Hot-dog za kilka zł, a nie rameny. Tak na jedzeniu oszczędzają studenci

Mateusz Groen
20 września 2024 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (138)
Młodzi ludzie w trakcie studiów pozwalają sobie raz na jakiś czas na jedzenie na mieście. Jednak nie jest to tak częste, jak się niektórym zdaje.

Młodych ludzi postrzega się jako hedonistycznych i rozrzutnych, rzeczywistość finansowa współczesnych studentów maluje się jednak nieco inaczej. Choć od czasu do czasu odwiedzają restauracjebary w większości przypadków robią to z dużą rozwagą i dbają o swój budżet. Nie burgery, pizze, rameny i kraftowe piwo za ponad 20 zł... a gotowe jedzenie z popularnych sklepów z płazem i picie przed imprezą - w domu albo pod chmurką. Tak wyglądają współczesne realia studentów.




Studenckie życie



Czy twoim zdaniem młodzi ludzie są rozrzutni?

Realia studenckie na przestrzeni lat nie zmieniły się aż tak diametralnie. Rodzice dzisiejszych studentów tak samo jak ich dzieci musieli radzić sobie z ograniczonymi budżetami, szukając tanich alternatyw i oszczędzając na jedzeniu poza domem.

Obecnie młodzi ludzie spotykają się z dodatkowymi wyzwaniami, takimi jak wysokie koszty wynajmu mieszkań czy rosnące ceny produktów spożywczych, co zmusza ich do jeszcze większej ostrożności finansowej. Starsze pokolenie, bazując na swoich wspomnieniach, może mieć skłonność do idealizowania swoich młodzieńczych lat, zapominając o podobnych przeszkodach, z jakimi borykali się kiedyś. Z tego względu oskarżenia o rozrzutność są często nieuzasadnione.

Młodzi w potrzasku mieszkaniowym. Wysokie ceny wynajmu i brak szans na własne M Młodzi w potrzasku mieszkaniowym. Wysokie ceny wynajmu i brak szans na własne M

Hot dog za kilka zł to często jedyne "jedzenie na mieście" w menu studentów.
Chociaż w powszechnym przekonaniu starszych pokoleń, co niejednokrotnie można zauważyć chociażby w komentarzach na naszym portalu, dominuje obraz młodych ludzi jako tych, którzy niefrasobliwie roztrwaniają pieniądze i traktują je jakby rosły na drzewach, to rzeczywistość okazuje się zupełnie inna.

Z rozmów ze studentami o różnym statusie społecznym, zarówno tych mieszkających z rodzicami, jak i utrzymujących się samodzielnie, okazało się, że młodzi ludzie są znacznie bardziej oszczędni i odpowiedzialni, niż się powszechnie uważa. Dieta wielu z nich opiera się głównie na posiłkach przygotowywanych w domu, a nie na jedzeniu na mieście. Zamiast wydawać pieniądze na kosztowne restauracje, studenci coraz częściej wybierają domowe gotowanie jako sposób na oszczędności oraz zdrowe odżywianie.

- Studenci na mieście jadają, ale na co dzień nie jedzą. Oczywiście mówimy tu o osobach, które oprócz studiów mają pracę i mogą sobie na to pozwolić. Nie wyobrażam sobie, żeby wychodzić na miasto w sytuacji, kiedy moim jedynym źródłem pieniędzy są rodzice czy stypendium. Będąc na ostatnim roku studiów dziennych, mam pełen etat w pracy za najniższą krajową, ograniczam więc jedzenie na mieście. Szukam promocji, gotuję w domu i zdecydowanie częściej chodzę z własnym pudełkiem - mówi Alicja.


Zamiast decydować się na drogie burgery czy inne typowe dania dostępne w fast foodach, wielu współczesnych studentów wybiera bardziej przystępne opcje, takie jak jedzenie z popularnych sklepów spożywczych typu Żabka. Chociaż istnieją zarówno drogie, jak i tańsze lokale gastronomiczne, do których chętnie uczęszczały osoby obecnie mające około 40 lat w czasie swoich studiów, realia finansowe dzisiejszych studentów są zgoła inne. Cena zwykłego kebaba, przekraczająca nierzadko 30 złotych, stanowi dla wielu z nich znaczny wydatek.

Jedzenie na mieście to wyjątkowa sytuacja dla studentów.
- Ponieważ jestem pracującą studentką, mam bardzo mało czasu na przygotowywanie wszystkich posiłków dla siebie. Staram się nie jeść na mieście, ponieważ ceny naprawdę poszły i nadal idą w górę. Śniadania i kolacje jem w domu, natomiast obiady zdarza mi się kupować na mieście. Nie będę ukrywała, że najczęściej w Żabce, lub wybieram to, co dostępne i szybkie ze względu na ograniczony czas między zajęciami a pracą. Wcześniej moja mama starała się gotować więcej obiadów w domu, które zabierałam do pracy lub na uczelnię, ale teraz obie rzadko bywamy w domu, dlatego decydujemy się na jedzenie we własnym zakresie. Zdałam sobie sprawę, że jemy bardzo mało wspólnych posiłków ostatnio przez to zabieganie - mówi Roksana.
Mięso z drukarki 3D już w Trójmieście. Gdzie je zamówimy? Mięso z drukarki 3D już w Trójmieście. Gdzie je zamówimy?

Wspólne gotowanie z przyjaciółmi... prawie jak na mieście



W obliczu rosnących kosztów życia i ograniczonych budżetów studenckich jedzenie na mieście stało się luksusem, na który mogą sobie pozwolić zaledwie kilka razy w miesiącu albo rzadziej. W rezultacie ekonomiczne alternatywy, takie jak gotowe posiłki z marketów za około 10 zł, stają się coraz bardziej popularne wśród młodego pokolenia, które musi balansować między chęcią doświadczania życia miejskiego a koniecznością oszczędzania.

