- 1 Fotografował tam, gdzie inni nie mogą (17 opinii)
- 2 S. Łosowski: Muzyka musi mieć charakter (26 opinii)
- 3 Noc Muzeów w Trójmieście - co zobaczyć? (18 opinii)
- 4 Nowy mural na Jaśkowej Dolinie (53 opinie)
Narodziny zła. O "Brytaniku" Teatru Wybrzeże
Najnowsza premiera Teatru Wybrzeże - "Brytanik" - poświęcona jest ważnemu według autora sztuki Racine'a decydującemu momentowi historii Nerona, gdy ważą się losy, jakim będzie cesarzem i jak zostanie zapamiętany. To kolejny spektakl Grzegorza Wiśniewskiego, w którym zaglądamy w ciemne zaułki ludzkiej duszy, w których pierwsze skrzypce grają ambicje, namiętności i pragnienie władzy. Na naszych oczach Neron dojrzewa do roli, którą historia mu przypisała.
Reżyser Grzegorz Wiśniewski po raz drugi w Teatrze Wybrzeże sięga po dramat Jeana Racine'a. Jego "Fedra", wystawiona sześć lat temu, również na Scenie Kameralnej w Sopocie, także była grą władzy i namiętności. Rozpoczynał ją długi pochód tytułowej bohaterki w stronę publiczności.
"Brytanika" można potraktować wręcz jako kontynuację tamtego pomysłu. Widzowie, wchodząc na widownię, mają przed oczami połyskującą od luster salę pałacową z czerwoną poświatą, symbolizującą krew. Także tutaj główny bohater, ubrany w upiorną maskę, rozpoczyna od miarowego zbliżania się w stronę publiczności, by po chwili wykonać niepokojący taniec szaleńca. Dzięki grze światłem wydaje nam się, że zamaskowana postać jest biała, jednak po chwili okaże się, że jej szata jest krwistoczerwona.
Znów w centrum uwagi jest walka o władzę, rozumiana jednak tym razem jako walka o wpływy u najważniejszego człowieka w państwie - Nerona. Jego matka Agrypina wiele poświęciła, by swojego syna umieścić na tronie kosztem jedynego syna cesarza Klaudiusza, Brytanika. Agrypina doprowadziła do ślubu swojego syna z Oktawią, siostrą Brytanika, oraz do usynowienia Nerona przez Klaudiusza, by ostatecznie wynieść go ponad Brytanika i uczynić cesarzem Rzymu. Wpływom Agrypiny na Nerona usiłują przeciwstawić się z kolei jego wychowawcy i poplecznicy, dostrzegając w nich zagrożenie dla własnych ambicji.
Gdzieś pomiędzy zwalczającymi się frakcjami znajduje się sam Neron. Chociaż jest cesarzem, nie przestaje być zagubionym dzieciakiem (w czasie wydarzeń ujętych w sztuce Racine'a nie miał skończonych 20 lat), który chce zamanifestować swoją niezależność i zastanawia się, komu sprzyjać. Neron porywa ukochaną Brytanika, Junię, co nakręca spiralę zdarzeń i stanowi powód jawnego konfliktu pomiędzy przyrodnimi braćmi.
Grzegorz Wiśniewski pozwala widzom powoli zanurzać się w gęstej od intryg opowieści. Dozuje emocje. Gdzieś z tyłu podczas pierwszych scen siedzi Junia, trzymając w rękach gitarę elektryczną, z której wydobywa dźwięki za pomocą smyczka (aluzja do liry z innej sopockiej inscenizacji Wiśniewskiego - "Lilli Wenedy"). Bohaterów często podziwiamy z dwóch perspektyw - w planie żywym i dzięki pracy kamery sfokusowanej na twarzy, gdy cała scenografia staje się wielkim ekranem projekcyjnym.
Trzeba przyznać, że scenograf Mirek Kaczmarek doskonale wykreował zimne, pałacowe przestrzenie - połyskujące niczym gabinet luster, z półprzezroczystymi korytarzami i "wielką" salą pałacową w centralnej części sceny. Scenografa cechuje też wielka dbałość o detale, jak wizualnie lekki, "druciany" fotel - tron Nerona.
Przestrzeń została pomyślana tak, aby podkreślić kontrast pomiędzy monumentalnym pałacem Nerona a skromną widownią, przypominającą układem tę w Malarni. Również kostiumy autorstwa Kaczmarka są niemal malarskim elementem kompozycji. Uwagę przyciągają szczególnie efektowne płaszcze czy wysokie buty na nietypowych podeszwach.
