- 1 Ile zapłacimy za truskawki kaszubskie? (90 opinii)
- 2 Nowa era mięsa w gastronomii (38 opinii)
- 3 Ranking najlepszych burgerowni w Trójmieście (56 opinii)
- 4 Duże zainteresowanie nowym targiem (63 opinie)
- 5 Sezonowe napoje podbijają Trójmiasto (30 opinii)
- 6 Wieczór kulinarnej przyjemności w True
Jemy na mieście: bar IKA - sprawdzamy popularną smażalnię ryb w Gdyni
W poszukiwaniu dobrej smażonej ryby wybrałam się do centrum Gdyni, gdzie znajduje się bar i smażalnia ryb IKA. To popularne miejsce: właśnie tutaj wielu mieszkańców oraz turystów rozpoczyna lub kończy swoje spacery. Do lokalu wybrałam się z koleżankami w pewną wietrzną niedzielę. Czy zjadłam smaczną rybę? O tym przeczytacie poniżej. Poprzednio w cyklu "Jemy na mieście" pisałam o ponownej wizycie w Tu Można Marzyć, a za dwa tygodnie przeczytacie relację z odwiedzin w Bistro Miasto (byłam juz tam).
Smażalnia IKA
Wystrój delikatnie nawiązuje do tematyki morskiej. W centralnym punkcie stoi drewniana figura kapitana w mundurze, z linami i fajką - to najbardziej charakterystyczny element wnętrza. Całość uzupełniają drewniane dekoracje, pluszaki, gdzieniegdzie rośliny, a w jednej z wnęk na ścianie wiszą zdjęcia o marynistycznej tematyce. Część przestrzeni oddzielają przezroczyste ścianki, tworząc bardziej kameralne miejsca.
Dokąd na pyszną smażoną flądrę tuż przy plaży?
W głębi znajduje się lada i bar z obsługą. Nad nimi wiszą duże tablice z menu i zdjęciami potraw: dominują smażone ryby, frytki i napoje. Obok działa elektroniczny wyświetlacz z napisem "Zapraszamy".
Zamówienia składa się samodzielnie przy ladzie. Po złożeniu otrzymuje się pager, który wibruje, gdy jedzenie jest gotowe do odbioru. W lokalu nie ma toalety, co może być minusem, choć w pobliżu znajduje się płatna toaleta miejska. Trzeba jednak pamiętać, że to bar, więc nie oferuje pełnego serwisu.
Bar i smażalnia ryb IKA w Gdyni: menu i ceny
Menu obejmuje ryby smażone i pieczone, surówki, frytki, pieczywo, zupy oraz kilka dań kuchni polskiej. Rybę można zamówić w zestawie, jako gotowe danie lub na wagę, samodzielnie dobierając dodatki. Płatność następuje przy odbiorze - po zważeniu ryby.
Zamówiłam:
- zupę rybną (27 zł);
- halibuta z pieca - 18 zł/100 g (61,20 zł za 0,34 kg);
- zestaw surówek (14 zł);
- opiekane ziemniaki (14 zł);
- Fish&Chips (48 zł);
- pstrąga pieczonego 15 zł/100 g (46 zł za 0,31 kg);
- pieczywo (2 zł).
Zupa rybna była lekka, delikatna i bardzo smaczna. Miała śmietanowo-koperkowy smak z dodatkiem warzyw korzennych w minimalnej ilości oraz sporą ilością ryby. Nie miała charakterystycznego, morskiego posmaku typowego dla rybnych wywarów, ale mimo to była naprawdę udana. Prosta w formie, bez zbędnych udziwnień i chyba to stanowiło jej największy atut. Jedyne, czego mi zabrakło, to odrobina ostrości, która przełamałaby łagodność i lekko słodkawy posmak zupy.
Halibut z pieca został co prawda podany na talerzu, ale w aluminiowej tacce. Sama ryba była smaczna, choć moim zdaniem pieczona zbyt długo, przez co straciła na soczystości. Największym problemem była jednak ilość tłuszczu: halibut to i tak tłusta ryba, a przed pieczeniem polano ją obficie olejem, przez co dosłownie pływała w tłuszczu.
Do halibuta zamówiłam opiekane ziemniaki: był to gotowiec, ale nie można mu nic zarzucić. Zestaw surówek natomiast wymaga zdecydowanej poprawy. Buraczki miały stęchły, piwniczny posmak, kiszona kapusta była tak kwaśna, że trudno było ją przełknąć, a surówka z kapusty - choć poprawna - okazała się zbyt słodka.
