- 1 Ranking sal okolicznościowych w Trójmieście
- 2 Whisky, która trafia do sejfu, a nie kieliszka
- 3 Zimowy manicure premium - jakie paznokcie są na topie? (23 opinie)
- 4 Metamorfoza nietypowego obiektu
- 5 Drugi 5-gwiazdkowy hotel na Wyspie Spichrzów (121 opinii)
- 6 Tak wygląda pierwszy lodowy bar w Polsce (58 opinii)
Moda, która potrafi uratować życie. Ile naprawdę znaczy dobra kurtka w podróży?
Kiedy temperatura spada do -40°C, nie liczy się już styl, lecz konstrukcja włókien. Rafał Król - ekspert od wypraw w najbardziej wymagające miejsca świata - opowiada, jak bardzo odzież potrafi zmienić przebieg ekspedycji oraz dlaczego to właśnie bielizna termoaktywna jest fundamentem każdego systemu warstw, zarówno na krańcu świata, jak i podczas zwykłej górskiej wędrówki. Jak zatem przygotować się do aktywności outdoorowych?
- Od lodowych pustek po haitańskie ruiny
- Dlaczego materiał potrafi zadecydować o powrocie
- Co naprawdę zaskakuje w terenie?
- Paradoks przegrzania. Dlaczego w górach trzeba... zdjąć warstwę?
Od lodowych pustek po haitańskie ruiny
Rafał Król: Mam w życiorysie bardzo różne ekspedycje i prawdę mówiąc na tym mi zależy. Są ludzie, którzy przez całe życie jeżdżą w góry wysokie, a ja mam frajdę z tego, że potrafię sobie dać radę w rejonach polarnych, na pustyniach, w dżungli czy w Tajdze.
Mam na koncie wyprawy wysokogórskie, ekspedycje polarne na Spitsbergen i Grenlandię, wyprawę przez Haiti po tragicznym trzęsieniu ziemi, stepy Mongolii i wiele innych. Ostatnimi laty odbyłem sporo wypraw z użyciem jednokomorowych pontonów, tak zwanych packraftów. Np. takimi pontonami zrobiłem wraz z przyjaciółmi w środku epidemii COVID-19 spływ ostatnią dziką górską rzeką w Europie - Vjosą w Albanii. Oczywiście każda wyprawa ma na mnie wpływ i jakoś mnie zmienia. Myślę, że dzięki pokonywaniu różnych trudności człowiek staje się mądrzejszy i lepszy.
Rafał Król: z gorącej kąpieli cieszę się jak dziecko
Ludzie widzą efekt końcowy np. zdjęcie na szczycie i triumf. Rzadko kto pyta o drogę wcześniej. Jak naprawdę wygląda twoje dochodzenie do tych momentów, czyli przygotowania?
Przygotowania to zazwyczaj jakieś pół roku pracy. Trzeba zgromadzić mapy, zebrać wywiad o pogodzie i zagrożeniach (zwierzęta, partyzanci, terroryści, handlarze narkotyków), ale też szczepienia na tropikalne choroby itp. Jakieś treningi trzeba rozpocząć trzy miesiące przed terminem wyprawy, żeby to w ogóle miało sens. Najdziwniej jest przed wyprawami polarnymi, bo z jednej strony trzeba robić kondycję i wysiłek, a z drugiej przytyć. Czyli np. wieczorem idzie się pobiegać lub popływać na basenie, a przed snem jeszcze trzeba zjeść dużo kalorycznych ciastek.
Dlaczego materiał potrafi zadecydować o powrocie
Są zapewne detale, które zauważa się dopiero w terenie. Co z twojej perspektywy jest takim niedocenianym szczegółem, który potrafi diametralnie zmienić komfort wędrówki?
Detale decydują o wszystkim. Kiedyś mój kolega poważnie odmroził sobie palce na zimowej wyprawie, bo jego namiotu nie dało się rozłożyć w rękawiczkach. Musiał więc rozbijać namiot gołymi rękami, a ponieważ było bardzo zimno i wiało, nabawił się odmrożeń. Inna sprawa z rękawiczkami: jeżeli masz zasunąć zamek od kurtki, ale masz grube rękawice - nie będziesz mógł go złapać, bo wózek zamka jest za mały.
Trzeba do każdego zamka przymocować większą pociągawkę ze sznurka czy linki, aby dało się to zrobić w rękawiczkach. Oczywiście warto to zrobić w domu, bo w namiocie na mrozie jest dużo mniej przyjemnie. Na co dzień każdy z nas może odczuć, że jakikolwiek uraz narządu ruchu może nam przysporzyć sporo kłopotów. Kto sobie obtarł piętę albo nabawił bąbla na stopie wie najlepiej, jak bardzo to może przeszkadzać.
Jak jakość odzieży outdoorowej wpływa na doświadczenia w terenie?
Jakość odzieży wpływa zawsze i bardzo. Różni się tylko stawka. W małej wycieczce za miasto możemy się przepocić, zmarznąć i zachorować, a na wyprawie z dala od domu czy nawet w polskich górach możemy nabawić się hipotermii i nie mieć siły wrócić do schroniska. I to może nas kosztować życie. Poza tym mając dobrą odzież możemy w większym komforcie cieszyć się kontaktem z przyrodą, a nie martwić, że kurtka nam przecieka czy marzniemy. Obecnie coraz więcej technologii wykorzystujemy w miejskim życiu, np. bluzy syntetyczne typu "polar", bieliznę termoaktywną czy buty z membraną.
