- 1 Sopot przeliczył się boleśnie (356 opinii)
- 2 Pamiętacie ich z "Big Brothera"? (22 opinie)
- 3 Planuj Tydzień: przyszła wiosna!
- 4 Miliony obserwujących i wpływy. Oto trójmiejska elita polskiej sieci
- 5 Zaproszenie na ślub bez +1 - tak czy nie? (76 opinii)
- 6 Jak spędzić Dzień Kobiet w Trójmieście? (45 opinii)
Zalewski odcina kupony? Nic bardziej mylnego!
Zgolił głowę, opowiedział o trudnych doświadczeniach, które go ukształtowały, i nagrał - moim zdaniem - najlepszą płytę w swojej karierze. Teraz Krzysztof Zalewski wyruszył w krótką, bo zaledwie sześcioprzystankową, trasę promującą album "Zgłowy". 1 grudnia zagrał w Ergo Arenie i był to wyśmienity koncert: rockowo-rapowo-balladowy, pełen fantastycznego gitarowego grania, wspaniałej energii i wzruszeń. Nie zabrakło też paru niespodzianek.
Spowiedź 40-latka?
40 lat to ważny moment w życiu - o czym pisał niedawno mój redakcyjny kolega - czas rozliczeń, podsumowań, motywacji, aby wreszcie spełnić odkładane na później marzenia. Krzysztof Zalewski, który w tym roku świętował te okrągłe urodziny, nagrał najszczerszą w swoim dorobku płytę, w której po raz pierwszy tak mocno się odsłania. Album zawiera utwory opowiadające o chorobie i śmierci mamy, walce z uzależnieniem, nieudanym związku. Do płyty "Zgłowy" przyklejono już nawet łatkę pod tytułem "spowiedź 40-latka".
Ten na wskroś osobisty album odbieram jednak bardziej jako otwarcie niż zamknięcie. Rozpoczyna on nowy artystyczny etap w karierze, być może także w życiu muzyka, gdyż w piosenkach sporo jest o turbulencjach w jego życiu osobistym, o których latem donosiły plotkarskie media. Zalewski ostatnio jest wszędzie: dopiero co wyruszył w trasę, ale płyta promowana była szeroko: artysta udzielił kilku bardzo osobistych wywiadów, przez tydzień można było go oglądać w roli prowadzącego program śniadaniowy, stworzył kolekcję biżuterii dla jednej z popularnych marek jubilerskich, reklamuje sieć kawiarni... Widać, że Krzysztof złapał wiatr w żagle i czuć podejście: teraz albo już nigdy.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Zawsze obok mainstreamu
Co by nie mówić, to jest niesamowita historia. Dwie dekady temu, w zamierzchłym 2003 r., Zalewski wygrał drugą edycję "Idola". Potem długo, długo nie było nic, o czym Krzysztof opowiedział w wywiadach z okazji wydania "Zgłowy". Przełomem była płyta "Złoto", wydana w 2016 r. W tym samym czasie Zalewski zagrał też w jednym z najgorszych polskich filmów tamtego okresu, czyli "Historii Roja". Muzyk na dobre polubił się z mainstreamem dopiero przy okazji "Męskiego Grania", które wyniosło jego karierę na szczyt.
Następnie był Niemen i niefortunnie wydana - między pierwszą a drugą falą koronawirusa - "Zabawa", które umocniły jego pozycję na rynku muzycznym, ale nie przyniosły sukcesu na miarę Podsiadły. Dalej Zalewski dołączył do grona wykonawców, którzy zagrali w ramach polskiej odsłony kultowego cyklu MTV Unplugged, po raz kolejny udzielał się w Orkiestrze Męskiego Grania (2022 r.), oddał hołd formacji The Beatles w specjalnym projekcie, w dodatku rozwinął się na płaszczyźnie aktorskiej (film "Bo we mnie jest seks", serial "Prosta sprawa").
Minęły cztery lata od wydania "Zabawy". I tym razem Zalewski postanowił zaryzykować. Parę lat temu był blisko mainstreamowego sukcesu i wypełniania stadionów. Albumem "Zgłowy" robi jednak krok w tył od głównego nurtu. Widać to nawet po obecnej, halowej trasie, która nie przyciąga takich tłumów, jak mogłaby. Ten materiał - zarówno ze względu na formę, jak i treść, nie podbije stacji radiowych i nie przyciągnie nowych słuchaczy. Jest na to za dobry!
