- 1 Gdzie zjeść pączka z mięsem w Trójmieście? (32 opinie)
- 2 Pierwsza w Trójmieście pizza z automatu (166 opinii)
- 3 Polska kiełbasa najlepsza na świecie (59 opinii)
- 4 Nowe zamknięcia lokali - tu już nie zjecie (170 opinii)
- 5 Dokąd na wczesne śniadanie? (48 opinii)
- 6 Jak wygląda zestaw "Friends" w McDonald's? (61 opinii)
Dlaczego restauracje tak szybko upadają? Rynek jest przepełniony
Gdańsk od lat uchodzi za jedno z najatrakcyjniejszych gastronomicznie miast w Polsce. Turystyka, dynamiczny rozwój, nowe dzielnice i coraz większa różnorodność konceptów gastronomicznych sprawiają wrażenie rynku chłonnego i pełnego możliwości. Restauracje, kawiarnie i bary wyrastają tu niemal na każdym rogu. Niestety równie często co o otwarciu nowych lokali informujemy o zamknięciu kolejnych. Dane pokazują brutalną prawdę: rynek gastronomiczny w Gdańsku jest przepełniony.
- Dlaczego restauracje w Gdańsku upadają? Jedno miasto, tysiące lokali
- Wiele restauracji w Gdańsku szybko kończy działalność. Turystyka nie rozwiązuje problemu
- Problemy trójmiejskiej gastronomii: popyt, którego statystyki nie widzą
- Liczba restauracji w Gdańsku przekroczyła poziom: to nie sezon, to matematyka
Dlaczego restauracje w Gdańsku upadają? Jedno miasto, tysiące lokali
Gdańsk kojarzy się z turystyką, pełnymi ogródkami i nieustannie otwierającymi się nowymi lokalami. Z danych REGON/GUS (PKD 56) wynika, że w 2024 r. w Gdańsku działało 2 440 aktywnych podmiotów gastronomicznych. Przy populacji liczącej 488 651 mieszkańców oznacza to jeden lokal na ok. 200 osób. Wskaźnik ten jasno pokazuje skalę zagęszczenia rynku oraz to, jak niewielką przestrzeń na stabilne funkcjonowanie ma dziś przeciętna restauracja w Gdańsku.
Według analizy przygotowanej przez Edytę Okroj-Wierzbicką, CEO Akademii Gastronomii&Akademii dla Hoteli, problemem gdańskiej gastronomii nie jest sezonowość ani jakość oferty, lecz skrajnie nasycona struktura rynku.
Ekspertka przyjmuje branżowe minimum uznawane za model "zdrowej restauracji": 100 gości dziennie przy średnim rachunku 90 zł, bez uwzględniania sezonowych skoków. W skali miasta oznacza to 244 tys. wizyt dziennie, czyli 7,32 mln wizyt miesięcznie.
Pojawia się więc kluczowe pytanie: kto ma te wizyty wygenerować? Gdyby cały ciężar spoczął wyłącznie na mieszkańcach Gdańska, każdy z nich musiałby korzystać z gastronomii ok. 15 razy w miesiącu i wydawać średnio 1350 zł. To jedzenie poza domem niemal co drugi dzień. Co istotne, w tej statystyce uwzględnione są także dzieci, seniorzy oraz osoby korzystające z gastronomii sporadycznie, co czyni taki scenariusz całkowicie nierealnym.
Wiele restauracji w Gdańsku szybko kończy działalność. Turystyka nie rozwiązuje problemu
Gastronomia nie funkcjonuje wyłącznie dzięki mieszkańcom - kluczową rolę w generowaniu wizyt odgrywają turyści. Gdańsk jest jednym z najczęściej odwiedzanych miast w Polsce. W 2024 r. przyjechało tu ok. 4,5 mln turystów. W swojej analizie Okroj-Wierzbicka przyjmuje konserwatywne założenie, że każdy z nich skorzystał z gastronomii średnio trzy razy podczas pobytu. Daje to 13,5 mln wizyt rocznie, czyli ok. 1,125 mln wizyt miesięcznie.
Po uwzględnieniu ruchu turystycznego nadal pozostaje ponad 6,2 mln wizyt miesięcznie, które musi wygenerować lokalny rynek. Oznacza to, że statystyczny mieszkaniec Gdańska musiałby korzystać z gastronomii ok. 13 razy w miesiącu, wydając ponad 1 100 zł. To poziom konsumpcji, który dla znacznej części mieszkańców jest po prostu nieosiągalny.
