- 1 Nowe lokale: od Hiszpanii po śledzia (88 opinii)
- 2 Jemy na mieście: Oni Ramen w Oliwie (99 opinii)
- 3 Trasa "Przyjaciół" dotarła do Gdańska (27 opinii)
- 4 Dzielenie rachunku w restauracji - problem? (126 opinii)
- 5 Kulinarne promocje na urodziny Gdyni (49 opinii)
- 6 Dokąd na brunch bez limitu w Trójmieście? (23 opinie)
Nowy trend, dawna receptura. Dlaczego bulion kolagenowy zyskuje popularność?
Jeszcze niedawno symbolem zdrowego stylu życia były zielone smoothie, matcha latte i soki wyciskane na zimno. Dziś coraz więcej osób zamienia blender na kubek gorącego bulionu, ale nie byle jakiego. Kolagenowe wywary, długo gotowane na kościach, warzywach i ziołach, wracają do codziennych rytuałów - ale w zupełnie nowym, miejskim wydaniu.
W tle tego trendu widać też zmęczenie nadmiarem dietetycznych nowinek. Zamiast kolejnych proszków, kapsułek i egzotycznych superfoods, coraz częściej wybieramy rozwiązania znajome, ale podane w nowej jakości. Bulion wpisuje się w ten zwrot ku prostocie, autentyczności i kulinarnej intuicji. Jak pokazuje praktyka niektórych miejsc, dla części klientów nie jest to wcale nowa moda.
- Warto zaznaczyć, że w naszym przypadku nie jest to nowość. Buliony kolagenowe gotujemy w Oficynie od ponad 10 lat - od momentu, gdy jedna z naszych klientek opowiedziała nam o ich znaczeniu dla organizmu. Od samego początku przygotowywaliśmy je długo, w kontrolowanej temperaturze (92 stopnie przez 12 godzin), z najwyższej jakości składników. Nasi klienci od lat wiedzieli, że jest to produkt bardzo dobry i wysokiej jakości, dlatego regularnie do niego wracają. Obecna popularność sprawiła raczej, że buliony zaczęły być szerzej zauważane, ale dla nas są one stałym elementem oferty od wielu lat - mówi Zofia Weiss, właścicielka i założycielka Oficyny Gdynia.
Ciepło, które koi
Jednym z powodów popularności bulionów kolagenowych jest potrzeba wyciszenia i komfortu. W świecie pełnym bodźców, zimnych napojów i jedzenia w biegu ciepły wywar działa niemal terapeutycznie. Rozgrzewa, syci i daje poczucie bezpieczeństwa, którego często brakuje w codziennym rytmie.
- Jakiś czas temu okresowo wprowadziliśmy do oferty buliony kolagenowe. Sami po nie sięgamy - szczególnie wtedy, gdy czujemy, że organizm potrzebuje wsparcia, chcemy poprawić samopoczucie albo zadbać o odporność. To prosty, ciepły i przyjemny rytuał. (...) Pytania o dostępność pojawiają się najczęściej ze strony osób aktywnych fizycznie oraz klientów szukających produktów wspierających regenerację i równowagę organizmu. (...) Postrzegamy to jako część szerszej zmiany w podejściu do jedzenia. Klienci coraz częściej wybierają mniej, ale lepiej, zwracając uwagę na realny wpływ posiłków na ich zdrowie - mówi Ewa Tańska, właścicielka Przystanku Zupa.
Dietetycy zwracają uwagę, że ciepłe posiłki są łagodniejsze dla układu trawiennego, szczególnie zimą i w okresach zwiększonego stresu. Bulion pity powoli, bez pośpiechu, sprzyja lepszemu trawieniu i naturalnemu uspokojeniu organizmu. Nie bez znaczenia jest też aspekt emocjonalny.
