- 1 Julia Wieniawa przyciągnęła tłumy (67 opinii)
- 2 "Stranger Things" na żywo w Operze Leśnej (1 opinia)
- 3 Bandana i chusta: najgorętszy dodatek sezonu (6 opinii)
- 4 Kanye West znów na ustach wszystkich (26 opinii)
- 5 Teatr Boto świętuje 10-lecie swojej siedziby (4 opinie)
- 6 Weekend z dzieckiem: Disney Junior, bursztynowe decoupage i koncert dla brzuszka (1 opinia)
Oscary 2026: faworyci górą, z jednym wyjątkiem
"Jedną bitwę po drugiej" wybrano najlepszym filmem podczas 98. gali wręczenia Oscarów. Dzieło Paula Thomasa Andersona łącznie nagrodzono sześcioma statuetkami. W czterech kategoriach zwyciężyli "Grzesznicy", trzy nagrody przypadły twórcom "Frankensteina". Największym przegranym tegorocznej edycji jest "Wielki Marty", który pomimo dziewięciu nominacji nie otrzymał żadnego wyróżnienia. Bez statuetki za najlepszą pierwszoplanową rolę męską Dolby Theatre w Los Angeles opuścił do niedawna największy faworyt w tej kategorii, czyli Timothee Chalamet.
Gwiazdorowi "Wielkiego Marty'ego" laur sprzed nosa zgarnął jednak Michael B. Jordan, który podwójną kreacją (grał braci bliźniaków) popisał się w "Grzesznikach".
Recenzja filmu "Wielki Marty": wbija w fotel od pierwszej sceny
Dzieło Ryana Cooglera nominowano w aż 16 kategoriach, co automatycznie stawiało ten tytuł w roli największego faworyta. Biorąc pod uwagę olbrzymią (i rekordową zarazem w historii Oscarów) liczbę nominacji, twórcy "Grzeszników" mogli jednak opuszczać Dolby Theatre z pewnym niedosytem. Opowieść z pogranicza horroru wampirycznego, filmu muzycznego i dramatu społecznego nagrodzono tylko 4 Oscarami (co i tak jest niezłym rezultatem). Oprócz statuetki dla Jordana "Grzesznikom" przypadły wyróżnienia za najlepszy scenariusz oryginalny, muzykę i zdjęcia.
I są to rozstrzygnięcia, których należało się spodziewać. Do historii Oscarów przeszła Autumn Durald Arkapaw, która została pierwszą kobietą, jaką doceniono za pracę operatorską. Sporą część tzw. "technicznych" kategorii zdominował - głównie kosztem "Grzeszników" - "Frankenstein". Dzieło Guillermo del Toro nagrodzono za scenografię, charakteryzację i kostiumy. Tu też bez niespodzianek i raczej bez reklamacji, bo film z Jacobem Elordim rzeczywiście pod kątem wizualnym prezentował się imponująco. Większej liczby statuetek w przypadku tego tytułu nie należało się spodziewać.
Bezkonkurencyjnym zwycięzcą 98. Oscarów został natomiast Paul Thomas Anderson. Jego "Jedną bitwę po drugiej" wyróżniono aż 6 razy - w tym w najbardziej prestiżowej kategorii, jaką jest "film roku". Anderson zabiera do domu aż trzy "złote rycerzyki", bo oprócz nagrody za produkcję roku otrzymał także Oscary za reżyserię i najlepszy scenariusz adaptowany. Poza tym "Jedną bitwę po drugiej" doceniono także za casting (po raz pierwszy przyznano Oscara w tej kategorii), montaż oraz za drugoplanową rolę męską. Tu rywali zdystansował Sean Penn, który osobiście statuetki nie zamierzał jednak odbierać.
W większości aktorskich kategorii wygrywali zdecydowani faworyci. Poza Pennem do takich zaliczali się bowiem Amy Madigan (najlepsza drugoplanowa aktorka za występ w "Zniknięciach") oraz Jessie Buckley (najlepsza pierwszoplanowa aktorka za rolę w "Hamnecie"). Z szeregu murowanych kandydatów do Oscara wyłamał się jedynie Timothee Chalamet, który nie znalazł uznania w oczach "akademików". A szkoda, bo była to zdecydowanie najlepsza rola spośród wszystkich pięciu nominowanych. Wygrana Michaela B. Jordana nie jest kontrowersyjna, ale jednocześnie trudno doszukać się argumentów na jego korzyść - i to nie tylko w starciu z Chalametem, ale też z Ethanem Hawke'em czy Leonardem DiCaprio.