Problemy trójmiejskiej gastronomii: popyt, którego statystyki nie widzą
Powyższe wyliczenia i tak nie pokazują pełnego obrazu. Jak zwraca uwagę Edyta Okroj-Wierzbicka, nie uwzględniają one dynamicznie rosnących cateringów biurowych, diet pudełkowych dowożonych codziennie pod drzwi ani gastronomii na stacjach paliw, która często funkcjonuje pod innym głównym PKD, a realnie konkuruje o tego samego klienta. Każdy z tych segmentów przejmuje część popytu, który w klasycznej restauracji już się nie pojawi.
Nawet 20 tys. zł za wynajem lokalu na restaurację w Trójmieście
Liczba restauracji w Gdańsku przekroczyła poziom: to nie sezon, to matematyka
Wnioski są jednoznaczne: problem gdańskiej gastronomii ma charakter strukturalny. Liczba lokali gastronomicznych przekroczyła poziom, który rynek jest w stanie regularnie utrzymać. Nie jest to kwestia słabszego sezonu, gorszej pogody czy jakości oferty. To problem, którego nie da się rozwiązać promocją czy nową kartą sezonową. Przetrwają jedynie te restauracje, które potrafią realnie policzyć popyt, precyzyjnie określić swoją grupę docelową i odnaleźć się w coraz ciaśniejszym ekosystemie gastronomicznym.
- To mit, że gastronomia to dziś bardzo rentowny biznes. Co roku szkolimy kilka tysięcy gastronomów w całej Polsce i widzimy te same liczby, te same problemy, te same historie. Lokali jest po prostu za dużo, a popyt wcale się nie rozmnożył. Jednocześnie w ostatnich trzech latach koszty prowadzenia restauracji wystrzeliły niebotycznie - pracy, energii, czynszów, produktów - mówi Edyta Okroj-Wierzbicka. - Pizza za 40 zł nie jest dowodem na pazerność. W wielu lokalach 40-50 proc. tej ceny to tylko i wyłącznie ludzie - kuchnia, obsługa, ZUS, urlopy. Reszta to produkty, media, marketing i zaplecze, które musi działać codziennie, nawet wtedy, gdy sala świeci pustkami.
Miejsca
Opinie wybrane
-
2026-01-30 14:47
W Trójmieście jest za dużo drogich restauracji (27)
po prostu stan naszych portfeli powoduje, że korzystamy z takich usług rzadziej niż kiedyś i raczej wolimy liczyć się z kosztami, a ceny w polskiej gastronomii oszalały
- 612 18
-
2026-01-30 20:31
premier na nartach we Włoszech (5)
jego stać
- 22 37
-
2026-02-01 09:34
We Włoszech jest taniej:)
- 13 1
-
2026-01-30 23:27
wasz duda jeżdził codziennie
własnym helikopterkiem, jak mu się zachciało
- 20 6
-
2026-01-30 22:08
jak wasz duduś szalal na nartach to się o tym nie pisało jak wasz Batyr trwonił pienienidze MIIWŚ oraz IPN na wycieczki z
brunetką po całym świecie to nikt o tym nie pisał.
- 39 15
-
2026-01-30 22:07
(1)
Też byłem a teraz jadę do Zakopanego
- 12 3
-
2026-02-01 06:21
Wasz nasz chore to i tyle.
- 4 1
-
2026-01-30 19:17
Nawet jakby było mnie stać by jeść codziennie w restauracji i tak wolę zjeść w domu. Wspólne rodzinne gotowanie i posiłek są więcej warte niż wyjście do restauracji
- 45 4
-
2026-01-30 18:33
No co ty, nie chcesz zupy za 60 zł :)
Jak to ostatnio w jakiejś nowej knajpie była XD
- 53 0
-
2026-01-30 17:24
Bo przegonilim Japonię. Na serio.
- 28 0
-
2026-01-30 16:47
Jest drozej niz np w Niemczech
To czemu sie dziwicie, ze lokale gastronomiczne upadają.
