Kulinarna podróż do czasów Szekspira
Festiwal Szekspirowski to nie tylko pokazy spektakli, ale też szereg wydarzeń towarzyszących. Jednym z nich była kolacja elżbietańska zorganizowana w piątkowy wieczór w restauracji Sztuczka. To był prawdziwy kulinarny spektakl, podczas którego goście spróbowali dań przygotowanych z popularnych składników tamtej epoki, o których opowiadał sam Szekspir.
- Bardzo cieszę się, że jesteście państwo z nami, że widzę tyle znajomych i zaprzyjaźnionych z festiwalem twarzy, i że widzę tyle nieznajomych - i mam nadzieję - wkrótce zaprzyjaźnionych z teatrem twarzy (...). Jesteście państwo grupą testową, bo jeśli ta kolacja wyjdzie, to nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy mieli w ofercie i teatru, i restauracji kolacje szekspirowskie przez cały rok - powitała gości Agata Grenda, dyrektorka Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego i Festiwalu Szekspirowskiego, która opowiedziała o tym, jak doszło do stworzenia tego wyjątkowego wydarzenia.
Kolacja przeniosła gości do elżbietańskiego Londynu, oferując potrawy przygotowane z popularnych składników tamtej epoki. W ośmiodaniowym menu znalazły się: gęś, jeleń, wędzone ryby, chleb, marcepan czy owoce leśne. Koszt kolacji wynosił 380 zł, menu można było poszerzyć o dodatkowo płatny (330 zł) pairing wina.
- To nie jest łatwe interpretować dania, które były w tak odległych czasach. Nie ma zbyt wielu informacji na temat tego, jakie dania jadano. Wiadomo, że jadano dużo mięs, dużo ryb, cukier był tylko dla bogatych i pito dużo alkoholu - mówił Rafał Wałęsa, szef kuchni restauracji Sztuczka.
Przez ten kulinarny spektakl gości przeprowadził pracownik Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego, wcielając się w postać Szekspira. Przed każdym daniem opowiadał o składnikach, które były inspiracją do ich powstania, a także dzielił się kulinarnymi ciekawostkami z tamtej epoki. O przygotowanie merytoryczne zadbała Marta Nowicka z Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego, która kilka miesięcy spędziła na zgłębianiu tajemnic kulinariów epoki Mistrza ze Stratfordu.
Menu inspirowane czasami Szekspira
Gości powitano amuse bouche, czyli małą przekąską serwowaną na początku posiłku w restauracji. Było to parfait z gęsiej wątróbki podane z chlebem i owocami leśnymi.
- Z pierwszym punktem naszego kulinarnego spektaklu wiążą się trzy zwyczaje żywieniowe. Hodowla gęsi była bardzo popularna. Z ich piór robiono piękne pióra do pisania, lotki do strzał, a także pierze wykorzystywano w pościeli. Wątróbka wśród ludu dodawana była do różnych gulaszy i przetworów, a na bogatych stołach traktowana była często jako osobne danie. Chleb był podstawą żywienia i dodawany był do wszystkiego, o czym jeszcze dziś będziemy mieli okazję się przekonać, a owoce leśne nie wymagały osobnej uprawy, towarzyszyły hojnie daniom zarówno słodkim, jak i słonym - wprowadził gości w ucztę Szekspir.
W czasach Szekspira popularną metodą konserwacji żywności było wędzenie. W tamtych czasach nikt nawet nie marzył o lodówce, ryby i mięso suszono, solono i wędzono, aby zachować ich wartość na długie, często wielomiesięczne okresy. Wędzono o każdej porze roku, często w dużych ilościach, a następnie dodawano te produkty do innych, aby urozmaicić ich smak i wygląd. Jednym z niezwykle popularnych dodatków było opiekanie lub smażenie w cieście. Sól sama w sobie była mało popularna, smak słony chętniej uzyskiwano z dodawania wędzonych potraw do innych, większych dań. Używano też innych przypraw - niezwykle popularna była musztarda. Stąd kolejnym daniem, którego mieli okazję spróbować goście kolacji był węgorz wędzony w cieście z warzywami i musztardowym sosem holenderskim.
