- 1 Oto jedna z najstarszych kawiarni w Gdańsku (36 opinii)
- 2 Utalentowana nastolatka w The Voice Kids (5 opinii)
- 3 Jakub Błaszczykowski w Sopocie
- 4 Oscar: faworyci górą, z jednym wyjątkiem (71 opinii)
- 5 Restauracja podawała dania z pudełek (172 opinie)
- 6 Festwial dla tych, którzy kochają kawę (44 opinie)
Zamiast balu - bliskość. Intymny Ralph Kaminski w Starym Maneżu
Są koncerty, które się ogląda. I są takie, które się przeżywa - niemal fizycznie, jakby każda nuta miała swój ciężar. Występ Ralpha Kaminskiego w Starym Maneżu w ramach trasy promującej nadchodzący album "Góra" należał zdecydowanie do tej drugiej kategorii. To nie był wieczór pełen efektów specjalnych i teatralnych póz. To była wspinaczka - stroma, bolesna i intymna, na końcu której czekała nagroda.
Dekada na własnych zasadach
W kolejnych latach Kaminski udowodnił, że potrafi nie tylko pisać osobiste, przejmujące piosenki, ale także z ogromnym szacunkiem reinterpretować dorobek legend - czego najlepszym przykładem pozostaje album "Kora". W zeszłym roku po raz pierwszy dołączył również do projektu Męskie Granie, gdzie u boku Natalii Przybysz, Błażeja Króla i Igora Herbuta zagrał kilka koncertów w największych polskich miastach.
Od wydanego w 2022 r. "Balu u Rafała" minęło trochę czasu. Choć artysta nie próżnował, angażując się w różnego rodzaju projekty i muzyczne kolaboracje, fani zdążyli zatęsknić za jego solowymi nowościami.
-
Lubię to 8
-
Super 2
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi 2
-
Wrr
- Wszystkie 12
Nowy rozdział: "Góra"
Premiera nowego albumu zaplanowana jest na 20 marca, ale Ralph już od grudnia koncertuje z premierowym materiałem. Publiczność ma więc wyjątkową okazję usłyszeć nowe utwory jeszcze przed ich oficjalnym wydaniem. Zainteresowanie tymi występami jest ogromne - czwartkowy koncert w Starym Maneżu był przedostatnim przystankiem na trasie (ostatni 1.03 w Toruniu) i wszystkie bilety zostały wyprzedane.
Czy to pokazuje, jak fani są głodni nowych piosenek? Niekoniecznie, bo wydaje się, że sporo osób, które przyszły na koncert, były zdziwione, że to nie "Bal u Rafała", za co artysta - żartując - przepraszał. Niezorientowani zdziwić się mogli bardzo, bo po widowiskowym "Balu u Rafała" Kaminski powrócił w zupełnie innym stylu.
Jak Ralph Kaminski wygląda bez peruki?
Z jednej strony jest to swoiste domknięcie dekady na scenie - Ralph wraca tu do korzeni, z drugiej strony "Góra" to zdecydowanie bardziej dojrzała odsłona artysty - osobisty rozdział w jego twórczości. To nie będzie płyta, którą włącza się w tle. Nowy materiał jest mniej przebojowy i efektowny, za to boleśnie szczery. Smutku jest w nim cały ogrom - przyrównać go można do twórczości Korteza czy Kaśki Sochackiej, ale jest też miejsce na nadzieję i optymizm.
-
Lubię to 8
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr 2
- Wszystkie 10
Koncert: wspinaczka bez asekuracji
W kontraście do barwnej, teatralnej estetyki "Balu u Rafała", gdzie dominowała czysta rozrywka - podszyta refleksją, ale jednak rozrywka - czwartkowy koncert wydawał się kameralny, wręcz intymny, skupiony na emocjach. Poprzednimi trasami - "Bal u Rafała" czy "Kora" - Ralph przyzwyczaił nas do tego, jak precyzyjnie wyreżyserowane potrafią być jego koncerty. Tym razem jednak wykonuje ruch niemal niebezpieczny: zamiast widowiska proponuje bliskość. Zamiast spektaklu - szczerość. Bez peruk, cekinów i teatralnych kostiumów, które dotąd chroniły go przed światem, zaprasza publiczność w podróż na szczyt emocji. Daje się poznać jak nigdy przedtem.
Znamienne były już pierwsze minuty koncertu, który Ralph rozpoczął szeptem, siedząc na scenie w zwykłym T-shircie. Nawet zespół grał jakby w tle, na pierwszym planie zostawiając głos: nagi, kruchy, momentami łamiący się. I choć początkowo można było wyczuć konsternację widowni, publiczność szybko zaczęła słuchać w skupieniu i ciszy (przerywanej jedynie płaczem dziecka - najmłodszej widzki na sali). Ze skupienia - niestety - wytrącały nieustannie migające flesze - aż się prosi, żeby przed wejściem na salę wprowadzić krótkie szkolenie z wyłączania lampy w telefonach.
Ralph tego wieczoru zabrał słuchaczy w intymną podróż, śpiewając o złamanym sercu, samotności, potrzebie miłości i czułości wobec samego siebie. Salę wypełniły dźwięki akustycznych tonów pianina i rozbudowane aranżacje, uzupełnione o elementy folkowe i gitarowe, chóralne zaśpiewy i dźwięki waltorni, kojarzone z muzyką filmową.
Zwłaszcza pierwszą część koncertu zdominował smutek i emocje, które powodowały zaciskanie gardła. Publiczność miała okazję w skupieniu wsłuchać się w teksty utworów, np. w bardzo przejmujący utwór "Ania", napisany w hołdzie nauczycielce śpiewu artysty, Annie Domżalskiej - minimalistyczną, głęboko poruszającą refleksję nad stratą i procesem przeżywania żałoby czy w tytułową piosenkę "Góra" inspirowaną II Koncertem fortepianowym Wojciecha Kilara i polską muzyką ludową. Takich kompozycji, opartych na osobistych doświadczeniach Kaminskiego, będzie na nowej płycie więcej.
- Wiem, że pierwsza część tego koncertu jest smutna i może weselsza nie za bardzo będzie. Ale później mamy w planach zmianę klimatu, bo koncert musi być zbudowany z różnych momentów dramaturgicznych. My dzisiaj tutaj w Gdańsku prawie kończymy pierwszą odsłonę trasy koncertowej z nadchodzącej mojej płyty. Postawiliśmy sobie bardzo trudne zadanie. Tak w sumie nie powinno się robić ze względów biznesowych - nie powinno się grać płyty przed premierą, bo ludzie przychodzą na kota w worku, prawda? A jak wiecie, reklamacji nie można składać. Można tylko na przykład napisać: ale beznadziejny koncert był - mówił Ralph. - Na szczęście okazało się, że koncert się podoba i nowy materiał się podoba, ale ja na początku tej trasy byłem przerażony. Co ludzie pomyślą, co ludzie powiedzą, a szczególnie, co powiedzą ci, co myśleli, że przyjdą na bal u Rafała i nie wiedzą, że ja co płytę się zmieniam, robię różne, że tak się wyrażę, muzyczne skoki w bok?
Między piosenkami Ralph dawał słuchaczom chwilę oddechu - żartował, opowiadał o sobie, pokazywał, że ma ogromny dystans do siebie - czy to nawiązując do zmiany wizerunku, reklamy McDonald's czy opisywanej przez media plotkarskie niedawnej wizyty w restauracji Magdy Gessler. Wspominał czasy studiów w Gdańsku, swój pierwszy koncert w Starym Maneżu, w którym uwielbia grać, i choć marzy mu się, żeby wystąpić w Teatrze Szekspirowskim, nie zdecydował się jeszcze na ten skok w bok. Opowiadał o ulubionych miejscach i smakach w Trójmieście: kawiarni Las, do której wybrał się na bezkofeinową kawę przed koncertem, Sztuce Wyboru, w której odsłuchiwał miksów pierwszej płyty, szarlotce w Pikawie i naparach w Całym Gawle.
-
Lubię to 1
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi 2
-
Wrr
- Wszystkie 3
Muzyczny oddech pojawił się zaś na sam koniec - na bis Ralph zagrał to, na co publiczność czekała: "Bal u Rafała" w country'owej odsłonie, "2009", wreszcie "Kosmiczne energie" - to był moment, w którym publiczność wybuchła entuzjazmem, mogła z Ralphem potańczyć i pośpiewać.
Miejsca
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2026-02-27 12:16
Cudny koncert (2)
Piękny wrażliwy człowiek. Wspaniale obserwować jego drogę - od pierwszego koncertu w Maneżu. 10 lat temu stałam mniej więcej w tym samym miejscu sali co wczoraj i trzymałam kciuki za tego piekielnie zdolnego studenta (a może już wówczas nawet absolwenta) wokalistyki estradowej na gdańskiej AMuz. Wczoraj na widowni ludzie z różnych pokoleń, wiele z generacji X. Koncert z tych, które się pamięta długo. Uczta dla duszy i uszu.
- 30 33
-
2026-02-27 12:48
Generacja X? A tak po ludzku? (1)
To są X-Meni? Wolverine?
- 4 8
-
2026-02-27 14:04
A co to są x meni czy volverine?
Nic mi nie mówią te określenia.
- 4 3
-
2026-02-27 12:03
Nie oglądam go, nie patrzę na jego życie prywatne
Nie pytam o poglądy polityczne i religię. To bardzo utalentowany wokalista i życzę mu udanej kariery.
Czy słucham? Tak. Po prostu bądź Kory zaśpiewał magicznie. To wystarczy.- 32 32
-
2026-02-27 18:42
za maly klub, ciasno i duszno,
Z radością poszłam na koncert, ale ilosc ludzi mnie pokonała w połowie koncertu. Było za duzo ludzi, za duzo i ciasno. Praktycznie stałam w scisku nie ruszając sie. W połowie wyszłam, a ze mną sporo osob. Wiecej nie wybiore sie do tego klubu na koncert, naprawdę bylo za duzo ludzi.
- 13 3
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



