Wojna oczami dziecka - o premierze Teatru Miniatura

Łukasz Rudziński
29 marca 2026, godz. 12:15
Opinie (2)
Beztroska zabawy w cukierni taty szybko ustępuje miejsca strachowi, tęsknocie i niepewności dziewczynki, która musi uciekać z terenu objętego działaniami wojennymi.

W dobie internetu bombardowanie ukraińskich miast, dramat mieszkańców Gazy czy wojnę na Bliskim Wschodzie możemy oglądać wręcz jak film katastroficzny w telewizji czy na telefonie. Spektakl Miejskiego Teatru Miniatura w Gdańsku "Kiedy tata zamienił się w krzak" wojnę ukazuje zupełnie inaczej. To perspektywa dziecka, którego świat rozpada się na kawałki, przez co nagle musi pożegnać wszystko, co zna i ruszyć w nieznane, bez pewności, czy w ogóle jeszcze spotka swoich bliskich.



W książce Holenderki Joke van Leeuwen "Kiedy tata zamienił się w krzak" autorka celowo nie użyła żadnych nazw, które pozwalałyby zidentyfikować konflikt zbrojny, z którym mierzą się bohaterowie. Uniwersalizm tej opowieści (wydanej w oryginale w 2010 r.) jest jej wielką zaletą.

SPEKTAKLE Co grają w teatrach

Rowerzyści
9.0
kwi 22-23
Rowerzyści
spektakl teatralny
Teatr Miejski
Mistrz i Małgorzata
6.5
kwi 23-25
Mistrz i Małgorzata
spektakl muzyczny
Teatr Muzyczny
Pomoc domowa
7.4
kwi 23
Pomoc domowa
spektakl teatralny
Konsulat Kultury
Selfie, czyli miłość na pstryk!
kwi 24
Selfie, czyli miłość na pstryk!
spektakl teatralny
Scena Teatralna NOT

Jednak w spektaklu reżysera Tomasza Maśląkowskiego odnajdziemy dużo wątków, które wyraźnie sugerują kontekst ukraiński (polskie wydanie tej książki w tłumaczeniu Jadwigi Jędryas pochodzi z sierpnia 2022 r., czyli powstało pół roku po pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę).

Jedną z najlepszych scen spektaklu jest scena bombardowania, nie epatująca dosłownie symbolami czy obrazami kojarzonymi z wojną.
Pozorna rodzinna sielanka podszyta jest tęsknotą, bo ok. 10-letnia dziewczynka o "trudnym do wymówieniu imieniu", zwana Todą, żyje tylko z tatą. Mama pracuje za granicą i kontakt z córką ma głównie przez telefon. Z kolei tata jest cukiernikiem, więc jej świat kręci się wokół słodyczy - ciast, muffinek czy babeczek z kremem.

Jednak któregoś dnia wszystko się zmienia. Tata dostaje tajemniczy list, po którym musi zamknąć cukiernię i - co gorsza - opuścić Todę, bo kazano mu "zamienić się w krzak". Scena, gdy pracownicy cukierni (śpiewając piosenkę "Wojenka" zespołu Lao Chce), zrzucają białe fartuchy i czapki kucharskie, żeby na oczach widzów przebrać się w strój wojskowy, należy do najlepszych i najmocniejszych w całym spektaklu. Za ciekawą, ilustracyjną muzykę odpowiada Grzegorz Mazoń.

Toda (bardzo dobra Magdalena Gładysiewicz) w drodze do kraju, w którym mieszka i pracuje jej mama, przeżywa wiele przygód - m.in. spotkanie z generałem.
Oczywiście gałęzie i liście to element kamuflażu, który dominuje również w scenografii Michała Dracza (boki sceny pokryto siatką maskującą z liśćmi, co więcej - podczas premiery nawet obsługa widza miała na sobie elementy kamuflażu). W motywach maskujących są również drzewa zrobione z parawanów, obecne podczas podróży dziewczynki do obcego, nieznanego, ale bezpiecznego kraju.

Lalkowe Lalkowe "Nowe szaty cesarza". Japoński klimat i piękno jawajek, pacynek i tintamaresek
Początkowo Toda zostaje w domu z babcią, ale po scenie bombardowania (kolejna mocna w wyrazie, ale niedosłowna scena, z ciekawymi wizualizacjami) zostaje wysłana do matki. Babcia nie chce jej towarzyszyć, bo "ktoś musi pilnować domu". Po drodze dziewczynka napotyka, m.in. inne dzieci w podobnym lub gorszym od niej położeniu (ona ma do kogo się udać za granicę), kierowcę autobusu, starego generała czy pana Nikt, który uciekł z wojska, bo nie potrafił wydawać rozkazów.