Każdy z głównych bohaterów ma czas, by krok po kroku budować swoją postać. Wyrachowana Agrypina (przekonująca w tej roli Dorota Kolak) usiłuje przede wszystkim zabezpieczyć własną pozycję, doskonale rozumiejąc realia władzy i możliwy ciąg dalszy (co zresztą, jak uczy historia, faktycznie miało miejsce w nieodległej przyszłości). Jej wsparcie dla Brytanika i Junii jest w istocie próbą wyrwania syna spod wpływu jego doradców. Z kolei za Neronem stoją dwaj odmienni charakterologicznie poplecznicy.
Burrus w kreacji Marka Tyndy okazuje się człowiekiem szlachetnym, lojalnym i sprzeciwiającym się okrucieństwu, usiłując utrzymać Nerona na drodze prawości. Ten chętniej, jak się wydaje, słucha podszeptów diabolicznego, dwulicowego Narcyza (bardzo ciekawa rola Jarosława Tyrańskiego) będącego trochę alter ego Nerona, ciemną stroną jego osobowości, miarowo i konsekwentnie popychając cesarza ku złu.
Fuksjowy kolor sukni i jedwabnej koszuli wyróżnia z kolei kochanków: porywczego Brytanika i oddaną mu Junię. Robert Ciszewski gra nieokrzesanego kochanka, z kolei postać kreowana przez Katarzynę Dałek jest dużo bardziej zniuansowana, począwszy od gry na gitarze, poprzez interesującą relację z Neronem, po - najmniej tu ciekawy - wątek miłosny z Brytanikiem. Dałek dużo gra wyrazem twarzy i niewzruszoną wobec prowokacji młodego władcy postawą.
Najciekawszy jest jednak sam Neron. Piotr Biedroń bardzo czytelnie oddaje dylematy, które przeżywa jego bohater, nie szarżuje, nie przerysowuje tej postaci. Świetnie podkreśla wątpliwości młodego władcy, który miota się między powinnościami i podporządkowaniem matce a pragnieniem samodzielności, utożsamianej tu z wystąpieniem przeciwko uwielbianemu przez rzymian bratu. Biedroń pozwala nam towarzyszyć w procesie dojrzewania bohatera do przekroczenia granic, zza których już nie ma powrotu.
Dorota Kolak jako Agrypina. Rzymska królowa intryg wraca w "Brytaniku'"
Świat pałacowych intryg nie byłby kompletny bez muzyki, często pełnej niepokoju, z długimi, transowymi wręcz dźwiękami, które wykreował Marcin Nenko. Dzięki dobrej dramaturgii ta brutalna wiwisekcja władzy nie nuży, pomimo nieraz długich statycznych scen. Na wysokości zadania stanęli wszyscy aktorzy. "Brytanik" jest kolejną w karierze Grzegorza Wiśniewskiego ponurą i udaną konfrontacją z mrocznymi aspektami władzy i światem, w którym zło rozprzestrzenia się powoli, ale nieubłaganie.
Spektakl
Brytanik
Miejsca
Spektakle
Opinie wybrane
-
2025-03-01 14:10
Szału nie było
Sztuka przegadana, ciężka, bez spektakularnego aktorstwa. Nawet na premierze ludzie nie zrywali się z miejsc do owacji.
- 6 23
-
2025-08-13 22:42
Znakomity spektakl! 6/6
Gorąco polecam tę inscenizację. Mocna, trzymająca w napięciu, poruszająca, wzruszająca, doskonale zagrana (wszyscy z jednym wyjątkiem po prostu rewelacyjni, "wyjątek" bardzo dobry). Kostiumy, scenografia, muzyka wspaniałe. Dawno nie byłam pod takim wrażeniem. Na spektaklu, na którym byłam, w ciągu trzech sekund po rozpoczęciu oklasków cała widownia wstała z miejsc.
- 5 0
-
2025-03-01 21:40
I znowu ta uboga secenografia
i ciągnące sie po scenie szmaty. Recenzja- przerost formy nad treścią. Muzyka wcale nie nadawała wrażenia zwiększenia tempa akcji - wręcz przeciwnie, akurat ten typ muzyki nie nadawał sie do tej sztuki i nie pasował. Nie znam twórczości autora, ale brzmiała jakby była skomponowana na chybcika i na kolanie. Aktorzy jak aktorzy- zagrali swoją
i ciągnące sie po scenie szmaty. Recenzja- przerost formy nad treścią. Muzyka wcale nie nadawała wrażenia zwiększenia tempa akcji - wręcz przeciwnie, akurat ten typ muzyki nie nadawał sie do tej sztuki i nie pasował. Nie znam twórczości autora, ale brzmiała jakby była skomponowana na chybcika i na kolanie. Aktorzy jak aktorzy- zagrali swoją "manierą" Agrypina nie była żadną Agrypina tylko Dorotą Kolak- wiadomo, aktor ma taki sam głos, aparycje i trudno to zmieniać, ale mogłaby chociaż popracować nad zmianą ruchu scenicznego.
- 8 17
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
