Dlaczego restauracje tak szybko upadają? Rynek jest przepełniony

Magda Mielke
30 stycznia 2026, godz. 14:00
Opinie (364)
Lokale konkurują nie tylko jakością czy ceną, ale o samą możliwość istnienia w jednym ekosystemie popytu.

Gdańsk od lat uchodzi za jedno z najatrakcyjniejszych gastronomicznie miast w Polsce. Turystyka, dynamiczny rozwój, nowe dzielnice i coraz większa różnorodność konceptów gastronomicznych sprawiają wrażenie rynku chłonnego i pełnego możliwości. Restauracje, kawiarniebary wyrastają tu niemal na każdym rogu. Niestety równie często co o otwarciu nowych lokali informujemy o zamknięciu kolejnych. Dane pokazują brutalną prawdę: rynek gastronomiczny w Gdańsku jest przepełniony.





Jak często bywasz w restauracjach?

Dlaczego restauracje w Gdańsku upadają? Jedno miasto, tysiące lokali



Gdańsk kojarzy się z turystyką, pełnymi ogródkami i nieustannie otwierającymi się nowymi lokalami. Z danych REGON/GUS (PKD 56) wynika, że w 2024 r. w Gdańsku działało 2 440 aktywnych podmiotów gastronomicznych. Przy populacji liczącej 488 651 mieszkańców oznacza to jeden lokal na ok. 200 osób. Wskaźnik ten jasno pokazuje skalę zagęszczenia rynku oraz to, jak niewielką przestrzeń na stabilne funkcjonowanie ma dziś przeciętna restauracja w Gdańsku.

Według analizy przygotowanej przez Edytę Okroj-Wierzbicką, CEO Akademii Gastronomii&Akademii dla Hoteli, problemem gdańskiej gastronomii nie jest sezonowość ani jakość oferty, lecz skrajnie nasycona struktura rynku.

Ranking.trojmiasto.plNajlepsze restauracje w Trójmieście Gdańsk, Gdynia, Sopot


Ekspertka przyjmuje branżowe minimum uznawane za model "zdrowej restauracji": 100 gości dziennie przy średnim rachunku 90 zł, bez uwzględniania sezonowych skoków. W skali miasta oznacza to 244 tys. wizyt dziennie, czyli 7,32 mln wizyt miesięcznie.

Pojawia się więc kluczowe pytanie: kto ma te wizyty wygenerować? Gdyby cały ciężar spoczął wyłącznie na mieszkańcach Gdańska, każdy z nich musiałby korzystać z gastronomii ok. 15 razy w miesiącu i wydawać średnio 1350 zł. To jedzenie poza domem niemal co drugi dzień. Co istotne, w tej statystyce uwzględnione są także dzieci, seniorzy oraz osoby korzystające z gastronomii sporadycznie, co czyni taki scenariusz całkowicie nierealnym.

Turystyka jest istotnym filarem gdańskiej gastronomii, ale nie stanowi rozwiązania problemu nadpodaży lokali.

Wiele restauracji w Gdańsku szybko kończy działalność. Turystyka nie rozwiązuje problemu



Gastronomia nie funkcjonuje wyłącznie dzięki mieszkańcom - kluczową rolę w generowaniu wizyt odgrywają turyści. Gdańsk jest jednym z najczęściej odwiedzanych miast w Polsce. W 2024 r. przyjechało tu ok. 4,5 mln turystów. W swojej analizie Okroj-Wierzbicka przyjmuje konserwatywne założenie, że każdy z nich skorzystał z gastronomii średnio trzy razy podczas pobytu. Daje to 13,5 mln wizyt rocznie, czyli ok. 1,125 mln wizyt miesięcznie.


Po uwzględnieniu ruchu turystycznego nadal pozostaje ponad 6,2 mln wizyt miesięcznie, które musi wygenerować lokalny rynek. Oznacza to, że statystyczny mieszkaniec Gdańska musiałby korzystać z gastronomii ok. 13 razy w miesiącu, wydając ponad 1 100 zł. To poziom konsumpcji, który dla znacznej części mieszkańców jest po prostu nieosiągalny.

Problemy trójmiejskiej gastronomii: popyt, którego statystyki nie widzą



Powyższe wyliczenia i tak nie pokazują pełnego obrazu. Jak zwraca uwagę Edyta Okroj-Wierzbicka, nie uwzględniają one dynamicznie rosnących cateringów biurowych, diet pudełkowych dowożonych codziennie pod drzwi ani gastronomii na stacjach paliw, która często funkcjonuje pod innym głównym PKD, a realnie konkuruje o tego samego klienta. Każdy z tych segmentów przejmuje część popytu, który w klasycznej restauracji już się nie pojawi.

Nawet 20 tys. zł za wynajem lokalu na restaurację w Trójmieście Nawet 20 tys. zł za wynajem lokalu na restaurację w Trójmieście

Liczba restauracji w Gdańsku przekroczyła poziom: to nie sezon, to matematyka



Wnioski są jednoznaczne: problem gdańskiej gastronomii ma charakter strukturalny. Liczba lokali gastronomicznych przekroczyła poziom, który rynek jest w stanie regularnie utrzymać. Nie jest to kwestia słabszego sezonu, gorszej pogody czy jakości oferty. To problem, którego nie da się rozwiązać promocją czy nową kartą sezonową. Przetrwają jedynie te restauracje, które potrafią realnie policzyć popyt, precyzyjnie określić swoją grupę docelową i odnaleźć się w coraz ciaśniejszym ekosystemie gastronomicznym.

- To mit, że gastronomia to dziś bardzo rentowny biznes. Co roku szkolimy kilka tysięcy gastronomów w całej Polsce i widzimy te same liczby, te same problemy, te same historie. Lokali jest po prostu za dużo, a popyt wcale się nie rozmnożył. Jednocześnie w ostatnich trzech latach koszty prowadzenia restauracji wystrzeliły niebotycznie - pracy, energii, czynszów, produktów - mówi Edyta Okroj-Wierzbicka. - Pizza za 40 zł nie jest dowodem na pazerność. W wielu lokalach 40-50 proc. tej ceny to tylko i wyłącznie ludzie - kuchnia, obsługa, ZUS, urlopy. Reszta to produkty, media, marketing i zaplecze, które musi działać codziennie, nawet wtedy, gdy sala świeci pustkami.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (364)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Niedzielny brunch z muzyką na żywo w L'Entre Villes Sopot (2 opinie)

(2 opinie)
190 zł
muzyka na żywo, degustacja

Pizza Monday w Olivia Star | Świętujemy poniedziałki #2za1 (3 opinie)

(3 opinie)
29 zł
degustacja

Aperitivo Sunday | 5 godzin nielimitowanego hiszpańskiego bufetu na 33. piętrze Olivia Star!

229 zł
degustacja

Zrób własną czekoladę....od ziarenka do tabliczki

79 zł
warsztat kulinarny, pokaz

Katalog.trojmiasto.plNowe Lokale

Katalog.trojmiasto.plWkrótce otwarcie

Najczęściej czytane w serwisie