- 1 Legenda polskiego jazzu w Sopocie (13 opinii)
- 2 Kizo szuka statystów. Za darmo i z autem (48 opinii)
- 3 5 pomysłów na prezent na Dzień Mamy (28 opinii)
- 4 Trójmiejska pogoda stała się hitem sieci (138 opinii)
- 5 Hevelka 2026: piwo, food trucki, gry i muzyka (57 opinii)
- 6 Steczkowska i Skolim kręcili w Grey'u (33 opinie)
Bardzo udana edycja zakończona drogowym chaosem. Podsumowujemy Open'er 2025
Open'er 2025 za nami. Cztery festiwalowe dni minęły w mgnieniu oka. Było jak u Hitchcocka: zaczęło się od trzęsienia ziemi, które wywołał Massive Attack, a potem emocje tylko rosły - aż do kulminacyjnego koncertu Linkin Park, na który ściągnęły tłumy, i... frustracji związanej z opuszczeniem terenu imprezy. W tym roku festiwal tętnił różnorodnością: było coś dla młodych i coś dla starszych, dla miłośników gitarowego grania w starym stylu i dla fanów hip-hopu i muzyki elektronicznej. Sprawdźcie, jak wypadła tegoroczna edycja.
Powroty z Openera (15 opinii)
Magda Mielke
Zacznijmy od spraw, na które nikt nie ma wpływu. Ten Open'er zapisze się w pamięci jako edycja z wyjątkowo sprzyjającą pogodą. Choć to już niepisana zasada, że festiwal nie może obyć się bez deszczu, te kilka kropli, które spadły w sobotę, to nic - tak dobrej aury nie było od lat. Choć środowe upały szybko minęły, a festiwalowe noce nie należały do najcieplejszych, naprawdę nie ma na co narzekać. Można było w pełni cieszyć się koncertami i festiwalową atmosferą bez konieczności martwienia się przez większość czasu o płaszcze przeciwdeszczowe czy błoto. No i "chmurny" spektakl, który rozegrał się na niebie pierwszego dnia.
Frekwencja. Kolejny raz okazało się, że festiwal żyje w weekend. Dopiero w piątek na terenie imprezy pojawiło się więcej ludzi. Prawdziwe oblężenie miało jednak miejsce w sobotę - Linkin Park ściągnęło tłumy, co było widać nie tylko po zdecydowanie większej frekwencji, ale także po liczbie koszulek z "LP" na froncie. Przemieszczanie się po terenie festiwalu było utrudnione, nie wspominając o kolejkach do punktów gastronomicznych czy toalet.
Jeśli chodzi o organizację wydarzenia, tu zawsze można coś poprawić. W pierwszych festiwalowych dniach wszystko przebiegało raczej pomyślnie - kolejki do festiwalowych autobusów były zaskakująco krótkie, nawet w godzinach szczytu. Ceny taksówek również okazały się niezwykle przystępne, co było miłym zaskoczeniem dla uczestników przyzwyczajonych do windowanych stawek w czasie dużych imprez. Przemieszczanie się po terenie imprezy było przyjemnością.
Sprawdzianem okazała się sobota. Przybycie na teren festiwalu wymagało sporej cierpliwości, jednak to, co działo się po zakończeniu koncertu Linkin Park, było jednym wielkim chaosem. Mimo wyświetlanych na telebimach komunikatów od organizatorów, zachęcających, aby pozostać jeszcze na terenie imprezy, większość uczestników skierowała się do wyjścia. Ogromne kolejki do festiwalowych autobusów, zablokowany wyjazd z parkingu, problem z dojazdem taksówek - to był jeden wielki chaos, który sprawił, że ludzie wracali do domu po 2-3 godz. Wydawało się, że nikt nie panuje nad organizacją ruchu, a frustracja wśród zmęczonych festiwalowiczów, pragnących szybko wrócić do domów po emocjonującym wydarzeniu była ogromna.
Raport: Wyjazd z Open'era
Wyjazd z openera (12 opinii)
-
Lubię to 2
-
Super 3
-
Trzymaj się 1
-
Ha ha 15
-
Wow 2
-
Przykro mi 15
-
Wrr 46
- Wszystkie 84
Nawet na ceny nie można za bardzo narzekać. Jest drogo, ale gdzie teraz nie jest? Ceny biletów i karnetów, choć wysokie, nie odbiegają od festiwalowych standardów. Karnet na cztery dni to wydatek rzędu 1000-1200 zł, co daje ok. 250-300 zł za dzień. Jak słyszałam z ust wielu festiwalowiczów, to porównywalne z kosztem biletu na pojedynczy koncert gwiazdy światowego formatu, a Open'er oferuje kilkadziesiąt występów i dodatkowe atrakcje. Ceny jedzenia i napojów są wysokie, ale dla wielu uczestników, dla których jest to wakacyjny wyjazd albo jedna z większych atrakcji w całorocznym kalendarzu, jest to akceptowalny wydatek.