W celu obniżenia kosztów często organizują też wspólne gotowanie z przyjaciółmi.

Ceny dań na mieście poszły w górę. Dlatego wiele osób woli gotować w domu.
- Lubię na mieście zjeść, bo to daje takie poczucie lekko dorosłości, plus mogę jakoś inaczej spędzić czas. Jednak trudno to połączyć z wydatkami studenta, który pracuje i studiuje. Jednocześnie ograniczony budżet zmusza mnie do wyboru: czy chcę zjeść trzy razy w miesiącu na mieście, czy wolę mieć 100 proc. pewności, że nie zabraknie mi pieniędzy. Oprócz tego bardzo lubię gotować, więc też często korzystam z tego i zapraszam moich znajomych do siebie i robię wspólny obiad i to trochę tak jakby się jadło na mieście... ale na własnych zasadach z własnym menu - mówi Marcin

Uprzywilejowani są ci, którzy mieszkają z rodzicami?



Wsparcie rodziny, w tym mieszkanie z rodzicami, to duże ułatwienie, jednak nie oznacza to, że znacząco wpływa to na preferencje studentów dotyczące jedzenia na mieście. Wtedy dużo łatwiej kłaść nacisk na domowe jedzenie, często przygotowywane przez innego członka rodziny, i traktowanie wyjść do restauracji jako specjalnych okazji.

Po przeprowadzeniu na wynajmowane lub swoje to się często jeszcze bardziej zmienia, ponieważ naturalnie skłania to ku samodzielnemu gotowaniu, ze względu na konieczność większej odpowiedzialności finansowej... Więc wyjścia do restauracji stają się wtedy już rzadkością.

- Jestem w dość "uprzywilejowanej" sytuacji jak na studentkę, bo mieszkam nadal w domu rodzinnym, gdzie to rodzice opłacają i zapewniają, tak naprawdę, niemal wszystko, łącznie z jedzeniem (zarówno w domu, jak i na mieście). Na pewno u nas bardziej "naturalne" jest jedzenie w domu - moja mama lubi i umie bardzo dobrze gotować, zawsze robi tyle, żeby na następne 2-3 dni wystarczyło itp. Natomiast wyjście na mieście traktujemy jako coś wyjątkowego. Po prostu, gdy wszyscy mamy wolny dzień i chcemy go spędzić razem, to idziemy do jakiejś knajpy. Na spotkaniach ze znajomymi zdarza mi się pójść na coś do jedzenia, ale wtedy już mocno patrzę na ceny. Na spotkaniach z chłopakiem (kiedy u niego jestem) bardzo często zamawiamy coś z knajpy, bo nam się po prostu nie chce nic gotować, ale gdy u mnie jesteśmy, to zazwyczaj jest jakiś obiad i wtedy wolę nie wydawać niepotrzebnie pieniędzy. Myślę, że po wyprowadzce o wiele bardziej odczuję to, co mi się bardziej opłaca, ale zakładam, że i tak tym bardziej "naturalnym" będzie dla mnie jedzenie w domu i samodzielne przygotowywanie posiłków - opowiada Ania.


Jak zaoszczędzić na jedzeniu?



W Trójmieście studenci mogą liczyć na zniżki. W wybranych miejscach są oferowane rabaty, które wahają się od 10 do 25 proc. To dobra okazja, aby korzystać z lokalnych usług i produktów w niższych cenach. W Akita Ramen od poniedziałku do piątku studenci mogą skorzystać ze zniżki, która wynosi 3 zł.Bar Akademicki w Gdańsku Wrzeszczu również oferuje rabaty dla studentów, umożliwiając oszczędność podczas codziennych posiłków. Oprócz tego można udać się do innych barów mlecznych, jak: Bar Mleczny Smakosz czy też Bar Mleczny Stągiewna.

Dodatkowo w wielu miejscach oferujących jedzenie na wagę w galeriach handlowych, takich jak Lepione, można znaleźć zniżki dla studentów. Rabat czasem wynosi aż 20 proc., co stanowi znaczącą ulgę dla studenckiego portfela. Restauracje Sphinx również wychodzą naprzeciw potrzebom studentów, oferując rabaty za pośrednictwem aplikacji. Dzięki niej studenci mogą zamawiać dania za 29,99 zł oraz korzystać z 30 proc. rabatu na napoje.



W restauracji Faloviec specjalizującej się w kuchni roślinnej na zniżkę studencką otrzymuje się 10 proc. rabatu. Od października także w Faro ruszają promocje. Każdego dnia można liczyć na specjalne oferty, takie jak poniedziałkowa Margherita za 50 proc. a trzecia pizza gratis na wynos. Również w Made in Sopot dla studentów do śniadania jest kawa za 1 zł od poniedziałku do czwartku.  

Sprawdzenie aktualnych ofert rabatowych może być świetnym sposobem na zorganizowanie budżetu studenckiego w nadchodzącym roku akademickim.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (138)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Niedzielny brunch z muzyką na żywo w L'Entre Villes Sopot (2 opinie)

(2 opinie)
190 zł
muzyka na żywo, degustacja

Pizza Monday w Olivia Star | Świętujemy poniedziałki #2za1 (3 opinie)

(3 opinie)
29 zł
degustacja

Aperitivo Sunday | 5 godzin nielimitowanego hiszpańskiego bufetu na 33. piętrze Olivia Star!

229 zł
degustacja

Zrób własną czekoladę....od ziarenka do tabliczki

79 zł
warsztat kulinarny, pokaz

Katalog.trojmiasto.plNowe Lokale

Katalog.trojmiasto.plWkrótce otwarcie

Najczęściej czytane w serwisie