Fish&Chips składało się z frytek, panierowanych kawałków flądry i tych samych surówek, które podano w zestawie z halibutem. Frytki były chrupiące i dobrze usmażone. Flądra w panierce, choć dość ciężka, była smaczna, ale niestety jej kawałki były "przeciągnięte", co oznacza jedno - ryba straciła soczystość i zrobiła się sucha. To nie było złe danie, ale wystarczyłoby dosłownie kilka minut krótszego smażenia, żeby wyszło dużo lepiej. O surówkach pisałam wyżej.
Pstrąg pieczony również został podany w aluminiowej tacce, a że nie do końca się w niej mieścił, był powyginany. Tak jak halibut został polany olejem, co jednak nie uchroniło go przed lekkim wysuszeniem. W smaku poprawny, ale bez wyrazu. Może gdyby zamiast oleju użyto odrobiny masła, całość zyskałaby więcej smaku?
Pieczywo to połówka małej bagietki czosnkowej. Mogłaby być całkiem smaczna, gdyby nie to, że została źle podgrzana - zamiast chrupiącej była po prostu gumowata.
Podsumowanie: wyszłyśmy ze Smażalni IKA rozczarowane - przede wszystkim stosunkiem jakości do ceny. Cena za halibuta była wysoka, wręcz restauracyjna, a ani smak, ani forma podania nie dorównywały standardowi restauracyjnemu. Uważam, że to przesada: za halibuta z ziemniakami i zestawem surówek zapłaciłam 89 zł, co jak na bar jest kwotą zdecydowanie wygórowaną.
Mam też zastrzeżenia do sposobu przyrządzenia niektórych ryb. Mogłyby być naprawdę smaczne, ale coś poszło nie tak - były smażone lub pieczone zbyt długo. Zdecydowanie na plus wyróżniała się zupa rybna: pełna kawałków ryby, dobrze doprawiona, po prostu smaczna.
Nie chcę być niesprawiedliwa, więc nie napiszę, że to było złe jedzenie. Raczej poprawne, ale za tę cenę oczekuję wyższej jakości. Same ryby nie były najgorsze, ale niektóre dodatki zdecydowanie wymagają poprawy. Ta wizyta mocno mnie zaskoczyła: słyszałam o tym miejscu wiele dobrego i nastawiałam się na prostą, ale smaczną kuchnię - być może coś się ostatnio w niej zmieniło. W kategorii barów rybnych wystawiam więc ocenę dostateczną.
O autorze
Miejsca
Opinie wybrane
-
2025-07-18 08:37
tourist trap
Nawet nie wiedziałem że taki przybytek istnieje, typowy potykacz pod turystów
Fish&chips z flądry? I to do tego pociachany na kawałeczki? Wszyscy wiedzą co stoi za tym pomysłem - byle taniej- 67 2
-
2025-07-18 07:57
(11)
"Opiekane ziemniaki - był to gotowiec, ale nie można mu nic zarzucić". Otóż nie mogę się z tym zgodzić - to, że restauracja podaje jakiegokolwiek gotowca, nawet przyzwoitej jakości, jest zarzutem samym w sobie. Jeśli chcę zejść pieczone ziemniaki z tacki, mrożone kopytka czy kluski śląskie z paczki albo inne gotowe pierogi z garmażerii, to mogę
"Opiekane ziemniaki - był to gotowiec, ale nie można mu nic zarzucić". Otóż nie mogę się z tym zgodzić - to, że restauracja podaje jakiegokolwiek gotowca, nawet przyzwoitej jakości, jest zarzutem samym w sobie. Jeśli chcę zejść pieczone ziemniaki z tacki, mrożone kopytka czy kluski śląskie z paczki albo inne gotowe pierogi z garmażerii, to mogę kupić je w sklepie i odgrzać samodzielnie w domu. Klient nie idzie do restauracji po to, aby odgrzano mu kupione wcześniej gotowe dania, za które otrzyma rachunek według stawek restauracyjnych, dokładnie tak, jakby były świeżo przygotowane w kuchni. Dla mnie identyfikacja jakiegokolwiek gotowca na talerzu powoduje automatyczne skreślenie lokalu z listy odwiedzanych miejsc. To skrajna nieuczciwość wobec klienta.
- 121 3
-
2025-07-20 07:28
To nie restauracja tylko bar
wyluzujcie jak piszesz że idziesz do restauracji to idź a to zwykły bar..