Pominięty w tej samej kategorii został Walter Moura, czyli gwiazda "Tajnego agenta" - brazylijskiego filmu, który pomimo 4 nominacji nie wygrał ani razu. Jeszcze większym przegranym jest "Wielki Marty" - 9 nominacji, 0 statuetek. Nieco tylko lepszy wynik - z tą samą liczbą nominacji - ale z jednym cennym osiągnięciem zanotowała "Wartość sentymentalna". Norweską produkcję z muzyką Gdańszczanki Hani Rani wybrano najlepszym filmem międzynarodowym. Pomimo 8 oscarowych szans tylko jedną statuetkę przyznano z kolei "Hamnetowi" i odebrała ją wspomniana Jessie Buckley.
Jeśli chodzi o pozostałe rozstrzygnięcia - tu też bez żadnych kontrowersji i niespodzianek. Zgodnie z przewidywaniami najlepsze efekty specjalne doceniono w trzecim "Avatarze", nagrodę za najlepszy dźwięk przyznano "F1: Film", zaś najlepszym pełnometrażowym filmem animowanym zostały "K-popowe łowczynie demonów". Utwór "Golden" z tego filmu wybrano natomiast najlepszą oscarową piosenką.
Osoby przyznające Oscary należy pochwalić za bardzo dobre wybory w kategoriach krótkometrażowych. Całkowicie zasłużenie najlepszą animowaną krótkometrażówką zostało "The Girl Who Cried Pearls" (jednym z odbierających statuetki był polsko-kanadyjski reżyser Maciek Szczerbowski), najlepszym krótkim dokumentem "Wszystkie puste pokoje", zaś w kategorii najlepszego filmu aktorskiego doszło do pewnej niespodzianki, bo zdecydowano się tutaj na dwóch laureatów - Oscarami podzielili się twórcy "Śpiewaków" oraz filmu "Dwie osoby wymieniające się śliną". Ten tytuł za darmo można obejrzeć na YouTube, "Śpiewaków" i "Wszystkie puste pokoje" znajdziemy z kolei na Netfliksie.
W streamingu znajdziemy zresztą niemal wszystkie nagrodzone ostatniej nocy tytuły. Poza "Hamnetem" i "Wartością sentymentalną", które wciąż grają niektóre kina w Trójmieście. Na wielkim ekranie można też oglądać obecnie najlepszy pełnometrażowy dokument, czyli "Pan Nikt kontra Putin".
Sama gala raczej niczym szczególnym nie zapisze się w historii Oscarów. Ponad 3,5-godzinne wydarzenie nie obfitowało w zaskakujące momenty czy zapadające głęboko w pamięć przemowy. Oczywiście pojawiły nawoływania do światowego pokoju (za wolnością dla Palestyny optował na scenie Javier Bardem), ale polityka raczej nie zdominowała tegorocznych Oscarów. Ze swojej roli przyzwoicie wywiązał się Conan O'Brien, który w otwierającym galę monologu rzeczywiście popisał się kilkoma naprawdę niezłymi żartami. Humoru nie zabrakło też w scenach otwierających i zamykających galę - pojawiły się tam odniesienia do bodaj najbardziej widowiskowej sceny ze "Zniknięć" oraz do jednej z końcowych sekwencji w "Jednej bitwie po drugiej".
Cieszy fakt, że podczas 98. Oscarów faktycznie zwyciężyła filmowa jakość i to, że wygrał film, który po prostu na to w pełni zasługiwał. Osobiście szkoda mi "Wielkiego Marty'ego" i Timothee Chalameta, którego droga po pierwszego Oscara na razie jest równie wyboista, jak to miało miejsce w przypadku Leonardo DiCaprio. Kto wie, być może nadchodząca trzecia "Diuna" przyniesie to upragnione przez Chalameta przełamanie.
