Jak uśpić nadmorski kurort. Sopot przeliczył się boleśnie

Marcel
4 marca 2026, godz. 13:00
Opinie (376)
Od legendy imprez i Monciaka do pustki.

- Nie trzeba statystyk ani analiz rynku, żeby zauważyć, że w Sopocie po prostu nie ma ludzi. Wystarczy przejść się Monciakiem w tygodniu i zobaczyć, jak wiele lokali świeci pustkami. Coraz częściej w witrynach wiszą kartki "do wynajęcia", a miejsca, które jeszcze niedawno tętniły życiem, dziś zmieniają właścicieli albo znikają bez większego echa. To nie jest chwilowy kryzys ani efekt jednego słabszego sezonu. To proces, który trwa od kilku lat i jest coraz gorzej - pisze nasz czytelnik, pan Marcel.




Nasz czytelnik pyta: co stało się z dawnym Sopotem?



Czy zgadzasz się z opinią, że Sopot stracił swój dawny klimat?

Sopot przez lata żył z nocnego życia i masowej turystyki. Chociaż nie byłem fanem imprezowego życia, to przykro się patrzy na to, że nikt się nad tym problemem nie pochyli. Ludzie przyjeżdżali do Sopotu nie tylko na plażę, ale przede wszystkim po atmosferę i dobrą zabawę.

Wieczorami było głośno, tłoczno, czasem kiczowato, ale to właśnie tworzyło klimat. Słychać było głosy zdenerwowanych mieszkańców, że dudni i huczy. Dziś imprez na Monciaku jest jak na lekarstwo. Zniknęły kolejki przed klubami, zniknął tłum, który jeszcze kilka lat temu wylewał się na deptak. Miasto, które budowało swoją markę na imprezowej energii, stało się zaskakująco ciche.



Sopot zaczyna wyglądać jak miasto dla emerytów z grubszym portfelem niż dla ludzi, którzy jeszcze chcą gdzieś wyjść i poczuć, że coś się dzieje. Dziś częściej widać puste ogródki i kartki "do wynajęcia" lub "sprzedam" w witrynach i oknach mieszkań w okolicy.

Jasne, jest ładnie, schludnie i spokojnie, tylko że razem z tym spokojem zniknęli ludzie. I trudno nie odnieść wrażenia, że miasto, które żyło i czerpało zyski z tego tłumu, coraz bardziej się wyludnia - i to widać gołym okiem.



Od całonocnej imprezy do weekendowego slow life



Choć dziś w Sopocie jest wyraźnie spokojniej niż w czasach największej klubowej ery, to w weekend z parkowaniem wciąż są problemy, a molo wypełnione spacerowiczami, Monte Cassino tętni ruchem, przed częścią lokali ustawiają się kolejki, nie ma gdzie zaparkować (W maju Sopot ma uruchomić Śródmiejską Strefę Płatnego Parkowania, która obejmie większą część dziś istniejących w mieście stref płatnego parkowania), wiele restauracji i kawiarni pozostaje pełnych.

Owszem, są też miejsca, które nie odnalazły się w nowej rzeczywistości - puste, jakby poza głównym nurtem. Dawniej kurort miał bardziej imprezowy, młodszy charakter, działało więcej klubów, a nocne życie było intensywniejsze.

Sopot: od maja płatne parkowanie w weekendy. Będzie też drożej Sopot: od maja płatne parkowanie w weekendy. Będzie też drożej
Dziś miasto funkcjonuje inaczej: zmienił się profil turysty, a wraz z nim skala i styl rozrywki. Sopot przeszedł ewolucję. Z kierunku nastawionego na masową zabawę w stronę spokojniejszej oferty wypoczynkowej.

Spacerowicze w Sopocie

Elitarność bez ludzi...



Były loże VIP i selekcja w klubach, to budowało aurę elitarności. I miało to sens. Problem w tym, że taka strategia działała tylko wtedy, gdy za wizerunkiem stała realna, szeroka oferta. Możliwość przejścia z klubu do klubu. Dziś Sopot coraz częściej kojarzy się nie z rozrywką, lecz z uzdrowiskiem dla ludzi starszych oraz z lokalami, w których więcej jest obsługi niż gości.

To, co się nie zmieniło w Sopocie, to ceny. Sopot zawsze był drogi, ale obecnie poziom kosztów skutecznie odstrasza wielu turystów. Kawa, kolacja, nocleg - wszystko jest wyraźnie droższe niż w sąsiednich miastach. Kiedyś różnicę rekompensowała atmosfera. Dziś coraz więcej osób wybiera Gdańsk albo Gdynię, bo oferują więcej za mniejsze pieniądze. A może nawet częściej - moim zdaniem - wycieczki za granicę.



