Dwa rowery - ten dla osoby dorosłej i mniejszy, dziecięcy, dla 8-latka, to za dużo dla gdańskiej komunikacji miejskiej. Motornicza poinformowała, że zabierze tylko jednego pasażera z jednośladem, powołując się na przepisy. Historię nieudanej podróży opisuje czytelnik Trojmiasto.pl. Rzeczniczka Zarządu Transportu Miejskiego tłumaczy jednak, że motornicza ponosi odpowiedzialność za pasażerów i decyzja, którą podjęła, to nie jest jej "widzimisię". List czytelnika publikujemy poniżej.
List czytelnika: Rowerowa wycieczka i "bezduszne przepisy"
rodzic - motornicza mogła się ugiąć w tak wyjątkowej sytuacji
34%
motornicza i ZTM - przepisy są sensowne, a poza tym to kierująca odpowiada za bezpieczeństwo
66%
Wracaliśmy z 8-letnim synem z wycieczki rowerowej. Planowaliśmy całość pokonać na dwóch kółkach, jednak pogoda zweryfikowała nasze zamiary. Silny, porywisty wiatr, narastające zmęczenie dziecka i późna godzina sprawiły, że podjęliśmy decyzję o powrocie tramwajem. Jako odpowiedzialny rodzic uznałem, że bezpieczeństwo syna jest priorytetem - wolałem uniknąć jazdy po ciemku z wyczerpanym 8-latkiem.
Niestety na przeszkodzie stanął nie brak miejsca w wagonie, a "przepis". Pani motornicza kategorycznie nakazała nam opuszczenie pojazdu, argumentując, że w tramwaju może znajdować się tylko jeden rower. Na moją prośbę o odrobinę wyrozumiałości, na wskazanie zmęczonego dziecka i fatalnych warunków pogodowych, usłyszałem krótkie:
"To mnie nie obchodzi".
I tu pojawia się mój dramat jako rodzica. Co miałem zrobić?
Zostawić 8-latka samego w tramwaju i kazać mu jechać do domu, a samemu zostać na mroźnym wietrze? Czy może wystawić dziecko na przystanek i ryzykować jego zdrowie oraz bezpieczeństwo podczas nocnego powrotu na rowerze?
Jak mamy zachęcać dzieci do aktywności fizycznej, do rezygnacji z kanapy na rzecz roweru, skoro system rzuca nam kłody pod nogi w najtrudniejszym momencie? Czy przepisy ZTM są wykute w kamieniu i nie przewidują sytuacji wyjątkowej, jak np. duet rodzic + dziecko? Czy naprawdę jeden mały, dziecięcy rowerek stanowi takie zagrożenie dla pasażerów, że wart jest ryzykowania bezpieczeństwa małego Gdańszczanina?
Apeluję do władz miasta i przewoźników:
czas na urealnienie przepisów. Jeden rower dorosły plus jeden dziecięcy to nie "masa krytyczna", to po prostu rodzina, która potrzebuje pomocy. Bo wygrał paragraf, a przegrała zwykła ludzka przyzwoitość.
Stanowisko ZTM: rozumiemy rozgoryczenie, ale motornicza odpowiada za bezpieczeństwo
Komentarza do listu czytelnika Trojmiasto.pl udzieliła
Dagmara Szajda, rzeczniczka
ZTM. Publikujemy go poniżej:
Sytuacje, w których pasażer podróżujący z dzieckiem i rowerami nie może skorzystać z wybranego kursu komunikacji miejskiej, mogą budzić emocje. Trudno nie współczuć rodzicowi, którego plany na wspólną aktywność z dzieckiem zostają nagle przerwane przez pogodę.
Warto jednak spojrzeć na to zdarzenie przez pryzmat odpowiedzialności, jaka spoczywa na barkach osób prowadzących pojazdy komunikacji miejskiej.
Choć z perspektywy pasażera odmowa może wydawać się brakiem empatii lub "trzymaniem się paragrafów", u jej podstaw leży troska o zdrowie wszystkich osób przebywających w pojeździe. Zasady przewozu rowerów w gdańskich autobusach i tramwajach nie są wynikiem "widzimisię" motorniczych czy kierowców, lecz ściśle określonych przepisów porządkowych.
- Limity miejsc: Każdy pojazd posiada piktogramy określające, ile rowerów może znajdować się w nim jednocześnie. Limity te są ustalane na podstawie przestrzeni, która w razie gwałtownego hamowania czy wypadku musi pozostać bezpieczna.
- Hierarchia w pojeździe: Przepisy jasno wskazują, że pierwszeństwo przed rowerzystami mają osoby na wózkach inwalidzkich oraz rodzice z wózkami dziecięcymi.
- Odpowiedzialność prowadzącego: To kierowca lub motorniczy odpowiada karnie i służbowo za bezpieczeństwo pasażerów. Przekroczenie limitu rowerów w pojeździe może zostać uznane za wykroczenie. Prowadzący, zgadzając się na nadmiarowy bagaż, bierze na siebie osobistą odpowiedzialność za ewentualne konsekwencje wypadku.
Rozumiemy, że konieczność opuszczenia pojazdu z dzieckiem i dwoma rowerami to logistyczne wyzwanie. W takich momentach - o ile czas i miejsce na to pozwalają - warto rozważyć alternatywne wyjście, jak np.
zabezpieczenie roweru osoby dorosłej przy miejskim stojaku i kontynuowanie podróży jedynie z dzieckiem i jego sprzętem. Pozwala to na bezpieczne dotarcie do celu, a rodzic może wrócić po swój rower kolejnym, mniej zatłoczonym kursem.
Warto pamiętać, że prowadzący pojazdy pracują w dużym stresie, często na zmianach trwających wiele godzin, zaczynając pracę o tak wczesnych porach jak 3 rano.
Ich zadaniem jest dowiezienie pasażerów do celu w sposób bezpieczny i zgodny z prawem.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka
redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na
temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie
nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię
gryzie
opisz to
i zobacz co inni myślą o sprawie. A my z radością nagrodzimy najciekawsze teksty biletami do kina lub na inne imprezy odbywające się w Trójmieście.