- 1 Trudne życie imigranta w Teatrze Wybrzeże (39 opinii)
- 2 Deszcz balonów i setki tańczących (28 opinii)
- 3 Beczka leżała na dnie morza 500 lat (39 opinii)
- 4 Duża premiera w Teatrze Wybrzeże (11 opinii)
- 5 "Potop" na szklanym ekranie (53 opinie)
Dwa wernisaże w jeden wieczór i tłumy na otwarciu wystawy Kiejstuta Bereźnickiego
Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie zaskoczyła swoich gości i w jeden wieczór zorganizowała dwa wernisaże. W piątkowy wieczór otworzono najpierw wystawę Kiejstuta Bereźnickiego "Harmonia mundana" na piętrze sopockiej galerii, a następnie piętro wyżej odbył się wernisaż wystawy Tomasza Kulki "Czarnota". Pierwsza z nich przyciągnęła tłumy gości, którzy ledwie mieścili się w sali wystawowej. Obejrzeć ją można do 24 maja. Druga była już bardziej kameralna i dostępna będzie dla zwiedzających do końca maja.
Wystawa z okazji 90. urodzin artysty
Dyplom obronił pod kierunkiem prof. Stanisława Teisseyre, u którego początkowo był asystentem, a potem u prof. Jacka Żuławskiego. Pracę w PWSSP rozpoczął w 1960 r., a dwa lata później zaczął prowadzić samodzielnie pracownię dyplomową na Wydziale Malarstwa i Sztuki Użytkowej. Następnie pełnił funkcję prorektora PWSSP. W 1984 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1994 r. profesora zwyczajnego.
Benefis przy artystycznym stole, ale bez jubilata. Kiejstut Bereźnicki świętował 90. urodziny
Artysta wypracował własny, oryginalny język plastyczny i jest w tym konsekwentny. Nie ulega żadnym trendom i eksperymentom od ponad półwiecza, proponując powrót do takich zagadnień jak kondycja człowieka i duchowość, nawiązując do malarstwa nowożytnego, w szczególności holenderskiego, flamandzkiego i hiszpańskiego. W jego obrazach powracają motywy martwych natur, scen pasyjnych, procesji, uczt i karnawałów, co znajduje potwierdzenie na sopockiej wystawie.
Harmonia świata jest we mnie
Wystawa "Harmonia mundana" została przygotowywana z okazji 90. urodzin artysty i prezentuje obrazy z różnych okresów jego twórczości, włącznie z najstarszymi (można m.in. zobaczyć obraz z 1959 r.). To dzieła ze zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku, Muzeum Okręgowego w Toruniu, PGS w Sopocie oraz ze zbiorów prywatnych kolekcjonerów i artysty.
W PGS obejrzeć można również rysunki i szkice artysty, zaprezentowane w bocznej salce, oraz dwa gobeliny, wykonane według projektu Kiejstuta Bereźnickiego dla Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy, a także film o artyście. Specjalnie na potrzeby wystawy wydrukowano także książeczki z wierszami artysty, które można zabrać na pamiątkę.
Tytuł wystawy "Harmonia mundana" nawiązuje nie tylko do stylu pracy artysty, ale i do tytułu jednego z gobelinów, na którym widnieje sentencja "Harmonia mundana est in me et ego particula eius sum", czyli "Harmonia świata jest we mnie i ja jestem jej częścią".
Obrazy Bereźnickiego emanują spokojem i harmonijnością, co wczoraj być może nie do końca było możliwe do odczucia ze względu na tłum gości, który wypełnił salę wystawową po brzegi, jednak gdy po ponad godzinie w sali się przerzedziło, można już było obcować z tym malarstwem z bliska. A naprawdę warto to zrobić. Można odnieść wrażenie, że niektóre obrazy wręcz emanują własnym światłem, a gra światłocienia jest wyjątkowa. Skojarzenia z flamandzkimi mistrzami nasuwają się same.
Jednak to, co wyróżnia sopockiego artystę, to nie tylko specyficzne rozświetlanie mroku (niektóre jego obrazy są bardzo ciemne, wręcz mroczne), ale też operowanie kolorystyką - zobaczymy płótna, które wręcz kipią wielością nasyconych, mocnych barw. Mam poczucie, że to zderzenie czerni i koloru jest charakterystyczne dla Bereźnickiego.
Warto przypomnieć, że w styczniu br. gdańska ASP zorganizowała benefis artysty w swoich progach. Wczoraj podczas wernisażu obecni byli przedstawiciele władz uczelni - prorektorka prof. ASP dra hab. Małgorzata Jankowska oraz prof. dr hab. Krzysztof Gliszczyński reprezentujący pracownię malarstwa, który nawiązał do styczniowego benefisu i przeprosił wszystkich, którzy wówczas nie zmieścili się w patio.
Sopockie DNA
Jak zaznaczyła dyrektorka PGS, Eulalia Domanowska, otwierająca wystawę, obecni wczoraj byli przedstawiciele rządu: wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej Jacek Karnowski oraz wiceminister Aktywów Państwowych Eliza Zeidler, a także władz lokalnych, które reprezentował Marcin Skwierawski - wicemarszałek województwa pomorskiego. Z kolei nieobecnego artystę reprezentowała jego rodzina na czele z żoną Natalią Babicz-Bereźnicką oraz synem Jakubem Bereźnickim. Na sali obecne były także córki artysty, a wiersz jednej z nich - Olgi, napisany przez nią, gdy miała 5 lat, został odczytany.
