- 1 Studniówki Technikum Łączności, VI LO w Gdyni i X LO w Gdańsku (16 opinii)
- 2 Jak wyglądała powojenna Gdynia? (10 opinii)
- 3 Tak wyglądał bal maskowy w Plenum (18 opinii)
- 4 Studniówki powróciły (33 opinie)
- 5 Planuj Tydzień: dużo imprez (9 opinii)
- 6 Tak Gdynia przygotowuje się do 100-lecia (89 opinii)
Chętnych więcej niż biletów. Kojący głos przyciągnął do Maneżu tłumy
Na każdy jej koncert kończą się bilety przed czasem. Nie inaczej było tym razem. Bilety na koncert Snatam Kaur wyprzedały się na długo przed imprezą. Amerykańska artystka przyjechała do Polski w ramach swojej europejskiej trasy, by wystąpić jedynie w dwóch polskich miastach, w tym w Gdańsku. Koncert miał miejsce wczoraj w Starym Maneżu, który wypełnił się do ostatniego siedzącego miejsca, a wiele osób jeszcze stało, by móc uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu, łączącym muzykę, mantry i medytację.
Sikhijskie mantry, naad joga i muzyka
Snatam Kaur to urodzona w 1972 roku światowej sławy wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów i aktywistka społeczna wychowana w tradycji Joga Kundalini i Sikhijskiej. Pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i tworzy w nurcie tzw. "devotional music". Za swoją twórczość nominowana była do nagrody Grammy.
Snatam znana jest ze swojego poruszającego i kojącego głosu. W swojej twórczości łączy tradycyjne sikhijskie mantry w języku pendżabskim z kompozycjami w języku angielskim, we współczesnych aranżacjach splatających muzykę wschodu i zachodu, a także w połączeniu z elementami Naad Joga (jogi skupiającej się na dźwiękach).
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Niedawno ukazał się nowy, już piętnasty album Kaur zatytułowany "Heartflow", gdzie pojawiają się tradycyjnie medytacje z mantrą, ale także świętowanie i taniec. Utwory z tego albumu również zostały zaprezentowane podczas piątkowego koncertu. Kaur rozpoczęła nim trasę po Europie, po której nastąpi jesienna trasa po Ameryce.
Dwugodzinna podróż ze śpiewem i mantrami
Na scenie udekorowanej kwiatami poza wokalistką, grającej na harmonium (fisharmonia), pojawili się członkowie jej zespołu: producent Ram Dass (instrumenty klawiszowe, klarnet i wokal), Bruno Justi (gitary i inne) oraz Sukhmani Rayat (bębny i inne instrumenty perkusyjne oraz wokal). Poza światłami występowi nie towarzyszyły żadne inne efekty, co podkreśliło prostotę i skupienie na samej muzyce.
Artystka wraz z bębniarką siedziały na podwyższeniu bezpośrednio na podłodze, a muzycy poniżej na krzesłach. Sama Kaur pojawiła się w swoich tradycyjnych szatach - w długiej, jasnej sukni i w charakterystycznym turbanie na głowie.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Koncert rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem, co przez niektórych widzów zostało odebrane z irytacją, jednak jak tylko na scenie pojawili się artyści, wszelkie negatywne emocje ustąpiły i rozpoczęła się dwugodzinna, łagodna i radosna podróż. Już pierwszy, bardzo długi (kilkunastominutowy) utwór miał na celu wyciszenie umysłów i dostrojenie się do siebie.
Wyciszenie, skupienie i wdzięczność
Przez cały czas trwania wydarzenia Snatam między pieśniami rozmawiała z widzami. Dziękowała i wyrażała wdzięczność za nasz udział, za wspólne śpiewanie mantr, za "piękne głosy" i "piękne serca". Nie brakowało jednak również momentów humorystycznych, kiedy np. pochodzący z Kalifornii Ram Dass żartował z naszej zimy, która podobno się skończyła, a przecież jest potwornie zimno.
Koncert w dużej mierze oparty był na utworach mantrowych i przez większość czasu sprzyjał skupieniu i wyciszeniu. Siedzący na krzesłach widzowie chętnie oddawali się temu nastrojowi, zamykając oczy, śpiewając razem z artystką czy kołysząc się w rytm muzyki. Trochę trudniej odbierało się to osobom stojącym, które nie bardzo miały możliwość "odpłynąć" z muzyką. Niektórzy po prostu usiedli na podłodze. Myślę, że poduchy na podłodze w całej sali to byłoby chyba najlepsze rozwiązanie dla takiego koncertu. Zwłaszcza że na antresoli mogłyby usiąść te osoby, którym by to nie odpowiadało.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Pod koniec występu pojawiły się żywsze rytmy, które troszkę obudziły publiczność, aczkolwiek mówiąc o takim koncercie, że był "usypiający", nie mam bynajmniej na myśli nic negatywnego. Dzięki żywiołowej grze na bębnach Sukhmani Rayat przeszliśmy do piosenek z tańcem, które pojawiły się na nowej płycie Snatam. Ona sama wstała i zaczęła tańczyć, zachęciła też do tego widzów.
Następnie pojawiła się wspólna modlitwa o pokój z utworem "Naraayan-Peace". Uczestnicy spotkania chwycili się za ręce i wspólnie, kołysząc się niczym fale, odśpiewali mantrę. To niesamowite, że zupełnie obcy sobie ludzie potrafią stworzyć wspólnotę podczas takiego spotkania.
Snatam Kaur powitana i pożegnana była bardzo gorąco, koncert skończył się owacjami na stojąco i bisem. To wydarzenie na pewno było ważne dla wielu osób i pokazało, jak bardzo potrzebujemy duchowości, zatrzymania i spokoju w naszym życiu.
Wydarzenia
Miejsca
-
Stary Maneż Gdańsk, Juliusza Słowackiego 233.5+ Oceń
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2025-03-22 15:25
to nie jest moja bajka...
- 10 3
-
2025-03-22 13:36
U nas w kościele podobny klimat za darmo (2)
A może nawet jeszcze lepszy
- 27 18
-
2025-03-23 14:20
To ciekawe dlaczego zazwyczaj jest mniej chętnych niż miejsc :p
- 1 6
-
2025-03-22 14:25
Klimaty te same
Po co płacić ?
- 7 5
-
2025-03-22 12:49
Papka "New Age" w nowej odsłonie .
Popkulturowa papka serwowana jako "muzyka duchowa" .
Oczywiście , każdy ma prawo wydawać własne pieniądze jak chce .ale p.Raczek opisując ten koncert z takim "zachwytem" trochę się ośmiesza .- 38 20
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