- 63 3
-
2026-01-30 16:09
A szczególnie w Gdańsku Głównym (9)
Przepaść cenowa w Śródmieściu jest wręcz kosmiczna. Tam często po prostu nie opłaca się jadąc lepiej jadąc np. do Wrzeszcza, zresztą często po lepsze i tańsze jedzenie
- 68 2
-
2026-01-30 22:54
(8)
Gdańsk Główny to dworzec, słoiczku
- 10 19
-
2026-01-30 23:26
a mi sie wydaje że zawsze się mówiło że jade na głowny, drogi Weku (7)
Zreszta z kim tu polemizuje, z jakims przyjezdnym co się tu pojawił 10 lat temu i wielki gdanszczanin
- 11 14
-
2026-02-01 08:05
Nie rozsmieszaj nas (3)
Jadę na głoówny, to tylko słój może tak powiedzieć. Mówi się jadę do Gdańska. I wszyscy od 50 lat mieszkający w Gdańsku wiedzą, że chodzi o Gdańsk główny.
- 13 4
-
2026-02-01 09:37
Tak, każdy wie, co znaczy jadę do Gdańska (2)
Ale równocześnie od mojego dzieciństwa 40 lat temu funkcjonowało stwierdzenie jadę do głównego- niekoniecznie dorzucając Gdańska:) ludzie mówią różne rzeczy w różnych kręgach zapewne..
- 1 7
-
2026-02-01 14:20
Raczej jadę do Gdańska
Niekoniecznie dorzucając do głównego. Coś Ci się pomyliło.
- 7 0
-
2026-02-01 12:17
Teraz nagle piszesz: jadę DO głównego
A za pierwszym razem na pisałeś NA główny. Nikt tak nie mówił. Jadę do Gdańska się mówiło i wszyscy wiedzieli, że chodzi o Gdańsk główny. Nigdy w życiu 40 lat temu nie słyszałam żeby ktokolwiek jechał na główny.
- 7 0
-
2026-01-31 10:48
(2)
Wszyscy tu są przyjezdni, jedni w 1945 r., inni 10 lat temu.
- 8 5
-
2026-02-03 20:25
Tak ! Większość mieszkańców Gdańska to " bose Antki " !
- 0 1
-
2026-02-01 08:22
Nie wszyscy. Wiekszosc sie tu urodzila
- 8 1
-
2026-01-30 15:45
(6)
Dlatego też że w Polsce nie ma takiej kultury wychodzenia do knajp a restauracje też kombinują jak mogą żeby czymś przyciągnąć klienta więc to generuje kolejne koszta. Jest za mało klientów i restauratorzy wola wydoić paru turystów. Też problemem jest to że restauratorzy nie chcą gości i nie chcą im dawać zegos jakościowego w dobrej cenie tylko szukają klienta.
- 38 4
-
2026-01-30 20:31
Tam gdzie jest kultura wychodzenia do knajp, ludzie nie robią tego codziennie, a razcej raz lub dwa razy w miesiącu. (3)
Czym innym są lunche w tanich jadłodajniach.
- 9 4
-
2026-02-01 09:43
No nie bardzo, w krajach śródziemnomorskich
ludzie często wychodzą do knajp- nie restauracji, tylko właśnie knajp, które są tanie i cała rodzina spędza tam kilka wieczorów w tygodniu.
Problem w tym, że u nas nie ma restauracji, tylko właśnie takie knajpy, ale cenią się jak prawdziwe restauracje. I zaklinanie rzeczywistości, że tak źle i drogo jest i że ta pizza za 40 zł to minimum jakludzie często wychodzą do knajp- nie restauracji, tylko właśnie knajp, które są tanie i cała rodzina spędza tam kilka wieczorów w tygodniu.
Problem w tym, że u nas nie ma restauracji, tylko właśnie takie knajpy, ale cenią się jak prawdziwe restauracje. I zaklinanie rzeczywistości, że tak źle i drogo jest i że ta pizza za 40 zł to minimum jak w artykule nie zmieni faktu, że to strasznie drogo w stosunku do oferowanej jakości i pensji większości potencjalnych klientów..na południu Europy ceny są porównywalne lub niższe przy wyższych zarobkach.- 8 0
-
2026-02-01 00:39
co to są tanie jadłodajnie?
