Walka z zimą od kuchni: zasuwaliśmy do bólu i daliśmy radę!

Agata
24 lutego 2026, godz. 15:00
Opinie (225)
Tegoroczna zima dała się we znaki wszystkim. Także pracownikom, którzy walczyli z jej skutkami.

- Byłoby miło oddać choć raz głos osobom, które walczyły z zimą na pierwszej linii frontu, a nie tylko narzekającym mieszkańcom. Moja ekipa z pracy i wszyscy, którzy starali się zaradzić sytuacji, poczuliby się choć trochę rozgrzeszeni, a proszę uwierzyć, przy tym zalewie pretensji pod hasłem "nikt nic nie robi" jest nam to bardzo potrzebne. Nie zasłużyliśmy sobie na to - napisała do Trójmiasto.pl pani Agata, nasza czytelniczka. Kobieta opisuje, jak wyglądała ta nierówna walka od tzw. kuchni.




Czy osoby pracujące przy odśnieżaniu zasługują na większe docenienie ze strony mieszkańców?

Poniżej list naszej czytelniczki, pani Agaty:

Jestem lokalsem i przemieszczam się po mieście pieszo oraz komunikacją. Tak, jest dramat. Tak, chodniki są w strasznym stanie.

Rozumiem frustrację, bo i ja się wściekam, że jest męcząco, a miejscami niebezpiecznie. Pozwolę sobie jednak opisać, jak sprawa wygląda od kuchni, chociaż wiem, że mało kogo to obejdzie.



Od dwóch miesięcy na pierwszej linii frontu w walce z zimą



Zawodowo pracuję jako pani sprzątająca na osiedlu Spółdzielni Szadółki w Gdańsku. I od dwóch miesięcy jestem niejako na pierwszej linii frontu. Dokładnie od Sylwestra, którego spędziłam z łopatą w dłoni. Podobnie jak pierwszy dzień stycznia.



Od tamtej pory ja, moi koledzy i koleżanki nie mieliśmy wolnego weekendu. Śnieżyce na przemian z gołoledziami dały się we znaki wszystkim, jednak śmiem twierdzić, że nam bardziej niż wam - bo kiedy czytam Raport z Trójmiasta, z wpisów wyłania się niefajny obrazek: podział na tych, którzy mają pretensje, i tych, do których te pretensje się ma.

Tym z państwa, którzy nigdy nie mieli w ręce łopaty, skuwaka do lodu i wiadra z piaskiem, wyjaśnię kilka zjawisk fizycznych, a przy okazji przytoczę standardowe komentarze osób, które nam "kibicują".

Tegoroczna zima dała się we znaki wszystkim. Także pracownikom, którzy walczyli z jej skutkami.

Po kilku godzinach kucia lodu nie da się utrzymać nawet kubka z kawą



Przy silnych opadach śniegu nie sposób nadążyć z jego usuwaniem. Odśnieżanie w trakcie śnieżycy wydaje się bez sensu ("Po co pani się męczy, przecież to i tak napada".) Czemu robimy to w trakcie? Bo jeśli poczekamy, aż przestanie padać, warstwa śniegu zadeptana przez setki stóp zmienia się w nieusuwalną skorupę. ("Rany boskie, jak ślisko, iść się nie da, nikt nic nie robi"). A nie daj Bóg hałasować łopatą o szóstej rano! ("Proszę pani, ja wszystko rozumiem, ale ja ciężko pracuję i muszę się wyspać").



Zawalone miejsca parkingowe? Traktor z łychą owszem, przydatny sprzęt, ale nie wjedzie między zaparkowane auta, a nie ma takiego momentu, kiedy parkingi są całkiem puste. Przy okazji mała uwaga - nawet na wyskrobanym chodniku natychmiast pojawiają się kupy śniegu, bo kierowcom nie przychodzi do głowy, żeby czapę z auta spychać w stronę jezdni. Po co się wysilić, jeśli można zmarnować czyjąś pracę ("Pani za to płacą").

