- 1 Festiwal odwołany przez zalegający śnieg? (243 opinie)
- 2 Trójmiejski akcent muzyczny na igrzyskach (11 opinii)
- 3 Jubileuszowy Bal z Sercem w Olivia Star
- 4 Dwie Gdynianki na czele parady w Rio 2026 (9 opinii)
- 5 DLDKP: wielka impreza walentynkowa (13 opinii)
- 6 Mały i duży internet. Znasz ten podział? (43 opinie)
Znowu to zrobiła! Agnieszka Chylińska wypełniła Ergo Arenę po brzegi
Śpiewa "Kiedyś do ciebie wrócę" i słowa dotrzymuje. Tym razem "kiedyś" nastąpiło całkiem szybko, bo zaledwie rok po jubileuszowym koncercie Agnieszka Chylińska wróciła do Ergo Areny, aby zagrać go na bis. Również i tym razem udało jej się ściągnąć tłumy - wypełniona po brzegi hala robiła wrażenie.
80 tys. fanów, wyprzedane hale koncertowe i wielkie muzyczne emocje - trasa okazała się wielkim sukcesem. Artystka podbiła nią także Europę - zagrała m.in. w Bristolu, Londynie, Manchesterze, Essen i w Paryżu, wyprzedając wszystkie koncerty. Na prośbę fanów Chylińska zaplanowała na 2025 r. trzy dodatkowe występy, które ostatecznie zamkną świętowanie jubileuszu. Pierwszy z nich odbył się wczoraj w Ergo Arenie.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
W związku z tym, że był to koncert "na bis", od początku nasuwało się pytanie, czy artystka zagra ten sam materiał, czy pokusi się o nowe elementy i zmiany w repertuarze. W końcu na sali nie brakowało fanów, którzy już raz przeżyli emocje związane z jubileuszowym występem. Choć było wiele elementów wspólnych, artystka pokusiła się też o kilka zmian, o czym sama wspomniała - w jednym z filmików wyświetlanych pomiędzy utworami, tłumacząc, że nie lubi nudy i uwielbia zaskakiwać publiczność, stąd od początku było dla niej oczywiste, że trzy koncerty na bis muszą różnić się od całej trasy.
Hity z Trójmiasta, które śpiewała cała Polska
Koncert rozpoczął się z tzw. grubej rury. Zespół w składzie Maciej Mąka, Błażej Chochorowski, Oskar Podolski i Rafał Stępień wkroczył na scenę, a chwilę później dołączyła do nich Agnieszka - w charakterystycznym, zadziornym stylu, ubrana w rockowo nonszalancki strój. Pierwsze dźwięki przeboju "Winna" wywołały owacje, które nie milkły przez cały wieczór.
Tak jak zeszłoroczny koncert, tak i ten wyróżniała narracyjna struktura. Chylińska zaprosiła fanów w podróż przez różne etapy swojej twórczości, od młodzieńczego buntu z czasów O.N.A., przez solowe eksperymenty w "Modern Rocking" aż po introspektywne ballady z "Kochaj ją". Każdy utwór był jak rozdział opowieści - "Niekochana" przypominała o surowej sile lat 90., "Królowa łez" rozgrzała serca swoją emocjonalnością, a "Kiedy powiem sobie dość" porwało tłumy. Publiczność, w której mieszały się pokolenia, śpiewała każde słowo, tworząc z artystką niezwykłą symbiozę.
Choć dobór poszczególnych utworów nieco się różnił, scenariusz był identyczny - Chylińska zaczęła od najbardziej lubianych przebojów, następnie przypomniała hity O.N.A., a skończyła w mocnym rockowym, momentami niemal heavy metalowym stylu, śpiewając swoje piosenki w nowych, podkręconych aranżacjach.
Nie zabrakło też niespodzianki. Jednym z najbardziej zapadających w pamięć momentów podczas zeszłorocznego koncertu był występ w stylizacji inspirowanej Elvisem Presleyem, podczas którego Chylińska z przymrużeniem oka wykonała "Kiedyś do Ciebie wrócę". Tym razem postawiła na innego bohatera swojej młodości - Limahla i razem z publicznością zaśpiewała "Never Ending Story". W wyświetlonym wcześniej filmiku tłumaczyła, że jest to jej ogromne marzenie, aby usłyszeć publiczność śpiewającą razem z nią właśnie ten refren. Tak się stało - tłum śpiewał, Agnieszka wydawała się wzruszona, a z sufitu leciało konfetti.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Po zeszłorocznym koncercie pisałam: "Była też okazja do podsumowań. Te niestety poczyniono w formie nagranej wcześniej rozmowy (...). Nagrania zastąpiły wypowiedzi pomiędzy piosenkami. Chylińska interakcje z publicznością nawiązywała tylko w czasie wykonywania utworów, np. prosząc o włączenie latarek, podniesienie rąk czy wspólny śpiew. Wydaje mi się, że to trochę mało, zwłaszcza że fanów piosenkarka ma naprawdę oddanych". Słów krytyki wobec tego zabiegu nie brakowało, stąd tym razem Chylińska postanowiła odnieść się też do samej formy filmów. Przeprosiła, że mówi z ekranu i tłumaczyła, że to dlatego, że chce się skupić na tym, co dla niej najważniejsze - na śpiewaniu.
"Never Ending Story" stanowiło piękne zakończenie koncertu, który był też końcem pewnego etapu twórczości Chylińskiej. Fani jak zawsze wywoływali artystkę na bis. Ta kazała na siebie długo czekać, a gdy wreszcie ponownie wyszła na scenę, wbrew oczekiwaniom tłumu nie zagrała któregoś ze swoich największych przebojów, lecz do bluesowej melodii wykonała freestyle o Trójmieście, w którym m.in. przypomniała, że urodziła się w Gdańsku, a w Sopocie skończyła jedyną szkołę.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Miejsca
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2025-04-12 09:46
Co pół roku to samo. (3)
Więcej pajacowania, niż śpiewania.
- 78 32
-
2025-04-12 11:33
ludzie nie mają rodzin, dzieci , nie mają produktywnego zajęcia w wolne więc sale wypełnione (2)
- 10 14
-
2025-04-12 17:01
Inni za to nie mają pomysłu na samego siebie, jak widać po komentarzu.
- 3 8
-
2025-04-12 11:41
Czyli jak ktoś ma rodzinę i dzieci to już przepadł dla świata? Nie ma szans, że będzie miał chociaż chwilę w tygodniu, miesiącu na rozrywkę?
- 13 7
-
2025-04-24 15:13
Moje naj.. Urodziny!
Koncert był moim marzeniem..przejechałam prawie 500 km ,aby z przyjaciółmi świętować moje urodziny Cenię i uwielbiam Agnieszkę Chylińską Pierwszy raz byłam w Ergo arenie..atmosfera cudowna,organizacja super
- 0 0
-
2025-04-12 10:14
Wow
Pogratulować tylko, że wypełnia taką hale! Brawo!
- 38 19
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