Festiwalowy budżet: czy da się nie zbankrutować na Open'erze?
Przejdźmy do programu. W tym roku organizatorzy przypomnieli sobie o starszej publiczności, co znalazło odzwierciedlenie w niezwykle zróżnicowanym programie. Na głównej scenie zagrali giganci, tacy jak: Muse, Linkin Park (z nową wokalistką Emily Armstrong), Nine Inch Nails czy Massive Attack, przywołując ducha "starych, dobrych czasów" festiwalu. Jednocześnie nie zabrakło świeżych nazwisk, takich jak: Raye, Tyla, Gracie Abrams czy Lola Young, które podbiły serca młodszej publiczności.
Open'er kolejny raz pokazał, że łączy - zarówno publiczność, jak i artystów. Na jednej scenie występują po sobie Gracie Abrams i Massive Attack, Tyla i Nine Inch Nails, Bambi i Little Simz. To tym cenniejsze, biorąc pod uwagę, w jak pełnym podziałów społeczeństwie żyjemy. Tu mamy możliwość wyjść na chwilę ze swojej muzycznej bańki i doświadczyć czegoś zupełnie nowego, posłuchać artystów, na których indywidualnym koncercie nigdy byśmy się nie znaleźli. Do tego zbliżanie się do gender equality - podczas tegorocznej edycji proporcje występujących artystek i artystów rozkładają się już niemal pół na pół.
-
Lubię to 12
-
Super 9
-
Trzymaj się 2
-
Ha ha 1
-
Wow
-
Przykro mi 7
-
Wrr 20
- Wszystkie 51
Zobacz fotorelację z ostatniego dnia Open'era
Największe emocje wzbudziły w tym roku panie. Na długo w pamięci zostanie przede wszystkim zmysłowy, starannie wyreżyserowany występ FKA Twigs. Swoją autentycznością i skromnością wrażenie zrobiła na mnie St. Vincent, wspaniały występ dała Girl in Red, uroczo wypadły Gracie Abrams i Lola Young.
Na plus należy odnotować także scenę Flow, zeszłoroczną nowość, która daje szansę mniej znanym twórcom, takim jak Wiktor Dyduła, The Cassino czy trójmiejskie Cinnamon Gum, na zaprezentowanie się przed szeroką publicznością. To świetna platforma do odkrywania młodych talentów.
Zawsze można na coś narzekać. Dla mnie największym tegorocznym rozczarowaniem jest mała reprezentacja rodzimych artystów na festiwalu. Czy jedyną polską gwiazdą godną w tym momencie występu na głównej scenie jest Bambi? Zostawię to bez komentarza. Na mniejszych scenach było wprawdzie kilka godnych uwagi występów - na czele z będącą obecnie na topie Kaśką Sochacką - ale to i tak wypada blado w porównaniu do poprzednich edycji Open'era.
Mateusz Groen
Zgodzę się z moją przedmówczynią w wielu kwestiach dotyczących tegorocznego Open'era, szczególnie jeśli chodzi o line-up, który wyraźnie przypomniał o sobie starszej publiczności. Muse, Nine Inch Nails, Massive Attack i chyba królowie tegorocznej głównej sceny - Linkin Park z nową wokalistką, to zespoły, które przyciągnęły openerowiczów dobrze po dwudziestce. Nie ma też co ukrywać, że ostatniego dnia to najpewniej publika Linkin Park sprawiła, że ten dzień był najlepszy frekwencyjnie.
Zespół Massive Attack dał mocny manifest polityczny. O czym już wspomniała Magda - był on strasznie ciężki w odbiorze. Jego istotność była wyraźna i widać, że poruszył sporo ludzi. Ale przez taką intensyfikację doznań wizualnych i natłok treści nie każdy był w stanie to wytrzymać. Najpewniej miała być to próba wstrząśnięcia widzem i wyrwania go z obojętności. Jednak chyba pokazuje on, jak bardzo dziś potrzebujemy nie tylko treści, ale i sposobu jej podania, który poruszy struny, a nie odepchnie.
