Recenzja filmu "Minecraft". Rozrywka do sześcianu
Recenzja filmu "Minecraft". Po updacie mob cap zbugował się i zamiast creeperów jest farma squida w kopalni. Jeżeli nie wiesz, o co chodzi w tym zdaniu, prawdopodobnie powinieneś omijać ekranizację "Minecrafta" szerokim... kwadratem. Film z Jasonem Momoą i Jackiem Blackiem najbardziej przypadnie do gustu młodym widzom i zagorzałym fanom popularnej gry. To szalone i wartkie kino przygodowe, do którego z powodzeniem udało się przemycić gamingowy klimat. Nie wszystkie bloczki udało się jednak twórcom ułożyć na swoim miejscu, bo jak na filmową adaptację gry, w której główną rolę odgrywa kreatywność, to właśnie tej kreatywności jest na ekranie zdecydowanie za mało.
- Minecraft - już nie gra, a światowy fenomen
- "Minecraft" - podejść do ekranizacji gry było kilka
- W filmowym "Minecraftcie" wcale nie tak mało oryginalnego Minecrafta
- Scenarzyści "Minecrafta" powinni pójść do graczy na "korki" z kreatywności
- "Minecraft": przygodówka niezła, komedia raczej przeciętna
KINO Co w kinie? Sprawdź aktualny repertuar
Minecraft - już nie gra, a światowy fenomen
Minecraft to już nie tylko niesamowicie popularna gra wideo, która od momentu pojawienia się na rynku w 2011 r. (testowe wersje twórca tytułu, Markus "Notch" Persson, udostępniał graczom już dwa lata wcześniej) sprzedała się do tej pory w ponad 300 mln egzemplarzy. Minecraft to światowy fenomen, który z impetem wyważył drzwi do kultury masowej. Elementy i postaci z gry przeniknęły do codzienności, zalały social media, stały się częścią globalnego biznesu. Minecraftowe gadżety, zabawki, ubrania, poradniki, wydawnictwa - to dziś integralna część marki rozpoznawalnej niemal w każdym rejonie świata.
A należy wspomnieć, że mówimy o grze, która nie imponuje przecież wizualną perfekcją (słynna "pikseloza" i "kwadratowość" świata przedstawionego), a w pierwotnej wersji właściwie pozbawiona była nawet fabuły i konkretnego celu (kolejne edycje stopniowo rozbudowywały mechanikę i scenariusze gry). Mimo to Minecraftem emocjonują się zarówno siedmio-, jak i siedemdziesięciolatkowie. Skąd zatem bierze się tak ogromna popularność tego tytułu?
Od 2,5 roku budują Przymorze w Minecrafcie
"Minecraft" - podejść do ekranizacji gry było kilka
Po pierwsze z jego prostoty - wystarczy komputer, laptop lub telefon. Nie trzeba też specjalnych umiejętności, aby rozbijać sześciany i tworzyć z nich zupełnie nowe konstrukcje albo zbierać niezbędne do kreacji świata minerały. Bariera wejścia w rozgrywkę jest tu naprawdę niska i dostosowana do możliwości niemal każdego przeciętnego gracza. Po drugie Minecraft oferuje pełną dowolność i swobodę w eksploracji map. Możemy skupić się na tworzeniu i budowaniu bądź wybrać tryb survivalowy i walczyć o przetrwanie, stając do walki z różnymi potworami. Po trzecie, to narzędzie do nielimitowanej kreacji - ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.
Wymyślona przez szwedzkiego programistę gra to przykład na to, że czasami najprostsze patenty bywają najskuteczniejsze. A przy tym niezwykle dochodowe. Każdego roku Minecraft generuje przychody rzędu setek milionów dolarów. To była więc kwestia czasu, aż intratnym biznesem zainteresuje się Hollywood.
Podejść do ekranizacji gry Perssona było kilka, ale projekt nabrał realnych kształtów dopiero, gdy za sterami zasiadł Jared Hess - twórca, który choćby w "Napoleonie Wybuchowcu" udowodnił, że czuje nerdowskie klimaty i nie boi się podążać pod prąd. A trzeba przyznać, że przenoszenie na ekran minecraftowego świata, w dodatku w wersji aktorskiej, wymagało artystycznej odwagi i dozy szaleństwa. Jednego i drugiego w filmie Hessa jest sporo, ale nie brakuje też licznych "bugów", które zaniżają przyjemność z seansu.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
W filmowym "Minecraftcie" wcale nie tak mało oryginalnego Minecrafta
Znawców tematu zapewne najbardziej interesuje to, jak blisko oryginału udało się uplasować filmową adaptację gry. Pierwsze materiały zza kulis i zwiastuny budziły dość skrajne emocje, a wśród wielu fanów Minecrafta zasiały wątpliwość w powodzenie i w ogóle w sens projektu. Tymczasem jest naprawdę nieźle. Od pierwszych do ostatnich minut czuć gamingowy klimat - zarówno w stylistyce filmu, jak i w kreowaniu fikcyjnego świata i poszczególnych postaci. "Sześcianowe" zwierzątka, pigliny, osadnicy, zombiaki, creepery i kościotrupy wyglądają więcej niż poprawnie, a jakość użytych efektów specjalnych nie zostawia dużo do życzenia.