- Z perspektywy klinicznej zainteresowanie bulionami i wywarami kolagenowymi nie jest przypadkowe. U kobiet po 30. roku życia obserwujemy narastające obciążenie osi stresowej, zaburzenia snu, dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, przewlekłe stany zapalne niskiego stopnia oraz stopniowy spadek syntezy kolagenu i gorszą regenerację tkanek łącznych. Organizm zaczyna "domagać się" prostych, dobrze przyswajalnych źródeł aminokwasów i elektrolitów, które wspierają barierę jelitową, układ nerwowy i aparat ruchu. W tym sensie powrót do bulionów nie jest modą, lecz odpowiedzią na realne potrzeby fizjologiczne - mówi dr n. med. Monika Stołyhwo-Gofron, członek zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, Poradnia leczenia zaburzeń metabolicznych - Gdańsk-Matarnia.
Coraz więcej mówi się dziś o regulacji układu nerwowego poprzez jedzenie. Ciepły, delikatny smak, brak gwałtownych bodźców i rytuał picia z kubka sprawiają, że bulion staje się częścią codziennego dbania o siebie, a nie tylko posiłkiem.
Kolagen nie tylko dla skóry
Choć kolagen najczęściej kojarzony jest z urodą, jego rola jest znacznie szersza. To białko wspierające stawy, tkanki łączne, jelita oraz procesy regeneracyjne w organizmie. Buliony gotowane przez wiele godzin dostarczają nie tylko kolagenu, ale też aminokwasów, takich jak glicyna czy prolina oraz naturalnych minerałów.
- Kolagen zawarty w wywarach ulega trawieniu do aminokwasów i bioaktywnych peptydów, które stanowią substrat do syntezy kolagenu skóry, chrząstki i powięzi. W praktyce klinicznej widzimy, że u pacjentek z dolegliwościami stawowymi, przewlekłym zmęczeniem, zaburzeniami jelitowymi czy problemami skórnymi regularna podaż takich aminokwasów - w połączeniu z odpowiednią podażą witaminy C, cynku i miedzi - poprawia warunki do regeneracji tkanek. Glicyna wpływa dodatkowo na jakość snu i regulację osi podwzgórze-przysadka-nadnercza, a glutamina wspiera funkcjonowanie enterocytów (komórek jelitowych) i szczelność bariery jelitowej - podkreśla dr n. med. Monika Stołyhwo-Gofron.
To właśnie dlatego buliony coraz częściej pojawiają się w rozmowach o osi jelito-skóra i długofalowym wsparciu organizmu. W przeciwieństwie do suplementów w proszku czy kapsułkach kolagen z bulionu jest łatwiej przyswajalny i przy okazji sycący.
Od trendu do codzienności
To, co jeszcze kilka lat temu było niszowym trendem z zagranicznych magazynów wellness, dziś coraz mocniej zaznacza się również w Trójmieście. Buliony pojawiają się w ofertach restauracji, cateringów dietetycznych i sklepów ze zdrową żywnością. Można kupić je w wersji klasycznej, bio, bez dodatków lub wzbogacone o zioła i przyprawy.
- Nie postrzegamy bulionu jako produktu premium. Kurze łapki czy kości wołowe biodrowe nie są drogimi składnikami - kluczowe jest natomiast ich pochodzenie oraz sposób przygotowania. Gotujemy wyłącznie na ekologicznych warzywach i ekologicznym drobiu lub wołowinie, dbając o stałą recepturę i jakość. Dla nas to nie jest nowa moda, lecz powrót do tradycji i mądrości dawnych pokoleń - do tego, co robiły nasze babcie. Widzimy dziś wyraźny trend odkrywania na nowo takich prostych, tradycyjnych rozwiązań i uświadamiania sobie, jak wiele wartości w nich było - dodaje Zofia Weiss.
W wersji miejskiej bulion przestaje być gotowany przez dwa dni w domu. Jest dostępny w butelkach, słoikach lub jako element diety pudełkowej. To odpowiedź na tempo życia w metropolii, gdzie liczy się wygoda, ale bez rezygnacji z jakości.
