- 1 Targi Rzeczy Ładnych znów zachwycają (25 opinii)
- 2 Trening z Ewą Chodakowską w Ergo Arenie (28 opinii)
- 3 Róża Wiatrów: bal w klimacie lat 20. i 30.
- 4 Pezet: 30 lat na scenie i pełna hala (22 opinie)
- 5 Opowieść o wyjątkowej dzielnicy Gdyni (15 opinii)
- 6 Czy trójmiejska muzyka ma się dobrze? (10 opinii)
Gdańszczanka wygrała wielkanocny odcinek "Szansy na Sukces"
Wielkanocny odcinek "Szansy na Sukces" należał do niej. Emilia Cyran, absolwentka gdańskiej Akademii Muzycznej i wieloletnia animatorka kultury w Trójmieście, wygrała wielkanocny odcinek programu "Szansa na Sukces". Artystka, która na co dzień współtworzy pomorskie wydarzenia, tym razem stanęła po drugiej stronie barykady i brawurowo wykonała utwór "Nie mam woli do zamęścia" z repertuaru Danuty Rinn. Rozmawiamy o kulisach zwycięskiego starcia z legendarnym repertuarem, drodze po marzenia oraz o tym, jak Gdańsk z tymczasowego przystanku na studia stał się dla niej portem na całe życie.
- Gdańsk miał być tylko przystankiem na studia
- Wygrała świąteczny odcinek
- Idzie spełniać marzenia o Disney'u i Opolu
Gdańsk miał być tylko przystankiem na studia
Emilia Cyran: Pochodzę z Wołomina i do Gdańska przybyłam z powodu studiów. Śpiewam, odkąd pamiętam, już w podstawówce brałam udział w konkursach, apelach i wydarzeniach miejskich. Moje serce było rozdarte między śpiewem klasycznym a musicalowym. Akademia Muzyczna w Gdańsku miała obydwa kierunki na wysokim poziomie i postanowiłam tam spróbować swoich sił - finalnie studiowałam przez rok śpiew solowy, a po roku ponownie stanęłam do egzaminów i dostałam się na musical, który ukończyłam. Myślałam, że po studiach wrócę do rodzinnego miasta, które oczywiście na zawsze pozostanie w moim sercu i do którego wracam z sentymentem, ale Gdańsk uwiódł mnie, dlatego postanowiłam zostać i tak już mieszkam tu ponad 11 lat.
Masz już za sobą studia musicalowe, a co było tym ostatecznym impulsem, żeby pokazać się w programie "Szansa na Sukces"?
Dałam sobie szansę na sukces (śmiech). Poza tym lubię wyzwania. Nie był to pierwszy raz, ponieważ było to trzecie podejście do tego programu. Pierwszy raz poszłam na casting w 2019 r. i niestety nie udało się, kilka lat później również nie był to mój czas. A tym razem, gdy zobaczyłam na Instagramie ogłoszenie o castingu, głos w mojej głowie powiedział stanowcze: Jedź! I jadąc na ten casting, powiedziałam sobie, że do trzech razy sztuka. No i się udało. Myślę, że na wszystko przychodzi odpowiedni moment.
Wygrała świąteczny odcinek
Wygrałaś ten odcinek. Jak się czujesz po występie?
Czuję się niesamowicie i przede wszystkim czuję ogromną wdzięczność. Sobie - za odwagę i determinację, choć to też zasługa mojego partnera. Pamiętam, że przed castingiem na Woronicza stres był tak wielki, że chciałam się po prostu spakować i wracać do Gdańska. Dobrze, że sprowadził mnie na ziemię i we mnie uwierzył. Jestem wdzięczna bliskim oraz znajomym i nieznajomym za każde miłe słowo, za kibicowanie mi. Nie spodziewałam się takiej fali. No i oczywiście dziękuję jury. Cieszę się, że moja energia do nich dotarła, bo to dla mnie najlepsze potwierdzenie, że warto po prostu być sobą na scenie.
Czy po tylu latach doświadczenia coś cię jeszcze potrafi w takim występie zestresować?
To było ogromne wyzwanie, i to na wielu poziomach. Po pierwsze - muzycznym, bo poziom był niesamowicie wysoki i gratuluję wszystkim dziewczynom, bo każda z nas dała z siebie wszystko. Nie zazdrościłam jury wyboru! Ale po drugie - to był dla mnie test wytrzymałości. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że to nie będzie mój dzień: zamiast 2,5 godziny, jechałam do Warszawy pociągiem 8, bo na trasie był wypadek (na szczęście 2 godz. wcześniej). Potem w taksówce zostawiłam swój ulubiony kapelusz, w którym przeważnie występuję, a na 2 godziny przed nagraniem dowiedziałam się, że moi bliscy mają przebitą oponę i mogą nie dotrzeć na widownię. Ale udało się! A kapelusz do mnie wrócił.
To był odcinek pod znakiem wielkich głosów - Rinn i Błażejczyk. Czułaś się w tym numerze jak ryba w wodzie. Dobrze znałaś repertuar?
