Recenzja filmu "Vaiana 2". Fajna przygoda dla małych i dużych
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Tytułowa bohaterka raz jeszcze wyrusza na nieznane wody i pragnie dotrzeć tam, dokąd nikomu wcześniej nie udało się dopłynąć. Znacznie bezpieczniejszy, a przede wszystkim sprawdzony kurs obiera tymczasem Disney, który "Vaianą 2" nie zamierza raczej odkrywać nowych lądów w kinie animowanym. Kontynuacja hitu sprzed ośmiu lat nie jest już tak przebojowa, wciągająca i dokładnie przemyślana, ale to wciąż iskrzące się mnóstwem kolorów i cieszące oko kino przygodowe nie tylko dla najmłodszych, z niezłymi piosenkami, fajnymi postaciami i solidną porcją gagów.
Jak na film, który na całym świecie zarobił grubo ponad pół miliarda dolarów, dość długo trzeba było czekać na jego kontynuację. Na przestrzeni ostatnich ośmiu lat pojawiały się różne koncepcje dalszych losów Vaiany. Najbliżej było realizacji serialu opartego na przygodach polinezyjskiej księżniczki, ale i ten pomysł Disney ostatecznie porzucił. Ponownie postawiono na pełnometrażową animację, która wchodzi właśnie na ekrany trochę w cieniu doniesień z planu aktorskiego filmu, w którym Dwayne Johnson tym razem nie tylko przemówi głosem Mauiego, ale po prostu się nim stanie.
KINO Co w kinie? Sprawdź aktualny repertuar
Zanim zobaczymy "The Rocka" z bujną czupryną kręconych loków (premiera widowiska prawdopodobnie w 2026 r.), pozostaje nam wyprawa do komputerowo wygenerowanej Oceanii. I jest to podróż pozbawiona większego ryzyka, bo druga część "Vaiany" obficie korzysta z dobrodziejstw i największych atutów "jedynki". Ekran znów jest przesiąknięty bogatą paletą barw, w głośnikach wybrzmiewają piosenki z chwytliwymi refrenami, a postaci konsekwentnie dbają o to, by cały czas coś się działo i było się z czego pośmiać. Twórcy "dwójki" co prawda nie dorzucają nam niczego w gratisie, ale fanom produkcji z 2016 r. powinno to wystarczyć do dobrej zabawy.
Vaiana i Maui - duet, który wciąż chce się oglądać
Pomiędzy obiema produkcjami widać dużo podobieństw, choć doszło przecież do istotnej roszady na stołku reżyserskim. Rona Clementsa i Johna Muskera zastąpił David G. Derrick Jr., który odpowiadał również za stworzenie scenariusza "Vaiany 2". I właśnie na tym polu debiutujący w pełnym metrażu Amerykanin miał nieco ułatwione zadanie, bo nie musiał już sobie zaprzątać głowy zawiązywaniem opowieści i przedstawianiem widzom głównych postaci. Derrick Jr. mógł więc skupić się po prostu na kontynuowaniu zapoczątkowanej przed ośmioma laty historii, bez większej zmiany reguł gry.
Sporo natomiast zmieniło się w życiu tytułowej bohaterki. Vaiana z buntowniczki, niesfornej córki wodza i niezłomnej poszukiwaczki przygód stała się ulubienicą mieszkańców wyspy Motunui i otrzymała nawet z ich rąk oficjalny tytuł nawigatorki. Dziewczynie nadal jednak trudno usiedzieć w miejscu. Vaianie marzy się odnalezienie innych plemion zamieszkujących Oceanię. Aby tego dokonać, najpierw trzeba wyzwolić wyspę Motufetu z klątwy rzuconej przez zaborczego boga Nalo. To wymagający przeciwnik, dlatego księżniczce przyda się wsparcie. Vaiana naprędce organizuje więc skromną ekipę, która będzie jej towarzyszyć w wyprawie. Aby dotrzeć do celu, niezbędne będzie też odnalezienie i ponowne zawiązanie współpracy z półbogiem Maui.
Relacja Mauiego z Vaianą, a właściwie dynamika tej relacji, była motorem napędowym pierwszej części filmu. W kontynuacji uwielbiany przez widzów duet pojawia się w znacznie mniejszej liczbie wspólnych scen, ale nie ma w tym większej szkody dla widowiska i samych postaci. Dowcipkujący i pewny siebie Maui oraz temperująca jego zapędy i nieco bardziej rozważna Vaiana to para nadal wzbudzająca mnóstwo sympatii, której chce się nieustannie kibicować. Barwnym tłem dla tej dwójki jest towarzysząca im załoga złożona z różnych charakterologicznie i wiekowo postaci. Dostarczają oni sporo okazji do śmiechu, chociaż ich wpływ na fabułę jest akurat stosunkowo niewielki.
Jest na co patrzeć i z czego się pośmiać.
Tak duża liczba bohaterów sprawia, że cały czas na ekranie coś się dzieje. I to nawet pomimo faktu, że fabuła "Vaiany 2" - w porównaniu chociażby do tej z pierwszej części - wydaje się aż nadto prosta, przewidywalna i raczej dość płytka. Nie ma tu jednak większych przestojów i nudnawych dłużyzn. Jest za to sporo humoru. I chyba jest go nawet więcej niż w "jedynce". To nie tylko zasługa wielu zabawnych dialogów, ale również slapstickowego żartu, w którym brylują przeróżne oceaniczne (i nie tylko) stworzonka. Za Vaianą jak cień podążają bojaźliwy wieprzek i głupawy kogut, co już samo w sobie śmieszy. Świetny komediowy epizod zaliczają też powracający (całe szczęście!) kokosowi piraci, którzy bawią jeszcze mocniej niż osiem lat temu.
