- 1 Sopot przeliczył się boleśnie (337 opinii)
- 2 Pamiętacie ich z "Big Brothera"? (16 opinii)
- 3 Zaproszenie na ślub bez +1 - tak czy nie? (72 opinie)
- 4 Planuj Tydzień: przyszła wiosna!
- 5 Miliony obserwujących i wpływy. Oto trójmiejska elita polskiej sieci
- 6 Nowy adres dla fanów matchy w Gdańsku (65 opinii)
"Anora" i pozostałe oscarowe filmy w trójmiejskich kinach
Kurz po tegorocznych Oscarach już opadł, choć tym razem nie było go zbyt wiele. Gala w Dolby Theatre, delikatnie mówiąc, nie należała do szczególnie porywających, zaś same werdykty Akademii były raczej zgodne z przewidywaniami. Największą liczbą nagród miały podzielić się "Anora" i "The Brutalist". I tak faktycznie się stało, choć to produkcja Seana Bakera okazała się największym triumfatorem, zgarniając najważniejsze wyróżnienia. Oba tytuły, podobnie jak kilka innych nagrodzonych Oscarem filmów, wciąż można jeszcze oglądać w trójmiejskich kinach.
KINO Co w kinie? Sprawdź aktualny repertuar
Oscary 2025: "Anora" wielkim zwycięzcą, "Emilia Perez" wielkim przegranym
"Anora" i "The Brutalist" - to o tych dwóch filmach w kontekście nagrody za najlepszą produkcję najwięcej mówiło się na finiszu wyścigu po Oscary. Jeszcze kilka tygodni temu na równi z tymi dwoma tytułami stawiano "Emilię Perez", ale liczne kontrowersje i pochodzące z różnych środowisk głosy sprzeciwu mocno zaszkodziły musicalowi Jacquesa Audiarda. Na tyle mocno, że dzieło francuskiego reżysera okazało się jednym z największych przegranych 97. gali wręczenia Oscarów.
"Emilia Perez" zdobyła co prawda dwie statuetki (za najlepszą drugoplanową rolę żeńską dla Zoe Saldany oraz za piosenkę "El Mal"), ale biorąc pod uwagę łącznie 13 nominacji, należy raczej mówić o sromotnej porażce. Równie rozczarowani po uroczystości w Dolby Theatre mogli chyba czuć się jeszcze tylko twórcy "Kompletnie nieznanego". Muzyczna opowieść o Bobie Dylanie miała szansę na osiem wyróżnień, a jej oscarowy dorobek wyniósł okrągłe zero.
W zgoła odmiennych nastrojach galę w Los Angeles opuszczał Sean Baker. Nie dość, że jego "Anora" zgarnęła najwięcej, bo pięć statuetek (w tym za najlepszy film), to sam twórca stał się dopiero drugą osobą w historii Oscarów, która podczas jednej uroczystości aż czterokrotnie odbierała ze sceny prestiżowe statuetki (za produkcję filmu, reżyserię, scenariusz oryginalny i montaż). Wcześniej dokonał tego tylko... Walt Disney.
Raczej zadowoleni, choć z pewnym niedosytem, mogli czuć się po gali twórcy "Brutalisty". Film Brady'ego Corbeta nagrodzono trzykrotnie: za zdjęcia, muzykę i główną rolę męską Adriena Brody'ego.
W pozostałych aktorskich kategoriach również zwyciężali faworyci, a wiec wspomniana Zoe Saldana oraz Kieran Culkin ("Prawdziwy ból"). Jeśli chodzi o nagrodę za najlepszą główną rolę żeńską, to wiadomo było, że do końca bić się o nią będą Mikey Madison ("Anora") i Demi Moore ("Substancja"). Ostatecznie wygrała młodsza z aktorek, co nie było z pewnością satysfakcjonujące dla fanów "Substancji".