- Bulion nie działa pobudzająco jak kofeina, ale może stabilizować glikemię, nawodnienie i równowagę elektrolitową. U pacjentek z nadreaktywnością stresową, skokami kortyzolu, nietolerancją kawy czy hipoglikemią reaktywną bywa lepszym wyborem porannym niż kolejna filiżanka kawy lub słodkie smoothie. Może odgrywać rolę napoju funkcjonalnego o działaniu regeneracyjnym, a nie stymulującym - zauważa dr n. med. Monika Stołyhwo-Gofron.
Co ciekawe, wiele osób traktuje bulion nie jako pełny posiłek, ale funkcjonalny element dnia. Piją go rano na czczo, między spotkaniami lub wieczorem zamiast ciężkiej kolacji. Oczywiście należy pamiętać, że nie jest on naparem o magicznych mocach.
- Z punktu widzenia dietetyki: ilości kolagenu i aminokwasów w domowych wywarach są relatywnie niewielkie i same w sobie nie zrobią rewolucji w skórze, włosach czy stawach. Jeśli coś działa, to raczej regularność, nawodnienie, białko w całej diecie, mikroelementy oraz obniżenie "chaosu jedzeniowego". Bulion nie jest tu przyczyną, tylko elementem porządku. Najwięcej sensu widzę u osób, które:
- - jedzą nieregularnie i potrzebują "bezpiecznego" ciepłego posiłku,
- - mają obniżony apetyt, problemy jelitowe lub okres rekonwalescencji,
- - są chronicznie zestresowane i jedzą w biegu - wtedy bulion bywa pomostem, a nie celem.
Ostrożność zalecałbym osobom traktującym bulion jako "superfood", zamiennik normalnych posiłków albo kolejny obowiązek do odhaczenia. Najczęstszy błąd? Picie bulionu "bo zdrowy", bez kontekstu całej diety i jednocześnie brak białka, warzyw czy energii w ciągu dnia - zaleca Michał Malinowski, dietetyk z malinowski .dietetyk.
Wellness bez ekstremów
Popularność bulionów kolagenowych wpisuje się w szerszy trend odejścia od restrykcyjnych diet, detoksów i obsesyjnego liczenia kalorii. Zamiast tego coraz częściej wybieramy podejście oparte na odżywianiu, a nie kontroli.
- Najlepiej wkomponować go jako element wspierający, a nie obowiązek: niewielka porcja między posiłkami, baza do zup i potraw, ewentualnie wieczorem, gdy działanie glicyny sprzyja wyciszeniu i poprawie jakości snu. Z punktu widzenia medycyny żywieniowej bulion kolagenowy nie jest panaceum, ale racjonalnym, fizjologicznie uzasadnionym wsparciem dla tkanki łącznej, jelit i układu nerwowego, szczególnie u kobiet po 30. roku życia, u których kumuluje się stres metaboliczny i hormonalny - radzi dr n. med. Monika Stołyhwo-Gofron.
Bulion nie obiecuje spektakularnych efektów w trzy dni. Działa powoli, wspierająco i długofalowo. I właśnie dlatego trafia do kobiet, które mają już za sobą etap diet cud i chcą budować zdrowie w bardziej stabilny sposób.
Miejsca
-
Przystanek Zupa Gdynia, Świętojańska 856+ Oceń
-
Oficyna Gdynia, 10 Lutego 2
-
Dietetyk, dr n. med. M. Stołyhwo-Gofron Gdańsk, Jana Wojnarskiego 56+ Oceń
-
malinowski .dietetyk Gdańsk, Antoniego Lendziona 4D6+ Oceń
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2026-02-03 18:33
(1)
Żeby wam się tylko botoks nie zmarszczył od tego gorącego kolagenu. Uważajcie, bidulki 30+, 50- i inne Pi
- 18 9
-
2026-02-03 18:49
I Vice wersa
- 3 6
-
2026-02-04 23:32
od lat raz w miesiącu gotuję bulion z wołowiny i kości wołowych ekologicznych ( Bekon), czasami jest to stara wiejska kura potem wekuje lub zamrażam i mam wywar na zupy czy na sosy. Naturalny kolagen, smak umami, roboty niewiele bo wywar pyka 24 godziny na ogniu. Polecam.
- 1 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