To był mocny powrót do brzmień sprzed lat, zagranych na pełnej mocy. Jasne, były też Gracie Abrams, Camila Cabello i inne młodsze nazwiska, ale ... tu mam niedosyt. Przez te cztery dni zabrakło jednej wielkiej gwiazdy popu, która wieczorem naprawdę zatrzęsłaby sceną. Nie trap, nie smętny rock, tylko czysty, przebojowy pop. Wystarczyłby jeden taki koncert zamykający jeden z dni festiwalu z hukiem.
Choć przekrój artystów na tegorocznym Open'erze był naprawdę szeroki i zróżnicowany, to bez dwóch zdań na pierwszym miejscu uplasowałbym FKA Twigs. To, co ta artystka zrobiła na scenie, zasługuje na olbrzymie uznanie - nie tylko za muzykę, ale za całościowe podejście do występu. Jej koncert był perfekcyjnie przygotowanym performancem: otulającym, zmysłowym, a zarazem mocnym i wyrazistym.
-
Lubię to 2
-
Super 1
-
Trzymaj się
-
Ha ha 7
-
Wow 8
-
Przykro mi 30
-
Wrr 20
- Wszystkie 68
Twigs połączyła choreografię, światło, akrobatykę - w tym pole dance - z odważnym, artystycznym manifestem różnorodności i cielesności. To było coś więcej niż koncert. To było pełnowymiarowe doświadczenie sceniczne.
Co się nosi na Open'erze? Przegląd festiwalowych stylizacji
Tymczasem, broniąc nieco współczesnej polskiej muzyki młodego pokolenia. Bambi, która jako pierwsza otwierała trzeci dzień Open'era, moim zdaniem świetnie obrazuje polaryzację "młodzi kontra starzy". Wytrawni bywalcy festiwalu smęcili pod nosem albo rzucali uszczypliwe komentarze, zastanawiając się, "co to w ogóle jest".
Tymczasem młodsza część publiczności, i to w niemałej liczbie, doskonale bawiła się przy jej piosenkach: śpiewała, tańczyła, w pełni wchodząc w festiwalowy rytm. I właśnie o to w muzyce chodzi, by poruszała i wciągała we wspólną zabawę. Może więc warto choć na moment porzucić perspektywę wymagającego purysty i spojrzeć na muzykę nie jako na coś sztywnego i niezmiennego, ale jako na dynamiczną, zróżnicowaną formę ekspresji, która zmienia się wraz z pokoleniami. Nie samym rockiem żyje festiwal, a Open'er w tym roku - pomijając brak jednej wielkiej gwiazdy pop - moim zdaniem zaprezentował naprawdę szeroki i ciekawie zbalansowany przekrój gatunkowy.
Impreza to i wydatki
Oprócz koncertów i artystycznych wrażeń warto wspomnieć o kilku, może i z pozoru prozaicznych kwestiach, które składają się na całościowe doświadczenie festiwalu. Ceny? Oczywiście, każdy lubi, gdy jest tanio, a tanio nie było. Ale co ciekawe, w tym roku nie dało się usłyszeć szczególnego narzekania. Widać, że uczestnicy coraz bardziej traktują Open'era jako większą przygodę, w którą wpisany jest pewien poziom wydatków.
Ile pieniędzy chcieli wydać w tym roku?
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Duże brawa należą się także za strefy tematyczne stworzone przez NGO, podejmujące ważne tematy, jak zdrowie psychiczne. Oprócz tego strefy partnerów: świetna wizualnie była rotunda od PKO ze zjeżdżalnią, która przyciągała uwagę, podobnie jak basen z kulkami w strefie Old Spice. Tego typu pomysłowe atrakcje naprawdę są miłe na festiwalach.
Co ciekawe, wiele osób wyraźnie szukało w tym roku nieobecnej "strefy Jelenia" (o czym usłyszeć można było od osób na strefie gastronomicznej). Pełna zgoda z przedmówczynią: era toi-toiów się definitywnie skończyła. Czyste, stacjonarne toalety w dużej liczbie były jednym z cichych, ale bardzo odczuwalnych zwycięstw tej edycji.
