- 1 Ile punktów da Arce utrzymanie? (71 opinii)
- 2 To jest zabójcze dla Lechii (23 opinie)
- 3 Długa podróż Polek. Gra o pierwszy mundial (1 opinia)
- 4 Lechia do PZPN odnośnie ujemnych punktów (102 opinie)
- 5 Plan startów żużlowców 13-19 kwietnia (10 opinii)
- 6 Zakochała się w kickboxingu (3 opinie)
31. Bieg św. Dominika to także sposób na wakacje oraz rodzinne spędzenie czasu
Ok. 1 tys. uczestników wystartowało w prologu Biegu św. Dominika, który uświetnił 80-lecie Lechii Gdańsk
-
Lubię to 6
-
Super 3
-
Trzymaj się 2
-
Ha ha 10
-
Wow 4
-
Przykro mi 10
-
Wrr 21
- Wszystkie 56
Blisko 1,5 tys. biegaczy skorzystało z zaproszenia Klubu Lekkoatletycznego Lechia Gdańsk i przystąpiło do otwartych konkurencji 31. Biegu św. Dominika. Okazało się, że jest to doskonała okazja nie tylko, by wygrywać i zdobywać nagrody oraz zarabiać pieniądze, ale przede wszystkim to doskonały sposób na wakacje, zwiedzanie, a także rodzinne spędzanie aktywnie wolnego czasu.
Ok. 1 tys. osób wystartowało w prologu "Goń św. Dominika". Udział w biegu na dystansie 1412 m był bezpłatny, a jeszcze można było otrzymać koszulkę i wziąć udział w losowaniu nagród rzeczowych.
- W porozumieniu z Amber Expo dołączyli do nas uczestnicy parady z Przystanku Przygoda z Targu Rybnego. Mieliśmy barwny tłum w zielonych koszulkach z okazji 80-lecia Lechii Gdańsk. Rotacja turystów w Gdańsku jest tak duża, że wiele osób zapisywało się do startu w ostatniej chwili. To może być dobry marketing dla Gdańska w przyszłości. Przyjedź na bieg, zabierz ze sobą rodzinę i wystartujcie wspólnie, bo konkurencje są na tyle różnorodne, że dla każdego, bez względu na stopień wytrenowania, znajdzie się możliwość do startu - mówił nam Stanisław Lange, dyrektor KL Lechia Gdańsk, a zarazem dyrektor 31. Biegu św. Dominika.
W prologu nie był notowany czas ani prowadzona klasyfikacja. Tradycyjnie wiele osób decydowało się na start wspólnie z dziećmi, również z tymi, które trasę przemierzały w wózkach. Limit na pokonanie trasy był na tyle tolerancyjny, że nie trzeba było biec, ale wystarczył marszobieg bądź wręcz spacer.
- Jarmark św. Dominika łączy: tradycją, kulturę, gastronomię, ale i sport. Bieganie to nie tylko wysiłek fizyczny, wyciskanie potu, ale przede wszystkim satysfakcja, radość oraz wspólna zabawa z rodziną i przyjaciółmi. Dziękuję organizatorom za kultywowanie tej wspaniałej tradycji, a w imieniu władz miasta dziękuję państwu za przybycie, bo to wy tę wspaniałą imprezę tworzycie - te słowa skierował do uczestników 31. Biegu św. Dominika Łukasz Bejm, przewodniczący Komisji Sportu, Rekreacji i Turystyki, a następnie pokonał trasę prologu.
31. Bieg św. Dominika i mistrzostwa Polski na 10 km. Sensacje i pogrom faworytów
Dodatkową atrakcję stanowiła możliwość przemierzenia biegu wspólnie z byłym mistrzem i rekordzistą Polski w maratonie, a przed startem można było posłuchać jego wskazówek.
- Będzie tłoczno. Uważajcie na zakrętach. Mamy szczęście. Nie ma deszczu. Podłoże jest przyczepne, nikt nie powinien się przewrócić. To od nas będzie zależało, czy ten bieg będzie bezpiecznie przebiegał od startu do mety - ostrzegał Wojciech Ratkowski, obecnie profesor z AWFiS Gdańsk.
- Proponuję pierwsze 200 m asekuracyjnie, żeby się wszystko rozciągnęło. Natomiast ostatnie 200 m finiszować na maksa, gdyż to doda nam euforii, a jednocześnie poczujemy troszkę zmęczenia. Potraktujcie ten bieg jako rozgrzewkę przed kolejnymi treningami - zachęcał Grzegorz Gajdus.
Największe prędkości 31. Biegu św. Dominika. Na wózku można jechać 70 km/h
O tym, że bieganie może łączyć sportowców różnych dyscyplin albo że można płynnie przechodzić z jednej do drugiej, przekonał triumfator prologu.
- Byłem zapaśnikiem i członkiem kadry narodowej, a aktualnie wicemistrzem Polski masters w skoku w dal oraz szóstym zawodnikiem w kraju w tej kategorii na 100 m. W gdańskiej imprezie startuję już po raz ósmy czy nawet dziesiąty. Miał być też bieg na 5 km, ale były już wszystkie wykupione miejsca i nie zdążyłem się zapisać. Zawsze mam pozytywne wrażenia, jeśli chodzi o atmosferę. Warto tutaj zawsze przyjeżdżać, ale trasa jest śliska. Jak na bieganie, to było teraz za gorąco i duszno. Jednak pobiegłem praktycznie na 100 proc. swoich możliwości - przedstawił się Adam Ślęzak z Elbląga.
W biegu na 5 km mógł wystartować każdy, kto ukończył 16 lat. Mimo że wpisowe rosło, czym bliżej było startu, tym chętnych nie brakowało. Nie tylko pan Adam nie zdążył się zapisać.