Body-horror Coralie Fargeat zasłużenie jednak wyróżniono za charakteryzację i fryzury. Równie zasłużone były techniczne nagrody dla drugiej "Diuny" za dźwięk i efekty specjalne. Cieszyło też docenienie doskonałej animacji "Flow" (pierwszy Oscar w historii łotewskiej kinematografii), choć kosztem niewiele tylko gorszego "Dzikiego robota" (szkoda, że oba te filmy rywalizowały ze sobą w jednym roku, bo oba zasługiwały na laur). Szkoda również braku technicznych nagród dla "Nosferatu", ale dzieło Roberta Eggersa miało olbrzymią konkurencję - choćby w kategorii najlepszych zdjęć (te w wyróżnionym "Brutaliście" były równie znakomite).
Sama gala natomiast, po świetnym otwarciu doskonałymi występami Cynthii Erivo i Ariany Grande i po niezłym monologu prowadzącego uroczystość Conana O'Briena, szybko straciła impet i nużyła z każdą kolejną minutą. Zabrakło odpowiedniego tempa, timingu i oprawy artystycznej, a to właśnie te elementy były mocnymi punktami ubiegłorocznej, bardzo udanej - dla odmiany - uroczystości w Los Angeles.
Triumfator Oscarów wraca do kin. Kilku pozostałych laureatów też obejrzymy na dużym ekranie
Ci, którzy odpuścili sobie transmisję na żywo z oscarowej gali, raczej nie mają czego nadrabiać. Nadrabiać z kolei można wyróżnione filmy, bo część z nich jest do obejrzenia nie tylko w streamingu, ale także w kinach. "Anorę" w Trójmieście można było oglądać w listopadzie i grudniu ubiegłego roku. Teraz film Seana Bakera - już w blasku pięciu Oscarów - wraca do naszych kin, choć tylko niektórych. Opowieść o striptizerce, która wdaje się w burzliwy romans z synem rosyjskich oligarchów, od piątku przez kilka kolejnych dni pokazywać będzie Multikino w Sopocie i Gdańsku. "Anora" od pewnego czasu jest też dostępna online - w płatnych serwisach VOD.
Do repertuaru trójmiejskich kin wraca nie tylko największy triumfator tegorocznych Oscarów, ale także "Flow" - kapitalna animacja rodem z Łotwy. Film gościł już w regularnej dystrybucji w styczniu, a teraz będzie do obejrzenia w najbliższych dniach m.in. w Multikinie, w Helios Forum (seanse w piątek, sobotę i poniedziałek), w Gdyńskim Centrum Filmowym (od najbliższej niedzieli) czy w Kinie IKM (seans we wtorek, 11 marca). W zdecydowanej większości kin w Trójmieście wciąż wyświetlana jest "Emilia Perez", zaś "The Brutalist" obejrzymy jeszcze m.in. w KinoPorcie (seanse w weekend) i Kinie Muzeum (pokazy w sobotę i niedzielę) oraz codziennie w gdańskim Multikinie.
Zapewne niewielu widzów zdążyło przed oscarową galą obejrzeć "I'm Still Here". Brazylijski dramat, który trochę nieoczekiwanie zgarnął sprzed nosa "Emilii Perez" statuetkę za najlepszy film międzynarodowy, wyświetlają w Trójmieście Gdyńskie Centrum Filmowe, Cinema1 oraz Kino Kameralne Cafe. Ostatnie z tych kin ma również ciekawą propozycję dla fanów kina krótkometrażowego. W niedzielę, 9 marca, dwukrotnie w Kameralnym będą pokazywane animowane i aktorskie krótkometrażówki. Można więc będzie zobaczyć nie tylko zasłużenie nagrodzone "W cieniu cyprysu", ale równie warte uwagi "Magiczne cukierki" czy "Bez końca", oraz krótkie filmy aktorskie na czele ze zwycięzcą, czyli "Nie jestem robotem" (ale warto sprawdzić choćby "Człowieka, który nie potrafił milczeć" czy "Ostatniego strażnika").
