- 1 Prezydent Macron doktorem honoris causa UG (169 opinii)
- 2 Nastolatkowie sięgają po e-papierosy. Eksperci biją na alarm (43 opinie)
- 3 Kampus Uniwersytetu Morskiego w Gdyni zyska nowe oblicze. Powstaną dwa budynki (56 opinii)
- 4 Rekrutacja do szkoły średniej 2026/27. Ile punktów do zdobycia mają ósmoklasiści? (29 opinii)
- 5 PG wyremontuje akademik. 80 pokoi dla studentów (42 opinie)
- 6 "Dar Młodzieży" rusza do Ameryki (94 opinie)
Rektor PG: Komputer kwantowy dałby nam moc
- Komputer kwantowy, jako dopełnienie badań prowadzonych nad rozwojem sztucznej inteligencji i przy współpracy z superkomputerem Kraken, pozwoliłyby nam wykonać ogromny technologiczny skok - mówi rektor Politechniki Gdańskiej, prof. Krzysztof Wilde.
Nie tylko technologiami rektor żyje. W rozmowie, którą przeprowadziliśmy z prof. Krzysztofem Wildem tuż przed przypadającym 19 lutego Dniem Nauki Polskiej, poruszamy także sprawy mniej naukowe: planowaną przebudowę kampusu we Wrzeszczu czy budowę hali sportowej za 100 mln zł.
Dobry ranking nie jest celem samym w sobie
Michał Stąporek, Trojmiasto.pl: Od 2019 r. Politechnika Gdańska jest w gronie 10 polskich uczelni badawczych. Z kolei w ubiegłym roku uczelnia awansowała o 100 miejsc w rankingu szanghajskim, pozycjonującym najlepsze uczelnie wyższe na świecie. Czy te dwa wydarzenia jakoś ze sobą korelują?
Prof. Krzysztof Wilde, rektor Politechniki Gdańskiej: Zdecydowanie tak. Status uczelni badawczej, który zdobyliśmy kilka lat temu, dał nam możliwość szybszego rozwoju, również tego naukowego. Także dlatego, że wiąże się z wyższą o 10 proc. subwencją. Te środki skierowaliśmy na pakiet programów prorozwojowych, więc na pewno status uczelni badawczej okazał się dla nas pomocny.
Czy to nie było tak, że Politechnika została uczelnią badawczą także dlatego, że działania uczelni już zwiastowały możliwą poprawę pozycji PG w rankingu, że ten trend był już wcześniej widoczny?
Ten trend notujemy już od kilkunastu lat. To oczywiście zasługa także poprzednich rektorów. Duży wkład w przekonanie społeczności, że nauka jest istotnym elementem naszej aktywności, miał poprzedni rektor, śp. prof. Jacek Namieśnik. Był tym, który powtarzał: nauka, nauka, nauka. Odmieniał słowo nauka przez wszystkie przypadki. I to zostało w głowach naszych pracowników.
Czy są jakieś praktycznie korzyści dla uczelni z awansu o 100 pozycji w rankingu szanghajskim? Choćby dla młodych ludzi, którzy są na etapie wyboru szkoły wyższej dla siebie?
Ranking jest efektem rozwoju, jaki obserwujemy na Politechnice Gdańskiej, a nie celem samym w sobie.
Z drugiej strony, kiedyś uważałem, że młodzi ludzie nie patrzą na pozycję naukową uczelni, którą mają wybrać, że interesuje ich dobre wykształcenie, które zapewni im dobrą pracę. Natomiast od jakiegoś czasu robimy ankiety wśród studentów, pytając, co sprawiło, że wybrali naszą uczelnię. Okazuje się, że wielu z nich deklaruje, że ma dla nich znaczenie to, że uczelnia jest prestiżowa. Na drugim miejscu w odpowiedzi na pytanie "dlaczego wybrałeś Politechnikę Gdańską" często znajduje się stwierdzenie, że chcą się uczyć na elitarnej uczelni.
Widać to choćby w tym, że ostatnio znacząco zmieniła się geografia pochodzenia naszych studentów. Kiedyś byli to niemal wyłącznie mieszkańcy Pomorza i sąsiednich województw. W tym roku mieliśmy relatywnie wielu studentów z całej Polski, w szczególności z województwa mazowieckiego.
