- 1 Targi Książki po raz pierwszy w Gdyni (18 opinii)
- 2 Między fortepianem a matematyką (19 opinii)
- 3 10 lat czekaliśmy na jego książkę (33 opinie)
- 4 Wartościowy spektakl dla maluchów (6 opinii)
- 5 Ministerstwo wesprze budowę nowej opery (139 opinii)
Wybrakowani - o "Rowerzystach" Teatru Miejskiego
Na pozór szczęśliwi i spełnieni ludzie w rzeczywistości skrywają traumy i życiową nieporadność, która prowadzi do cierpienia, wyobcowania i myśli depresyjnych. Nieumiejętność bycia "tu i teraz" oraz pułapki konsumpcyjnego stylu życia punktuje przenikliwy komediodramat "Rowerzyści", który z powodzeniem w Teatrze Miejskim w Gdyni wystawił Krzysztof Rekowski.
Poznajemy dwie rodziny z jednej ulicy. Oni i córka oraz ona i syn. Do tego przyjaciel domu jednych i - niebawem - częsty gość w domu drugich. Wydaje się, że wszystko jest poukładane i na swoim miejscu. Manfred i Anna pracują, by stać ich było na odrobinę luksusu. Oboje mają prestiżowe zawody i poukładane życie. Ich córka Lina ma wszystko, poza ciepłą rodzinną atmosferą. Nie umiemy już ze sobą rozmawiać - stwierdza jednak w pewnym momencie Anna.
Z kolei Justyna, matka 15-letniego Tomka, stara się spełniać oczekiwania Alberta, właściciela agencji reklamowej. Będzie to o tyle łatwe, że zainteresował się on właśnie nie tyle jej pracą, co nią samą. Na kolejny romans matki z niesmakiem patrzy jej syn, który "wychowuje się" sam i rozwija upiorne hobby - rysowanie nieboszczyków.
Słowa, które padają zaraz na początku - "niewiele brakuje" - definiują całą sztukę Volkera Schmidta "Rowerzyści". Każdy z dorosłych dokądś pędzi - podąża za własnymi oczekiwaniami. Jednak w końcu jest zmuszony skonfrontować się z niewygodną prawdą o sobie i swoim życiu oraz odkrywa, jak cienka granica oddziela dobre samopoczucie od poczucia życiowej klęski.
Tytułową jazdę na rowerze widzowie Małej Sceny na foyer Teatru Miejskiego obserwują w projekcjach wideo przygotowanych przez Emilię Sadowską) na umieszczonej centralnie ścianie scenografii. Tę prostą, funkcjonalną przestrzeń stworzył odpowiadający również za ciekawe kostiumy Robert Woźniak).
Nasi rowerzyści, bohaterowie sztuki, "pedałują" równolegle dla scenicznej. Ta jazda obrazują emocje pomiędzy bohaterami w poszczególnych scenach. Niekiedy staje się formą ucieczki od problemów czy formą rozładowania negatywnych emocji.
Relacje, które dotąd łączyły bohaterów, wyraźnie ulegają korozji. Dotychczasowe układy przestają funkcjonować, pojawiają się nowe, zupełnie nieoczekiwane, które przynoszą więcej cierpienia niż spełnienia.
"Rowerzyści" to właściwie dwa światy - świat dorosłych i świat nastolatków. Ci ostatni spotykają się przy wiacie śmietnikowej. Ekscentryczny, pedantyczny Tomek od razu zaciekawia zbuntowaną Linę. Przez moment zdaje się, że w świecie powierzchownych emocji, kłamstw i półprawd wreszcie wydarzy się coś autentycznego.
Spektakl z dużym wyczuciem reżyseruje specjalista od pogodno-melancholijnych komediodramatów Krzysztof Rekowski, którego wyreżyserowane w Teatrze Wybrzeże "Zwyczajne szaleństwa" należały do najdłużej granych przedstawień w Trójmieście.
Pustka egzystencjalna, potrzeba przeżycia czegoś prawdziwego, jakiś niewysłowiony głód życia także w "Rowerzystach" znakomicie rezonuje. Podobnie zresztą jak humor, którego tu nie brakuje.
Reżyser zadbał o gęstą dramaturgię, a autor warstwy brzmieniowej Sławomir Kupczak bardzo oszczędnie dokłada pojedyncze dźwięki, świetnie wkomponowane przez akcję spektaklu. Opłaciło się zawierzyć aktorom. Nie ma tu zdecydowanego lidera, ale jest wiele szczerych emocji.
Szymon Jachimek dramaturgiem Teatru Miejskiego w Gdyni
Najciekawszą postać Tomka, bardzo nietypowego nastolatka, gra Krzysztof Berendt. Tomek wydaje się najluźniej związany ze światem bohaterów. To pogrążony we własnym świecie autsajder o wrażliwości artysty, nieco zdziwaczały i jeszcze bardziej zagubiony, a przy tym zawadiacko bezczelny dzieciak.
Szeroką gamę zachowań zbuntowanej nastolatki w postaci Liny pomieściła Martyna Matoliniec. Wiarygodnie emocje samotnej, poszukującej poważnego partnera kobiety oddaje Olga Barbara Długońska w roli Justyny. Również Piotr Michalski jako Manfred i Rafał Kowal w roli Alberta kreślą autentyczne portrety współczesnych 50-latków, którzy muszą dokonać nieprzyjemnej weryfikacji swoich przekonań z rzeczywistością.
Jedynie Anna grana przez Beatę Buczek-Żarnecką na tym tle wypada nieco słabiej. Aktorka wydaje się zdystansowana do roli kobiety, która rezygnuje z życia pod dyktando innych. Jej kwestie pełne są goryczy, szczególnie wtedy, gdy ukazuje bezradność swojej bohaterki, dokonującej kolejnych przekroczeń (znakomita scena w sklepie z córką). Jednak blado wypada kluczowy monolog, który brzmi po prostu mało wiarygodnie.
"Rowerzyści" nie dają łatwych diagnoz, lecz w przystępny sposób ukazują człowieka w kryzysie. Każdy z bohaterów czuje się wybrakowany. Wszystkim "niewiele brakuje", co bardzo umiejętnie i bez dosłowności wydobył z tekstu Krzysztof Rekowski. To jeden z tych spektakli, który rezonuje na długo po ustaniu gorących, zasłużonych braw.
Spektakl
Rowerzyści
Miejsca
Spektakle
Opinie wybrane
-
2025-02-10 21:09
Z życia niewolników
Tu chyba chodzi o resentyment ... jako stan umysłu, w którym dominuje złośliwość i zawziętość, poprzedzające sytuację związaną z urazem i uczuciem niechęci do niego.
Moralność niewolnicza jest reaktywna, ponieważ za dobre uznaje własne cnoty moralne, a za złe cnoty, których nie jest w stanie osiągnąć. W ten sposób słabym pozwala uszlachetnić swoją słabość i zemścić się na jednostkach silnych.- 2 0
-
2025-02-14 21:49
Jeśli chodzi o grę Beaty Buczek-Żarneckiej to mam zupełnie inne zdanie niż recenzent. To była chyba najtrudniejsza rola w tym spektaklu/ Anna to postać bardzo " pokręcona"/ i p. Żarnecka dobrze ją przekonująco. Spektakl jest wart obejrzenia.
- 10 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