- 1 0
-
2026-01-30 23:24
A żeby nie sięgać dalego, nasz sąsiad czyli Czechy
Tam do knajpy się chodzi praktycznie codziennie, na obiadokolację + pare piwek. To są niewielkie koszty, rzędu 30-40 zl ale robote robi masowośc zjawiska. A dodatkowych czynnikiem pozytywnym jest integracja lokalnej spoleczności bo w hospodzie bywa każdy. Ale to jest zupełnie inna mentalnośc, zawsze byliśmy biedakami i dusigroszami w porównaniu do naszych południowych sąsiadow i dopiero ostatnio to się zmienia
- 21 6
-
2026-01-30 16:05
(1)
Koszta?
- 9 8
-
2026-01-30 16:58
Koszty
- 7 2
-
2026-01-30 14:14
(11)
Według mnie czyli kogoś kto do pewnego momentu chodził regularnie "na miasto" się stołować główne przyczyny są dwie. Pierwsza ludzie nie mają kasy. Niech nie zakłamują wam obrazu te Audi czy Merce na raty. Druga jest taka,że właściciele są pazerni. Pod pazernością kryje się nieadekwatna cena do tego co serwują. Jeszcze co bym dodał to jednak chyba
Według mnie czyli kogoś kto do pewnego momentu chodził regularnie "na miasto" się stołować główne przyczyny są dwie. Pierwsza ludzie nie mają kasy. Niech nie zakłamują wam obrazu te Audi czy Merce na raty. Druga jest taka,że właściciele są pazerni. Pod pazernością kryje się nieadekwatna cena do tego co serwują. Jeszcze co bym dodał to jednak chyba tego wszystkiego jest...za dużo. Był bum na Gdańsk. Jednak chyba minął. Turystów jest mało właśnie przez to ile tu trzeba zostawić pieniędzy w "gupie" trzy dni. Wiem to od rodowitego Portugalczyka,Niemca i Włocha. Co więcej. Ci wymienieni to nie są golasy.
- 432 15
-
2026-02-01 08:28
Dla mnie od pandemii zrobilo sie za droga.
Do tamtego czasu jeszcze jadalismy pare razy w miesiacu . My mozemy sobie pozwolic zeby wydac te powiedzmy 200 300 zl w miesiacu na restauracje a teraz u chinc,yka czy w mleczaku wydajesz prawie stowe
- 9 0
-
2026-01-31 23:22
Co ciekawe ceny w restauracjach powinny maleć skoro jest ich za dużo, a w Gdańsku z roku na rok ceny wyższe.
- 10 1
-
2026-01-30 23:15
Tanio to jest w Azji lub Afryce a tu jest Europa.
- 5 14
-
2026-01-30 20:32
teraz jest taka drożyzna, że 70 procent restauracji ledwo wiąże koniec z końcem
- 11 0
-
2026-01-30 15:49
Ostatnio był tu artykuł porównujący ceny w restauracjach dziesięć lat temu i teraz. Po prostu ludziom też mniej zostaje do wydania bo porównując najniższą godzinowej do cen to nie ma takiej przepaści. Pazerność pazernością ale jest też mnóstwo kosztów podatkow opłat itd. . Turystów nie jest mało jest ich dużo ale w określonym czasie a restauracji tak na prawdę nie jest zbyt dużo a wybór to głównie pizza azjatyckie włoskie i kebab.
- 37 1
-
2026-01-30 15:41
Portugalczyk i Włoch jest statystycznie podobnie (3)
majętny jak Polak. Zwłaszcza Portugalczyk. Nawet ceny w Lizbonie podobne do polskich.
- 27 15
-
2026-01-31 20:13
Byłem we wrześniu w Lizbonie kawa 2 euro, w PL 4 euro. Wino na plaży za butelkę zapłaciłem 15 euro , w Łebie w budzie drewnianej za lampkę wina i pilsnera zapłaciłem 54 zł. Więc nie wprowadzaj ludzi w błąd.
- 9 0
-
2026-01-30 22:25
I doprawdy nie ma żadnego powodu, żeby przyjeżdżać do Gdańska - racjonalnie rzecz ujmując;)
- 15 3
-
2026-01-30 18:22
W slangu powiedzieć,że ktoś nie jest golas to znaczy,że ten ktoś jest przy kasie. Tak więc nie o statystycznym obcokrajowcu ktoś napisał.