Nauka ze sprawy dr. Bilala
Czyli pozycja w rankingu ma jakieś przełożenie na atrakcyjność uczelni, a więc nie jest bez znaczenia dla jej władz. Czy ta chęć awansu nie wiąże się też z pewnymi zagrożeniami? Konkretnie mam na myśli sprawę dr. Muhammada Bilala, któremu zarzuca się sztuczne i nieuczciwe zwiększanie liczby swoich publikacji naukowych.
Dla Politechniki Gdańskiej dr Bilal napisał siedem artykułów w ciągu półtora roku pracy u nas. Co dla osoby pracującej przykładowo na Wydziale Chemicznym nie jest niczym wyjątkowym. To wynik dobry, ale ani rewelacyjny, ani podejrzany. Tymczasem w mediach pojawiały się informacje, że artykułów napisał 700 i że zarabiał 400 tys. zł na rękę, podczas gdy jego roczna pensja na PG wyniosła ok. 100 tys. zł brutto.
Oczywiście, może się zdarzyć, że w środowisku akademickim pojawi się osoba, która narusza panujące w nim standardy. Nadzór nad takim naukowcem nie znajduje się jednak w rękach jednej osoby i jednej instytucji, ale także jest po stronie osób, które z nią blisko współpracują.
Czy z pana punktu widzenia sprawa dr. Bilala została już zamknięta i wiemy już na pewno, czy ten naukowiec faktycznie w sposób nieuczciwy zwiększał liczbę swoich publikacji, np. w oparciu o naciągane badania?
Nie, nie mamy takiej pewności. Badamy tę sprawę, poprosiliśmy zewnętrznych ekspertów o ocenę merytorycznej zawartości artykułów autorstwa lub współautorstwa dr. Bilala, które powstały na rzecz Politechniki Gdańskiej. Ta ocena cały czas trwa, więc nie przesądzam o ostatecznym werdykcie. Może się okazać, że większość jego artykułów jest dobra, a jeden artykuł jest dyskusyjny. I teraz ten wątpliwy artykuł może mieć kilku autorów. Pytanie, czy każdy z nich odpowiada za całość, czy tylko za swój fragment artykułu? Takich trudności w dokonaniu finalnej oceny jest więcej.
Czy ta sytuacja sprawi, że PG zmieni swoje procedury kontrolne na przyszłość, by uniknąć podobnych zarzutów wobec pracujących na uczelni badaczy?
Komisję śledzącą potencjalne "papermills", czyli fabryki nierzetelnych artykułów naukowych, powołaliśmy już 1 września, czyli dużo wcześniej, niż opisano przypadek dr. Bilala. Komisja ds. Etyki Badań Naukowych określiła zalecenia, które już wdrożyliśmy lub wdrażamy.
Zaczynamy od konferencji dla doktorantów i młodych naukowców Politechniki Gdańskiej. Takie konferencje odbędą się na kilku wydziałach, ale będzie także konferencja dla wszystkich. Musimy uświadomić badaczom, że powinni uważać, z kim wchodzą we współpracę. Chcemy zwiększyć ich świadomość, na jakich etapach ich pracy mogą pojawić się takie zagrożenia i jak ich uniknąć.
Dwa sojusze na różnych frontach
Politechnika Gdańska jest członkiem dwóch międzyuczelnianych sojuszy. Jeden z nich to projekt Enhance, zrzeszający 10 europejskich uczelni technicznych. Drugi to lokalny sojusz
z udziałem Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, znany jako Uczelnie Fahrenheita. Jaki cel maję te sojusze i czym się różnią?
Celem sojuszu Enhance, finansowanego przez Unię Europejską, jest współpraca 10 uniwersytetów z myślą, że w przyszłości będzie to jeden, bardzo konkurencyjny uniwersytet z kampusami w ośmiu krajach. To jest na razie wczesna faza budowania europejskiego uniwersytetu, ale już teraz otwiera nam ona możliwości współpracy w takich aspektach, jak wymiana studencka, działalność naukowa i organizacja pracy uczelni. Uczelnie skupione w Enhance to jedne z najlepszych uczelni technicznych Europy.
A Uczelnie Fahrenheita?
