Uroczyste 10-lecie niezwykłego klubu UKS Ada Judo Fun

Maciej Słomiński
17 grudnia 2025, godz. 12:10
Opinie (5)
Klub UKS Ada Judo Fun z rozmachem działa już 10 lat, jego działalność została podsumowana podczas uroczystej gali.

Gdańska judoczka Adriana Dadci-Smoliniec była mistrzynią Europy, brała również udział w igrzyskach olimpijskich. Po zakończeniu kariery założyła klub UKS Ada Judo Fun, który prowadzi z mężem Pawłem, też byłym judoką. Dziś w klubie trenuje ponad setka dzieci, młodzieży z niepełnosprawnościami, kolekcjonujących medale mistrzostw świata, Europy i Polski. Ale jest coś więcej, wokół klubu stworzono niezwykłą społeczność. Działalność sportsmenki została zauważona i doceniona, dziś Ada zasiada w zarządzie Polskiego Związku Judo, a jej klub obchodził właśnie 10. urodziny podczas uroczystej gali.





Uroczysta gala UKS Ada Judo Fun



Gdańska judoczka, Adriana Dadci-Smoliniec, niczym Irena Kwiatkowska jest "kobietą pracującą" i zapewne ma lekkie ADHD, ale czasem nawet ona przystanie, by spojrzeć zarówno wstecz, jak i przed siebie. Taką okazją była uroczysta gala 10-lecia klubu UKS Ada Judo Fun w gdańskiej galerii Metropolia.

- Po latach intensywnego wzrostu to moment zatrzymania się, uważnego przyjrzenia się i mądrych decyzji. Bo sercem tego klubu są ludzie - i to dla nich oraz dzięki nim ten klub istnieje - mówiła Adriana Dadci-Smoliniec, dziękując zebranym za przybycie.
Takiego turnieju w Ergo Arenie jeszcze nie było Takiego turnieju w Ergo Arenie jeszcze nie było

Jak Sama podkreśla - mimo że klub nosi jej imię - nie byłoby tak dynamicznego rozwoju, gdyby nie jej mąż Paweł Smoliniec, też były judoka.

- Trudno siebie oceniać, ale myślę, że dobrze się z Adą uzupełniamy, prowadząc klub, chociaż oboje wciąż najlepiej czujemy się na macie. Moja żona jest bardziej na froncie, zajmuje się sprawami medialnymi i marketingowymi, natomiast ja ogarniam księgowość i "papierologię". To tak w zarysie, bo nie ma reguły, pracy jest tyle, że starczy dla wszystkich, mamy coraz więcej wyjazdów, z tym wiąże się logistyka i tyle spraw, że czasem doba jest za krótka - przyznaje Paweł Smoliniec.

Scenariusz z życia wzięty



Adriana Dadci-Smoliniec była mistrzynią Europy, była również faworytką igrzysk olimpijskich w Atenach, które jednak nie poszły po jej myśli. Po nieudanym starcie na największej z imprez sportowych przez wiele lat nie mogła patrzeć na matę. Wróciła do sportu dzięki... dzieciom. Ich wychowanie określa jako "drugie igrzyska".

Klub UKS Ada Judo Fun z rozmachem działa już 10 lat, jego działalność została podsumowana podczas uroczystej gali.


- W 25. tygodniu ciąży urodziłam bliźniaki-wcześniaki. Walka nie o to, czy dzieci zjedzą, a o ich życie. Dzięki temu, że uprawiałam sport, jakoś to udźwignęliśmy. Mój mąż też jest judoką, był i teraz jest dla mnie ogromnym wsparciem. Dla naszego młodego małżeństwa to była ogromna próba. Nie zawsze było kolorowo. Najpierw pięć miesięcy bliźniaki były w szpitalu. Potem rehabilitacja. Ćwiczenia cztery razy dziennie, raz z jednym dzieckiem, potem z drugim. Do 4. roku życia nie ja byłam ważna, miałam inny, najważniejszy cel. Ratować dzieci. Widziałam to w jasnych barwach, wiedziałam, że będzie dobrze - mówiła Ada w jednym z wywiadów.


Ale to byłoby za proste, gdyby napisać, że klub UKS Ada Judo Fun powstał po to, by dzieci miały gdzie trenować i czym się zająć. Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie o genezę klubu, faktem jest, że dekadę temu w Trójmieście nie było klubu, który skupiałby głównie młodzież z niepełnosprawnościami.

