- 1 Zapomniana malarka i jej głośny powrót (21 opinii)
- 2 Książka, która przynosi ukojenie (22 opinie)
- 3 Urodziny Jacka Kuronia w ECS (49 opinii)
- 4 Dużo koncertów w marcu (7 opinii)
- 5 Strona padła. Teatr zapowiada zmiany (34 opinie)
Orkiestra Księżniczek: owacjom na stojąco nie było końca
Jeszcze przez najbliższy miesiąc trwać będzie karnawał. A skoro karnawał, to nie może zabraknąć zabaw, balów i koncertów noworocznych, szczególnie tych najsłynniejszych, czyli wiedeńskich. Nie tylko w Wiedniu możemy je usłyszeć i zobaczyć, ale również w Gdańsku. Jednym z nich jest Noworoczny Koncert Wiedeński Orkiestry Księżniczek, który został zagrany w niedzielę dwukrotnie w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Pierwszy wyprzedano, a na drugim jedynie pojedyncze miejsca były wolne. Artyści zaserwowali publiczności ponad dwugodzinne widowisko i dobrą zabawę, a bisom, oklaskom i owacjom na stojąco nie było końca.
Najpiękniejsza orkiestra świata ponownie w Gdańsku
Orkiestra Księżniczek wróciła do Trójmiasta. Po nieco ponad roku od ich ostatniego występu, o którym moja redakcyjna koleżanka pisała w artykule Orkiestra Księżniczek rozbiła bank! To jeden z najlepszych projektów karnawałowych, w niedzielę znowu mogliśmy wziąć udział w Noworocznym Koncercie Wiedeńskim (część 1) w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku.
Postanowiłam sprawdzić, czy projekt ten wciąż jest tak dobry i budzi tyle pozytywnych emocji, co w ubiegłym roku. Miałam okazję uczestniczyć w drugim koncercie, zagranym o godz. 20.
Jak wielokrotnie wczoraj podkreślał ze sceny prowadzący wieczór konferansjer - Maciej Gogołkiewicz, projekt ten opiera się przede wszystkim na "jedynej takiej", "najpiękniejszej orkiestrze świata" - Orkiestrze Księżniczek. To rzeczywiście specyficzna i oryginalna orkiestra, gdyż złożona jest z samej sekcji smyczkowej (skrzypce, altówki i wiolonczele), a w dodatku jedynie z kobiet.
Co więcej, panie nie są "zwyczajnymi" instrumentalistkami. One są po prostu księżniczkami. W pięknych tiulowych sukniach, każda w innym kolorze i z tiarami we włosach. Trzeba przyznać, że robi to wrażenie i wprowadza w bajkowy klimat.
Kolorowy pokaz
Cała oprawa sceniczna również buduje inną przestrzeń odbioru niż podczas "zwyczajnych", klasycznych koncertów muzyki poważnej. Zdecydowanie w tym przypadku jest bardziej kolorowo, bajkowo i... odrobinę kiczowato. Być może nie każdemu przypadnie do gustu pokaz świetlny rodem z klubowej imprezy czy dyskoteki, jednak zapewne znajdą się zwolennicy takich efektów scenicznych i wczoraj w Gdańsku ich nie brakowało.
- Naszym głównym celem było stworzenie widowisk, które połączą klasyczną formę koncertu z najnowszymi, światowymi trendami. Głównym założeniem projektu była integracja artystów z publicznością, dla której to tworzymy nasze przedsięwzięcia. Orkiestra Księżniczek to coś więcej niż tylko kolejny projekt muzyczny na mapie Polski, to połączenie talentu artystów występujących na scenie z możliwościami, jakie daje nam współczesna scenotechnika, sposób na wyrażenie siebie - wyjaśniają Klaudyna i Jędrzej Tomczyk z Tomczyk Art.