Zdecydowanie tak. Kiedy zobaczyłam maila z informacją, że wygrałam casting, a bohaterkami odcinka będą Panie Danuta Błażejczyk oraz Danuta Rinn, dosłownie zerwałam się z biurowego krzesła, musiałam to "rozchodzić". To było przeznaczenie. Pamiętam, jak ponad rok temu jechałam z zespołem na event firmowy i - jak to podczas trasy - wymienialiśmy się perełkami muzycznymi i basista zapytał, czy znam utwór: Taki cud i miód - zakochałam się od pierwszego przesłuchania, serdecznie pozdrawiam Tomka i dziękuję, bo w repertuarze czułam się jak ryba w wodzie.
Idzie spełniać marzenia o Disney'u i Opolu
Jakie plany dalej?
Oczywiście Opole! Trzymajcie kciuki i... głosujcie, bo w finale to publiczność wybiera zwycięzcę.
Po takim występie apetyt na pewno rośnie - zdradzisz nam, jakie wokalne marzenie trzymasz w szufladzie i planujesz zrealizować niebawem?
Mam całą listę marzeń - od wydania czegoś własnego, po recital z piosenkami, które po prostu są mi bliskie. Ale takie marzenie, które mam w sobie od zawsze? Zostanie księżniczką Disneya. I tutaj półżartem, półserio, ale dubbing to spełnienie marzeń - mam już za sobą kilka warsztatów i czuję, że praca głosem to moja droga. Co wydarzy się pierwsze? Zobaczymy. Wierzę, że to, co ma do mnie przyjść, po prostu się wydarzy, więc płynę z falą. Teraz tą najważniejszą falą jest finał programu i to na nim się skupiam. Idę krok po kroku, ufając temu, co przynosi los.
Znamy już twoją muzyczną drogę, ale jak wygląda twoja trójmiejska codzienność? Czym zajmujesz się na co dzień w Gdańsku?
W szkole zawsze mówili, że wszędzie mnie pełno i tak zostało w dorosłym życiu. Jeszcze niedawno, bo do lutego, byłam program managerem i przez 2,5 roku tworzyłam program naszych gdańskich . Szczególnie ważnym elementem dla mnie były ceremonie otwarcia, do których pisałam scenariusze, a w tamtym roku nawet tekst nowo powstałej piosenki opowiadającej o historii Jarmarku.
Oczywiście nadal będę dokładać moje 3 grosze do tego wydarzenia, ale w mniejszym zakresie. Już jako freelancer będę przemierzać ścieżki artystyczne oraz organizować wydarzenia, bardzo to polubiłam. Kiedy mogę tworzyć, robić nowe rzeczy, rozpiera mnie energia. Ponadto od 3 lat współpracuję z prywatnym teatrem, od 4 lat jestem konferansjerem na eventach i weselach, a także można mnie usłyszeć w różnych trójmiejskich lokalizacjach, m.in. w Peronie 5 we Wrzeszczu, gdzie z zespołem na żywo śpiewamy włoskie klasyki.
Miejsca
Wydarzenia
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2026-04-07 10:13
Brawo Emi!
Świetne wiadomości! Super, że cała Polska mogła usłyszeć jak cudownie śpiewasz! Trzymam kciuki za Opole.
- 18 8
-
2026-04-07 12:02
(1)
To jeszcze leci? Od 10 lat nie mam telewizji, moi znajomi również. Nie sadzę, aby udział w czymś takim dawał realną szansę na rozwój w tych czasach
- 13 17
-
2026-04-07 13:04
Ale to ty dzwonisz
Co mnie obchodzi co ty tam oglądasz lub nie
- 7 5
-
2026-04-07 11:48
Małe sprostowanie (1)
Pierwszą wykonawczynią tej piosenki (kompozycja Adama Sławińskiego z tekstem Adama Kreczmara) była w 1974 roku Łucja Prus. Danuta Rinn nagrała ją rok później
- 10 1
-
2026-04-07 12:38
No i?
Ty wiesz ile klasyków muzycznych m ialo innych pierwszych wokalistów niz ci ktorzy zrobili z danej piosenki przebój wszech czasow patrz Knockin on Heavens Doors When rhe blind mwns crying House of the rising sun when the man loves a woman itd itd. Ostatnio takie dyskusje wywołały kawałki Budki Suflera - wszyscy jutiberzy nawet ci ktorzy nie bardzo
Ty wiesz ile klasyków muzycznych m ialo innych pierwszych wokalistów niz ci ktorzy zrobili z danej piosenki przebój wszech czasow patrz Knockin on Heavens Doors When rhe blind mwns crying House of the rising sun when the man loves a woman itd itd. Ostatnio takie dyskusje wywołały kawałki Budki Suflera - wszyscy jutiberzy nawet ci ktorzy nie bardzo pamiętają i zespol i znają ich piosenki musieli koniecznie zabrać glos w tej sprawie. Patrz ile coverów doczekalo się Zombie po smierci Dolores - widz ialam.nawet metalową wersję tego utworu..Freddie M powiedz ial kiedyś:"rób z moją muzyką co chcesz ale niech to nie będzie nudne" chyba kazdy wokalista twórca tekstu i muzyki nie ma nic przeciwko nowym aranżacjom i coverom swoich utworów oprocz Małgorzaty Niemen ktora zazdrosnie niczym oślica strzeze praw autorskich swojego męża i każda reedycja utworów Niemena wymaga jej zgody..
- 2 11
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



