- 1 O licencji i transferach Lechii (21 opinii)
- 2 Arka - Jagiellonia. Turbokozak i grill (12 opinii) LIVE!
- 3 PGE Wybrzeże w finale po 48 latach (7 opinii)
- 4 Energa Ogniwo wygrała w ostatniej akcji (9 opinii)
- 5 Wygrana Energi Trefla okraszona kontuzją (10 opinii)
- 6 Hat-trick karnych i przełamanie Gedanii (6 opinii)
Tomasz Wójtowicz: prawie prawnik na prawej stronie Lechii Gdańsk
Lechia Gdańsk
Słucha Dżemu, Kultu i Pink Floyd, uczy się gry na gitarze, grając w pierwszej lidze dziennie studiował prawo. Wiele można o Tomaszu Wójtowiczu z Lechii Gdańsk napisać, ale na pewno nie to, że jest stereotypowym piłkarzem, którego zainteresowania skupiają się wokół motoryzacji i wielkopowierzchniowych galeriach handlowych. Wójtowicz wywalczył miejsce w podstawowej 11 biało zielonych, ale zdecydowanie nie osiada na laurach. - Nie pokazałem wszystkiego i dalej nie jestem w swojej optymalnej dyspozycji. Jest już lepiej niż było, zagrałem parę meczów w większym wymiarze czasowym, ale dalej uważam, że moja granica i sufit są dużo wyżej i mam nadzieję, że uda mi się go niebawem przebić.
Maciej Słomiński: Trwają święta wielkanocne, jest pan Ślązakiem, czy są jakieś regionalne zwyczaje albo potrawy, za którymi pan tęskni w ten czas?
Tomasz Wójtowicz: W moim domu rodzinnym nie było nigdy jakichś tradycji wielkanocnych kultywowanych od pokoleń, dlatego jedyne co w święta doskwiera to odległość i rozłąka z rodziną. Chętnie bym się zobaczył z rodzicami, dziadkami, czy resztą rodziny. Właściwie wszyscy moi bliscy są na Śląsku, trochę tęsknię, ale takie jest życie piłkarza. Jest w lany poniedziałek robota do zrobienia, chcemy zdobyć 3 punkty w meczu z Koroną Kielce i w każdym kolejnym meczu. Po sezonie będzie okazja do spotkań rodzinnych, mam nadzieję że w dobrej atmosferze będzie można spotkać się i świętować sukces Lechii . Między Bogiem a prawdą, tak do końca sam do Gdańska ze Śląska nie przyjechałem.
To znaczy?
Przywiozłem psa. Gdy jeszcze grałem w Chorzowie, była taka akcja, że wyprowadzaliśmy psy ze schroniska i zachęcaliśmy do adopcji. Ale moja miłość do psów narodziła się wcześniej. Historia mojego kompana jest taka, że znajoma mojej mamy gdzieś na wsi pod Warszawą zobaczyła szczeniaka przyczepionego do łańcucha na dworze w zimnie. Zabrała go stamtąd, musiał mieć wycinany cęgami łańcuch z szyi, bo ten rósł razem z nim. Można się domyślać, że piesek miał nie za ciekawe przeżycia. Zanim trafił do schroniska, ta pani napisała post, czy ktoś go nie chce przygarnąć, ja go od razu wziąłem i dziś mieszka ze mną w Gdańsku, dotrzymuje mi towarzystwa, żebym nie czuł się samotny. Zwierzę po wielu traumatycznych przejściach, do dziś się boi ludzi, ale wśród swoich już zachowuje się swobodnie. Jest postęp.
Jaka jest na dziś pana pozycja na boisku w Lechii? Nie pytam o stronę boiska, a o to czy jest to obrona czy pomoc?
Przed przyjściem do Lechii Gdańsk rozmawiałem z przedstawicielami klubu i zamysłem było obsadzenie mnie na prawej obronie. Klub znał moją piłkarską charakterystykę i ofensywne inklinacje, dlatego nie było mowy, że mam grać tylko na tej pozycji i nigdzie indziej. Pierwszy mecz w pełnym wymiarze zagrałem zaraz po przyjściu do Gdańska właśnie na prawej stronie defensywy w meczu z Rakowem Częstochowa. Potem przytrafiła mi się kontuzja, co zbiegło się z wysoką formą Dominika Piły, który był nie do wyjęcia ze składu Gdy wróciłem do zdrowia, podczas treningów byłem sprawdzany w drugiej jedenastce, raz na lewej obronie, raz na prawej, na jednym skrzydle, na drugim, wszędzie jakoś dawałem radę. To nie pomagało, bo wszędzie często równa się nigdzie. Nie potrafiłem do końca przekonać trenerów i dopiero podczas końcówki rundy, w listopadzie w meczu z Widzewem Łódź wskoczyłem do składu na stałe i miejsca nie oddałem.