Festiwal to nie tylko pole i koncerty
Znowu to zrobił! Oki ściągnął tysiące młodych na spontaniczny koncert
Open'er to już nie tylko festiwal na lotnisku. To zjawisko, które w czasie tych kilku dni rozciąga się na całą Gdynię. Miasto zaczyna tętnić zupełnie innym życiem. Niespodziewane koncerty artystów, jak występ Okiego, który zdążył już stać się małą tradycją, czy Davida Kushnera przy Akwarium,, pokazują, że prawdziwa magia festiwalu nie kończy się na bramkach wejściowych. Co więcej, nawet gastronomia zaczyna dostrajać się z Open'erem: pojawiają się specjalne oferty, promocje, okazje. Chciałoby się tego więcej. Więcej muzyki w przestrzeni miejskiej, więcej koncertów z zaskoczenia, więcej momentów, w których miasto naprawdę pozytywnie szumi w wakacje.
Co ciekawe, przez kilka dni specjalnie sprawdzałem ceny taksówek i bez problemu można było dojechać z Gdyni do Kosakowa i z powrotem za ok. 30 zł. Co przy festiwalowych realiach jest naprawdę wyjątkowe. Jednak pokazuje to jednocześnie, że darmowy transport festiwalowy bardzo dobrze działał. Dojazd z Gdyni do Kosakowa i z powrotem odbywał się sprawnie, często bez kolejek, nawet w godzinach szczytu. Wielkie brawa należą się kierowcom, którzy nie tylko ogarniali setki kursów dziennie, ale też z uśmiechem puszczali muzykę i wprowadzali pasażerów w imprezowy klimat już w autobusie.
Wydarzenia
Opinie wybrane
-
2025-07-06 11:37
Opener (9)
Po co te narzekania jak są tys ludzi wiadomo o tym że nie wyjdą wszyscy w pół godz..Brawo dla organizatorów i do zobaczenia za rok i tak znowu przyjedzie do naszego miasta i będziecie narzekać a my mieszkańcy i tak będziemy na was czekać
- 103 26
-
2025-07-07 09:22
Koszmarny wyjazd
Wyjazd po imprezie to był koszmar. Przyzwyczajony jestem, że po imprezie masowej swoje trzeba odczekać, ale przez dwie godziny nie ruszyłem z miejsca, bo cały parking stał, jakby nikogo nie wypuszczono.
Z fajnej i uprzejmej obsługi parkingu podczas wjazdu teraz nie było nikogo. Ani jednej osoby, która jakoś ogarnęłaby ten chaos. OstatecznieWyjazd po imprezie to był koszmar. Przyzwyczajony jestem, że po imprezie masowej swoje trzeba odczekać, ale przez dwie godziny nie ruszyłem z miejsca, bo cały parking stał, jakby nikogo nie wypuszczono.
Z fajnej i uprzejmej obsługi parkingu podczas wjazdu teraz nie było nikogo. Ani jednej osoby, która jakoś ogarnęłaby ten chaos. Ostatecznie kierowcy sami uformowali kilka ścieżek samochodów do wyjazdu i po 2,5 godziny udało się opuścić teren parkingu.
Jedyne osoby z obsługi, które spotkałem to kilka osób stojących w grupce blokujące wjazd w jedną z odnóg głównej drogi.
Szkoda, że zabrakło organizacji na końcówce festiwalu, bo było bardzo fajnie.- 2 4
-
2025-07-06 14:48
Nie kłam bo mieszkańcy nie czekaja na ten festiwal jest za drogi mimo ze to z kasy mieszkanców jest dotowany milionami (2)
Niema zaco bić brawo , a pólgodziny to jest bardzo wiele czasu skoro gdybys miała mózg to bys wiedziała ze z 40 tysiacznego stadionu potrafia wyjsc o wiele szybciej
- 7 17
-
2025-07-07 13:07
a ja chodze bo to dobra impreza ;)
- 0 1
-
2025-07-06 14:56
Jak najbardziej mieszkańcy czekają na festiwal, mieszkam w Gdyni od urodzenia i chodzimy ze znajomymi co roku na cały openera. Za drogi może dla nierobów, 1000zł za 4 dni to żadne pieniądze.
- 17 6
-
2025-07-06 14:25
zarobiłaś?? to się ciesz...
a ja nie będę na nich czekał....
- 6 3
-
2025-07-06 13:31
(3)
Fajnie że jest w Gdyni Opener.
Chociaż myślę że biło mniej młodzieży w tym roku.
Zróbta ofertę dla 30-40 latków w następnym roku bo ludzie mają wincej kasy niż nastolatkowie.- 8 5
-
2025-07-06 14:03
Opener jest w Kosakowie (2)
- 6 8
-
2025-07-06 17:43
Nikt nie kojarzy Opener i Kosakowo oprócz inteligentnych inaczej.