Najlepszy reżyser: Paul Thomas Anderson ("Jedna bitwa po drugiej")
Najlepszy scenariusz oryginalny: Ryan Coogler ("Grzesznicy")
Najlepszy scenariusz adaptowany: Paul Thomas Anderson ("Jedna bitwa po drugiej")
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Jessie Buckley ("Hamnet")
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Michael B. Jordan ("Grzesznicy")
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Amy Madigan ("Zniknięcia")
Najlepszy aktor drugoplanowy: Sean Penn ("Jedna bitwa po drugiej")
Najlepsze zdjęcia: "Grzesznicy"
Najlepszy montaż: "Jedna bitwa po drugiej"
Najlepszy dźwięk: "F1: Film"
Najlepsza muzyka oryginalna: "Grzesznicy"
Najlepsza piosenka: "Golden" (z filmu "K-popowe łowczynie demonów")
Najlepsza scenografia: "Frankenstein"
Najlepsze kostiumy: "Frankenstein"
Najlepsza charakteryzacja i fryzury: "Frankenstein"
Najlepsze efekty specjalne: "Avatar: Ogień i popiół"
Najlepszy casting: "Jedna bitwa po drugiej"
Najlepszy film międzynarodowy: "Wartość sentymentalna" (Norwegia)
Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny: "Pan Nikt kontra Putin"
Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny: "Wszystkie puste pokoje"
Najlepszy pełnometrażowy film animowany: "K-popowe łowczynie demonów"
Najlepszy krótkometrażowy film animowany: "The Girl Who Cried Pearls"
Najlepszy krótkometrażowy film aktorski: "Śpiewacy" oraz "Dwie osoby wymieniające się śliną"
Opinie wybrane
-
2026-03-16 10:34
W 1994 nominowani do Najlepszego Filmu (6)
Forrest Gump, Pulp Fiction, Cztery wesela i pogrzeb, Skazani Shawshank. Najlepsze filmy ostatnich lat nawet im do pięt nie dorastają.
- 64 4
-
2026-03-16 11:21
Wszystko sie zmieniło gdy weszły parytety l;ewackie i koloru skóry (4)
- 10 5
-
2026-03-16 14:55
to liczba murzynów czy kobiet na ekranach zabiła kino (1)
ale nachalna, świętoszkowata poprawność polityczna, a równocześnie depolityzacja kina oraz konkurencja VOD
- 4 3
-
2026-03-16 15:23
To NIE liczba murzynów, tak miało być, NIE
- 1 0
-
2026-03-16 11:31
W powyższych filmach istotne rolę odgrywają czarnoskóry oraz gej (1)
Więc o co ci chodzi?
- 1 3
-
2026-03-16 14:12
pomysl to nie boli
- 1 3
-
2026-03-16 11:15
ok, ale to było w 1995
- 1 0
-
2026-03-16 08:31
I generalnie to są to bardzo dobre wybory, choć ja powiedziałbym że zaskoczeniem jest też brak Oscara (3)
Dla Hamneta za scenariusz adaptowany
- 12 12
-
2026-03-17 11:23
To sa najgorsze z mozliwych wybory bo Jedna bitwa to twór polityczno komediowy i dlatego wygrał lewacka skrajnosc
pokazała na wesoło.Z jednej strony mozna sie posmiac z niej z drugiej strona przekaz jest jeden lewackiej ideologi wybielanej na bohaterów walczących. Wcale sie nie dziwie ze Sean nie chciał nawet za to odebrac oskara tak wybitnej upragnionej nagrody przez wiekszosc .bo nie za taka role i nie w takim filmie .
- 0 0
-
2026-03-16 10:25
Tyle wygranych dla "Jedna bitwa po drugiej" jest po prostu niezrozumiałe. Do tego, nie umniejszając nic Michaelowi B. Jordanowi ale to jaki występ dał Timothée Chalamet w "Wielkim Martym" wbijało w fotel.
- 3 3
-
2026-03-16 09:44
Jednym słowem same gnioty!
- 6 2
-
2026-03-16 10:39
(1)
"Wygrana Michaela B. Jordana nie jest kontrowersyjna, ale jednocześnie trudno doszukać się argumentów na jego korzyść - i to nie tylko w starciu z Chalametem, ale też z Ethanem Hawke'em czy Leonardem Dicaprio" - wszyscy o tym wiedzą, a nikt głośno nie powie. Zadecydował tutaj po prostu czysty rasizm. Kolor skóry i tyle.
- 30 3
-
2026-03-16 11:01
Otoz to
- 5 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