- Wśród kobiet mieliśmy przyrost frekwencji o 30 proc. Natomiast u panów rozeszły się wszystkie pakiety last minute. Pewnie, gdybyśmy mieli jeszcze ze 30 numerów startowych w cenie 120 zł, to też byliby chętni - dodał dyrektor Lange.
Ostatecznie wystartowało: 153 kobiety i 288 mężczyzn. Każdy otrzymał pamiątkową koszulkę, a na mecie czekały na nich medale.
Najlepsze trzy zawodniczki i trzech zawodników zarobiło - odpowiednio - po 800, 600 i 500 zł. Ponadto w kategoriach wiekowych były wypłaty w kwotach: 250, 150, 100 zł. Nagrody nie dublowały się. Łącznie było aż 26 grup wiekowych.
30. Bieg św. Dominika dla ponad 1 tys. startujących od kilku miesięcy do 90 lat
Kobiety: lat 16-19; 20-24; 25-29; 30-34; 35-39; 40-44; 45-49; 50-54; 55-59; 60-64; 65-69; 70+
Mężczyźni: 16-19; 20-24; 25-29; 30-34; 35-39; 40-44; 45-49; 50-54; 55-59; 60-64; 65-69; 70-74; 75-79; 80+.
Na 5 km ramię w ramię rywalizowali zarówno zawodniczki i zawodnicy profesjonalni, jak i amatorzy biegania. Nikt się nie oszczędzał.
- Nie wywodzę się z lekkoatletyki na stadionie. Zacząłem biegać, bo sprawia mi to frajdę. Biegam sam dla siebie, dla przyjemności. Nie mam żadnego trenera. Razem z moją dziewczyną zgłosiliśmy się w ostatniej chwili. Od dłuższego czasu jesteśmy taką biegającą parą, choć ja jestem z Zielonej Góry, a moja partnerka z Polic. Można powiedzieć, że jest to pomysł na wakacje. Praktycznie co tydzień gdzieś indziej biegamy i przy okazji zwiedzamy. To mój pierwszy sukces przy tak dużej publiczności. Na pewno jedna z ważniejszych wygranych. To bardzo trudno odniesione zwycięstwo. "Polecieliśmy" mocne 3 km. Myślałem, że to wystarczy, ale kolega był na tyle mocny, że zdołał odpowiedzieć. Szczerze powiedziawszy, gdyby meta była ze 100 m albo 200 m dalej, to byłoby trudno utrzymać 1. miejsce. Tym bardziej się cieszę, że udało się wygrać. Wiedziałem, że są mocni konkurenci, choć wszystkich nie znałem i trzeba będzie z siebie dać nawet więcej niż 100 proc. Na mecie dawno tak długo nie dochodziłem do siebie jak po ukończeniu tego biegu. Było parno, szybkie tempo - to zrobiło swoje. Był mały deszczyk, ale nie utrudnił nam biegu, tylko trochę się schłodziłem. Po tak ciężkiej walce tym bardziej jestem szczęśliwy. Gratuluję też wszystkim, którzy dobiegli do mety - mówił Jacek Stadnik.
Duopak, czyli tańsze bieganie z Lechią Gdańsk. Kolejna szansa na start już we wrześniu
Wśród panów w walce o zwycięstwo liczył się Miłosz Tomaszewski. Dzielnie walczył Bartosz Rynkowski, ale ostatecznie z podium "zepchnął" go Grzegorz Kujawski, który początkowo miał zamiar biegać na dystansie o połowę dłuższym.
W rywalizacji pań ochotę na obronę ubiegłorocznego tytułu miała Beata Niemyjska, ale na drugiej połowie dystansu nie dotrzymała kroku Julii Koralewskiej.
Nie była to niespodzianka. Lekkoatletka SKLA Sopot na tegorocznej Uniwersjadzie zajęła 7. miejsce na 10 000 m, w którym to dystansie się specjalizuje, a jej nowy rekord życiowy - 32:28.02 - jest jednocześnie piątym wynikiem w historii polskiej lekkoatletyki tej konkurencji.
- W Biegu św. Dominika biegałam już 2 lata temu. Atmosfera super, kibice, piękna starówka, uważam, że jedna z najładniejszych w Polsce, czyli sama przyjemność. Nie ukrywam, że chciałam troszkę szybciej pobiec, w granicach 16 minut. Nie chciałam się czaić. Potrzebowałam takiego biegu rytmicznego, z lekkim finiszem. Jak na trasę kamienistą, z zakrętami, gdzie trzeba było uważać, aby się nie poślizgnąć, zmniejszać prędkość na niektórych odcinkach, to wynik poniżej 16:30 też nie jest zły. Najważniejsze, że też dobrze się bawiłam. Bieganie jest moim życiem. Bez tego nie byłabym w stanie funkcjonować. Po Uniwersjadzie odpoczęłam przez 4 dni. Teraz ruszam z przygotowaniami do mistrzostw Polski na 5 km i na 3 km z przeszkodami. Ten start był takim przetarciem, treningiem, aby pościgać się, a nie tylko w kółko biegać samej po stadionie - podsumowała Koralewska.
Kluby sportowe
Wydarzenia
Opinie (2)
-
2025-08-05 16:41
Pieniądze z tego są znikome
Bieganie jest dla ludzi zdrowych i lekkich.
Pasibrzuchy, którzy zgubienie kilogramów zaczynają od biegania to powodzenia życzą Wam wasze stawy.
Biegaj rozsądnie.
Nie demoluj własnego ciała.- 9 2
-
2025-08-05 21:28
Impreza jak zawsze super ale jakos trudno uwierzyc ze zwyciezca tak sobie biega 5km w 15minut to robia zawodowcy
- 2 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