Dobrze znane alternatywnie rockowe oblicze Zalewskiego zostało wzbogacone o rapowe i punkowe akcenty oraz o spokojne, kojące ballady. I choć muzycznie może większych zaskoczeń tu nie ma, każda piosenka jest inna, specyficzna i ciekawa. Refleksyjne teksty, osobiste wyznania i spostrzeżenia na temat współczesności chwytają za serce, bo teksty na "Zgłowy" nie tyle płyną z głowy, co z serca. Pod kątem tekstowym praktycznie wszystko zostało podane jak kawa na ławę.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Zalewski w Ergo Arenie
Niedzielny koncert składał się z czterech części, które zostały przedzielone modnymi i - odnoszę wrażenie - nadużywanymi w ostatnim czasie nagraniami wideo, w których artyści opowiadają o tym, co im w duszy gra. W przypadku Zalewskiego wstawki te miały humorystyczny wydźwięk i ze względu na swoją długość były jedynie miłym dodatkiem, a nie jedyną formą, w której artysta w trakcie koncertu komunikuje się z publicznością.
Koncert wypełniły przede wszystkim utwory z nowej płyty. Na start usłyszeliśmy tytułowe "Zgłowy", w którym autor wylicza, z czym musiał się w życiu mierzyć, będące podróżą do czasów, w których Zalewski wykonywał nieco cięższe brzmienia "Nienasycenie" czy "Roboty" z szybkim, ekspresyjnym wokalem i genialną muzyką.
Z kolei w końcowej części niemal 2,5-godzinnego koncertu Zalewski zabrał publiczność w nieco bardziej refleksyjne rejony swojej twórczości. Zaśpiewał najpiękniejszą balladę w swoim dorobku, czyli "Kochaj", wprowadzające w filmowy nastrój "Uciekaj", melancholijne "Sztormy i ulewy" czy drugą (obok "Zgłowy") niezwykle osobistą piosenką - utwór "Mamo".
Nie zabrakło też wcześniejszych przebojów Zalewskiego, m.in. "Annuszki", "Zabawy", "Miłość Miłość", "Jak dobrze" czy "Początku" z Męskiego Grania. Muzyk wykonał też kilka coverów: "Running Up That Hill" Kate Bush, "Listen to Your Heart" Roxette i "Are You Gonna Go My Way" Lenny'ego Kravitza.
Najintymniejsze love story Kaśki Sochackiej w Starym Maneżu
Zalewski doskonale wie, że mniej znaczy więcej. Dlatego scenografia jest minimalistyczna, rządzi przede wszystkim muzyka. Krzysztof cały jest muzyką. Wszystkie instrumenty pod jego palcami brzmią doskonale. Choć jego piosenki momentami można uznać za proste, wyżywa się na poziomie aranżacyjnych niuansów. Sporo tu smaczków i muzycznych mrugnięć okiem.
I choć Zalewski to człowiek-orkiestra i mógłby w zasadzie sam wszystko zagrać, nie można zapominać o zespole, którego trzonem już od dobrych paru lat są perkusista Bolesław Wilczek, basista i klawiszowiec Andrzej Markowski (dla którego odśpiewano wczoraj uroczyste "Sto lat" z okazji okrągłych urodzin) oraz gitarzysta Szymon Paduszyński. Panowie jak zawsze byli w formie i zaprezentowali się profesjonalnie, dając z siebie 100 proc. Do tego świetne chórki, które bardzo dobrze korespondowały z głosem Zalewskiego i doskonale uzupełniały jego utwory.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Goście specjalni, młodzi gitarzyści i dziecięce chóry
Trasa koncertowa, która rozpoczęła się tydzień temu w Poznaniu, to zaledwie sześć koncertów. Gdańsk jest na niej drugim przystankiem. W każdym mieście Zalewski zaprosił do występu innego gościa specjalnego. W Ergo Arenie Krzysztofowi towarzyszyli bracia Kacperczyk, którzy wykonali razem z nim utwór "Edit Piaf".
Przy okazji tej trasy koncertowej Zalewski zorganizował też konkurs dla młodych gitarzystów. W każdym mieście, do którego muzyk zawita, jedna osoba ma możliwość zagrać z nim na scenie. W Trójmieście był to Wojtek Talaga, który zagrał z zespołem Zalewskiego utwór "Polsko".
W finale niedzielnego koncertu na scenie pojawił się też sopocki chór Baabus Musicalis, z którym Zalewski nagrał dwie piosenki na płytę "Zgłowy". Dziecięcy chór wykonał kilka partii w utworze "Nastolatek".
Raport: 11-latek gra na gitarze u Zalewskiego
Sceniczne zwierzę
Krzysztof Zalewski jest scenicznym zwierzęciem. To już wiemy od dawna. Wszędzie go pełno, biega po scenie, tańczy, nieustannie przyciąga wzrok. Charyzmatyczny, zaangażowany, wie, po co wychodzi na scenę, i wypełnia sobą każdą sekundę. I to nie jest jakieś bezmyślne bieganie po scenie - każdy gest, każdy ruch jest tu po coś. Zalewski jest niezwykle uważny w tym, co robi, i wspaniale wykorzystuje swojego aktorskie doświadczenie.
