- 1 Enrique Iglesias na stadionie. Czy było warto? (114 opinii)
- 2 Studentka z Gdańska wygrała "Mam Talent!" (138 opinii)
- 3 Setki ludzi na Ulicy Elektryków (67 opinii)
- 4 Deszcz balonów i setki tańczących (28 opinii)
- 5 Nowy trend, który zmienia wieczorne wyjścia
- 6 Trójmiasto żegna kolejne lokale (192 opinie)
Jemy na mieście: Manioca - smaczna, choć kosztowna przygoda z brazylijską kuchnią
Ta recenzja ma nieco bardziej osobisty wątek, bo wiąże się z urodzinowym obiadem mojego taty. Z tej okazji zaprosiłam go do brazylijskiej restauracji Manioca w Jelitkowie, przy ul. Jelitkowskiej 11. Tym razem to właśnie on wybierał dania, a ja mogłam spojrzeć na wizytę z trochę innej niż zwykle perspektywy. W poprzednim odcinku cyklu "Jemy na mieście" pisałam o Karczmie Stary Port w Gdyni, a za dwa tygodnie przeczytacie relację z mojej wizyty w naleśnikarni Manekin w Gdyni (już tam byłam).
Restauracja Manioca w Gdańsku: przytulne wnętrze, dużo zieleni
Dużą rolę grają tu dodatki. Nad stolikami wiszą efektowne rattanowe lampy, które dają miękkie, ciepłe światło i budują bardzo przyjemny klimat. Do tego dochodzą kolorowe obrazy na ścianach - to one ożywiają wnętrze i przełamują jego stonowaną bazę.
Bardzo ważnym elementem wystroju są rośliny, których jest tu naprawdę sporo. Duże, soczystozielone liście, donice ustawione przy oknach i rośliny wplecione między stoliki sprawiają, że przestrzeń wydaje się bardziej świeża i naturalna. Siedziska są wygodne i różnorodne. Ogólnie to wnętrze jest spójne, przyjemne i ma swój klimat - trochę miejski, trochę tropikalny, z lekkim brazylijskim twistem.
Restauracja Manioca w Gdańsku: menu, ceny i opinia
Manioca to restauracja, która serwuje dania kuchni brazylijskiej. Jest wiele przystawek - częściowo typowo brazylijskich, a częściowo bardziej znanych, ale przygotowanych w brazylijskim stylu, czy to przez dobór przypraw, czy sposób przygotowania. W menu wydzielono też sekcję Manioca Specials, czyli brazylijskie klasyki.
Podstawą kuchni brazylijskiej są ryż, fasola i mięso. Bardzo ważny jest także maniok, z którego robi się mąkę, dodatki i przekąski. W wielu daniach pojawiają się też ryby i owoce morza, zwłaszcza w regionach nadmorskich. Często używa się również limonki, kolendry, cebuli, czosnku i mleczka kokosowego. To kuchnia oparta na prostych, sycących składnikach i wyrazistych smakach. Takie też smaki widać w tej karcie dań. Nazwy dań są zapisane w języku portugalskim.
Podczas tej wizyty dania wybierał mój tata. Zdecydował się na:
- pão de Queijo | Romeu & Julieta - ciepłe bułeczki serowe z tapioki, podawane z dżemem z gujawy oraz masłem z brazylijskimi orzechami i nerkowcami (45 zł);
- pastel de frango - cienkie i chrupiące ciasto z farszem z szarpanego mięsa z kurczaka oraz serem requeijão, podawany z domowym sosem pomidorowym (45 zł);
- feijoada brasileira - tradycyjny brazylijski gulasz z czarnej fasoli z wędzoną kiełbasą, peklowaną wieprzowiną, serwowany z ryżem basmati, jarmużem, pomarańczą, frytkami z manioku i farofą (89 zł);
- churrasco mani (dla 2 osób) - grillowana pierś z kurczaka supreme, żeberko wieprzowe z boczkiem i sosem BBQ z gujawy, grillowany ser, kiełbasa wieprzowa i chorizo, pieczony czosnek, podawana z ryżem basmati, czarną fasolą, frytkami z manioku, mixem sałat, winegretem i farofą (209 zł);
- moqueca do mar - tradycyjny brazylijski gulasz z regionu Bahia, na bazie mleka kokosowego i trawy cytrynowej, z polędwicą z dorsza, krewetkami, małżami oraz kalmarami, podawany z ryżem kokosowym i farofą (99 zł).
Pão de Queijo to serowe bułeczki i jedna z najbardziej znanych brazylijskich przekąsek, wywodząca się z regionu Minas Gerais. Przygotowuje się je ze skrobi z manioku, czyli tapioki, dlatego są naturalnie bezglutenowe. W Brazylii często je się je na śniadanie albo jako przekąskę do kawy.