- Czasami takie historie zaczynają się bardzo niewinnie, dziś w klubie ćwiczy ok. setka dzieci z niepełnosprawnościami, prowadzimy też zajęcia dla dzieci, młodzieży i dorosłych pełnosprawnych. Całość stworzyła niezwykłą społeczność, która jest bardzo potrzebna młodzieży z niepełnosprawnością, która trenuje. Świat sportu to wyjazdy na zawody krajowe czy międzynarodowe, na obozy. Relacje, przyjaźń i sport, dużo fajnych emocji. Z drugiej strony są rodzice, którzy naturalnie wymieniają doświadczenia wychowawcze. Organizujemy warsztaty, spotkania, nie tylko stricte sportowe. To społeczność, która bardzo aktywnie odnalazła swoje miejsce na mapie. Rzeczywistość przerosła oczekiwania - przyznaje Adriana Dadci-Smoliniec.
- Czasy są, jak wiadomo, ciężkie, dlatego ważne jest, by podkreślić, że dzięki współpracy ze spółką Energa SA, która została naszym partnerem CSR i wspiera klub UKS Ada Judo Fun w działaniach społecznych. Przestrzeń współtworzoną z nimi i dla nich. To młodzież decyduje o kierunkach, tematach i formach spotkań. My zapewniamy ramy, wsparcie i bezpieczeństwo - mówi Adriana Dadci-Smoliniec.
Klub UKS Ada Judo Fun z rozmachem działa już 10 lat, jego działalność została podsumowana podczas uroczystej gali.


- Na początku nasz klub to była tylko zabawa, nikt nie mógł przewidzieć, że rozwiniemy się tak bardzo w tak krótkim w sumie czasie. Dziś jesteśmy zauważalni w całej Europie, kilkunastu naszych zawodników jeździ regularnie na zawody kontynentalne. Sporo osób dzwoni z kraju, by się zapytać, jak zrobić to czy tamto. Chętnie dzielimy się wiedzą, im więcej takich klubów jak nasz, tym lepiej - dodaje Paweł Smoliniec.

Długa droga judoków



Klub UKS Judo Fun przeszedł długą drogę nie tylko metaforycznie, ale również "geograficznie". Judocy długo zmagali się z brakiem stałej siedziby, a przecież własny kąt jest ważny dla każdego, a zwłaszcza dla osób z niepełnosprawnościami.

- Zaczynaliśmy od zajęć gdzieś na korytarzu w szkole. Później były próby przystosowania sali gimnastycznej do potrzeb i komfortu osób z niepełnosprawnościami i ciągła wędrówka. Przyszła pandemia. Na jej czas przenieśliśmy się do sieci. Wędrowaliśmy, brakowało nam stałego, bezpiecznego miejsca. Dziś to już przeszłość, nasz klub znalazł swoje miejsce na ziemi we Wrzeszczu przy ul. Racławickiej 17. Można potrenować i wpaść po prostu na kawę, by spotkać osoby, które mierzą się z różnymi, podobnymi wyzwaniami - przyznaje Ada.


- Sama jestem mamą dzieci z niepełnosprawnością i musiałam się nauczyć, jak z tym żyć, jak to zaakceptować. Często rodzice wpadają do mnie w trakcie procesu akceptowania swych dzieci. Pojawia się sport dający medale, przyjaźnie, dzieci zaczynają wychodzić do ludzi, pojawia się duma. Zaczyna się inne życie, przy okazji sportu. Wcześniej często nie spotykali się z ludźmi, każdy miał swoje powody.

Celem judoków są medale



Kto stoi w miejscu, ten się cofa - ta prawda jest doskonale znana zarówno w życiu, jak i w sporcie. 10-lecie klubu UKS Ada Judo Fun to doskonały moment, żeby spojrzeć również przed siebie i ustalić plan działania na najbliższy czas.

- Nasz kolejny cel to rozbudowa struktur klubu, więcej trenerów i więcej zawodników. Chcę powiedzieć jedno - być może nasi zawodnicy mają niepełną sprawność i w naszym klubie są grupy rekreacyjne, ale my nikogo nie głaszczemy, chcemy robić sport i rywalizować na jak najwyższym poziomie oraz zdobywać medale - zaznacza Paweł Smoliniec i dodaje, że to jest jedyne właściwe i prawidłowe podejście.
Klub UKS Ada Judo Fun z rozmachem działa już 10 lat, jego działalność została podsumowana podczas uroczystej gali.


- Jestem szczęśliwy i zaszczycony, że zostałem zaproszony na tę galę - mówił gdański radny Andrzej Kowalczys. - Klub Ady i jej męża Pawła ma krótki staż, ale już ogromne osiągnięcia. To piękna przestrzeń, miejsce nie tylko do trenowania i rywalizacji, ale wspaniałe miejsce dla zawodników i ich rodzin. Słucham tego, co mówią ze sceny zaproszeni goście i każdy mówi, że ten klub jest dla nich jak druga rodzina. Czy można chcieć czegoś więcej?

Miejsca

Relacje LIVE

Najczęściej czytane