- 9 1
-
2026-01-30 14:37
(1)
Dokładnie tak
- 8 1
-
2026-01-31 04:01
Ale jak?
- 3 2
-
2026-01-30 14:34
(14)
Moim zdaniem to nie jest kwestia liczby lokali tylko cen. Kogo stać na jedzenie na mieście? Ludzie przyjeżdżają tutaj też coraz mniej zamożni. I zostawiają w mieście mniej pieniędzy. Mało kto jada na mieście, każdy szuka oszczędności. To już zupełnie inaczej wygląda niż kilka lat temu i wtedy był boom na nowe lokale.
- 348 7
-
2026-01-31 12:29
moim zdaniem....heheh ktos robi badania, sprawdza, wyjasnia skad to sie bierze, a ty i tak wiesz lepiej (1)
ceny nie biora sie z kosmosu, zobacz sobie ceny produktow w sklepach, ceny pradu, gazu, najmu i przedewszystkim ludzi. Dodaj i zobacz skad ceny. Sa niestety duze, ale fakt, ze restauracji jest za duzo do liczby klientow to nie temat ceny. Artykul jest o tym ze jest za duzo lokali a nie za wysokie ceny
- 2 2
-
2026-02-01 11:54
Ale ceny produktów i prądu trochę się od pandemii zdążyły uspokoić, a ceny w restauracjach nadal puchną.
- 2 0
-
2026-01-30 19:21
(1)
To jest tak zwana turystyka masowa. Golodupcy korzystający z Bookingu. Sami tego chcieliście po Euro12. Nie szkoda mi złodziei restauratorów, absolutnie. Bardziej pisze w kontekście ogólego kierunku rozwojowego, który w "turystycznym" Gdańsku poszedł w najgorszym możliwym kierunku: koszeniu na chamskie sposoby zagraniczników oraz krajowych golasów, udających nadzianych. Pato turystyka to rak, który niszczy Gdańsk i więzi gospodarcze.
- 35 4
-
2026-01-30 23:21
no cóż, gdyby nie było bookingu to pewnie cena za noc w hotelu byłaby tak w zakresie 500 - 1000zł
więc mało kto by przyjeżdzał i znowu byloby narzekanie
- 9 3
-
2026-01-30 19:06
niby tak a do tych polecanych restauracji ludzie czekają w kolejce... na mrozie ;)
- 6 7
-
2026-01-30 15:51
(2)
No właśnie stopy w górę i inflacja ceny nieruchomości kosmiczne więc ludzie nie mają pieniędzy na wydawanie w knajpach. Ceny są wysokie ale jeżeli porównać najniższą 10 lat temu i co można było za to kupić i najniższą teraz i co można było kupić to wychodzi podobnie.
- 34 1
-
2026-02-03 14:00
akurat siła nabywcza przez te 10 lat spadła o 40%.
- 0 0
-
2026-01-31 05:23
tak, nie mam na restauracje bo mi nieruchomości zdrożały, jasne .....
- 3 4
-
2026-01-30 14:56
(2)
wszystko rozbija sie o ponoszone koszta ... sprawdz sam i się wypowiadaj ...zobaczymy po ile u ciebie kawa ...skor większośc woli z orlenyu albo mak S... w paiperowym kubeczku a nie filiżance
- 1 30
-
2026-01-30 18:35
(1)
jakoś we Włoszech za 1 euro mają espresso a za 1,5 euro capuccino i im się opłaca. A u nas 3 razy tyle.
- 40 2
-
2026-01-30 20:23
Espresso za 1 euro wypijasz przy barze, a jak chcesz usiąść przy stoliku to często obowiązuje inny cennik. U nas wyjscie na kawe to zazwyczaj siedzenie przy stoliku. Wiec roznica w cenie polega tu na czymś innym.
- 7 22
-
2026-01-30 14:54
(2)
Ja jem na miescie srednio 4 dni w tygodniu bo gotowac mi sie nie oplaca zazwyczaj.
- 4 46
-
2026-01-30 23:28
W barze... zywnosc mniam z produktow nabytych z np. z Sel.... naszpikowanego chemia? Znajomy pochwalil sie taka stolowka. Zdrowia nie kupisz za zadne pieniadze...
- 7 1
-
2026-01-30 16:37
Acha...
- 19 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
