Małe porcje, dziwne nazwy i wysokie ceny - największe grzechy modnej gastronomii

Hanna Pawlik-Sroczyńska
1 kwietnia 2026, godz. 10:00
Opinie (74)
"Druga strona talerzyka" to nowy cykl felietonów, w którym przyglądamy się współczesnej gastronomii i oceniamy aktualne trendy (czasem z przymrużeniem oka). Publikacja w co drugą środę.

Talerzyki do dzielenia, śniadania kopenhaskie, kawa aeropress, pop-up, sides, a gdzieś pośrodku tego jeszcze karmelizowane marchewki i sól Maldon - czujecie się zagubieni? A może sfrustrowani? Czasem zrozumienie kart dań w modnych miejscach to nie lada wyzwanie. Nie jesteście jednak sami - ludzi zdumionych nie tylko menu, ale w ogóle współczesną gastronomią jest znacznie więcej. Zamiast jednak uciekać przed nowym, dlaczego by nie pochylić się z ciekawością nad tym, co przynoszą nam kolejne miejskie mody? Zapraszam was do nowego cyklu "Druga strona talerzyka" - serii, w której będę komentować, czasem z przymrużeniem oka, trendy i ciekawostki ze świata gastronomii i kultury.





Jak oceniasz rosnącą popularność konceptów talerzykowych i śniadań kopenhaskich (proste składniki w wysokiej cenie)?

Koncepty talerzykowe dla czytelników Trójmiasto.pl prawdopodobnie taką zupełnie absolutną nowością nie są, bo przecież we wrześniu pisała już o nich Aleksandra Wrona. Nie ukrywam zresztą, że uśmiechnęłam się szczerze, czytając jej felieton, bo oto znalazłam! W końcu, w mediach! Szczera opinia o tej jakże modnej teraz, a przez to także coraz częściej wypaczanej formie gastronomii.

Małe porcje i do dzielenia. Czym są koncepty talerzykowe?


Koncepty talerzykowe to nic innego niż nieco inna niż zwykle forma menu, gdzie zamawiamy nie tyle całe dania, co ich składowe - zamiast kotleta z ziemniakami i surówką mamy w menu trzy osobne pozycje: kotleta, ziemniaki i surówkę. Dzięki temu łatwiej złożyć zamówienie zgodnie ze swoimi preferencjami, spróbować nowych rzeczy oraz dzielić się daniami z innymi, ale też - posługując się przykładem kotleta, ziemniaków i surówki - płacimy za trzy osobne pozycje w menu, zamiast jednej.

A dodatkowo rzadko kiedy chodzi po prostu o kotleta, bo dostępne opcje są zazwyczaj o wiele bardziej tajemnicze i wyrafinowane (choć akurat wyrafinowane często okazuje się być bardziej na papierze niż w rzeczywistości - do tego jeszcze w tej serii wrócimy). Nowością dla czytelników mogę natomiast być ja - Hanna Pawlik-Sroczyńska, twórczyni Conceptu Talerzykowego.

Mam dość talerzyków, oddajcie mi normalne talerze Mam dość talerzyków, oddajcie mi normalne talerze

Skąd pomysł na Concept Talerzykowy?



Było chyba jeszcze ciepło i chyba jeszcze jasno, ale te akurat elementy wieczoru nie zapadły mi szczególnie w pamięć. Pamiętam natomiast, że byłam trochę zniesmaczona, trochę rozgoryczona, a do tego o trochę ponad 100 zł lżejsza, co może nie jest jakąś szczególnie imponującą stratą finansową, ale jednak pieniądz to pieniądz, a dodatkowo niekoniecznie rozumiałam, dlaczego jestem głodna, mimo że zapłaciłam tyle za rachunek. Wieczór był udany, ale na nic miłe towarzystwo, na nic intensywnie zielony maj, gdy wraca się do domu z... no właśnie, z konceptu talerzykowego, a w tym konkretnie przypadku to właściwie z sharing concept.