Utalentowani artyści
Rzeczywiście widowisku przede wszystkim trudno odmówić utalentowanych artystów. Poza wspomnianą orkiestrą oraz konferansjerem wystąpiły wczoraj sopranistki: Anna Ciereszko, Agnieszka Grabowska i Karolina Jędrzejczyk, u boku tenorów: Aleksandra Kruczka, Sebastiana Macha i Tomasza Tracza. Śpiew był niejednokrotnie wzbogacony przez wykonawców baletu: Sandrę Napierałę, Jagodę Wojtczak, Jakuba Grzelaka i Krzysztofa Szczygła.
Rolę koncertmistrza pełnił Andrzej Tulik (skrzypce), który został nim jeszcze podczas studiów na wrocławskiej Akademii Muzycznej, koncertujący w kraju i za granicą z towarzyszeniem m.in. takich zespołów jak Orkiestra Smyczkowa Amati - Ensemble Munchen (Niemcy) oraz Musica Juvenalis (Słowacja). To również koncertmistrz Brzeskiej Książęcej Orkiestry Symfonicznej oraz pierwszy skrzypek Wrocławskiej Orkiestry Symfonicznej "Artbel Ensemble".
Zespołowi na fortepianie towarzyszył Piotr Łukaszczyk - utalentowany pianista młodego pokolenia, wielokrotny zdobywca nagród na konkursach pianistycznych, który skradł show swoimi solowymi popisami i podbił serca widzów. W pojedynku na instrumenty z Tulikiem jednak nie wygrał. Ostatecznie trzeba było uznać zasłużony remis i pośmiać się, gdy panowie czyścili sobie nawzajem buty w ramach okazania szacunku.
Gdański chór operetkowy
Trzeba przyznać, że publiczność kocha takie koncerty. Podczas niedzielnego występu o godz. 17 na widowni znalazło się sporo rodzin z dziećmi, a wieczorem już dominowała starsza publiczność. Jednak dobra zabawa nie opuszczała gmachu filharmonii. Kiedy przyszło do zastępstwa za chór, który nie dojechał na koncert (takich żartów podczas wieczoru nie brakowało), gdańska widownia bardzo chętnie odegrała jego rolę i ochoczo zaśpiewała z artystami.
Maciej Gogołkiewicz, który z klasą, a jednocześnie lekko i z dowcipem, prowadził wydarzenie, mianował widzów "gdańskim chórem operetkowym", co przyjęte zostało z entuzjazmem. Przez cały czas trwania występu dominowała zresztą przednia zabawa, którą podkręcali artyści ze sceny, namawiając do klaskania czy śpiewania właśnie, a nawet kołysania. Nie brakowało w tym luzu, niezobowiązującej atmosfery i dobrego humoru.
Walce, walczyki, czardasze i nie tylko
Jeśli chodzi o repertuar, to nie mogło zabraknąć klasyki gatunku, czyli głównie arii z najsłynniejszych operetek, takich jak "Księżniczka czardasza", "Zemsta nietoperza", "Baron cygański", "Wesoła wdówka" czy "Kraina uśmiechu". Pojawiły się także szlagiery na czele z utworem Jana Kiepury pt. "Brunetki, blondynki", odśpiewane przez trzech tenorów.
Oczywiście dominowały przede wszystkim przeboje wiedeńskiego króla walca - Johanna Straussa na czele z "Nad pięknym, modrym Dunajem" - bodaj najsłynniejszym walcem na świecie. Postać tego kompozytora stała się również głównym bohaterem opowieści i anegdotek, jakie serwował nam w krótkich przerwach konferansjer.
Jednak repertuar ten, jak się okazało, prowadził nie tylko do stolicy walca. I tak oto z Wiednia w pewnym momencie wyruszyliśmy niespodziewanie do Włoch za sprawą hitu "Felicità", a także do słonecznej Hiszpanii z "Bamboléo", by ostatecznie wylądować w Szwecji dzięki evergreenowi "The Final Countdown".