Bardzo zabawna jest scena z "babciami na zapas", które chętnie zajmą się małą uchodźczynią.
Bardzo ciekawa i dobrze zrozumiana przez dzieci scena ma miejsce już po przybyciu do nowego kraju, gdy dziewczynka trafia do szkoły pełnej dzieci i nie potrafi się z nimi porozumieć w swoim języku.

Kluczową rolę dziewczynki, której perspektywę i odczuwanie wojny poznajemy w toku przedstawienia, powierzono Magdalenie Gładysiewicz. Aktorka w sposób prosty i komunikatywny przekazuje wszystkie towarzyszące tej podróży emocje: strach, złość, niepewność, ciekawość podszytą odwagą czy lęk. Jej Toda staje się naturalną przewodniczką po tym świecie, a Gładysiewicz kreuje jedną z najlepszych swoich ról w Teatrze Miniatura (obok roli 12-letniej dziewczynki w "28 dni z życia dziewczyny").

Najmłodsi widzowie dobrze reagują na sceny z dziećmi (pacynkami animowanymi przez zespół Miniatury).
Zespół Miniatury dobrze jej partneruje. W roli cukiernika lepiej niż w roli "krzaka" odnajduje się Piotr Srebrowski, tata Tody. Jadwiga Sankowska-Raffopulos daje się zapamiętać jako odważna, nie do końca stereotypowa babcia. Dobre wrażenie pozostawia też Dariusz Czarniecki jako kierowca. Piotr Kłudka udanie animuje potężną głowę generała. Zapada w pamięć epizod dezertera (pana Nikt) w wykonaniu Jakuba Ehrlicha. Magdalena Żulińska gra czułą, ciepłą mamę Tody. Zestaw aktorski uzupełnia Agnieszka Grzegorzewska. Aktorzy dobrze wypadają też w scenach zbiorowych jako żołnierze czy dzieci-pacynki.

Twoja macica prawdę ci powie. Odważny i potrzebny spektakl w Miniaturze Twoja macica prawdę ci powie. Odważny i potrzebny spektakl w Miniaturze
Tomasz Maśląkowski sięga po proste środki dramaturgiczne, jego adaptacja powieści Joke van Leeuwen jest nieco naiwna, ale skuteczna w przekazie. Nie znajdziemy tu żadnych scenicznych fajerwerków. Bywa poważnie, ale są też momenty bardzo śmieszne, jak scena z "babciami na zapas", chętnymi, by zająć się małą dziewczynką.

W wystroju sceny dominuje motyw kamuflażu, choćby podczas spotkania z panem Nikt.
Pytanie tylko, czy ten temat nie trafia na scenę o dwa, trzy lata za późno. Dziś spektakl sprawia wrażenie dokumentacji pewnego zjawiska społecznego, którego byliśmy świadkami kilka lat temu.

Dzieci oglądają jednak "Kiedy tata zamienił się w krzak" z dużym zainteresowaniem. Sposób komunikacji dobrany jest przez twórców pod ich potrzeby, a zakończenie wcale nie jest jednoznaczne, tak zresztą jak konflikty zbrojne, których największymi ofiarami zawsze są zwykli ludzie, cywile, rodziny i dzieci, których świat zostaje wywrócony do góry nogami.

Ważne, by o tym pamiętać i dlatego też spektakl Miniatury jest na pewno ważną i wyważoną propozycją, która w mądry i przemyślany sposób traktuje o wojnie, jej grozie i skutkach dla najbardziej bezbronnych, czyli dzieci. Pozwala też spojrzeć na nią z innej perspektywy niż przekaz serwowany przez goniące za sensacją mass media.

Spektakl

10
2 oceny

Kiedy tata zamienił się w krzak

teatr dla dzieci

Miejsca

Spektakle

Opinie (2) ponad 20 zablokowanych

  • Opinia wyróżniona

    Polecam

    Bardzo polecam na wiek 9 15 lat jest o smutnej prawdzie



    Byłem polecam nie kłamie ale byłem tylko na próbie generalnej

    • 3 7

  • Opinia wyróżniona

    Świetny, piękny spektakl, mądry , wyważony, przemyślany. Brawo Miniatura!

    • 9 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane