- 1 Czy gastronomia poszła o krok za daleko? (36 opinii)
- 2 Nowa twarz popu znad morza (10 opinii)
- 3 Gdynianin w randkowym hicie Netflixa (2 opinie)
- 4 The Streets na Inside Seaside (3 opinie)
- 5 Ranking domków imprezowych w Trójmieście (13 opinii)
- 6 Kultowy DeLorean DMC-12 w Gdańsku (29 opinii)
Wielki powrót Acid Drinkers i supershow Nocnego Kochanka. Udana Rockowizna 2025 za nami
Dwanaście zespołów i dwa festiwalowe dni - tak w skrócie prezentowała się w tym roku Rockowizna 2025, która odbyła się w piątek i sobotę na terenie Polsat Plus Areny Gdańsk. Szczególną atrakcją był powrót Acid Drinkers w oryginalnym składzie po 26 latach. Na scenie pojawiły się też takie zespoły, jak: Happysad, KSU, Illusion, Kult, Nocny Kochanek i wiele innych. Od sentymentalnej podróży w czasie po współczesne rockowe brzmienia - to hasło tego festiwalu doskonale oddaje charakter tej imprezy.
Wielopokoleniowo i różnorodnie
Rockowizna to festiwal, który pojawił się na polskiej scenie muzycznej w 2022 r. Można by powiedzieć, że to festiwal podobny do innych tego typu imprez w Polsce (choćby do Pol'and'Rock Festival, Jarocina czy Męskiego Grania), a festiwalowy line-up wciąż poszukuje swojej specyfiki i swojego charakteru. Mój redakcyjny kolega pisał rok temu, że festiwal rośnie i rozwija się, ale "muzycznie wciąż stoi w rozkroku."
Szwedzkie zwierzaki i wielki powrót Comy - Rockowizna za nami
Jednak myślę, że ten rok zdecydowanie zakończył te dylematy: Rockowizna to zdecydowanie festiwal, który ma ambicje, by pod sceną i na scenie łączyć pokolenia w przyjaznej, a wręcz rodzinnej atmosferze. Zgodnie z hasłem przewodnim jest to impreza, która jednocześnie stanowi sentymentalną podróż w czasie dzięki kapelom sprzed lat (w tym roku Kult, Myslovitz, Illusion, KSU czy Acid Drinkers), ale pokazuje też, jak dziś wygląda rockowa scena, prezentując współczesne, bardzo różnorodne rockowe brzmienia - od metalu, przez punk, po elektronikę czy dubstep (Modestep, Szumański, Nocny Kochanek).
Raport: Rockowizna czas start
Rockowizna w sobotę czas start (5 opinii)
Również pomysł, by do polskich grup dołączyli zagraniczny goście, nie jest zły - to zawsze dodatkowa atrakcja dla osób, które znudziły się kolejnymi występami nieśmiertelnego Kultu, który choć zawsze daje świetny koncert, to może się przejeść. Dlatego w tym roku pojawiły się w festiwalowym line-upie: Clawfinger - szwedzki zespół grający rapcore, założony w 1988 r., a reaktywowany w 2017 r., oraz Modestep - londyńska grupa muzyczna, która wykonuje muzykę z gatunku dubstep.
Festiwal grany jest w trzech miastach - poza Gdańskiem jest obecny także w Krakowie (gdzie zagra ponadto Zalewski) i w Poznaniu, w którym pojawią się dodatkowo dwie legendarne formacje - punkrockowy brytyjski The Exploited i nowojorski Fun Lovin' Criminals. Choćby dla samych edynburczyków warto pojechać do Poznania.
Rockowizna Festiwal: sentymentalna podróż do przeszłości na placu Zebrań Ludowych
I jest to raczej jasne, że Rockowizna to nigdy nie będzie katowicki OFF Festival, bo ma zupełnie inne ambicje - jest raczej przeglądem, niż kreatorem nowych zjawisk. Natomiast na pewno może się poszczycić już tym, że festiwalowi udaje się na swoje potrzeby reaktywować zespoły - rok temu na Rockowiźnie zagrała Coma, a w tym roku Acic Drinkers. Tłumy pod sceną również są odpowiedzią na wszelkie dylematy - ten festiwal ma swoją publiczność i to wystarczający powód, by go organizować.
Bardzo dobra organizacja festiwalu i świetna atmosfera
Bo wszak festiwal to nie tylko muzyka, to także ludzie, atmosfera, życie w miasteczku festiwalowym. I choć nie ma w Gdańsku pola namiotowego (jak ma to miejsce w Poznaniu), to jednak teren festiwalowy jest bardzo przyjemnie i profesjonalnie przygotowany. Przestrzeń pod stadionem po raz kolejny świetnie się sprawdziła. Wejście do festiwalowej strefy nie stanowiło żadnego problemu, szybka i profesjonalna obsługa sprawiała, że nie tworzyły się jakieś wielkie zatory czy kolejki.
Główna brama była ulokowana dokładnie na wprost sceny, do której można było dojść szerokim wytyczonym traktem. Po dwóch bokach sceny ustawiono odgrodzony teren gastro i chillu - bardzo duża liczba festiwalowiczów spędzała czas właśnie tam na leżakach, kocach lub przy stolikach. Na teren muzyczny nie można było wchodzić z pełnymi kubkami, które, notabene, również były wielorazowe - kaucja za kubek wynosiła 10 zł.
-
Lubię to 1
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 1
Tyskie jako główny sponsor imprezy opanowało nalewaki z piwem, gdzie można było dostać wlewkę do kubka za 19 zł (różne rodzaje piwa, w tym zero), ale nie brakowało również dobrej kawy i herbaty (do których ustawiały się wieczorem najdłuższe kolejki) i mocniejszych trunków. Do dyspozycji festiwalowiczów był także cały czas beczkowóz z darmową pitną wodą. W strefie gastro nie brakowało oczywiście jedzenia - stało sporo food trucków: kuchnia gruzińska, pad thai, hamburgery, frytki, pizza, pierożki tybetańskie, churrosy i zapiekanki, które cieszyły się chyba największą popularnością.
Podobnie jak program, można powiedzieć, że tak samo publiczność przybyła różnorodna i wielopokoleniowa. Na terenie festiwalu i pod sceną widoczni byli ludzie w koszulkach AC DC, Metalliki, Motorhead, Acid Drinkers, Illusion czy w samej Rockowiźnie. Sporo osób w czerni, ale też kolorowych, z irokezami, w skórach i glanach. Nie brakowało rodzin z dziećmi w słuchawkach, a nawet maluszków w wózkach. Wypatrzeć można było także wielu rodziców z nastolatkami.
Supershow Nocnego kochanka
Pierwszego dnia scenę przejęli: KSU, Flapjack, Clawfinger, Modestep, Kult i Happysad. Drugiego dnia na pierwszy ogień pojawił się młody zespół thrashpunkowy Hamulec, który dał bardzo energetyczny koncert i już na dzień dobry na maksa rozgrzał publikę. Po nim na scenę wszedł Tomasz "Lipa" Lipnicki ze swoją ekipą z Illusion i dali bardzo dobry koncert pełen hitów, tj. "Wojtek" czy "Nóż". Lipa żartował, że są najnudniejszym zespołem świata, bo grają w tym samym składzie od 1992 r. Nie zabrakło też poważniejszego akcentu z przesłaniem, gdy muzyk stwierdził: "Nie pozwólmy faszytom i nacjonalistom zawładnąć naszym krajem i zabrać nam naszego patriotyzmu. Jesteśmy Polakami. Nikt mi nie powie, jak prawdziwy Polak powinien wyglądać" - mówił Lipa.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Po nich wystąpił młody artysta Wojtek Szumański, który wprowadził do festiwalu sporo akcentu humorystycznego, który na koniec podjęła jeszcze mocniej i wyraźniej ekipa Nocnego Kochanka. Ten polski zespół heavymetalowy, założony w Warszawie w 2012 r., dał prawdziwy, szalony show z pirotechniką, dymami, wizualizacjami, grą świateł, serpentynami i niesamowitą energią. Frontman Krzysztof Sokołowski miał rewelacyjny kontakt z publicznością, która - choć była to już późna pora - wciąż bawiła się doskonale. Zespół zagrał największe swoje przeboje, porywając nie tylko tę młodszą publikę, bo, o dziwo, również najstarsi znali kawałki, tj.: "Koń na Białym Rycerzu", "Dziewczyna z kebabem", "Smoki i gołe baby", "Cudzesy", "Piorun" czy zabawne i prześmiewcze "Zdrajca metalu" i "Dżentelmeni metalu".
Wielki powrót Acid Drinkers
I choć był to doskonały występ, to jednak drugiego dnia niekwestionowaną gwiazdą była legenda polskiego heavy metalu, czyli Acid Drinkers. Po 26 latach zespół powrócił w pierwotnym składzie: basista i wokalista Tomasz "Titus" Pukacki, gitarzyści: Dariusz "Popcorn" Popowicz i Robert "Litza" Friedrich oraz perkusista Maciej "Ślimak".
Powiedzieć, że poznański zespół dał dobry koncert, to jakby nic nie powiedzieć. Chyba wszyscy czekali na występ Titusa i ekipy, bo pod sceną zrobiło się naprawdę tłoczno (wcześniej mimo dużej publiki można było poruszać się raczej swobodnie). I mimo że dotychczasowe zespoły dawały naprawdę dobre występy, to Acidzi wymietli i udowodnili, że są w znakomitej formie, co dobrze wróży ich trasie Return Of The Varran, w jaką planują ruszyć jesienią.
To był ogień, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Publika szalała, tańczyła pogo, śpiewała kawałki razem z zespołem, to była prawdziwa muzyczna ekstaza! Nie brakowało hitów sprzed wielu lat, jak choćby: "Pizza Driver" (z 1993 roku), "Drug Dealer" (z 1994), "24 Radical Questions" (z 1996) czy "Proud Mary", czyli ich wersji hitu "Rolling in the river" (1998), a Titus, który obchodził tego dnia urodziny, zagajał zaczepnie do publiczności w swoim stylu. Widzowie tego wieczoru odśpiewali mu nieraz "Sto lat".
-
Lubię to 1
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr 1
- Wszystkie 2
Rockowizna właśnie takimi koncertami, atmosferą i różnorodnością sprawia, że to festiwal, który warto organizować i warto na nim bywać. A w tym roku zarówno pogoda, jak i festiwalowa frekwencja zdecydowanie dopisały. Ogłoszono już termin przyszłorocznej edycji - Rockowizna 2026 odbędzie się 7-8 sierpnia.
Wydarzenia
Miejsca
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2025-08-11 15:16
Świetna zabawa. (1)
Byłam na festiwalu
ACID dali radę bosko było. Ceny no cóż..... wiadomo drogo. Osobiście uważam ,że fajnie by było wyznaczyć z boku strefę dla ludzi chcących tańczyć pogo. Obijanie się o ludzi, którzy chcą potańczyć i w "spokoju " przeżyć koncert jest słabe.- 1 4
-
2025-08-11 19:17
To tak nie działa ;)
- 3 0
-
2025-08-11 12:58
Zaskoczenie
Nie chciałem iść, ale dziecko mnie przekonało. I zaskoczenie było spore. Przy lekkim przesycie letnich koncertów w naszej okolicy spodziewałem się słabego pikniku, a tu naprawdę fajna atmosferka. Ludzie bawili się wspólnie. Nie czułem się jak na Opku czyli jak boomer. Publika wiekowo/pokoleniowo podzielona około pół na pół bawiła się razem świetnie. Za rok pójdę bardziej przekonany.
- 6 1
-
2025-08-10 18:41
(1)
Line-up bardzo słaby. Poza 2 zagranicznymi kapelami, które zagrały bardzp dobre koncerty i dziwi, że impreza nie reklamowała się właśnie nimi. Flajack też jeszcze trzyma poziom. Natomiast reszta to odgrzewane kotlety.
Bilety drogie, drugie tyle zostawi się w budach z piwem czy frytkami. Słońce waliło zza sceny, więc ciężko było oglądaćLine-up bardzo słaby. Poza 2 zagranicznymi kapelami, które zagrały bardzp dobre koncerty i dziwi, że impreza nie reklamowała się właśnie nimi. Flajack też jeszcze trzyma poziom. Natomiast reszta to odgrzewane kotlety.
Bilety drogie, drugie tyle zostawi się w budach z piwem czy frytkami. Słońce waliło zza sceny, więc ciężko było oglądać koncerty przed zachodem. Mało kto wiedział o pisuarach, bo były schowane, a baner wskazujący do nich drogę był mało widoczny, zwłaszcza gdy zasłaniała go kolejka do toiek.
Natomiast wystrój przestrzeni bardzo na plus, industrialnie ale nie nachalnie. Wielorazowe kubki to super sprawa a ich cena/kaucja to chyba jedyny cenowy pozytyw tej imprezy. Nie wiem czy podesty dla wózków to już standard na takich imprezach, ale i tak chwalę, bo to słuszna inicjatywa. No i beczkowóz- dawno nie widziałam tak fajnego pomysłu na imprezie masowej.- 14 12
-
2025-08-11 00:55
Ale bywasz na innych festach?
Czy to defloracja festiwalowa?
- 1 1
-
2025-08-10 22:18
Było bosko! Acid powala na kolana!
- 7 4
-
2025-08-10 21:28
Rokowizna
Bardzo dobra decyzja. Super.
- 11 2
-
2025-08-10 18:25
Fajnie, fajnie (6)
Zespoły i koncerty git, nawet świetne. Tylko ceny jedzenie i napoje za wszystko na terenie festiwalu to nieporozumienie. Nie dość, że człowiek płaci 300 zł za bilety, to potem jest skazany na małe frytki po 21 zł, czy zapiekanki po 34 zł, czy najsmutniejsza margarite za 38 zł. Nie wspominając o największym scumie, czyli sprzedawaniem 'lemoniady' po
Zespoły i koncerty git, nawet świetne. Tylko ceny jedzenie i napoje za wszystko na terenie festiwalu to nieporozumienie. Nie dość, że człowiek płaci 300 zł za bilety, to potem jest skazany na małe frytki po 21 zł, czy zapiekanki po 34 zł, czy najsmutniejsza margarite za 38 zł. Nie wspominając o największym scumie, czyli sprzedawaniem 'lemoniady' po 10 zł, po czym sprzedawca wrzuca kawałek cytryny i leje sprite. Czyli klasyka foodtracków. Już nie wspomnę p polecaniu ze sceny przez prowadzącego najdroższej taryfy w mieście na powrót. Tyle dobrego, że pobliska Żabka miała pewnie dobry utarg. Byłem w tym roku, raczej nie wrócę.
- 14 4
-
2025-08-11 07:04
Patogastro
Czyli patologia polskiej gastronomii na pełnym biegu, tym razem w wydaniu foodtrackowym. A ludzie i tak powiedzą, że przecież nikt nie każe kupować, a w ogóle to po co żrysz. Dobrze, że chociaż koncerty udane.
- 5 0
-
2025-08-10 22:09
Nie wrócisz?
Szkoda. Bez ciebie, to już nie będzie to.
- 3 5
-
2025-08-10 21:05
To już niestety festiwalowa norma. Dlatego ja mam prostą receptę - tuż przed festiwalem idę do przyjemnej knajpy na duży, dobry obiad, który wychodzi niewiele więcej, niż ta zapiekanka, albo i nie więcej. A na miejscu przepłacam już tylko za piwo, bo bez piwa nie wyobrażam sobie takiego koncertu. Więc nie mam uwag co do tego konkretnego festu, wszędzie jest podobnie. Na Mystic ceny podobne, tylko wybór żarcia większy.
- 12 2
-
2025-08-10 20:09
A ty przyszedłeś muzyki posłuchać czy nażreć się? (2)
Zakładając, że masz 20 lub więcej lat, biadolenie że frytki kosztują 20-30 zł, nie świadczy o tobie zbyt dobrze.
- 10 10
-
2025-08-10 21:32
o toto
tez nie kumam ludzi co kupuja bilet na koncert a szama im sie nie podoba
- 4 5
-
2025-08-10 20:52
Posłuchać muzki, ofc. Tylko jak się organizuje wszystko tak, żeby nie trzeba było opuszczać terenu festiwalu, zakazuje czegokolwiek wnosić by chwilę później oferować przepłacone produkty, to mnie śmiech pusty rozpiera. Pozdro z fartem.