Oprócz tego gracze znajdą tu mnóstwo smaczków i poukrywanych gdzieniegdzie "easter eggów", co jeszcze dodatkowo podkręca smak tego filmowego dania. Twórcy nie ograniczają się poza tym do jednej lokalizacji. Próbują eksplorować minecraftowy świat, co nie jest przecież łatwe, bo przy tak dużej jego otwartości zrozumiała jest potrzeba pójścia na pewne kompromisy. Warto o tym pamiętać, bo przecież nie da się wszystkiego upchnąć w nieco ponad półtoragodzinnej produkcji. Kinowy "Minecraft" nie zadowoli więc wszystkich gustów, ale wydaje się, że istotę i serce gry udało się Jaredowi Hessowi i jego ekipie skutecznie przetransplantować w ten filmowy organizm.
Scenarzyści "Minecrafta" powinni pójść do graczy na "korki" z kreatywności
Nie udało się z kolei znaleźć dla tej ekranizacji ciekawego i świeżego pomysłu. To aż boli, że adaptacja gry opartej na kreatywności jest właściwie tej kreacji niemal pozbawiona. Scenariusz "Minecrafta" przypomina po prostu przeredagowanie skryptu do odświeżonego "Jumanji" z Dwaynem Johnsonem. Znów mamy więc grupę outsiderów, którzy zostają wessani do alternatywnej rzeczywistości. Aby się z niej wydostać, trzeba zaliczyć odpowiednie misje, znaleźć pomocne artefakty, a przy okazji ocalić nieznaną dotąd bohaterom krainę przed zagładą ze strony wiedźmy Małgosi i jej armii warchlaków.
Nawet w profilach niektórych postaci widać ewidentne podobieństwa do wspomnianego "Jumanji". Mięśniaka Johnsona zastępuje inny mięśniak - Jason Momoa, który gra Garetta "Garbage Mana" Garrisona - narcystycznego gamera, który mentalnie i modowo utknął w latach 80., a więc w okresie, w którym jego nazwisko coś jeszcze znaczyło. Wraz z nim do Minecrafta dostają się Natalie (znana z "Wednesday" Emma Myers) i Henry (Sebastian Hansen) - osierocone rodzeństwo, które próbuje jakoś pozbierać się po śmierci matki. Kwartet przybyszy uzupełnia jeszcze Dawn (Danielle Brooks) - agentka nieruchomości i właścicielka obwoźnego zoo, która przypadkowo zostaje wplątana w nieplanowaną podróż do Minecrafta.
I tak jak w oryginale "Jumanji" miało swojego przewodnika w osobie Robina Williamsa, tak w "Minecraftcie" podobną funkcję pełni Jack Black. Gra Steve'a (imię nieprzypadkowe w kontekście tej właśnie gry) - gościa, który jako pierwszy otworzył portal do "kwadratowego" świata i zdecydował się już w nim pozostać. Steve stara się więc nawigować niespodziewanymi gośćmi, choć ma w tym wszystkim także osobisty cel - odzyskać swojego oswojonego wilka, Denisa, oraz pokrzyżować plany wiedźmie, która na wiele lat uwięziła go za wykradnięcie magicznej kostki umożliwiającej hordzie knurów wydostanie się z Nether.
Fabularnie więc wieje nudą i wtórnością. Oczywiście scenariusz w przypadku ekranizacji gier, a w dodatku tak pozbawionych nadrzędnej opowieści jak właśnie Minecraft, jest jedynie pretekstowy, ale brakuje tutaj po prostu odpowiedniej stawki, emocji i intrygujących postaci, które będą równie fascynujące jak okoliczności, w których się znajdują. Wspomnianej kreatywności zupełnie też nie da się odczuć w sposobie poprowadzenia historii i samych postaci. Nawet nie najlepsi, a losowo wybrani gracze Minecrafta mogliby się popisać większą wyobraźnią przy rozpisywaniu zwrotów akcji i rozwiązań, po które sięgają bohaterowie filmu. Scenarzyści tymczasem zachowują się jak posiadacze ogromnego zestawu Lego - składają go jednak tylko według instrukcji, nie decydując się na żadne autorskie pomysły i niestandardowe wybory.
"Minecraft": przygodówka niezła, komedia raczej przeciętna
Pomimo wielu uproszczeń i deficytów "Minecraft" to naprawdę nieźle zrealizowane i wciągające kino przygodowe pozbawione fabularnych przestojów, charakteryzujące się sprawnym tempem i odpowiednią dynamiką zdarzeń. Oczywiście dzieje się to wszystko kosztem pomijania samych postaci - wszyscy oprócz bohaterów granych przez Blacka i Momoę robią tu jedynie za tło i nie mają własnej historii. Jeśli chodzi natomiast o wspomniany duet, panowie robią wszystko, żeby rozśmieszyć widza, ale przypomina to raczej pojedynek na "suchary" i żenujące zagrywki. Trudno pomiędzy Blackiem a Momoą doszukać się "chemii", jest raczej rywalizacja o prym samca alfa, choć z marnym skutkiem. I dla aktorów, i dla samego filmu.