Jego wizerunek zmienia się wraz z muzyką. W klipie do tytułowego singla promującego album Zalewski zgolił głowę, symbolicznie ściągając maskę. Zmiana wizerunku nie skończyła się jednak na samej fryzurze. Krzysztof przypakował i zrzucił z siebie cekinowe garnitury na rzecz "żonobijki" i martensów. Teraz staje przed fanami bez żadnej zbroi i mówi: patrzcie, taki jestem. A jaki jest? Najbardziej "hot" w swojej artystycznej karierze. Do twarzy mu z tym pogodzeniem ze sobą, akceptacją tego, w jakim miejscu w życiu się znalazł. Zupełnie jakby zdał sobie sprawę, że nie ma co gonić, że ambicje i szczyty, do których aspirował, to nie jego miejsce na ziemi.
Wydarzenia
Miejsca
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2024-12-02 10:24
Zalewski (1)
Koncert ciekawy, zarówno nowa płyta jak i kilka starych przebojów miło było posłuchać. Znakomicie wykonany cover Kate Bush. Na pewno z chęcią wybiorę się jeszcze na występ Zalewskiego.
- 38 4
-
2024-12-03 01:18
Nie znam Pana Zalewskiego,
ale życzę mu jak zresztą każdemu dużo sukcesów w życiu zawodowym, ale przede wszystkim osobistym.
- 1 1
-
2024-12-02 09:12
Za długi koncert (8)
2.5 godziny to zdecydowanie za dużo na artystę tego rozmiaru. Ludzie zaczęli wychodzić już godzinę przed zakończeniem koncertu, bo Zalewski zwyczajnie zanudzał. Po co te wszystkie covery, które sztucznie przedłużyły koncert? Przecież nie brakuje mu dorobku artystycznego. Nie wiedziałem, że mogę tak się znudzić podczas koncertu, a szkoda.
- 26 92
-
2024-12-03 08:39
Mam dla Ciebie dwie rady
Albo przestań chodzić na koncerty, albo przestań wylewać swoje frustracje w internecie.
Koncert był naprawdę rewelacyjny, a ja nie doceniając tego artysty przed tym koncertem (znałem go głównie z Męskiego Grania), poznałem wspaniałego wokalistę i multiinstrumentalistę z wielką charyzmą...
Pójdę na kolejny jego koncert na pewno!
Dobrze, że nie byłeś na Guns and Roses bo oni grali 3,5 godziny :)- 5 3
-
2024-12-02 23:15
2 godz. 7 minut
Zaczął 20.05, skończył 22.12
- 1 0
-
2024-12-02 23:09
Ludzie to schodzili na płytę
- 5 0
-
2024-12-02 12:33
Przecież nie było ciebie na tym koncercie
Siedziałeś u mamy w nie swoim mieszkaniu
- 11 4
-
2024-12-02 12:08
ergo arena jesli chodzi o poziom artystów występujących w ost. 2 latach- zronbiała totalny zjazd- (1)
DRamat wszystkie gwiady , które przyjeżdzają do POlski graja wszędzie ( głowie na Tauronie w Krakowie ) tylko nie u nas - od koncertu NIcka Cave - w Ergo zagrał chyba tylko Sting jesli chodzi o znaczące nazwiska. Czsy kiedy grała Leady Gaga Ramstain, Iron Maiden, Lenny Kravitz, Depeche Mode, ozzy czy slipknot ... daw no minęły. Teraz operator serwje pszaśne poskie granie , żywe trupy jak Modern Talking czy DJ Bobo oraz oczywiście Muzykę Filmową - masakra !!!! WEŻ
- 12 10
-
2024-12-02 13:55
Gdzie oni tych trolli kupują? Na Białorusi?
Naucz się pisać po polsku, bo oczy bolą...
- 12 3
-
2024-12-02 11:40
Oj nie widzialam, zeby ktos wychodzil
Plyta szalala, komentarze po koncercie slyszalam pozytywne, szacun za serducho, ktore wlozyl w koncert i ogien na scenie do samego konca :)
- 22 1
-
2024-12-02 09:27
Na te Nidy to i 15 minut to długo
- 2 8
-
2024-12-02 09:23
znakomity koncert (3)
Znakomity koncert! Zalewski jawi się jako artysta totalny, bezkompromisowy. Świetna koncepcja, wykonanie na wysokim poziomie. Na pewno nie dla każdego, bo to wbrew pozorom nie jest przystępny pop, ale muzyka z drugim dnem, wymagająca czegoś więcej od słuchacza. Bardzo mi się podobało :)
- 62 9
-
2024-12-02 11:15
Zakłamany bełkot i chamstwo ze strony portalu blokującego wszystkie inne opinie
- 6 3
-
2024-12-02 10:52
Wspaniały koncert i to nie prawda że dach przeciekał, tym bardziej że wcale nie padało
Tylko pozytywne komentarze, negatywne kasujemy, cenzura gorsza niż za komuny
- 9 2
-
2024-12-02 10:44
Beznadziejny koncert, żaden artysta tylko słaby celebryta, mega lipa
Mam prawo do własnej oceny
- 5 13
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