Te, które zamówiłam, miały sprężysty środek i delikatnie chrupiącą skórkę. Tapioka nadaje im charakterystyczną, lekko ciągnącą się konsystencję, trochę gumowatą, która nie każdemu musi przypaść do gustu, ale jest typowa dla tego wypieku. W tej wersji bułeczki podano z dżemem z gujawy i masłem z brazylijskimi orzechami oraz nerkowcami. Dżem wnosił przyjemną owocową słodycz, a masło było kremowe i lekko orzechowe. Same bułeczki były całkiem smaczne, ale zabrakło mi w nich wyraźniejszego smaku sera, który zwykle jest jednym z najważniejszych elementów tej przekąski. Dżem z gujawy był dobry - miał słodki, lekko kwaskowy smak, coś pomiędzy truskawką a ananasem.
Tacie i mnie do gustu przypadła przystawka Pastel de Frango, czyli po prostu pasztecik z kurczakiem. To cienkie, chrupiące ciasto wypełnione farszem z szarpanego kurczaka i serka requeijão, podane z domowym sosem pomidorowym. Z zewnątrz przyjemnie chrupiące, cieniutkie ciasto, a w środku szarpane, soczyste mięso kurczaka i śmietankowy, ciągnący się ser. Bardzo dobra, prosta przekąska.
Feijoada to jedno z najbardziej znanych dań kuchni brazylijskiej. Uważa się ją za narodowy przysmak Brazylii, choć jej korzenie są bardziej złożone. Wywodzi się jeszcze z czasów kolonialnych i opiera się na prostych, dostępnych składnikach: czarnej fasoli i różnych rodzajach mięsa, głównie wieprzowego. Tutaj podano ją z wędzoną kiełbasą i peklowaną wieprzowiną, a także z ryżem basmati, jarmużem, plastrami pomarańczy, frytkami z manioku i farofą. Farofa to typowy brazylijski dodatek z prażonej mąki z manioku. Jest sypka, lekko chrupiąca i zwykle podaje się ją do mięsa, ryżu albo fasoli.
To danie typu "musisz spróbować", jeśli chce się spróbować autentycznej kuchni brazylijskiej, tej bardziej prostej i uboższej. Jest ciężkie, treściwe i bardzo sycące, ale jednocześnie pełne smaku. Dominuje tu wyraźny, mięsny, dymny aromat, a całość jest dobrze doprawiona i naprawdę aromatyczna. Pomarańcza i odrobina zieleniny dodają temu daniu trochę lekkości i przełamują jego cięższy charakter, dzięki czemu wszystko nie wydaje się aż tak przytłaczające.
Najbardziej urzekła mnie fasola. Nie przepadam za nią od dzieciństwa i naprawdę rzadko mi smakuje, ale tutaj była świetna. Mięciutka, dobrze ugotowana, pełna smaku i aromatu. To chyba pierwsze danie z fasoli, które naprawdę mi smakowało. Może sama feijoada nie wygląda szczególnie efektownie i nie jest daniem, które zachwyca wizualnie, ale smakowo naprawdę się broni.
Jeśli chodzi o mięso w tym gulaszu, była to zwykła, według mnie niezbyt dobra gatunkowo kiełbasa i boczek, co jest typowe dla biedniejszej kuchni, choć dziś częściej używa się już różnych gatunków mięsa. Frytki z manioku były dość twardawe i bardzo mączyste. Mimo to całość jest rozgrzewająca, konkretna i bardzo wyrazista w smaku.
Brazylia słynie z grillowanego mięsa, a ta tradycja znana jest pod nazwą churrasco. To jeden z najważniejszych elementów brazylijskiej kultury kulinarnej, wywodzący się od gaúchos, czyli południowoamerykańskich kowbojów z południa kraju. Na naszym półmisku znalazły się grillowana pierś kurczaka supreme, żeberko wieprzowe z boczkiem i sosem BBQ z gujawy, grillowany ser halloumi, kiełbasa wieprzowa, chorizo i pieczony czosnek. Do tego podano deskę dodatków: ryż basmati, czarną fasolę, frytki z manioku, miks sałat, winegret i oczywiście farofę.
I tu pojawiła się u mnie lekka konsternacja. Na półmisku nie było niczego nadzwyczajnego. Po prostu grillowane kawałki mięsa - jedne trochę lepsze, drugie trochę słabsze, ale ogólnie dość smaczne. Wyjątkiem była kiełbasa, bo gatunkowo nie należała do najlepszych. To nie były mięsa wykwintne, a cena całego zestawu, czyli 209 zł, wydała mi się jednak mocno wygórowana i to był dla mnie jedyny wyraźny zgrzyt.
Najlepsze okazało się żeberko. Owszem, tłuste, ale smaczne i porządne, konkretne. Kto lubi takie klimaty, ten będzie zadowolony. Kurczak był delikatny, ale dość zwyczajny. Nie wyczułam w nim żadnej szczególnej marynaty ani smaku, który by go jakoś wyróżniał. Kiełbasa smakowała po prostu jak kiełbasa z ogniska, też dość tłusta. Chorizo było lekko pikantne, czosnek w porządku, a halloumi dobre.