Jeśli powiem, że celem jest utworzenie jednego uniwersytetu, to zaraz rozpęta się burza i moi koledzy-rektorzy zaprotestują, że wychodzę przed szereg (śmiech). Powiem tak: do powołania jednej uczelni na bazie naszych trzech droga jest bardzo daleka, co najmniej kilkunastoletnia. Zamiast mówić o pełnym łączeniu, powiedzmy o idei, a ta jest bardzo prosta.
Żeby uczelnia wyższa była konkurencyjna, światowa, musi zawierać konglomerat wszystkich istotnych dyscyplin naukowych. Z wyjątkiem MIT (Massachusetts Institute of Technology), wszystkie liczące się uniwersytety mają nauki ścisłe, humanistyczne, medyczne i technologiczne. Tylko taka oferta sprawia, że uczelnia jest konkurencyjna na arenie międzynarodowej.
Nasze trzy trójmiejskie uczelnie wyższe działające odrębnie mają małe szanse na znaczącą rozpoznawalność na świecie. Ich federacja natomiast umożliwia np. skuteczną promocję międzynarodową, efektywniejszą organizację i bardziej atrakcyjną ofertę zarówno dla studentów, jak i pracowników.
Studia po angielsku, gdy jest wyraźna potrzeba
A propos regionu: na Politechnice otwarto właśnie dwa nowe kierunki, oba związane ze specyfiką pomorskiej gospodarki. Pierwszy to "energetyka jądrowa", a drugi to anglojęzyczne studia "Naval Architecture and Offshore Structures".
W obszarze energetyki jądrowej kształciliśmy już kiedyś, gdy planowano budowę elektrowni w Żarnowcu. Teraz te studia będą prowadzone m.in. przez specjalistów z Instytutu Energetyki, który zajmują się wytwarzaniem energii oraz z Wydziału Elektrotechniki i Automatyki.
A studia "Naval Architecture and Offshore Structures"? Ten kierunek był od zawsze obecny na Politechnice, ale wykładany po polsku jako "Okręty i budownictwo morskie". Czy otwierając kierunek anglojęzyczny, nie kształcimy, aby specjalistów wyłącznie dla obcych gospodarek? Co na tym zyskamy?
Muszę przyznać, że pomysłodawcy otwarcia tego kierunku mnie też zaskoczyli. Generalnie nasi studenci deklarują, że wolą studiować w języku polskim. Co prawda język angielski w ich pracy jest ważny, ale z nim sobie poradzą, natomiast wiedzę wolą przyswajać po polsku.
Jednak w przypadku "naval architecture" okazało się, że przeważająca liczba firm projektowych z branży morskiej bazuje na procesach wykonawczych w języku angielskim.
Większość partnerów z branży okrętowej sugerowała otwarcie studiów wyłącznie w języku angielskim, ponieważ potrzebują absolwenta, który szybko i dobrze odnajdzie się w anglojęzycznym procesie budowy okrętów.
Superkomputer Kraken czeka na kwantowego towarzysza
Niebawem miną dwa lata od uruchomienia politechnicznego centrum kompetencji STOS i superkomputera Kraken (jego nazwę zaproponowali czytelnicy Trojmiasto.pl). Czy po tych dwóch latach możemy już troszeczkę podsumować działanie tej instytucji? Jak wygląda wykorzystanie STOS-u i Krakena?
Superkomputer Kraken jest intensywnie wykorzystywany, a korzystać z niego może prawie każdy członek trójmiejskiej społeczności akademickiej. Znajduje zastosowanie w prawie wszystkich aktywnościach naukowych, od projektowania leków po rozwiązywanie problemów społecznych.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Politechnika Gdańska 2025: nowoczesne wydziały i kierunki studiów. Zajrzeliśmy do kilku wyjątkowych laboratoriów.
To bardzo dużo, ale komputer kwantowy, jako dopełnienie badań prowadzonych nad rozwojem sztucznej inteligencji i przy współpracy z naszym superkomputerem Kraken, pozwoliłby nam wziąć udział w skoku technologicznym, który właśnie odbywa się na świecie.
Przypomnę tylko, że komputery kwantowe są ciągle technologią rozwijaną i testowaną. Dysponując komputerem kwantowym na Politechnice Gdańskiej, mamy szansę włączyć się w wytwarzanie technologii, o której mówi się, że może zmienić świat.