"Druga strona talerzyka" to nowy cykl felietonów, w którym przyglądamy się współczesnej gastronomii i oceniamy aktualne trendy (czasem z przymrużeniem oka). Publikacja w co drugą środę.
Siadłam na kanapie, podsumowałam sobie wrażenia, sytość, koszt i jeszcze te anglicyzmy w nazwie lokalu i jego karcie, i postanowiłam: zakładam konto w mediach społecznościowych, na którym dam lekki upust ambiwalentnym emocjom, które coraz częściej towarzyszą mi po wizytach w modnych restauracjach i kawiarniach - i tak właśnie powstał Concept Talerzykowy.

Byłam pewna, że projekt ten zaobserwują tylko znajomi i ich znajomi, a całość umrze śmiercią naturalną w ciągu kilku tygodni, jednak szybko okazało się, że ludzi postrzegających gastronomię w podobny sposób jest więcej - prawie rok później Concept ma ponad 20 tys. obserwujących, którzy tworzą zgrane grono obserwatorów i krytyków trendów.

Dyskusja na temat współczesnej gastronomii rozkręciła się na tyle, że teraz mogę pisać także dla czytelników Trojmiasto.pl - liczę, że z poruszanych w felietonie tematów zrodzi się wiele ciekawych dyskusji, zwłaszcza w komentarzach.

Idea talerzyków jest dobra, zresztą to po prostu kolejne wydanie dobrze sprawdzonych tapasów, mezze i tym podobnych form serwowania jedzenia do dzielenia się ze współbiesiadnikami. Tym razem jednak w wielu przypadkach goście czują się lekko oszukani - talerzyki są nad wyraz proste w przygotowaniu, a i tak drogie, zaczynamy się zatem zastanawiać, czy przypadkiem nie lepiej byłoby zostać w domu?

Gdzie leży granica między uczciwą, szczerą gastronomią a zawyżaniem cen?


To nic zaskakującego, że co rusz pojawiają się nowe mody i trendy, a sektor usług za nimi podąża, zgodnie zresztą z oczekiwaniami konsumentów. Pojawienie się konceptów talerzykowych w dużych polskich miastach nie jest więc zaskoczeniem, przyszły do nas już jakiś czas temu z Zachodu, gdzie są popularnymi miejscami spotkań towarzyskich. Niektóre bardziej skupiają się na ofercie śniadaniowej, inne szczególnie sprawdzają się wieczorami. Łączy je zazwyczaj minimalistyczny wystrój, nowoczesna zastawa, przyjazna oraz bezpośrednia w kontakcie obsługa.

Idea jest dobra, zresztą to po prostu kolejne wydanie dobrze sprawdzonych tapasów, mezze i tym podobnych form serwowania jedzenia do dzielenia się ze współbiesiadnikami. Tym razem jednak w wielu przypadkach goście czują się lekko oszukani - talerzyki są nad wyraz proste w przygotowaniu, a i tak drogie, zaczynamy się zatem zastanawiać, czy przypadkiem nie lepiej byłoby zostać w domu? Do tego minimalistyczny wystrój, który może i jest przyjemny dla oka, gorzej natomiast postrzega to inna część ciała, gdy przez godzinę siedzimy na stalowym taborecie. Kontaktowa obsługa, która po prostu jest ze wszystkimi na "Ty", zdaje się często przekraczać granice savoir vivre.

Gdzie na dobre śniadanie w Trójmieście?



Gdzie kończy się komfortowe wyjście na miasto, a zaczyna przedstawienie, które pozostawia w nas niesmak? Gdzie leży granica między uczciwą, szczerą gastronomią a zawyżaniem cen? Co o nas jako społeczeństwie mówi popularność konceptów talerzykowych? Dlaczego jednocześnie chętnie do nich chodzimy i lubimy ironiczne komentarze na ich temat?

Co dwa tygodnie nad tymi i innymi krążącymi wokół gastronomii i kultury bycia na mieście pytaniami będę się zastanawiać na łamach portalu, zapraszając czytelników do dyskusji i refleksji. Oprócz tego będę serwować też coś dla ciała oraz coś dla duszy. No, a zatem: smacznego, a właściwie to: przyjemności! Bo tak właśnie, według obowiązującej obecnie mody, mówi się podczas serwisu.

  • Modne wnętrze, ale czy wygodne?
  • Modne wnętrze, ale czy wygodne?