Jak wspomniałam, część mięs była soczysta, a część lekko przesuszona, ale w ogólnym rozrachunku całość wypadła przyzwoicie. Dodatki były smaczne, szczególnie fasola.
I najlepszym, najsmaczniejszym daniem w mojej ocenie była Moqueca do Mar, czyli tradycyjny gulasz z ryb i owoców morza pochodzący z regionu Bahia. Smakował egzotycznie, kremowo i głęboko aromatycznie. To było bardzo harmonijne połączenie delikatnej ryby i owoców morza z bogatym, kremowym sosem na bazie mleka kokosowego. W smaku wyczuwałam delikatną nutę trawy cytrynowej, a w tle pojawiała się kokosowa słodycz oraz akcenty czosnku i papryki. Owoce morza były świetnie przygotowane, delikatne i naprawdę smaczne.
Ważnym elementem tego dania był też ryż, który wyraźnie smakował kokosem, ponieważ został przygotowany z dodatkiem mleka kokosowego. Warto pamiętać, że kokos dość często pojawia się w kuchni brazylijskiej, zwłaszcza tej bardziej nadmorskiej. Świetnym dodatkiem była też okra, która wnosiła do całości coś lekko chrupiącego. Przepyszne danie.
Podsumowanie: jak powiedział mój tata: "jedzenie dobre, ale ceny trochę przesadzone" i miał tu na myśli przede wszystkim zestaw grillowy dla dwóch osób. Ja oceniam to miejsce na pięć z minusem. Minus daję głównie za ceny napojów, bo są po prostu zdecydowanie za wysokie (nie będę ich tu przytaczać, bo każdy może sprawdzić je w karcie).
Samo jedzenie, a szczególnie brazylijskie specjalności, było bardzo dobre - egzotyczne, smaczne i ciekawe. Za to restauracji należy się naprawdę wysoka ocena. Gdybym miała się do czegoś jeszcze przyczepić, to do mięsa w feijoadzie, bo chętnie zjadłabym tam coś lepszego gatunkowo.
O autorze
Miejsca
-
Manioca Gdańsk, Jelitkowska 11
Opinie wybrane
-
2026-04-10 07:51
To jedno z tych miejsc, w których absurd cenowy sięga zenitu. (5)
Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę jakość i ilość otrzymanego jedzenia. Może i oryginalna restauracja, niemniej 200 zł za parę kawałów mięsa, lub 89 zł za miseczkę fasoli z kiełbasą to totalne nieporozumienie. Nawet w drogim Trójmieście.
- 206 4
-
2026-04-10 23:47
Za miesiąc nazwą bar kultowym (1)
i ogłoszą upadek biznesu. To też się sprzedaje.
- 7 1
-
2026-04-13 19:53
Craftiwym conceptem;)))))
- 0 1
-
2026-04-10 11:46
Jednak legendarna kanapka z awokado (45zł) wychodzi drożej
- 9 3
-
2026-04-10 09:46
LOL, jeśli chodzi o gdańską gastronomię, to wysiadłem na stacji "2x za drogo", ale tutaj to już jest 3x :) Ludzie nie płaćcie 90 za fasolę, bo jutro będzie za 150.
- 39 0
-
2026-04-10 08:38
Zawsze możesz wziąć pieczywo z dżemem za 45 :)
Stąd taki wysyp kawiarni, ludzi nie stać na jedzenie to idą chociaż na kawę ale trzeba zarobić więc zaraz nawet kawy za mniej niż 20 PLN nigdzie nie kupisz - i będzie widok jak kiedyś byłem w Maroku, turysta przy deserze a grupka lokalsów przy jednej karafce z wodą bo na nic innego już nie było ich stać.
- 31 3
-
2026-04-10 07:35
Ładnie tam i smacznie, ale jednak drogo :(
Byłam dwa razy i nie mogę narzekać na nic prócz cen - jedzenie pyszne, obsługa bardzo pomocna, dużo roślin, klimat przyjemny. Ze względu na ceny dla mnie to miejsce na jakieś szczególne okazje, a nie obiad w weekend na mieście, ale ogólnie polecam
- 44 7
-
2026-04-10 12:18
raz bylam
ładne wnętrze i świetne położenie bo blisko morza. Myślę, że okolica dość bogata więc ceny pod nich skrojone. Na pewno menu bardzo oryginalne. Raz zaprosiłam, właśnie na okolicznościowy obiad i byłam zadowolona ze smaku ale ceny tak wysokie, że już nie wróciłam, ale jak przejeżdżam obok zawsze patrzę czy jeszcze są otwarci, widać ceny nie odstraszają skoro dalej im się spina.
- 12 5
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