Czy to znaczy, że jesteście na etapie namawiania ministerstwa do sfinansowana zakupu takiego komputera?
Ministerstwo sprzyja wytworzeniu komputera kwantowego na Politechnice Gdańskiej, natomiast konieczne jest opracowanie inżynierii finansowej, gdyż środki raczej nie będą pochodzić z jednego źródła. Współpracujemy z firmą IQM Quantum Computers z Finlandii, która wytwarza komputery kwantowe. Moim zdaniem za dwa lata moglibyśmy taki komputer mieć.
Taki zaawansowany system obliczeniowy służyłby nie tylko Politechnice. Na Uniwersytecie Gdańskim jest bardzo silny zespół świetnych teoretyków kwantowych pod kierownictwem prof. Ryszarda Horodeckiego, a na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym cyfryzacja w medycynie zrobiła niesamowity postęp. Tak więc potrzebne jest kwantowe wsparcie, bo bez niego przetwarzanie olbrzymich zasobów danych będzie niezmiernie trudne.
Stare wydziały w nowych murach, a nowe w starych
STOS działa od 2 lat, a Centrum Ekoinnowacji na PG raptem od grudnia. Czym ono się zajmuje? Przyznam, że gdy słyszę "eko" to jestem ostrożny, bo tego przedrostka używa się często wyłącznie po to, by zdobyć finansowanie na jakiś projekt.
Częściowo tak było (śmiech), ale dzięki temu udało się zdobyć środki na stworzenie nowego obiektu, na który czekaliśmy trzydzieści lat. Zdecydowanie jednak to "eko" nie jest pozbawione znaczenia, bo w nowej hali mieszczą się katedry i laboratorium związane z bardzo zaawansowanymi technologiami dotyczącymi wody i ścieków. Działa tu również laboratorium, w którym opracowano i opatentowano nawierzchnię drogową oczyszczającą powietrze.
Skoro zeszło na nowe budynki Politechniki, to chciałbym zapytać o gmach dawnej Chemii przy ul. Sobieskiego, który kupiliście od UG trzy lata temu. Co tam się obecnie dzieje?
Miały być trzy etapy tej inwestycji, a będą dwa.
Pierwszy etap to przebudowa i zagospodarowanie dawnej biblioteki UG. W tym budynku znajdzie się Centrum Technologii, Bezpieczeństwa i Obronności. Lada moment otwieramy tam dwa laboratoria, w tym laboratorium sonarów, które doposaża w sonary śmigłowce Marynarki Wojennej. Na Politechnice prowadzimy obecnie projekty na rzecz wojska warte blisko 30 mln zł rocznie.
Drugim etapem będzie zagospodarowanie głównego budynku. Za rok powinniśmy mieć projekt przebudowy tego obiektu, potem kolejny rok potrwają prace. Po ich zakończeniu w budynku znajdą się interaktywne sale do tzw. active learning matematyki, fizyki, języków obcych. Na poziomie -1 znajdą się protolaby, czyli laboratoria dostępne dla studentów przez całą dobę i siedem dni w tygodniu.
A propos studentów: nie myślicie o budowie nowego akademika?
Teraz koncentrujemy się na remontach. Aktualnie dysponujemy ok. 2600 miejscami w domach studenckich, raczej zależy nam na podniesieniu ich standardu niż na zwiększaniu tej liczby. Dwa akademiki już wyremontowaliśmy, każdy kosztem ok. 20 mln zł. Gotowe są projekty przebudowy kolejnych, tj. domów studenckich nr 7, 10 i 11.
Wizja przebudowy kampusu we Wrzeszczu
Od jakiegoś czasu mówi się o zmianach na terenie kampusu Politechniki, otwarciu się na miasto, wpuszczeniu między uczelniane budynki miejskiego życia. Jak to miałoby wyglądać i na jakim etapie jest ten projekt?
Gotowy jest projekt koncepcyjny, którego realizacja zmieniłaby część naszego kampusu w rodzaj otwartego parku. Wśród zaawansowanych laboratoriów znalazłaby się przestrzeń do wytchnienia. Pełna drzew, ogrodów deszczowych i współdzielonych ogródków, gdzie można by nawet uprawiać warzywa.