"Vaiana 2" to nie tylko zabawna, ale piękna wizualnie opowieść. Mieniąca się mnóstwem kolorów, zabierająca widzów w malownicze miejsca, wymuskana w najdrobniejszym detalu. Nawet te pozornie mroczne lokalizacje prezentują się w filmie imponująco. To niemal idealna odtrutka na jesienną szarugę za oknem. Pod tym względem poziom "jedynki" został co najmniej podtrzymany.
Spadła natomiast jakość wybrzmiewających w drugiej "Vaianie" piosenek. I żeby było jasne: słucha się ich bardzo dobrze, polscy tłumacze wykonali kawał dobrej roboty, do wokalnych popisów polskich aktorów dubbingowych też nie sposób się przyczepić. Tyle że raczej żaden z tych kawałków nie zostaje na dłużej w głowie. I nawet jeśli zdarzy się nam się zanucić którąś melodię, to tylko podczas wykonywania jej akurat na ekranie.
Dla każdego coś (tylko lub aż?) dobrego
Zasadniczo więc "Vaiana 2" powinna spodobać się zarówno fanom oryginału, jak i tym, którzy do tych polinezyjskich wysp przypłynęli po raz pierwszy. I to niezależnie od wieku, bo nie jest to ani animacja zbyt zdziecinniała dla dorosłych, ani zbyt wymagająca dla maluchów. Jeśli coś produkcji Disneya można zarzucić (a nawet w tym przypadku trzeba), to chyba to, że w porównaniu do pierwszej części tej drugiej brakuje nieco głębi i odpowiedniej dramaturgii.
Trudno też nie zauważyć, że główni bohaterowie w "dwójce" pozostają ci sami. Nie przechodzą żadnych przemian, a właśnie w tym tkwiła duża moc pierwszej "Vaiany". Można to tłumaczyć albo zbyt asekuracyjnym podejściem twórców, albo tym, że być może "dwójka" jest tylko pomostem do kolejnej, nieco bardziej przewrotnej części. Drobnych minusów można byłoby z tego disneyowskiego oceanu jeszcze sporo wyłowić, ale nie ma to większego sensu, bo przyjemność oglądania rekompensuje jeśli nie wszystko, to na pewno sporo. Warto więc dać porwać się zabawie i wsłuchać się w jeden z wyśpiewywanych na ekranie wersów: "Nie bądź dziadersem, rozkoszuj się rejsem".
Film
Opinie wybrane
-
2024-11-30 17:13
Kurcze uwielbiałam pierwszą Vaianę (a raczej Moanę).
Dzieci też. To chyba jedyna animacja na polygonach i teksturach która mi się podobała i nie uważałam jej za epatowanie kiczem. Ale ta dwójka na trailerze wygląda trochę jak sklecona na siłę, wszystko w zasadzie to samo.
- 5 7
-
2024-11-30 16:03
Bylem z dziecmi okolo 10 lat (6)
Myślałem że pomylilem sale kinowe. Średnia wieku to jakieś 20 lat. Co za czasy, ja w tym wieku chodziem na inne filmy i nie były to bajki...
- 13 38
-
2024-12-03 10:59
Lepiej się ogląda banki od filmów
W filmach jest za dużo bajek
- 1 1
-
2024-12-02 21:08
Wicked dla dzieci w wieku 9-15 winni byc
A wpadam z dzieciakiem do kina 9 letnim a się okazuje że film od 13+ . Aż się wierzyć nie chce że taka bajka dla młodzieży . Na sali większość 16+ . Sporo osób pełnoletnich. Film średni. Końcówka ratuje pierwsza część.
- 0 1
-
2024-11-30 18:05
To znaczy po prostu, że ten film jest dobry, a reszta słabe...
- 11 2
-
2024-11-30 17:09
(2)
A co cie to stary pierniku obchodzi kto na jakie filmy chodzi
- 28 4
-
2024-11-30 18:17
A ja mam 40+ i nie jestem stary piernikiem jak ten powyzej (1)
Jutro idę na film
- 15 2
-
2024-12-04 10:36
Z wnukami
- 0 0
-
2024-11-30 18:16
Czy osoby które były na filmie mogą powiedzieć czy ta kreskówka jest "Woke"? (5)
Czy mogę bezpiecznie oglądać z dzieckiem? Nie chciałbym ponownie zmarnować pieniędzy jak przy bajce "Dziwny świat".
- 24 14
-
2024-12-01 13:23
Ja nie zauważyłem takich treści.
Film udany- 2 2
-
2024-12-01 03:21
Co za czasy...
Odpowiadając jednak napisze- tak możesz iść z dzieckiem. Generalnie bajka ta jest dość miałka. Sam zastanawiałem się czy ma jakiś morał/przesłanie, i chyba raczej nie ma. Bezpieczna- to słowo klucz. Jedyną dla mnie postacią przebijającą się jest "mr Kox Kokos"- tak go sobie nazwałem XD reszta ich jest nijaka, niby mającą swoje oryginalne cechy, ale zlewające się ze sobą i nudne.....spoiler- będzie część3
- 10 2
-
2024-11-30 23:45
E.
To niesamowite, że próbują niebinarność pokazywać w bajkach 0+. Netflix Ridley Johnes. Nie mam pojęcia czemu to służy.... każdy i tak odkryje swoją seksualność w odpowiednim do tego wieku. Po co takie wątki wplatac w bajki? Czemu to służy???
- 17 4
-
2024-11-30 20:09
Wątpię aby tak było, disney już wystarczająco dużo milionów stracił na inkluzywnym łajnie
- 11 4
-
2024-11-30 19:07
I to jest pytanie odpowiedzialnego rodzica.
Też wcześniej zawsze rozeznanie temat.
- 19 6
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