Czy podczas poprzedniego sezonu, pierwszego w Lechii żałował pan przyjścia do Gdańska? Konkurencyjna wobec tej z Lechii była propozycja z mistrza Polski, Jagiellonii Białystok, a pan nie dość że nie grał wiele to klub borykał się szeroko opisywanymi problemami organizacyjnymi.
To był na pewno ciężki czas, bo pierwszy raz w karierze, mimo że robiłem to co kazali trenerzy nie
mogłem przebić się do składu. W Ruchu grałem wszystko, od dechy do dechy. Czułem się dobrze, a nie grałem, trzeba było czekać. Rola zmiennika była dla mnie nowa i nie ukrywam, ciężka. Dziś uważam, że może to w dłuższym terminie wyjść na dobre. W życiu jak i sporcie nie zawsze się gra pierwsze skrzypce i z tym też trzeba umieć sobie radzić. Nowe doświadczenie nauczyło mnie pokory i znajdywania motywacji, gdy nie idzie. Pojawiły się nowe myśli w głowie, frustracja, trzeba było nauczyć się z nią radzić. Nigdy nie wiadomo, co byłoby gdybym poszedł do innego klubu. Jedyne wyjście to starać radzić sobie z sytuacją jaka jest. Dziś czuję, że moja pewność siebie idzie do góry, mam miejsce w składzie, ale wiem, że stać mnie na więcej i mogę grać jeszcze o wiele lepiej.
Matej Rodin, obrońca Lechii Gdańsk, nie chce być "Generałem"
W poprzednich rozgrywkach pana nazwisko było często wymieniane w kontekście pamiętnej afery, gdy Lechia Gdańsk poprosiła o wcześniejszą wypłatę transzy z ekstraklasy, żeby zapłacić za pana transfer z Ruchu. To jakoś na pana wpłynęło?
Wcale. Takie rzeczy dzieją się w lidze, tyle że Lechia wtedy była na świeczniku z wiadomych względów. Bardziej ode mnie przejmowali się tym ludzie z klubu i z mojego otoczenia, ciągle dopytując się: "Tomek, czy wszystko w porządku?". Przecież nie zrobiłem nic złego, więc nie było się czym przejmować.
Być może zachował pan spokój z racji wykształcenia?
Na razie mam wykształcenie średnie, ale grając w Ruchu Chorzów w I lidze i potem w ekstraklasie, studiowałem dziennie prawo na Uniwersytecie Śląskim w rodzinnych Katowicach. Gdy przeszedłem do Lechii Gdańsk, stało się to niemożliwe, temat został, że tak powiem, zaparkowany. Nie wykluczam, że w przyszłości wrócę do tematu, nie wiem czy na prawo, czy podejmę coś innego. Może w trybie online, może bardziej na uczelni prywatnej niż państwowej? To wszystko kwestia przyszłości, na dziś temat poszedł na półkę.
Zawodnik
Tomasz Wójtowicz
Średnie oceny w kolejnych meczach sezonu
Zaraz, zaraz, tak lekko pan o tym mówi, tymczasem zawodowy piłkarz studiował nie na AWF, tylko prawo i to dziennie. Nie jest to informacja z jaką spotykamy się często.
Studia dzienne, bo zaoczne raczej odpadały, z racji zajętych przez mecze weekendy. Nie było to łatwe, pogodzić treningi z wykładami i we własnym zakresie opanować materiał. Na pierwszym roku studiów, grając wtedy w I lidze w Ruchu, zdałem wszystkie egzaminy, oprócz jednego. W ekstraklasie ciągnąłem to jeszcze przez pierwszy semestr, potem stało się to niemożliwe. Trzeba było postawić albo na sport albo na studia. Piłka nożna wygrała, przynajmniej na razie. Nie da się dwóch srok ciągnąć za ogon, bo obie uciekną.
Po co właściwie poszedł pan na te studia? Było raczej wiadome że jeśli kariera piłkarska będzie szła w górę, nie da się pogodzić tego z tak ciężkimi, zwłaszcza na początku studiami? Rodzice nalegali?