Ten projekt jest podzielony na obszary. Pierwszym z nich jest strefa wokoło budynku Centrum Ekoinnowacji, a także dawnego budynku Hydro. Chcemy otworzyć ten teren, pozbawić go częściowo ogrodzenia z wyjątkiem tego zabytkowego. Dzięki temu utworzy się ciąg pieszy od strony al. Grunwaldzkiej. To tym bardziej potrzebne, że tam planowana jest nowa trasa tramwajowa, z której korzystać będą mogli studenci i pracownicy PG.
Do serca kampusu będzie przechodzić się obok Audytorium Novum i budynku Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa, których otoczenie wymaga gruntownej rewitalizacji. Drogą dojdzie się do głównego placu kampusu, roboczo zwanego centralnym, który zagospodarowalibyśmy na kolejnym etapie prac. Przy nim znalazłyby się kafejki, restauracyjki, miejsca do spotkań, nauki pod gołym niebem, takie ciepłe serce naszego kampusu. To faktycznie byłoby centrum naszych terenów, mieszczące się w połowie drogi między budynkiem przy ul. Sobieskiego i budynkiem Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki.
Sami sfinansujemy pierwszy etap prac, dotyczący porządków wokół budynku Centrum Ekoinnowacji, ale całość Zielonego Kampusu PG może pochłonąć nawet 50 mln zł, więc szukamy wsparcia finansowego z różnych źródeł.
Podobno rozważacie także nowe zagospodarowanie placu przed gmachem głównym Politechniki.
Tak, w ramach tego samego projektu, o którym rozmawiamy. Temu miejscu brakuje zieleni i postaramy się ją tu ponownie wprowadzić.
Nowa hala sportowa, nie tylko dla studentów
I jeszcze jedna zmiana, ale w innej części politechniki. Na jakim etapie są prace nad halą sportową, która ma powstać na terenie Akademickiego Centrum Sportu przy al. Zwycięstwa
Jesteśmy blisko rozstrzygnięcia konkursu na zaawansowany projekt koncepcyjny tej hali, wystarczający do ogłoszenia przetargu w procedurze "zaprojektuj i wybuduj". W konkursie bierze udział 14 pracowni. Rozstrzygnięcie nastąpi 25 kwietnia.
Nowa hala ma mieć ok. 2200-2300 miejsc na widowni. Jej wielkość konsultowaliśmy z miastem, które uznało, że obiektu o tych rozmiarach w Gdańsku brakuje. W hali sportowej GUMed-u jest 800 miejsc, ale dla niektórych rozgrywek klubowych to za mało. Z kolei Ergo Arena z 10-12 tys. miejsc jest dla wielu dyscyplin za duża.
Planowaliśmy obiekt na ok. 1500 miejsc, ale miasto nas przekonało do wizji obiektu nieco większego, w zamian obiecując, że gdańskie kluby będą u nas trenowały i grały. Mimo wszystko głównymi użytkownikami hali będą studenci PG.
Ile będzie kosztowała budowa tej hali?
Szacujemy, że ok. 100 mln zł. Prawdopodobnie będziemy w stanie wyłożyć jedną trzecią tej kwoty, a pozostałe środki musimy pozyskać ze źródeł zewnętrznych, w tym liczymy tu m.in. na wsparcie Ministerstwa Sportu i Turystyki.
Sporo, ale ta hala jest naszym marzeniem. Przypomnę, że Politechnika Gdańska pięć razy z rzędu została Akademickim Mistrzem Polski, czyli w rywalizacji, w której brane są pod uwagę wyniki 47 dyscyplin. My, mała uczelnia z 15 tys. studentów pokonujemy Uniwersytet Warszawski z 40 tys. studentów i trzy razy większym budżetem, AGH z 20 tys. i dwa razy większym budżetem. I tak już od pięciu lat. Może w tym roku damy im szansę...?
19 Lutego obchodzimy Dzień Nauki Polskiej. Czego życzyłby pan z tej okazji swoim koleżankom i kolegom?
Nieustannej ciekawości świata i umiejętności stawiania sobie i innym odpowiednich pytań, bo bez tego nauka stałaby w miejscu. Cierpliwości i optymizmu to się przydaje w każdej pracy, ale w zawodzie naukowca jest niezbędne. A także: pozyskania wielu grantów i projektów, przełomowych odkryć, a przede wszystkim satysfakcji i radości z pracy badawczej.
