Mateusz M., kierowca ciężarówki, który usłyszał zarzuty w sprawie tragicznego karambolu na S7, wpłacił 100 tys. zł poręczenia majątkowego, stosuje się do warunków dozoru i czeka na proces na wolności. Sprawę katastrofy na S7 - z uwagi na jej charakter - z Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim przejęła gdańska Prokuratura Okręgowa. W sprawie oficjalnie został zmieniony także zarzut związany z ograniczeniem prędkości na odcinku drogi, na którym doszło do karambolu.
tak, na szczęście skończyło się bez obrażeń
14%
tak, niestety nie skończyło się szczęśliwie
3%
nie, na szczęście nigdy
83%
Katastrofa na S7. Cztery ofiary śmiertelne, wielu rannych
Przypomnijmy: zgłoszenie o tragicznym wypadku wpłynęło 18 października 2024 r. o godz. 23:17 jednocześnie do jednostek straży pożarnej w Gdańsku i w Pruszczu Gdańskim, ponieważ miało miejsce na styku powiatów i z obu tych komend zastępy zostały oddelegowane na miejsce.
W wyniku zderzenia 18 samochodów osobowych i 3 ciężarowych na S7 w kierunku Gdyni zginęły 4 osoby, a 15 trafiło do szpitala. Początkowo wiadomo było, że w wypadku zginęło dwoje dzieci w wieku 7 i 10 lat. Tożsamość pozostałych dwóch osób trzeba było zidentyfikować na podstawie badań DNA.
Po sekcji zwłok prokuratura poinformowała, że dwaj chłopcy, których śmierć potwierdzono tuż po wypadku, to
7-letni Nikodem i 10-letni Mikołaj, którzy byli kolegami. Dwie kolejne ofiary to rodzeństwo -
9-letnia Eliza i 12-letni Tomek, mieszkańcy powiatu malborskiego.
Ojciec rodzeństwa w ciężkim stanie trafił do szpitala. Mężczyzna został następnie z Gdańska przetransportowany do placówki w Gryficach. Funkcjonuje tam Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej - to jeden z dwóch takich szpitali w Polsce.
W karambolu na S7 stracił dwoje dzieci i sam jest w ciężkim stanie. Zorganizowano zbiórkę
Trzy miesiące po wypadku na S7. Prokuratura przesłuchuje
Po niemal trzech miesiącach postępowania śledczy nadal gromadzą materiał dowodowy. Przesłuchiwani są m.in. członkowie ekip ratunkowych, które niosły pomoc tuż po wypadku.
- Po uzyskaniu całej dokumentacji medycznej zostanie powołany biegły lekarz z zakresu medycyny sądowej, który wyda opinię, w której określi charakter i intensywność obrażeń ciała doznanych przez poszczególne osoby - mówi prok. Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - W sprawie przesłuchano pokrzywdzonych, dokonano oględzin miejsca zdarzenia i pojazdów oraz uzyskano szereg opinii biegłych w tym: cztery opinie z zakresu medycyny sądowej po przeprowadzonych sekcjach zwłok ofiar, dwie opinie z zakresu biologii i trzy opinie kryminalistyczne z zakresu badań technicznych pojazdów.
Śledczy na tym etapie postępowania nie są w stanie podać jeszcze nawet szacunkowych wartości spowodowanych szkód.
Śledczy: podejrzany wypełnia warunki dozoru. Zmiana treści zarzutu
Wobec Mateusza M. - podejrzanego w sprawie - zastosowano dozór policji, choć prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt. Musi on siedem razy w tygodniu stawiać się w jednostce policji w swoim miejscu zamieszkania w województwie mazowieckim.
- Podejrzany przebywa na wolności, brak jest informacji, aby nie stosował się do obowiązków nałożonych na niego w ramach dozoru policji, kwota poręczenia wyznaczona przez sąd została przez niego wpłacona w terminie - dodaje prok. Duszyński.Jak ustalili śledczy, mężczyzna w chwili wypadku
był trzeźwy, a
w jego krwi nie wykryto niedozwolonych substancji. W chwili wypadku
nie rozmawiał też przez telefon.
W ostatnim czasie prokuratura oficjalnie zmieniła treść zarzutu przedstawionego mężczyźnie.
- Prokurator wydał postanowienie o zmianie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, w treści którego wskazano, że podejrzany kierował samochodem ciężarowym marki DAF wraz z naczepą Wielton, prowadząc zestaw pojazdów z prędkością 89 km/h, przekraczając prędkość dozwoloną administracyjnie w tym miejscu o 39 km/h - mówi prok. Duszyński.Pierwotnie prokuratura miała bowiem informacje, że na odcinku, na którym doszło do wypadku, ograniczenie prędkości wynosiło 80 km/h. Katastrofa drogowa na S7. Śledztwo szczebel wyżej
Samo śledztwo zostało natomiast przejęte z prokuratury rejonowej w Pruszczu Gdańskim na szczebel "wyżej" - to znaczy do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Jak słyszymy: stało się tak z uwagi na wagę postępowania.Prokurator prowadzący sprawę podjął także decyzję o przedłużeniu śledztwa o kolejne trzy miesiące - potrwa więc ono co najmniej
do 18 kwietnia 2025 r.