Ale jeśli za weekend w Sopocie trzeba zapłacić więcej niż za wyjazd do jednej z zachodnioeuropejskich stolic, a w zamian dostaje się przeskalowane ceny, to rachunek jest prosty. Skończyły się czasy, że sentyment wystarczy. Miasto może budować aurę ekskluzywności dla seniorów, ale jeśli ekskluzywność oznacza głównie wysokie ceny i coraz więcej upadłych miejsc, to coś tu się rozjechało. Efekt widzimy od kilku lat - przedsiębiorczy właściciele lokali najpewniej podkręcili czynsze, czego efektem jest coraz więcej lokali, które znikają.

Problem już nie tylko sezonowy



To nie jest nagły upadek ani jednorazowy kryzys. Sopot stopniowo tracił to, co było jego największym atutem - ludzi. A bez ludzi nawet najlepsza lokalizacja i najpiękniejsza plaża nie wystarczą. Można budować kolejne gastronomiczne koncepty, podnosić ceny i pielęgnować wizerunek ekskluzywnego kurortu. Tylko że jeśli coraz więcej osób zadaje sobie pytanie "po co tam jechać?", to znak, że coś w tej strategii przestało działać.

Dni Kurortu: Varius Manx (Molo w Sopocie) w ubiegłym roku. Jednak to był wyjątek jeżeli chodzi o koncert w tym miejscu.
Nie bez znaczenia jest też zmiana charakteru miasta. Sopot zaczął nagle mocno grać totalnie odwrotnym wizerunkiem. Warszawski styl bywania nad morzem - loże, selekcje, drogie samochody - przez lata budował aurę elitarności, a to miało swoich zwolenników. Do tego też przyzwyczajona była gastronomia. Dziś już tego nie ma.

Katalog.trojmiasto.plSPA



Symboliczna, ale bardzo widoczna przemiana - Krzywy Domek. Przez lata był jednym z centrów sopockiego imprezowania. Dziś działa tam food hall - teoretycznie to modna formuła. W praktyce trudno oprzeć się wrażeniu, że to próba wpisania się w trend, który niekoniecznie pasuje tego miejsca, oraz sposób, by w jakiś stopniu cokolwiek się działo.

Na koniec jeszcze warto dodać kolejne. Restrykcyjne kontrole, mandaty za jazdę hulajnogą, coraz więcej zakazów - wszystko to sprawia, że atmosfera luzu, która była kiedyś znakiem rozpoznawczym Sopotu, wyraźnie się rozmyła. Miasto turystyczne żyje, ale jeśli dominuje wrażenie nadmiernej kontroli, trudno mówić o klimacie.

Moim zdaniem Sopot nie upadł nagle, on stopniowo tracił to, co było jego największym atutem. Najpierw zakazane zostały koncerty na plaży, później stopniowo dochodziły kolejne ograniczenia - co przełożyło się na zainteresowanie. A bez ludzi nawet najlepsza lokalizacja, morze, historia, piękne kamienice i plaża nie wystarczą.



Jeśli miasto stawia na wizerunek "dla wybranych", a finalnie wybrani z niego nie korzystają lub też nie przyjeżdżają, to zostaje tylko dekoracja. I może zamiast udawać, że to dobra zmiana, warto uczciwie zapytać: czy naprawdę o taki kurort chodziło?

Masz inne zdanie? Podziel się nim z nami

Chętnie poznamy perspektywę restauratorów i właścicieli lokali z Sopotu - szczególnie w kontekście kosztów najmu, rosnących opłat i realiów prowadzenia biznesu w kurorcie.

Jeśli chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, obserwacjami lub danymi, napisz do nas na adres: rozrywka@trojmiasto.pl.
Marcel

Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie. A my z radością nagrodzimy najciekawsze teksty biletami do kina lub na inne imprezy odbywające się w Trójmieście.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (376)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Maryla Rodowicz (3 opinie)

(3 opinie)
110 - 250 zł
Kup bilet
pop

IMANY - Women Deserve Rage Tour

364 zł
Kup bilet
blues / soul, pop

Gaming Concert (2 opinie)

(2 opinie)
119 - 199 zł
Kup bilet
muzyka filmowa

Pola Nadziei na Pomorzu 2026

imprezy i akcje charytatywne

Technikalia 2026 (3 opinie)

(3 opinie)
75 zł
festiwal muzyczny, rock / punk, pop

Kultura

Nowe Lokale

Najczęściej czytane