Kolejna przystawka była o wiele lżejszą propozycją. Podano wegetariańskie danie składające się z pieczonej młodej pietruszki i marchwi, zielonego groszku, kiszonej dymki i sosu z marchwi, pomarańczy i miodu.
Następnie zaproszono gości do spróbowania kolejnego rybnego dania. Był to smażony jesiotr podany z sosem maślanym z cydrem, ikrą z pstrąga, szczypiorkiem i szalotką.
- Czynimy to nie bez powodu. W 1563 roku królowa Elżbieta I Tudor ustanowiła prawo, które nakazywało jedzenie ryb w środy, piątki i soboty. Uczyniła tak, aby wzmocnić lokalną gospodarkę i odniosło to całkiem dobry skutek. O ile jedzenie kurczaka było w tych dniach warunkowo dozwolone, o tyle za jedzenie czerwonego mięsa można było trafić do więzienia nawet na trzy miesiące. Państwu oczywiście nic dziś nie grozi, ale aby tradycji stało się zadość podamy teraz rybę - zapowiedział danie Szekspir.
Dania mięsnego oczywiście nie zabrakło. Podano kurczaka z winogronami, migdałami i puree. Zanim to jednak nastąpiło, aby oczyścić podniebienia i przygotować je na kolejne smaki goście otrzymali intermezzo - małe danie serwowane pomiędzy głównymi posiłkami. Były to porzeczkowy sorbet z fermentowanymi porzeczkami.
Ważnym elementem w czasach Szekspira było polowanie. Mięso stanowiło objaw luksusu, samodzielnie upolowane dodatkowo podkreślało wagę i umiejętności gospodarza, a nie było nic bardziej mówiącego o statusie społecznym niż mieszanka różnych mięs. Goście spróbowali pierogów faszerowanych mięsem z jelenia w esencjonalnym, ciemnym bulionie z pieczonych mięs - dania, które w epoce elżbietańskiej byłoby wyznacznikiem, że w domu powodzi się naprawdę doskonale.
Kolację zamknął deser: pudding chlebowy z wanilią, bakaliami, sosem angielskim, przyozdobiony jadalnymi kwiatami. Taki deser w czasach Szekspira mógł pojawić się zarówno na stołach klasy wyższej, jak i niższej. Jednak po estetyce podania można było rozróżnić, czy danie przygotował zwykły człowiek, czy podawane było na stół królewski. Na sam koniec podano zaś cynamonowy marcepan w czekoladzie.
- Opowiem państwu krótką anegdotę. Opowieść jest jak najbardziej prawdziwa. Otóż wiecie państwo zapewne, że łatwo przyjmuje się wśród ludzi naśladowanie drugich ludzi, których już sam wygląd wskazuje na to, że posiadają ogromne zasoby finansowe, duże bogactwo. A co najlepiej pokazuje, że mamy duże zasoby finansowe, że stać nas na coś słodkiego? Zepsute, czarne zęby. Ci, których nie było stać, żeby za pomocą cukru zepsuć sobie zęby, malowali je na czarno - zakończył anegdotą swoją kulinarną opowieść Szekspir.
Miejsca
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2025-08-02 17:23
ech jaka to podroz kulinarna bez klimatuu
gdzie drewniane lub cynowe misy , badziew podajecie przedewszyskim mięsiwo ,dziczyzna , wieprzowina ,przepiorki ,barzanty ,bobry ,jakas ryba . na zdjeciach jakies cos co by nie przeszlo w zwyklej gospodzie ,a porcje takie ze krcznarza pierwszy szlachcic by wybatorzyl .do tego brak napojow typu piwo ,wino czy okowita -jedna wielka sciema
- 6 3
-
2025-08-03 01:06
Kolacja dla swoich.
Szkoda bo chętnie bym w niej uczestniczyła. Nawet te 380,- za mikro porcje byłoby dla mnie do przełknięcia. Ale artykuł po kolacji a w programie festiwalu tego nie było.
- 4 1
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