- 8 0
-
2025-08-10 14:08
(6)
Trudno mi coś mówić o sobocie, bo nie byłem. W piątek natomiast te dwie zagraniczne gwiazdy pokazały, dlaczego robienie festiwalu rockowego na bazie polskich (przebrzmiałych w większości) kapel to nieporozumienie. Clawfinger zagrał bardzo dobrze, Modestep znakomicie. Mówimy o dwóch zespołach średniej wielkości, choć niewątpliwie o międzynarodowym
Trudno mi coś mówić o sobocie, bo nie byłem. W piątek natomiast te dwie zagraniczne gwiazdy pokazały, dlaczego robienie festiwalu rockowego na bazie polskich (przebrzmiałych w większości) kapel to nieporozumienie. Clawfinger zagrał bardzo dobrze, Modestep znakomicie. Mówimy o dwóch zespołach średniej wielkości, choć niewątpliwie o międzynarodowym zasięgu. Z polskich kapel jeden Flapjack w ogóle próbował nawiązać kontakt, ale to nadal była różnica klasy. Reszta bardzo wyraźnie poniżej. Kult daje świetny koncert? Prawdopodobnie widziałem jakiś inny, bo to było wręcz smutne widowisko.
- 28 14
-
2025-08-11 14:07
Rokowizna
Ksu bardzo dobry koncert.Acid Drinkers super koncert i Nocny Kochanek, niestety ceny jedzenia w poprzednim roku też były wysokie, ale pizza bardzo dobra.
- 1 0
-
2025-08-10 20:52
Kult to smutne widowisko już od jakiegoś czasu. (4)
Wiem, że jest mnóstwo bezkrytycznych fanów Kazika, no ale zdziadział on strasznie. Słuchanie i oglądanie na żywo boli.
- 10 3
-
2025-08-11 00:48
Modestep nuda i łupanka (3)
- 3 1
-
2025-08-11 12:38
Mieszasz dwa porządki. My mówimy o jakości występu, a Ty o tym, jaką muzykę lubisz. Modestep można lubić lub nie, ale ich występ był bardzo dobry. Kult można lubić lub nie, ale ich występ był słaby, o czym zdecydowała forma wokalisty.
- 3 1
-
2025-08-11 07:23
(1)
Dokładnie. Kto wymyślił dubstep na festivalu rockowym? Mieli szczęście, że dziś publika inna, 20 lat temu poleciałby pełny toi-toi na scenę.
- 3 2
-
2025-08-11 21:42
A dziś świetnie się to sprawdziło. Zresztą, na metalowych festiwalach obecnie dość powszechnie gości ciężka elektronika i jest bardzo dobrze przyjmowana. Stare towarzystwo nie jest już w większości tak zamknięte, jak było w latach 80. czy 90., a młodzież uważa to za naturalne. Moim zdaniem, same plusy.
- 2 0
-
2025-08-10 14:16
Poziom imprezy adekwatny do jakosći produktów sponsora. (4)
Można tu dużo pisać i wychwalać, ale fakt jest bezsprzeczny - mało ludzi tam było. Porównać to można chociażby z ilością wolnych miejsc parkingowych i ruchem samochodów tutaj i na Męskim Graniu. Publika Rockowizny idelanie się stapiała z uczestnikami pobliskich targów fantastyki. Ten naćpany młodzian pozujący na Jezusa jest najlepszym symbolem poziomu tego wydarzenia.
- 12 21
-
2025-08-11 07:26
Przecież Niemęskie Granie to popowa sieczka dla mas, więc nic dziwnego, że ściągnęło gawiedzi jak na benefis Martyniuka.
- 6 0
-
2025-08-11 00:51
Dżizzus był mega kul
- 1 1
-
2025-08-10 23:38
Męskie grabie to dziewkowo korpo papka dla kocich mam oraz lanserki
- 9 1
-
2025-08-10 21:34
Jeszcze niektórzy muszą dorosnąć do takiego rodzaju festiwali. Nie trzeba prochów żeby się dobrze bawić. Wystarczy dobra muza której na Rokowiżnie nie brakowało.
- 9 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