Tegoroczna zima dała się we znaki wszystkim. Także pracownikom, którzy walczyli z jej skutkami.
Śnieżyca, gołoledź, śnieżyca, gołoledź, i tak kilka razy w ciągu tych ostatnich dwóch miesięcy. Efekt? 10 centymetrów lodu, szczególnie na najbardziej uczęszczanych chodnikach. Przy silnym mrozie (a w tym sezonie pani zima się postarała) nie do ruszenia, ale i tak próbujemy w najbardziej niebezpiecznych miejscach. Ktokolwiek odladzał sobie podjazd do garażu, wie, ile wysiłku kosztuje skucie 15 metrów kwadratowych. Proszę sobie to przełożyć na setki metrów chodników. Po kilku godzinach łupania nie da się utrzymać kubka z kawą. Wczoraj kolega odkuwał kratki kanalizacyjne dłutem pneumatycznym, żeby te hektolitry wody z roztopów miały dokąd spływać.

Gwałtowne roztopy na Pomorzu. Ekspert PG o skutkach dla środowiska Gwałtowne roztopy na Pomorzu. Ekspert PG o skutkach dla środowiska

Soli nie dało się kupić, zapasy szybko znikały



Ktoś powie: a od czego jest sól? Otóż sypka sól drogowa w ujemnej temperaturze działa na jezdniach, gdzie jest mieszana kołami z padającym śniegiem, ma szansę się rozpuścić i utworzyć solankę. I musi jej być dużo. Chodniki równie dobrze można by posypywać mąką. Rzecz druga - soli po prostu nie dało się kupić, zapasy w hurtowniach i marketach budowlanych schodziły jak świeże bułki. Zatem solenie, owszem, ale w odpowiednich warunkach i newralgicznych miejscach typu schody ("Niech pani nie sypie soli, to nieekologiczne, sól to zło! Mojego psa szczypie w łapki!" - wiem, przepraszam wszystkie osiedlowe pieski, ale czasem nie ma innego sposobu, żeby się "psiodzice" nie pozabijali).

Film z końca stycznia tego roku:

  • Lubię to Lubię to 18
  • Super Super 10
  • Trzymaj się Trzymaj się 3
  • Ha ha Ha ha 27
  • Wow Wow 3
  • Przykro mi Przykro mi 43
  • Wrr Wrr 222
  • Wszystkie 326

Niektórzy mogą przeczekać w domu, my nie



Moja ulubiona gołoledź. Po pierwsze - my też mamy tylko dwie nogi i jesteśmy narażeni na wypadki. Niektórzy z państwa mogą ten armageddon po prostu przeczekać w domu. My nie. Sypiemy piasek, choć na twardym gładkim lodzie nic to nie daje. Nawiasem mówiąc, z jego dostępnością były takie same problemy jak z solą. Na "szklankę" po prostu nie ma mocnych.



Jestem dumna, że nie wymiękliśmy, bez nas utonęlibyście w zaspach



Gwoli sprawiedliwości - padają również dobre słowa pod naszym adresem i to jedyna gratyfikacja, na jaką możemy liczyć. Bardzo dziękuję wszystkim z państwa, którzy doceniają nasz wysiłek. I nie narzekam.

Takie warunki, taka praca, lubię ją i nikt mnie nie zmusza. Czuję się potrzebna i jestem dumna z naszej ekipy, że nie wymiękliśmy przez bite dwa miesiące. Boli mnie jednak, że tak wielu mieszkańców Trójmiasta miesza nas z błotem. Bez nas utonęlibyście w zaspach już pierwszego stycznia.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy tej zimy zasuwali do bólu - dosłownie. A przede wszystkim pozdrawiam moje koleżanki i kolegów z osiedlowej ekipy. Daliśmy radę, jesteśmy the best!
Agata

Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie. A my z radością nagrodzimy najciekawsze teksty biletami do kina lub na inne imprezy odbywające się w Trójmieście.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (225)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum

Najczęściej czytane