Oscarowe zaległości w streamingu i... na YouTube
Podczas tegorocznej gali w Los Angeles Sean Baker, odbierając jedną ze statuetek, zaapelował do widzów o to, by filmy oglądali przede wszystkim w kinie. Trudno się pod tymi słowami nie podpisać, choć nie można jednocześnie nie dostrzegać ważnej roli platform streamingowych, dzięki którym możemy np. nadrabiać filmowe zaległości, gdy tytuły znikają już z kinowego obiegu. Dotyczy to tych produkcji uhonorowanych Oscarem, których nie znajdziemy już w repertuarach trójmiejskich kin. "Konklawe" (Oscar za scenariusz adaptowany), "Wicked" (nagrody za kostiumy i scenografię) i "Substancja" (charakteryzacja i fryzury) od dłuższego czasu znajdują się w ofercie serwisów VOD (za wypożyczenie każdego z tytułów trzeba zapłacić).
"Prawdziwy ból" (oscarowy Culkin) i drugą "Diunę" (dźwięk i efekty specjalne) mogą w cenie abonamentów oglądać subskrybenci odpowiednio Disney+ oraz platformy Max. Widzowie, którzy mają dostęp do serwisu Canal+, mają z kolei szansę, by zapoznać się z laureatem Oscara za najlepszy pełnometrażowy dokument, czyli "Nie chcemy innej ziemi". Zwycięzcę w kategorii krótkometrażowego dokumentu - "Pierwszą dziewczynę w orkiestrze" - znajdziemy natomiast w ofercie Netflixa. Nie trzeba tymczasem logować się do żadnych serwisów streamingowych, aby zapoznać się ze wspomnianą już oscarową krótkometrażówką "Nie jestem robotem". Holenderską produkcję opublikowano bowiem na YouTube pod tym linkiem (film z angielskimi napisami).
Miejsca
Opinie wybrane
-
2025-03-07 10:16
(2)
Tfu rcy Anory chyba za mocno zapatrzyli się na "Książę w Nowym Jorku". Osobna historyjka z grubsza. Tylko 40 lat później. Jednak ma dobre przesłanie pod tym względem,że rodzice nie powinni za dużo i za często mieszać się w życie swoich dzieci. Nieprawdą jest to,że szczęście dziecka to praca za biurkiem w korporacji. Może ono będzie szczęśliwe jako kierowca śmieciarki? Albo na taśmie produkcyjnej w kitlu. Problem się zaczyna jak rodzice zaczynają leczyć swoje kompleksy swoimi dziećmi...
- 19 10
-
2025-03-08 12:15
Drogi sfrustrowany czytelniku
Z całego serca życzę Ci żeby twoje dzieci, gdy się juz ich dorobisz, zostały szczęśliwymi kierowcami śmieciarek w jakiejs prestiżowej dzielnicy Trójmiasta.
- 0 1
-
2025-03-07 14:33
Dokładnie! Znajomy ciśnie w syna co się da bo pochodzi z biedy i nie było w domu nawet cukierków. No a ten mały garnie się do tego do czego nie chce się przekonać jego głu ojciec! I tak produkują frustracje u dzieci.
- 1 1
-
2025-03-07 10:18
Z tym Flow to kina dały ciała
Od dawna było wiadomo, że to główny kandydat do oscara. Chciałem wybrać się z dziećmi do kina, ale jedyny seans był chyba w Forum w jakiejś porannej godzinie 12:30, a potem znikł całkowicie.
Normalni ludzie o tej godzinie jedzą śniadanie. Przecież nie będę specjalnie budził dzieci, żeby zabrać je do kina. Mam nadzieję, że teraz będzie grane w normalniejszych godzinach.- 10 19
-
2025-03-08 03:21
A czy niema u was żadnych filmow rosyjskich wartych obejrzenia? (1)
- 0 2
-
2025-03-08 07:12
Nie ma.
- 3 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