- To jest ogromne wzruszenie dla mnie, że mogę uczestniczyć w wernisażu tak niezwykłego artysty, który zawsze mnie poruszał i dalej porusza, ale jednocześnie artysty tak mocno zakorzenionego i tworzącego całe DNA sopockie. I to nie tylko przez swoją twórczość, która jest absolutnie wybitna i to, że jesteśmy tutaj tak wielką rodziną sopocką, chyba najlepiej o tym świadczy, ale także rodzinnie, bo zarówno Natalia, jak i syn są cały czas obecni i aktywni, wnosząc swój wkład w to sopockie kulturalne i społeczne DNA - mówiła Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydentka Sopotu.
Sopot: kiedy wejdziesz do muzeów bez biletu?
Kuratorkami wystawy są Michalina Domoń i Jadwiga Charzyńska, która wróciła do PGS w Sopocie po wielu latach i to jej pierwsza wystawa oraz, jak sama przyznała, jest "sentymentalną podróżą".
- Bardzo szybko wypracował konsekwentny styl i to jest jeden z tych artystów, na którego prace patrzymy i wiemy od razu, że jest to Bereźnicki, choć sądzę, że na tej wystawie zobaczycie państwo kilka prac, które was bez wątpienia zaskoczą. Warto dodać, że mamy tutaj również prace, które nigdy wcześniej nigdzie nie były pokazywane. Są to rysunki, które przyjechały prosto z pracowni artysty, wyjęte z teczek, być może leżały tam latami. One są tutaj w tej bocznej sali, także warto tam zajrzeć, to naprawdę unikatowe prace. I przede wszystkim gobeliny, które przyjechały z Filharmonii Pomorskiej z Bydgoszczy, której nigdy wcześniej nie opuszczały, także są po raz pierwszy w przestrzeni wystawienniczej. Jeden z tych gobelinów, "Harmonia Mundana", stał się pracą tytułową - zainspirowało nas to symultaniczne przedstawienie, które odnosi się do różnych etapów życia. Pomyślałyśmy sobie, że te etapy życia świetnie wpisują się w proces twórczy i motywy, które pojawiają się w twórczości Kiejstuta Bereźnickiego - mówiła jedna z kuratorek, Michalina Domoń.
Wystawa czynna będzie do 24 maja br.
Drugi wernisaż - instalacja i prace Tomasza Kulki
Z kolei o godz. 19 piętro wyżej otworzona została wystawa Tomasza Kulki "Czarnota". Tytuł odnosi się do starodawnego słowa oznaczającego brud, pył, kurz, ale też nieszczęście, stan niewiedzy i ogłupienia, które dotykają nas wtedy, gdy jesteśmy nieuważni albo gdy wszystko jest w porządku. Wystawa prezentuje prace Tomasza Kulki z ostatniej dekady oraz nową instalację wykonaną specjalnie dla PGS. Instalacja jest imponująca, składa się z różnych starych mebli ułożonych w stos, na szczycie którego stoi krzesło. Można wejść do jej środka, gdzie prezentowana jest praca wideo.
Tomasz Kulka, wykorzystując estetykę zaczerpniętą z ikon, malarstwa średniowiecznego, ale też gier komputerowych i okładek płyt zespołów metalowych, tworzy sztukę, która jak twierdzą organizatorzy "ślizga się po znaczeniach, nigdy niczego tak naprawdę nie dopowiadając".
Otwierająca wystawę Eulalia Domanowska stwierdziła, że niektórzy nazywają Kulkę "współczesnym Boschem", co chyba jednak jest na wyrost. Ekspozycja sopocka to największa wystawa tego artysty dotychczas - mikroretrospektywa jego malarstwa i pierwsza tak duża instalacja, o czym wspominał wczoraj kurator wystawy - Jacek Sosnowski.
- Wystawa sama w sobie jest ślizganiem się po pojęciach, po filozofiach. W momencie, kiedy podchodzimy do jakiegoś obiektu i zaczynamy się przyglądać, on zaczyna przypominać nam pewne rzeczy, które są związane z naszą tradycją, a w pewnym momencie zaczyna to zupełnie odbiegać w jakąś inną stronę, więc ten "poślizg" przez ideologię, filozofię i skojarzenia jest tutaj rzeczą dosyć ważną i prawie że nadrzędną - mówił Tomasz Kulka.
Zastanawiające jest zestawienie tych dwóch artystów w jeden wieczór i zaskakujące otwarcie dwóch wernisaży jednocześnie. Obawiam się, że wielkość Bereźnickiego ostatecznie przyćmiła młodszego artystę, co nie wyszło mu na dobre. Szkoda, bo na pewno jego sztuka jest bardzo ciekawa i warta zobaczenia.
Wystawę można zobaczyć do 31 maja.
Wydarzenia
Miejsca
-
Państwowa Galeria Sztuki Sopot, pl. Zdrojowy 2
Opinie wybrane
-
2026-04-19 23:51
Koniecznie muszę się wybrać
Uwielbiam tego malarza!
- 3 0
-
2026-04-22 10:31
Świetne, wyjątkowe malarstwo. Warto iść zobaczyć.
- 2 0
-
2026-04-18 10:53
mam pytanie do autorów, moderatorów, nie tylko tego artykułu, ale innych też (1)
czy ktoś panuje nad dodawaniem zdjęć do artykułów?
niemal w każdym artykule zdjęcia są dublowane, panuje ogólny chaos, brak podpisów- 23 2
-
2026-04-18 12:47
to nie jest skomplikowane
W trasci jako przerywniki wstawiają fragmenty galerii, na samym dole miedzy tekstem a komentarzami jest widoczna cala galeria (lub jak tutaj 2 polaczone z 2 roznych wystaw). Pojedyncze są w konkretnych imprezach z wernisaży.
- 2 4
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
