmierdzi tylko w jednym miejscu. O polach, które stały się oczyszczalnią Niech śmierdzi tylko w jednym miejscu. O polach, które stały się oczyszczalnią

Gdańsk Olszynka. W starych śmietnikach można znaleźć całkiem ciekawe rzeczy.
Stary budynek ukryty Stary budynek ukryty "Na Opłotkach" w nietypowej dzielnicy

Oczywiście w powszechnej narracji wciąż dominuje zasada, że stary śmietnik był tam, gdzie obecnie rosną latem dorodne pokrzywy i krzaki dzikiego bzu.

Zasypany przedwojenny wąwóz



Na bardzo ciekawy teren trafiamy w Gdańsku, dokładnie naprzeciwko obecnego Zakładu Medycyny Sądowej GUMED przy ul. Dębowej. Według dawnej mapy, był to teren poprzecinany wieloma skarpami, tarasami, w tym jednym całkiem sporym wąwozem.

Teren w 1940 r.
Obecnie teren jest w dużej części dość płaski.

Widok terenu z 2016 r.
Przypadek? A skądże. Po wojnie, gruzy ze zrujnowanej części Śródmieścia Gdańska zwożono właśnie tutaj. Do dzisiaj znajdziemy tutaj - właśnie na bokach wzgórza - ślady tamtej działalności.

Bardzo długo na tym terenie były zlokalizowane ogródki działkowe. Opłotowanie części z nich było wykonane... z elementów starych balustrad balkonowych. Pamiętam, że około 2008 r. w jednej ze zrujnowanych altanek była prawdziwa składnica pustych butelek różnych pojemności po komunistycznej, licencyjnej Pepsi-Coli.



Jak czytamy w sieci, na takich starych wysypiskach nie stawiano w PRL bloków mieszkaniowych. Grunt był dość niestabilny. Zasypywano je właśnie ogromną ilością ziemi i zagospodarowywano właśnie np. jako ogródki działkowe albo parki miejskie czy osiedlowe.

Wzgórze koło ul. Dębowej w Gdańsku.
Co ciekawe, władze komunistyczne zaraz po wojnie wyznaczyły miejsca składowania odpadów z odbudowy ze zniszczeń wojennych Gdańska. Jednak żadnego wysypiska koło ul. Dębowej tam nie wskazano...

Obwieszczenie z 1947 r.

Przechadzka po śmieciach



Potężne kopce usypane ze średniowiecznych śmieci zmieszanych z ziemią to także gdańskie bastiony.

Bastion Żubr w Gdańsku.

Dwa wielkie obiekty sportowe na śmieciach



Warto jeszcze wspomnieć, że zarówno hala sportowa Ergo Arena na granicy miast, jak i Stadion Polsat Plus Arena w gdańskiej Letnicy to także obiekty zlokalizowane na byłych wysypiskach śmieci.

Pierwsza koparka na budowie Baltic Areny Pierwsza koparka na budowie Baltic Areny

W przypadku stadionu w Letnicy budowa została wstrzymana przez ujawnienie... mogilnika z zawartością bardzo groźnych bakterii ropy błękitnej.

Wygrzebał śmieci, za które kupił auto terenowe



Kilka lat temu w lokalnym portalu w Świnoujściu ukazał się całkiem ciekawy artykuł. Nie zachował się, ale treść była interesująca... Zachowaliśmy ją i teraz jej najważniejszą treść prezentujemy.

"Wygrzebał śmieci, za które kupił samochód terenowy. Teraz zbiera na nowe mieszkanie. Pan Tomek ze Świnoujścia przeszukuje przedwojenne wysypiska śmieci. Pan Tomek ma 30 lat. Od pięciu lat jego hobby, któremu poświęca każdą wolną chwilę, jest przekopywanie starych śmietników. - Historycznych śmietników! - dodaje z powagą eksplorator, odcinając się w ten sposób od swoich "kolegów", którzy myszkują na współczesnych wysypiskach śmieci. Grzebią w śmieciach nawet profesorowie! Tradycja poszukiwań w odpadkach jest bardzo długa. W miejscach, gdzie ludzie wyrzucali odpadki prowadzą poszukiwania archeolodzy i historycy. Ci pierwsi wręcz uwielbiają stare szamba i toalety, bo w nich zabytków zachowało się wyjątkowo dużo, a materiał który w nich zalega, znakomicie konserwuje wszelkie przedmioty, które do niego wpadły.


- Ot, taka Góra Gnojna w Warszawie! Aż do końca XVIII wieku wywożono w to miejsce wszelkie nieczystości. Dodatkowo zakopywano tam po szyję, ludzi chorych na syfilis, oczywiście, aby wyzdrowieli. Najciekawsze zabytki w muzeum archeologicznym pochodzą właśnie z tego śmietnika, a wykopali go profesorowie! - podkreśla pan Tomek.
Niestety tego typu poszukiwania są nielegalne. Zgodnie z przepisami, wszystko co znajdujemy w ziemi, należy do państwa. Do tego dochodzą np. leśnicy, którzy tolerują dziki, ale ludzi kopiących w lesie już niekoniecznie. Ze śmieci można żyć! Pan Tomek przerzuca "śmieci" w każdy wolny weekend. Przygodę ze śmietnikami rozpoczął przez przypadek.

- Za butelkę po przedwojennym piwie dostaję od 20 do 500 zł. Za dobrą porcelanę od 20 zł wzwyż. - opowiada pan Tomek. Najdroższe znalezisko? Złota odznaka NSDAP z numerem w idealnym stanie. Kupiłem za nią samochód terenowy, ale jak się później okazało, mogłem kupić nawet dwa - opowiada.

Warto pamiętać jednak, że wydobywanie z ziemi niektórych przedmiotów, szczególnie starszych, może być uznane za nielegalne. Mogą one stanowić zabytki w myśl ustawy. A tu już ocieramy się o odpowiedzialność karną...

W szczególności: Art. 109c. [Nielegalne poszukiwanie zabytków] Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

O autorze

autor

Marcin Dobrzyński

pasjonat historii, eksplorator, były żołnierz, licencjonowany przewodnik miejski

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (50)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku wybudowano pierwszy pomost będący atrakcją turystyczną w Sopocie?

 

Najczęściej czytane