- 1 0
-
2025-07-18 13:45
W wielu krajach jest to nawet prawnie uregulowane
- 4 0
-
2025-07-18 13:38
Jeszcze pytanie, czy recenzentka jest pewna, że to gotowiec czy tylko przypuszcza? (2)
- 4 1
-
2025-07-18 15:07
(1)
No tak, teraz będziecie to rozkminiać. Gotowiec, bo nikt w takich barach nie robi tego samodzielnie. Nara.
- 3 0
-
2025-07-18 17:55
To nie jest żadne wytłumaczenie
Jeśli oskarżasz kogoś o gotowca, to musisz mieć coś więcej niż "niby nikt nie robi samodzielnie". A jeśli podobno nikt nie robi samodzielnie, to skąd oburzenie, że oni też robią?
- 0 0
-
2025-07-18 08:35
No tak, ale to bar, smażalnia, nie restauracja czy bistro, więc mogą być mrożone frytki wg mnie (4)
Nie oczekujmy, że w barze będą świeże ziemniaczki ;)
- 6 5
-
2025-07-18 10:55
(2)
Wszystko jedno, czy to restauracja, bistro, czy bar - klient, idąc tam, oczekuje podania potraw przygotowanych na miejscu przez załogę w kuchni. Jeżeli lokal idzie na skróty i podaje gotowce, powinno być to wyraźnie zaznaczone w karcie. Klient ma prawo wiedzieć, za co płaci i sam zdecydować, czy uważa tę cenę za adekwatną do tego, co mu się
Wszystko jedno, czy to restauracja, bistro, czy bar - klient, idąc tam, oczekuje podania potraw przygotowanych na miejscu przez załogę w kuchni. Jeżeli lokal idzie na skróty i podaje gotowce, powinno być to wyraźnie zaznaczone w karcie. Klient ma prawo wiedzieć, za co płaci i sam zdecydować, czy uważa tę cenę za adekwatną do tego, co mu się oferuje. Tym bardziej, że za odgrzanego gotowca płaci zazwyczaj tyle, ile kosztowałaby taka potrawa przygotowana samodzielnie przez kucharza w kuchni - bo to, że jedzenie nie jest restauracyjne, nie oznacza automatycznie, że stawki również takie nie są. Obojętnie, czy mowa o wykwitnej restauracji, czy barze przy plaży - oferowanie odgrzanych gotowców jako dań własnych to zachowanie nieuczciwe.
- 12 1
-
2025-07-18 15:36
(1)
Bez przesady, czasem klient chce po prostu coś szybko i tanio zjeść.
- 1 4
-
2025-07-18 17:04
I nikt nie zabrania, ale obowiązkiem restauratora jest oznaczenie takich pozycji w karcie. Idąc do lokalu gastronomicznego, klient ma prawo oczekiwać, że podawane dania są przygotowywane na miejscu. Wyjątki od tej zasady powinny być zaznaczone, tak aby każdy wiedział, za co płaci. Jeśli komuś gotowiec nie przeszkadza, bo chce po prostu tanio i przyzwoicie zjeść, to w porządku. Tylko uczciwość nakazuje poinformować, że płaci za odgrzanie gotowego dania.
- 5 0
-
2025-07-18 08:43
Z takimi cenami to nie tylko oczekujmy ale wymagajmy.
- 21 1
-
2025-07-18 08:18
Dokładnie
Tak samo ta bagietka czosnkowa z biedronki!
- 26 1
-
2025-07-18 07:15
O ludzie. Pazerność polskiego biznesu m.in. gastronomicznego (4)
Niestety ale właściciele gastronomii ale też i noclegów od razu na dzień dobry narzucają wysoką marże tłumacząc się "bo sezon w Polsce taki krótki" i przez 2,5 miesiąca muszą zarobić na utrzymanie się przez rok.
- 80 5
-
2025-07-18 20:23
Sezon w Polsce nie trwa 2.5 mc tylko pol roku
od kwietnia do konca wrzesnia
- 0 3
-
2025-07-18 08:57
nie rozumiem twojego wpisu. przecież oni od 30 lat dokładają do interesu ;)
szkoda, że ludzie nie potrafią głosować portfelem
- 21 0
-
2025-07-18 08:30
(1)
Nie dziwie sie ze sa takie ceny. Wszystko idzie w gore tylko nie pensje. Trzeba bylo nie zamawiac i udac sie do tanszej knajpy.
- 2 20
-
2025-07-18 09:37
Trzeba było podać uczciwy cennik, to wszyscy by poszli :)
- 11 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.