Dobra rozrywka na poziomie
Artyści wzruszają i bawią publikę od wielu lat, za każdym razem przyjmowani są owacjami na stojąco. Co stoi za ich sukcesem? Z jednej strony trzeba przyznać, że jest to muzycznie bardzo dobra rozrywka na poziomie, a taki dobór repertuaru broni się w tym przypadku sam. Natomiast dużą rolę odgrywa również energia i zaangażowanie młodych wykonawców, które udzielają się widowni. I to jest siła tego koncertu.
Była to część 1. Kolejną zobaczymy pod koniec marca. Będzie to Orkiestra Księżniczek - Koncert Wiedeński 3. Bilety na to wydarzenie są nadal dostępne.
Wydarzenia
Miejsca
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2025-02-03 16:36
Brawo Orkiestra Księżniczek! (1)
Byłem już ósmy raz. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Jak zwykle najwyższy poziom artystyczny, niesamowite wykonanie i ta interakcja z melomanami. Dziękujemy i do zobaczenia!
- 14 8
-
2025-02-04 11:34
a po czym bylo poznac ten poziom artystyczny? po interakcji?
- 3 10
-
2025-02-03 16:23
Koncert na najwyższym poziomie! (4)
Wielkie brawa dla wszystkich wykonawców. To był niesamowity wieczór, z resztą jak zawsze, bo to było moje kolejne spotkanie z Orkiestrą Księżniczek. Jeszcze raz wielkie brawa! Kawał dobrej roboty! Już mam bilety na kolejny koncert.
- 13 7
-
2025-02-04 11:34
gratulowac czy wspolczuc? a za ile byl ten wpis?
- 2 9
-
2025-02-04 05:44
Współczuję, że dla Ciebie to "najwyższy poziom" (2)
Ja wolę Operę Wiedeńską a z orkiestr to choćby Sinfonia Varsovia...
- 4 9
-
2025-02-04 16:54
Wyluzuj (1)
Po co porównywać państwowe instytucje kultury z zespołem komercyjnym, który sam organizuje sobie trasy koncertowe i gra dla swoich fanów? Sorry, ale to już jest mocne odklejenie. To tak jakby ktoś napisał, że woli Zespół Pieśni i Tańca Śląsk od Golec uOrkiestry. Co ma piernik do wiatraka i co wnosi taki komentarz? Totalnie nic i raczej nikogo nie
Po co porównywać państwowe instytucje kultury z zespołem komercyjnym, który sam organizuje sobie trasy koncertowe i gra dla swoich fanów? Sorry, ale to już jest mocne odklejenie. To tak jakby ktoś napisał, że woli Zespół Pieśni i Tańca Śląsk od Golec uOrkiestry. Co ma piernik do wiatraka i co wnosi taki komentarz? Totalnie nic i raczej nikogo nie obchodzi. Jak wolisz co innego, to co tu robisz i po co się udzielasz. Raczej fanem żadnej opery nie jesteś, bo zazwyczaj są to ludzie kulturalni i dobrze wychowani, którzy nie umniejszają innym ze względu na odmienne gusta muzyczne.
- 7 2
-
2025-02-04 18:00
kultura czasami nie wytrzymuje proby nacisku osob o "odmiennym guscie muzycznym". Zwlaszcza przy takiej moderacji
- 1 8
-
2025-02-03 11:37
I ja tam byłem (3)
Oczywiście to nie był koncert filharmonikow wiedeńskich ale dał się z przyjemnością słuchać i oglądać.
- 18 2
-
2025-02-03 16:58
Ja też! (1)
Nikt przecież nie oczekiwał filharmoników wiedeńskich, ale za to byli młodzi, polscy i uzdolnieni artyści. W niejednym polskim teatrze operowym występują gorsi śpiewacy.
- 10 1
-
2025-02-04 18:01
po czym bylo poznac to uzdolnienie? ja widze je u ciebie w pisaniu slodkich opinii na zlecenie
- 2 8
-
2025-02-03 15:02
I jo tyż!
- 0 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
