- 1 Sensacja internetu w sklepie spożywczym (53 opinie)
- 2 Jest pierwsza zapowiedź filmu o Kuroniach (36 opinii)
- 3 Słynny czarny charakter dostanie pomnik? (97 opinii)
- 4 S. Łosowski: Muzyka musi mieć charakter (22 opinie)
- 5 Nowy trend. Czym są analogowe torby? (78 opinii)
- 6 Co robić z dzieckiem w weekend? Spektakle, warsztaty, Pucio i Noc Muzeów (4 opinie)
Legenda elektroniki w Starym Maneżu. Takich koncertów nam trzeba
Brytyjski producent James Lavelle, twórca zespołu UNKLE, udowodnił, że jest mistrzem w tworzeniu muzycznych pejzaży, które przenoszą słuchaczy w zupełnie inny wymiar. Występ w Starym Maneżu był nie tylko nostalgiczną podróżą przez klasyczną elektronikę, ale też pokazem tego, jak ewoluowała jego muzyczna tożsamość. Hipnotyczne wizualizacje, organiczne połączenie różnych gatunków elektroniki i głębokie, atmosferyczne aranżacje sprawiły, że publiczność miała okazję doświadczyć spektaklu na granicy koncertu i artystycznej instalacji.
Japońska symbolika i wizualne narracje
James Lavelle to jedna z ważnych postaci światowej sceny muzyki elektronicznej, której wpływ na kulturę klubową i alternatywną trudno przecenić. Na przestrzeni dekad nie tylko kształtował brzmienie trip-hopu, ale również konsekwentnie poszerzał granice muzycznych eksperymentów jako twórca projektu UNKLE.
Jego działalność opiera się na eklektycznym podejściu do dźwięku, łączeniu różnorodnych gatunków i angażowaniu do współpracy artystów z różnych światów - od DJ Shadowa i Thoma Yorke'a po Josha Homme'a i Briana Eno.
UNKLE, pierwotnie rozpoczęte jako projekt silnie osadzony w hip-hopowej estetyce samplingu, szybko ewoluowało w unikatowy kolektyw muzyczny, łączący różne gatunki elektroniki oraz rock. To, co od zawsze wyróżniało UNKLE, to nie tylko warstwa dźwiękowa, ale także cała otoczka wizualno-koncepcyjna. Lavelle, będący pasjonatem sztuk wizualnych, zadbał o to, by koncert był czymś więcej niż tylko serią utworów - stał się immersyjnym doświadczeniem, w którym muzyka, światło i obraz przenikały się w jedną, spójną całość.
Nie był to pierwszy występ UNKLE w Trójmieście. Projekt pojawił się już w 2016 roku w Teatrze Szekspirowskim, jednak tym razem ich set miał być bardziej skupiony na albumach "Ronin I" oraz "Ronin II".
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Już na samym początku występu na ekranie pojawiła się grafika przedstawiająca słownikowe znaczenie słowa "ronin". W Japonii określano tak samurajów, którzy utracili swojego pana, a samo słowo oznacza dosłownie "tam, gdzie niesie wiatr". Ten motyw idealnie oddawał ducha indywidualizmu i artystycznej wolności, która od lat charakteryzuje twórczość UNKLE.
Cały występ był bogaty w wielowarstwowe wizualizacje. Przeplatały się w nich nawiązania do estetyki feudalnej Japonii, psychodeliczne kształty oraz fragmenty filmów. Widzowie mogli zobaczyć m.in. kadry z oscarowej "Romy", co miało swoje uzasadnienie - utwór "On My Knees" z Michaelem Kiwanuką znalazł się na ścieżce dźwiękowej tego filmu.