Talerzyk dla ciała: śniadanie kopenhaskie, czyli chleb, jajko, masło i dżem za... 40 zł



Śniadanie kopenhaskie znajduje się w ofercie każdego szanującego się konceptu talerzykowego. Niby moda na proteiny i zrównoważone posiłki, a jednak posiłek składający się z kawałka chleba, jajka i sera z dżemem bije rekordy popularności, pomimo ceny często przekraczającej 40 zł.

Śniadanie kopenhaskie - nie tylko modnie podane, ale także sfotografowane zgodnie z trendami - lekkie rozmycie to cecha charakterystyczna zdjęć konceptów talerzykowych.
Najważniejsze wskazówki do przygotowania tego dania:

  • chleb - powinien być rzemieślniczy, grubo krojony, a liczba kromek musi być inna od liczby plastrów sera;
  • ser - najlepiej comte, ale nikt tego nie sprawdza, więc zwykły królewski też się nada. Liczba plastrów - najlepiej jeden mniej niż liczba kromek chleba;
  • masło - koniecznie ubijane, z solą Maldon. Ubicie masła to wyjątkowo prosta sprawa: roztopione, przestudzone, nadal płynne masło ubijamy mikserem aż zamieni się w puszystą masę, a pod koniec ubijania dodajemy odrobinę mleka (małą łyżeczkę na 50 gramów masła) oraz soli - najlepiej właśnie soli Maldon, ale każda inna sól też jest po prostu słona, więc wybór zostawiam czytelnikowi;
  • jajko - na miękko, a właściwie "jajko sześć minut", bo tak teraz się jajka na miękko nazywa w modnych miejscach. Jeśli jajko jest w temperaturze pokojowej, wystarczy włożyć je do wrzątku i gotować przez sześć minut. Jeśli jest prosto z lodówki, powinno we wrzątku spędzić raczej siedem minut, siedem i pół, jeśli jajko jest duże. Polecam używać nakłuwacza do jajek przed gotowaniem;
  • dżem - odrobina dżemu położona na łyżeczce lub w małej miseczce dopełnia typowe kopenhaskie śniadanie. Popularna jest konfitura z rabarbaru, ale powidła śliwkowe też się świetnie sprawdzą.


Do śniadania kopenhaskiego zwyczajowo podaje się kawę (oczywiście płatne osobno) - najlepiej z ekspresu przelewowego, ale jeśli przygotowujecie śniadanie kopenhaskie samodzielnie w domu, to i kawę możecie dobrać według uznania.



Talerzyk dla duszy: Leon Wyczółkowski



Jedzenie jest ważne, ale w życiu liczy się jeszcze inna strawa - taka dla duszy, a kultura jest jej cudownym nośnikiem. Będę więc tu polecać wam wystawy, spektakle i wszelkiej maści wydarzenia w Trójmieście, które uważam za warte waszego czasu i uwagi.

Na początek wystawa Leona Wyczółkowskiego w Ratuszu Głównego Miasta w Gdańsku, która sama w sobie jest wystarczającym pokarmem dla artystycznej części każdej duszy, ale warto też tę wystawę w ogóle potraktować jako pretekst do odwiedzenia Ratusza. Imponująca kolekcja mebli gdańskich, zastawy (srebrne talerze dodatkowo wpisują się w tematykę konceptów talerzykowych!), no i oczywiście niesamowity sufit w Sali Czerwonej. Zostań na chwilę turystą/turystką w Trójmieście, zanim prawdziwy sezon turystyczny rozkręci się na dobre.

Codziennie inny. Twórczość Leona Wyczółkowskiego w Ratuszu Głównego Miasta

26 zł
wystawa

O autorze

autor

Hanna Pawlik-Sroczyńska - z zaciekawieniem obserwuje współczesną gastronomię i kulturę miejską, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w mediach społecznościowych jako twórczyni profilu Concept Talerzykowy

Zobacz także

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (74)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Wernisaż malarski Art Comes Alive

wernisaż, degustacja

FALE - Targi mody i designu

spotkanie, targi

Stefa Liderek x Autopay

wykład, spotkanie

Festiwal Whisky Sopot

degustacja

Najczęściej czytane