- 1 Dwa wernisaże w jeden wieczór (24 opinie)
- 2 "Sprawa Davida Frankfurtera" w T. Wybrzeże (21 opinii)
- 3 Teatr Boto świętuje 10-lecie swojej siedziby (6 opinii)
- 4 Historia zapisana w ciele (2 opinie)
Powiedzmy miłość, czyli zdrada małżeńska na wesoło
Oprócz musicali, które są wizytówką Teatru Muzycznego w Gdyni, w jego repertuarze regularnie pojawiają się propozycje komediowe, uzupełniające ofertę teatru pozycjonującego się jako wiodąca scena rozrywkowa na Pomorzu. Lekka, dowcipna sztuka "Powiedzmy miłość" dobrze wpisuje się w ten profil.
Komizm "Powiedzmy miłość" pojawia się tam, gdzie trudno się go spodziewać. To komedia o zdradzie, która prowadzi zdradzających i zdradzanych w zupełnie nieoczywiste rejony i sytuacje. Punktem wyjścia jest zdrada Piersa, dobrze sytuowanego biznesmena. Dowiadujemy się o niej, gdy do zajadającej chipsy i słuchającej głośno muzyki Rosie - żony Piersa - przychodzi podejrzany roznosiciel paczek Darren.
Ubrany w strój rowerowy chłopak szybko wyjawia, że powodem jego wizyty jest zdrada, jakiej dopuścili się ich współmałżonkowie. Jej mąż ma romans ze swoją sekretarką, czyli jego żoną Larissą. Nie jest to dla Rosie zaskoczenie, bo nieco sztywna i dystyngowana kobieta zdaje sobie sprawę z wyskoków męża. Większą troską jest dla niej wizja rozwodu i porzucenia wygodnego życia u boku bogatego mężczyzny.
Oboje postanawiają zemścić się na wiarołomnych partnerach. Gdy już wydaje się, że sztuka popadnie w banał, oczywistość i dramaturgicznie osiądzie na mieliźnie, jej autor Terence Frisby szykuje niespodziankę. Poprzez komizm sytuacyjny i słowny, który zapewnia bardzo dobre tłumaczenie Elżbiety Woźniak, prawdziwy dramat, jakim jest zdrada, ukazany zostaje z przymrużeniem oka, pozwalając widzom śmiać się z grzęznących w kolejnych intrygach bohaterów, których relacje przechodzą nieoczekiwane zwroty akcji.
Musicalowy hit w Gdyni. "Zakonnica w przebraniu" w planach Teatru Muzycznego
Co ważne, sztuka "Powiedzmy miłość" nie naśmiewa się z ludzkich dramatów ani ich nie bagatelizuje. To raczej odświeżające, momentami naprawdę dowcipne spojrzenie z boku, bazujące na stereotypach ukazanych z dużą dozą życzliwości.
Larissa (grana przez Weronikę Radniecką) wcale nie kryje się z tym, że w swoim szefie pociąga ją przede wszystkim jego majątek. Podstarzały Piers (w premierowym spektaklu zagrał go reżyser spektaklu Tomasz Dutkiewicz, ale rolę tę grać będzie zamiennie z Markiem Richterem) w "młodzieżowych" dziurawych jeansach (kostiumy też przygotował Tomasz Dutkiewicz) i z młodziutką kochanką wygląda na modelowy przypadek kryzysu wieku średniego.
Rosie (Anna Tomaszuk) to nawykła do luksusu siostra miłosierdzia, dobrze wykształcona samarytanka pracująca charytatywnie na rzecz praw zwierząt i uciśnionych, która gorycz w związku z tym, że mąż stale szuka adoracji poza domem, skrywa za maską wyniosłości. Wreszcie zakompleksiony Darren (Mikołaj Pancerz) to zwykły chłopak z sąsiedztwa, który nie jest w stanie zapewnić młodziutkiej żonie stabilizacji na oczekiwanym przez nią poziomie.