Elektroniczne pejzaże i remix Massive Attack
Pod względem repertuaru koncert był zrównoważonym połączeniem nowości i klasyki. Publiczność mogła usłyszeć utwory z albumów "Ronin I" i "Ronin II", takie jak "If We Don't Make It", "Do Yourself Some Good", "Catch Me When I Fall" oraz "Feel More/With Less". Nie zabrakło jednak legendarnych kompozycji, takich jak "Burn My Shadow" czy "Restless". W kilku momentach na scenie pojawiła się również gitara elektryczna, dodając rockowego sznytu całemu występowi. Jakością nowsze kompozycje nie odbiegały od klasyków, przez co poziom show był równy przez praktycznie całą setlistę.
Jednym z ciekawszych momentów był remix "Unfinished Sympathy" Massive Attack, który wybrzmiał w nowej, elektronicznej interpretacji. Był to ukłon w stronę legendy trip-hopu oraz dowód na to, że Lavelle i jego ekipa potrafią z szacunkiem i kreatywnością odnosić się do dorobku innych artystów.
Pod względem technicznym i dźwiękowym koncert stał na bardzo wysokim poziomie. Był to set dopracowany, który był ucztą dla miłośników elektronicznych pejzaży dźwiękowych, gdzie każdy dźwięk miał swoje miejsce i sens.
Pomimo tego, że UNKLE ma status kultowej formacji, to jeśli chodzi o popularność nigdy nie byli w 1 lidze, przez co trudno było oczekiwać, że w środku tygodnia Stary Maneż zapełni się po brzegi.
Publiczność była jednak oddana, świadoma tego, na co i po co przyszła, i doskonale znająca twórczość Lavelle'a. Od pierwszych dźwięków widać było, że uczestnicy koncertu przywiązują dużą wagę do detali i pozwalają dźwiękom na stopniowe wnikanie w ich emocje. Choć początek był bardziej kontemplacyjny, z każdym kolejnym utworem publika coraz bardziej dawała się porwać muzyce.
Zaskakujący koncert w Centrum św. Jana. Takiej muzyki tu jeszcze nie było
Po około 1,5 godziny muzycy zeszli ze sceny, ale nikt nie miał wątpliwości, że to jeszcze nie koniec i publiczność nie kierowała się do wyjścia. Owacje publiczności szybko sprowadziły dj-ów z powrotem na scenę, gdzie zaprezentowali jeszcze kilka ładnych minut muzyki będącej esencją ich twórczości. Ze sceny wybrzmiał przyjęty ze sporym entuzjazmem utwór "Lonley Souls" będący jednym z najbardziej rozpoznawalnych kawałków UNKLE.
Był to wieczór, który świetnie oddał ducha UNKLE - tajemniczego, hipnotyzującego, melancholijnego, a zarazem pełnego energii. W Trójmieście nie brakuje miejsca dla artystów, którzy eksplorują mniej oczywiste ścieżki muzyczne, a koncerty takie jak ten pokazują, że nawet we wtorkowy wieczór można stworzyć atmosferę na pograniczu muzycznego ukojenia oraz klubowej ekstazy.
Wydarzenia
Miejsca
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2025-03-19 12:00
Świetny koncert!
Naprawdę bardzo dobry koncert, na wysokim poziomie, którego szczerze powiem, że się nie spodziewałem. Chętnie zobaczę Jamesa ponownie, gdy wróci do Trójmiasta. :)
- 17 1
-
2025-03-19 19:00
Dziękuję (1)
Bardzo dobry koncert. Muzycznie świetnie. Dziękuję organizatorom, dźwiękw Maneżu jest rewelacyjny. Szkoda trochę, że koncert był we wtorek. a nie w piątek lub w sobotę. Genialny zespół ten UNCLE.
- 6 2
-
2025-03-20 05:30
Zagrali "Ona tanczy dla mnie"?
- 0 2
-
2025-03-19 13:11
Brakuje takich koncertów w Gdańsku
Niestety jeśli chodzi o koncerty twórców muzyki elektronicznej (nie mylić z techniaweczką), to Trójmiasto jest zaściankiem. Musimy jeździć na koncerty do Poznania, Warszawy, Katowic, Krakowa...
- 16 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