Aspekt komediowy ratuje jeszcze momentami Jennifer Coolidge w roli dyrektorki szkoły, która wdaje się w romans z... osadnikiem wymykającym się przez portal z Minecrafta. Zapewne dla wielu widzów będzie to kompletnie zbędny wątek, ale nie zabraknie też osób, które właśnie dzięki temu przykleją sobie na dłużej uśmiech - bez nastawiania się na tanie zagrywki ze strony Momoy, a zwłaszcza Blacka, który przypomina komika dawno po swoim "prajmie" próbującego niezdarnie jeszcze raz zabłysnąć na scenie za pomocą starych gagów.
To właśnie postaci i fabuła nadają się do poprawki, jeśli producenci myślą (a z pewnością myślą) o kontynuacji. "Minecraft" pełnego potencjału nie wykorzystuje. Jest to kino momentami bardzo pasywne, nierówne, głupawe, ale z pewnością "jakieś". Jared Hess świadomie poszedł chwilami w abstrakcję, szaleństwo i groteskę, bo jak inaczej podejść do ekranizacji gry polegającej po prostu na układaniu sześcianów. Kto jak kto, ale fani gier wiedzą, jak trudno adaptować takie tytuły na duży ekran. W przypadku "Minecrafta" nie jest tak dobrze, jak miało to miejsce w "Dungeons & Dragons", ale do katastrofy rodem z "Bordelands" jest bardzo daleko. Tutaj wystarczyłoby niektóre bloczki inaczej poustawiać, ale w tym właśnie cały sęk i cały fun Minecrafta.
Film
Opinie wybrane
-
2025-04-05 09:00
(4)
Syn był wczoraj z kolegami i wrócił zachwycony. Super spędzony czas dla dzieciaków. Kina mogłyby pomyśleć troszkę o cenach bo te są przesadzone. Wtedy takie dzieciaki i nie tylko zapełniały by kina regularnie i większej ilości. Kto pamięta jak było kiedyś zapełnionych kilka gdańskich kin ten wie.
- 23 13
-
2025-04-05 11:00
Kino dla dzieciaków,o czym chyba zapomniał autor artykułu. (3)
Dokładnie,moi synowie 10 i 14 też wczoraj zobaczyli film z kumplami. Wszyscy zachwyceni, kupa żartów dla fanów serii,easter eggi też tylko dla fanów. Jestem na tak. To nie miał być majstersztyk dla wszystkich. To hit dla fanów Minecrafta, gamerow i po prostu dzieciaków. I dokładnie to wyszło! :)
- 4 3
-
2025-04-05 16:24
14 latki były zadowolone poziom umysłowy naprawde wybitny :) (1)
- 1 7
-
2025-04-06 06:53
Wracaj oglądać Smoleńsk w TV ZaRublika
- 1 4
-
2025-04-05 14:32
Autor jako ekspert opisał mocne i słabe strony tego filmu, a w związku z tym, że zawodowo obejrzał ich wiele, wie o czym pisze.
- 1 1
-
2025-04-05 16:07
To naprawdę zły film (2)
Zero scenariusza, sensu, jakiejkolwiek gry aktorskiej. Tragiczny. To moja opinia, można się zgodzić lub nie, tylko dla równowagi w komentarzach piszę.
- 24 9
-
2025-04-08 14:46
Potwierdzam
Fabuła dramat, jakby pisał to naspeedowany 11 latek po 48 godzinnym marotonie gamingowym Minecrafta. Kumam, że to film na podstawie gry, ale ktoś napisał do tego scenariusz to fajnie by było, gdyby wątki miały jakieś powiązanie. Do tego tłumaczenie na polski tragiczne, robili je chyba w AI . Kategoria wiekowa 6+ też z dudy, mój syn w tym wieku był mega zestrachany momentami, jak dla mnie powinno być co najmniej 7+.
- 2 0
-
2025-04-08 10:55
To film dla fanów Minecrafta i tyle
mój syn był bardzo zadowolony
Oczekiwania trzeba dostosować do tego w co mierzą twórcy bo nikt (chyba) nie myślał że będzie tu miał kino na poziomie ojca chrzestnego czy władcy pierścieni. Nie ten cel- 0 0
-
2025-04-05 13:36
mam 40 lat (3)
nie mam pojęcia o Minecraft, poszedłem z synem z ciekawości, syn lat 7 - odrazu nazywał wszystkie postacie jakie się ukazały w filmie. Film mnie zaciekawił, ale też odrazu pomyślałem o "jumanji", podobieństw sporo. Film uważam za ciekawy.
- 12 7
-
2025-04-06 06:29
O odmianie przez przypadki też nie masz: "o Minecraft"?
- 1 7
-
2025-04-05 18:04
O, Brachu...
nie wiedzieć co to Minecraft to zbrodnia przeciwko ludzkości.
- 1 10
-
2025-04-05 16:15
co ma piernik do wiatraka ?
- 0 10
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