- 8 0
-
2025-07-06 17:27
sloiki i leszcze nie znajo
- 0 5
-
2025-07-06 09:20
(13)
Jak dla kogoś za drogo, jak się lineup nie podoba, to po prostu nie chodźcie i nie gadajcie jaki to opener jest zły. Nikogo kto jest na Openerze to nie obchodzi i nikogo nie powstrzymacie od pójścia.
- 141 52
-
2025-07-07 09:05
Lineup jak na te ceny był w tym roku po prostu przeciętny i kompletnie nieadekwatny w relacji cena/jakość (1)
Naprawdę jest parę festiwali u naszych sąsiadów, które przy podobnych, a nawet niższych cenach oferują znacznie więcej np. Rock am Ring czy Lollapalooza. Przykładowo na tegoroczną Lollapaloozę bilet weekendowy kosztuje 179 Euro, a w lineupie mamy tak: Justina Timberlake'a, Armina, Artemasa, Benjamina Ingrosso, RAYE, Bensona Boone, Shaboozey, Sofi Tukker i J-Hope
- 1 4
-
2025-07-07 21:11
A kto to jest benson boone, shaboozey, sofi tukker i j-hope, żadne wielkie nazwiska, na opku znajdziesz podobne także lepiej u siebie
- 2 0
-
2025-07-07 06:05
Nic ciekawego
- 0 0
-
2025-07-06 19:06
(1)
poszłabym bo jest blisko, ale na takie gwiazdy pokroju Bambi i za tyle kasy.... newer
- 3 1
-
2025-07-07 13:10
bo bambi to była ta przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu
:P- 0 0
-
2025-07-06 14:45
Trudno znałeść pozytywne opinie to sie takie promuje Juz widac po marnej frekwencji ze było za drogo.dlatego tez
było oszustwa na sprzedarz tanszych biletów co jeden stracił 1200zł..Tak obchodzi to ludzi myslacych bo chca wiedziec czy warto tyle placic i wielu powstrzymało własnie od pójścia.
I jeszcze jedno wiele osób przyszła bo miała karnety wejsciówki zeszłego roku za odwołany koncert- 3 5
-
2025-07-06 10:46
Spokojnie, jestem introwertykiem (2)
Nie sposób spotkać mnie na takim wydarzeniu.
- 9 2
-
2025-07-06 21:44
Co ma piernik do wiatraka? (1)
jw
- 0 0
-
2025-07-07 09:45
Drugi raz mam pisać? Nie chce mi się już, trzeba było czytać uważnie.
- 0 0
-
2025-07-06 10:09
(3)
Jeszcze żyjemy w wolnym kraju i możemy się wypowiadać w dowolny sposób:) i jeżeli coś jest słabe i drogie to jest słabe i drogie :)
Haos tam jest za każdym razem- 27 11
-
2025-07-06 13:04
Opener nie był a ni drogi ani słaby. Nie znasz się
- 7 8
-
2025-07-06 11:33
Tak? (1)
To dlaczego nie pozwalają mówić o pedofili w sekcie z watykanu?
- 1 12
-
2025-07-06 14:37
co za bełkot :)
- 2 1
-
2025-07-06 13:09
Toalety dla niepełnosprawnych (4)
Szkoda, że piszecie o standardzie toalet, ale nic o toaletach dla niepełnosprawnych, w których nie było nawet światła. Były to stare toitoie, nieczyszczone. W jednym towarzyszył mi w ciemności ślimak. A platforma dla niepełnosprawnych na Linkin Parku była niedostępna, bo tyle było ludzi. Limit wagi.
- 34 3
-
2025-07-07 03:54
to ta platforma była niedostępna czy była pełna fanów, którzy po prostu pojawili się wcześniej?
- 4 0
-
2025-07-06 14:51
Dobrze ze napisałes jak była naprawde bo z ułatwieniami dla niepełnosprawnych to unas jest 3 swiat a tak chetnie sie (2)
tym chwala gdy rzeczywistość jest iinna .I traktuja ludzi jak 3 kategori momo ze placa tak samo za bilety!!
- 7 3
-
2025-07-06 22:22
W mieście prawie nie ma toalet. Nowoczesna Gdynia!
- 1 0
-
2025-07-06 16:33
Bo postępuje chamstwo
Nastały chore czasy, w których najważniejsza jest roztrzepana młodzież czy gwiazdy tiktoka, a osoby pracujące na kasę dla tejże młodzieży, czy też starsze i z niepełnosprawnościami sobie muszą radzić same....
- 7 2
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.