Miejsca
Opinie wybrane
-
2025-02-19 11:29
dziękuję za wywiad
bardzo dobrze się czyta, fajnie, brawo Politechnika, to uczelnia, z której miasto może być dumne.
- 48 21
-
2025-02-19 08:50
Politechnika to w sumie jedno z fajniejszych miejsc pracy w Trójmiescie (9)
Jeśli ktoś ma olej w głowie i chce się rozwijać. Ale pan rektor mógł jednak wiecej o doktorze Bilalu powiedzieć, bo mam wrażenie, że Ci, którzy go zatrudniali znali jego metody pracy i nie do końca byli zaskoczeni aferka, która wybuchła...
- 71 15
-
2025-02-20 06:20
Znali, znali (1)
Takimi metodami się pompuje kategoryzację. Na razie jeszcze cisza o kolejnym mistrzu z Nobelium - Mohammadzie Reza Saebie...
- 8 1
-
2025-02-20 08:58
Do czasu - na forbetterscience już zajawki na jego temat się pojawiły.
- 4 1
-
2025-02-19 09:22
(3)
Jest fajna pod warunkiem ze masz odpowiednich nad soba profesorow, ktorych celem nie jest tylko klepanie grantow albo majacych jedna konkretna wizje jak cos powinno wygladac i nietolerujacych innych opinii.
- 21 0
-
2025-02-19 20:09
Jaki wg Ciebie (2)
jest udział % takich naukowców w kadrze Uczelni?
- 2 1
-
2025-02-20 09:00
(1)
Z doświadczenia pracy w tym środowisku? Względnie niewielki, może 10%. Ale ich szkodliwość jest ogromna - chodzi nie tylko o przepalanie środków ale też o to, ze demotywuje to inne osoby do uczciwej pracy
- 1 0
-
2025-02-20 09:04
Przepraszam- chodziło mi o to, ze wzglednie nieduzo jest osob nieuczciwych i antypatycznych
- 2 1
-
2025-02-19 08:56
to jest standard i glowny nurt swiatowej (2)
"nauki"...
Nauka juz dawno stracila hamulce samokontroli i pogon za grantami to glowny sport uczelnianych wyzeraczy...- 20 3
-
2025-02-19 21:36
(1)
Jeżeli masz pryzmat zachodni to się zgadzam
- 0 2
-
2025-02-21 11:25
a czym sie roznimy od "zachodniej" nauki???
Chyba tylko mniejszym zaspokojeniem apetytu.
I nie chodzi to o apetyty odkrywcow a zwykle, codzienne uzycie zycia.
Bo nauka przegrywa po calosci z celebrity i prozno szukac tu marznacej w labie Sklodowskiej...- 0 0
-
2025-02-19 09:07
Co ma społeczenstwo z tych badań? Czy są jakieś wdrożenia (3)
Jak chcą zabłysnąć w świecie naukowym to podpowiadam:
Ostatnie ogólnie przyjęte badania wpływu CO2 na klimat są z początku XX wieku.
Teraz przy tym Krakenie można by zmodelować i wpływ metanu i dziury ozonowej, nawet chłodni kominowych z elektrowni atomowych i systemów chłodzenia jako wpływ człowieka na ogrzanie planety, a przy tym otrzymać olbrzymie granty.
A być może nawet pierwszą 10kę uzyskać w szanghajskim zestawieniu???- 25 19
-
2025-02-20 07:44
Jakby im wyszło, że wpływ człowieka na ocieplenie jest znikomy (1)
To cała robota na marne, ponieważ nikt by im tego artykułu nie przyjął. Ot, współczesna nauka.
- 0 2
-
2025-02-20 15:43
Jeśli by im coś takiego wyszło to pewnie musieli byli się kopnąć w obliczeniach. Dobry powód do odrzucenia pracy.
- 0 0
-
2025-02-19 14:48
"Status uczelni badawczej, który zdobyliśmy kilka lat temu, dał nam możliwość szybszego rozwoju, również tego naukowego. Także dlatego, że wiąże się z wyższą o 10 proc. subwencją". A więc wiadomo, że chodzi o wyciągnięcie pieniędzy. I zapewne będzie parę doktoratów oraz artykułów, dzięki którym niektórzy spokojnie doczekają do emerytury bez szczególnego wysiłku.
- 10 2
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