Planowana zemsta szybko wymyka się spod kontroli. W żartobliwej, szalonej akcji ważną rolę odegrają drogocenne obrazy, nieoczekiwana ciąża czy zaskakujące metamorfozy, które przechodzą niektórzy bohaterowie. Gdzieś na tle kryzysu małżeńskiego pojawią się inne poważne problemy, jak alkoholizm, starzenie się, potrzeba bliskości czy bezpłodność, ale tylko ten ostatni potraktowany jest w spektaklu wyreżyserowanym przez Tomasza Dutkiewicza poważniejszym tonem.
W "Powiedzmy miłość" nikt nie rozpacza ani nie rozdziera szat, za to zaskakująco szybko i bezboleśnie adaptuje się do sytuacji. Tak ironiczne spojrzenie na problemy małżeńskie nie byłoby możliwe bez dobrego aktorstwa. Już same wybory obsadowe są trafione, bo każdy na scenie wydaje się być na właściwym miejscu. Na uznanie zasługuje pijacki popis Piersa w wykonaniu Tomasza Dutkiewicza, który w tej scenie kradnie show, także wtedy, gdy znajduje się na drugim planie.
Dobrze w rolach Rosie i Larissy odnajdują się Anna Tomaszuk i Weronika Radniecka, choć ta druga rozkręca się z czasem trwania spektaklu. Na początku nieco mniej przekonujący jest Mikołaj Pancerz, ale jego bohater jest też po prostu najmniej wyrazisty i aktor skutecznie walczy o to, aby w trakcie spektaklu to zmienić.
Koncert sylwestrowy z hołdem dla Gdyni w Teatrze Muzycznym
Gdy dodamy do tego eleganckie wnętrza salonu apartamentowca (scenografia Wojciech Stefaniak), to otrzymamy zgrabną, dobrze wyreżyserowaną, utrzymaną w dobrym rytmie i przyjemną w odbiorze komedię, która wielokrotnie wywołuje śmiech na widowni.
Spektakl
Miejsca
Spektakle
Opinie wybrane
-
2026-03-28 14:14
Dobry materiał na komedię...
... Tylko aktorsko nie udźwignięte niestety. To już kolejna premiera na nowej scenie, po "Nerwicy natręctw", gdzie dobry materiał na spektakl przepadł w średnim aktorstwie.
- 14 18
-
2026-03-28 22:02
kolejna ''sztuka'' o zdradzie, innych pomysłów brak?
- 35 3
-
2026-03-28 16:53
Na wesoło? (5)
Przestańcie normalizować toksyczne zachowania przebrane jako komedia o zdradzie? Co będzie dalej? Czy to jest już moment kiedy jedna z najmniej godnych postaw człowieka jest zmieniana w komedie, Nie kupuje narracji ze jest to jakieś sposób radzenia sobie z tym ludzi którzy tego doświadczyli. Ciężki temat na budowanie wokół tego jakiegoś mechanizm obronnego który sobie z tym próbuje poradzić.
- 87 6
-
2026-03-30 22:15
To czekamy na wojne na wesolo, ludobojstwa na wesolo, morderstwa dzieci na wesolo...
- 0 0
-
2026-03-29 11:07
Śmieszne dla tych
...których problem ten (pozornie) niedotyczy. Ale jak już się stanie/dowie to już tak wesoło nie będzie.
Sztuką jest wytrwać w jednym związku bez zdrady i dotrwać do końca.- 8 2
-
2026-03-29 09:01
(1)
Panie, życie jest piękne, a nie wylewać pomyje w Internecie. Idziesz do teatru i nabierasz Pan refleksji oraz chłoniesz kulturę
- 3 11
-
2026-03-29 10:32
chętnie, jeśli mówimy o kulturze do chłonięcia - ale to nie ten przypadek
- 5 2
-
2026-03-28 20:03
Najniższy krąg piekła, według Dantego, został ufundowany własnie dla zdrajców.
- 23 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