Mam w rodzinie tradycje prawnicze, tata jest prawnikiem, ale w ogóle nie odczuwałem z ich strony presji. Mama zachęcała, żebym chociaż spróbował, zobaczył jak to jest. I zobaczyłem, szło mi całkiem nieźle. Gdybym wciąż był na Śląsku pewnie bym spróbował ciągnąć studia, ale gdy przeprowadziłem się drugi koniec kraju, pierwszy raz wyjechałem na tak długo z domu....No nie dało się tego pogodzić. A dlaczego w ogóle podjąłem studia? Dobre pytanie - chyba głównie dla sprawdzenia siebie, żeby trochę podtrzymać to co robiłem w liceum, to była inwestycja w rozwój intelektualny.
Mój znajomy mecenas mówił, że grał w jakimś turnieju prawników i w drużynie Ślaska w bramce stał jakiś Wójtowicz, który mówił, że jego syn gra w ekstraklasie.
To musiał być mój tata, on udziela się w takich tematach. Poza piłką i prawem mój tata zaraził mnie
jeszcze uczuciem do starej, dobrej muzyki. Zespół Dżem jest ze Śląska, to moje klimaty zdecydowanie. Floydzi, Kult, wiele razy byłem z tatą w katowickim Spodku, gdy śpiewał Kazik. To jest moje ciche marzenie, żeby nauczyć się grać na gitarze. Jakiś czas temu kupiłem instrument, który stoi u mnie w domu. Moim celem jest, gdy ktoś przyjdzie zapytać co to, odpowiem, że to nie dekoracja, tylko będę potrafił coś zagrać.
FC Barcelona to więcej niż klub, a jaka jest pana relacja z Ruchem Chorzów?
To dla mnie zdecydowanie więcej niż klub. Zaczynałem gdzie indziej, ale gdy miałem 9 lat trafiłem do szkoły sportowej Ruchu, tam przeszedłem wszystkie szczeble, od trampkarza do seniorów, całe życie w środowisku "Niebieskich".
Czyli mecze Lechii z GKS Katowice czy Górnikiem Zabrze są dla pana jak derby?
Może nie jak derby, ale jest zawsze dodatkowy dreszczyk emocji, zwłaszcza że jestem z Katowic, gdzie jest wielu kibiców Ruchu. Ostatnio, gdy graliśmy z Gieksą w Katowicach, schodziłem do szatni przy sektorze gospodarzy, nie omieszkali mnie wyzwać od "śmierdzieli". Przegraliśmy 0:2, dlatego tylko spuściłem głowę, przecież nie będę się z nimi kłócił. Taka czasami też jest piłka.
Czym się różni szatnia Lechii od Ruchu?
To są inne szatnie pod każdym względem. W Ruchu ta szatnia była całkowicie prawie polska, w dodatku wielu piłkarzy utożsamiających się z klubem, wychowanków, dopiero w ekstraklasie pojawiło się kilku obcokrajowców. Panowała wyjątkowa atmosfera, myślę, że nie do powtórzenia. To ona niebywale pomogła zrobić trzy awanse z rzędu. To było coś niewiarygodnego.
Niezwykły projekt kapitana Lechii Gdańsk. Rifet Kapić pokazał pierwsze boisko
Z kolei w Lechii Gdańsk zmiana o 180 stopni. Po pierwsze szatnia bardzo międzynarodowa, ale również bardzo młoda. W Ruchu było wielu doświadczonych zawodników, a tutaj mamy młodą ekipę. Szatnia Lechii jest bardzo hermetyczna, przy tym bardzo harmonijna i mam wrażenie, że tutaj nie ma żadnych podgrupek, nie ma żadnych kwasów czy niesnasek. Pracujemy jak jeden organizm. Wszyscy się dobrze dogadują, mamy wspólny cel, nikt się nie wyłamuje, wszyscy idziemy w jednym kierunku. To jest naprawdę obiecujące.
Wspomniał pan o celu, co nim jest dla Lechii Gdańsk w tym sezonie?
Wygrywamy mecze, regularnie punktujemy, ale wciąż nie możemy na dobre oddalić się od strefy spadkowej. Najważniejsze jest utrzymanie. To nasz cel minimum, wiemy w jakim jesteśmy miejscu. Już rok temu pokazaliśmy, że mimo tych przeszkód, które były jesteśmy w stanie je przeskoczyć. Z drugiej strony, kto nam zakaże patrzeć w górę tabeli? Jak będziemy wygrywać wszystko po kolei, to będziemy patrzeć w górę. Taki jest cel. Taka jest dewiza trenera Carvera, że skupiamy się na każdym kolejnym meczu. Osiem meczów. Przed każdym kolejnym to samo założenie: wygrać.
Jaka jest pana relacja z Johnem Carverem?
Normalna i profesjonalna. Ja daję determinację i ciężką pracę, trener jeśli jest zadowolony z poziomu mojej gry odwdzięcza się zaufaniem. Zawsze działa to w dwie strony. Bez zaufania trenera nie ma zaangażowania i ciężkiej pracy.
Uciekł pan wcześniej od pytania: czy żałuje pan przyjścia do Lechii Gdańsk?
Nie i odpowiem idąc w drugą stronę: uważam, że jeszcze zdecydowanie nie pokazałem wszystkiego i dalej nie jestem w swojej optymalnej dyspozycji. Jest już lepiej niż było, zagrałem parę meczów w większym wymiarze czasowym, ale uważam, że moja granica i sufit są dużo wyżej i mam nadzieję, że uda mi się go niebawem przebić.
Czas szybko leci. Przyszedł pan ponad półtora roku temu, drugie tyle zostało do końca kontraktu z Lechią Gdańsk, co dalej?
Jeżeli klub przyjdzie z jakąś propozycją, na pewno ją rozważę i zobaczymy co będzie. Na razie skupiam się na tym, co tu i teraz. Wszystko piłkarsko idzie w dobrą stronę, robię swoje i mam nadzieję, że to zaprocentuje w przyszłości.
Jeśli w przyszłości zagranica to jaka liga?
Włoska lub niemiecka.
Typuj wynik meczu
Jak typowano
| 80% | 233 typowania | LECHIA Gdańsk | |
| 10% | 27 typowań | REMIS | |
| 10% | 30 typowań | Korona Kielce |
Tabela po 26 kolejkach
| Drużyny | M | Z | R | P | Bramki | Pkt. | |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Lech Poznań | 26 | 12 | 8 | 6 | 46:37 | 44 |
| 2 | Zagłębie Lubin | 26 | 11 | 8 | 7 | 40:30 | 41 |
| 3 | Jagiellonia Białystok | 26 | 11 | 8 | 7 | 43:34 | 41 |
| 4 | Górnik Zabrze | 26 | 11 | 6 | 9 | 36:32 | 39 |
| 5 | Wisła Płock | 26 | 10 | 9 | 7 | 28:25 | 39 |
| 6 | Raków Częstochowa | 26 | 11 | 5 | 10 | 35:33 | 38 |
| 7 | Motor Lublin | 26 | 9 | 10 | 7 | 35:38 | 37 |
| 8 | Korona Kielce | 26 | 10 | 6 | 10 | 33:29 | 36 |
| 9 | Cracovia | 26 | 9 | 9 | 8 | 31:28 | 36 |
| 10 | GKS Katowice | 26 | 11 | 3 | 12 | 35:35 | 36 |
| 11 | Piast Gliwice | 26 | 10 | 5 | 11 | 32:33 | 35 |
| 12 | Lechia Gdańsk | 26 | 11 | 6 | 9 | 51:48 | 34 |
| 13 | Pogoń Szczecin | 26 | 10 | 4 | 12 | 36:40 | 34 |
| 14 | Radomiak Radom | 26 | 8 | 9 | 9 | 42:40 | 33 |
| 15 | Legia Warszawa | 26 | 6 | 12 | 8 | 30:31 | 30 |
| 16 | Arka Gdynia | 26 | 8 | 6 | 12 | 25:44 | 30 |
| 17 | Widzew Łódź | 26 | 8 | 5 | 13 | 31:34 | 29 |
| 18 | Bruk-Bet Termalica Nieciecza | 26 | 5 | 7 | 14 | 30:48 | 22 |
Każda drużyna zagra z każdym mecz i rewanż. Mistrz i wicemistrz Polski zakwalifikują się do eliminacji Ligi Mistrzów, a 3. i 4. drużyna do eliminacji Ligi Konferencji. Dodatkowo zdobywca Pucharu Polski zagra w eliminacjach Ligi Europy. Trzy najsłabsze drużyny zostaną zdegradowane.
Wyniki 26 kolejki
- LECHIA GDAŃSK - Pogoń Szczecin 2:1 (1:1)
- Korona Kielce - ARKA GDYNIA 3:0 (3:0)
- Piast Gliwice - Radomiak Radom 3:1 (1:0)
- Motor Lublin - Zagłębie Lubin 1:0 (0:0)
- Cracovia - GKS Katowice 1:0 (0:0)
- Jagiellonia Białystok - Wisła Płock 1:2 (1:2)
- Lech Poznań - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 4:1 (3:0)
- Widzew Łódź - Górnik Zabrze 0:0
- Legia Warszawa - Raków Częstochowa 1:1 (0:1)