Co naprawdę zaskakuje w terenie?
Czy zdarzyło ci się kiedyś, że to właśnie odpowiedni ubiór uchronił cię przed trudną sytuacją albo pozwolił kontynuować trasę?
Podczas wypraw zimowych odzież chroni moje życie cały czas. Gdy jest -40°C, a ja muszę zachować temperaturę ciała 36°C, to różnica wynosi aż ponad 70 stopni. Tylko kilka warstw odzieży sprawia, że moje ciało jest w stanie sprawnie działać przez wiele dni w takich warunkach.
Z innej beczki - podczas letnich wypraw używam odzieży z filtrem UVP50+. Takie ubranie to ochrona przed poparzeniami skóry, a na dłuższą metę czerniakiem. Helly Hansen ma całą serię chroniącą skórę latem i ta kolekcja nazywa się SOLEN.
Na jaki element nie zwracamy uwagi podczas wypraw oraz co dla zwykłego śmiertelnika mogłoby wydawać się zaskoczeniem?
Zazwyczaj jest to bawełna. Powinniśmy jej za wszelką cenę unikać. Bawełna jest fajna gdy jest sucha, ale przepocona robi się ciężka, bardzo długo schnie i co najgorsze zaczyna nas wychładzać. Włókna wełny czy syntetyczne, nawet gdy są mokre to dalej grzeją. Bawełna, gdy jest mokra, wychładza organizm. Bawełniane koszulki czy skarpety zimą to proszenie się o kłopoty. Poza tym ani buty z membraną ani kurtka nie będą działać, gdy pierwsza warstwa jest przepocona.
Paradoks przegrzania. Dlaczego w górach trzeba... zdjąć warstwę?
Na pewno masz sporo obserwacji dotyczących ubioru. Czy możesz podać kilka przykładów rzeczy, które ludzie zakładają na wycieczki albo wspinaczki, takich niby sensownych, a jednak kompletnie niepasujących np. do warunków?
Najczęściej ludzie robią dwa błędy. Po pierwsze zakładają na siebie wszystkie ubrania, które mają na wycieczce i nie przyjdzie im do głowy, żeby się rozebrać, gdy jest duży wysiłek i bardzo się pocą. W górach to się dzieje na podejściach. Warto byłoby rozebrać się tak, aby zminimalizować pocenie. Wraz z potem tracimy wodę, odwadniamy się. A wraz z wodą tracimy sole mineralne i mikroelementy. Bardziej się zmęczymy, odwodnimy, przegrzejemy i wypocimy sole mineralne. Powinniśmy chodzić tak ubrani, aby było nam lekko chłodno.
Drugim błędem jest unikanie czapek, gdy jest chłodno. U człowieka w temperaturze 0°C aż 50 proc. ciepła ucieka przez głowę. Czapka to podstawa.
Zapewne masz swoje sprawdzone rzeczy, które często przewijają się w twoich wyprawach. Co sprawia, że akurat po nie sięgasz najczęściej?
Choć testuję różne produkty i technologie, zawsze wracam do sprawdzonej odzieży marki Helly Hansen. Firma ta ma w ofercie trzy kolekcje: outdoorową, narciarską i żeglarską i podczas moich wypraw korzystam ze wszystkich trzech. Najczęściej jednak z outdoorowej. Mam pełne zaufanie do produktów HH i cenię je za różne rzeczy: za to, że projektanci zawsze wymyślą coś fajnego, co użytkownik musi sam sobie znaleźć i ma z tego wielką frajdę (np. w bluzie polarowej specjalny otwór w kapturze na wypuszczenie włosów). Po drugie Helly to stara marka, istniejąca na rynku od 1877 roku. A stare marki to dziedzictwo i zaufanie pokoleń klientów oraz wielki dorobek wzorcowni i działu technologii.
Po trzecie Helly to marka niezwykle innowacyjna, która dała światu wiele wynalazków, choćby takich jak syntetyczna bielizna termoaktywna (od lat 70. XX wieku) i pierwsze "misie" czy "polary" (jeszcze wcześniej, bo w latach 60. XX wieku). Produkty HH niemal co roku zdobywają nagrody na targach outdoorowych ISPO. Dodatkowo w przeciwieństwie do innych marek Helly sam rozwija własne technologie. Inne marki szyją kurtki membranowe z Gore-texu czy innych membran, midlayery robią z Polartecu, a bieliznę termoaktywną z szerokiej gamy poliestrów, czyli to takie technologiczne "składaki". Helly sam rozwija własne dzianiny na bieliznę, midlayery i ma własną membranę HellyTech. Uważam, że takie podejście pozwala na lepsze działanie i wzajemną synergię poszczególnych warstw. Marka ma też pełną kontrolę nad produktami i ich parametrami. Helly jest proekologiczny. W wielu produktach wykorzystuje tworzywa sztuczne z recyklingu, membranę HellyTech Infinity produkuje w ogóle w ekologiczny sposób, a produkty marki są trwałe i służą przez wiele lat.
A przy tym to, co jest najważniejsze - w każdym systemie ubrań, to bielizna termoaktywna. Jeżeli dobrze działa bielizna, dobrze będą funkcjonowały kolejne warstwy. Jeżeli bielizna nie utrzymuje ciepła i wolno schnie, to wszystkie kolejne warstwy będą działały kiepsko.
Miejsca
-
Helly Hansen Gdańsk, Szafarnia 11/8
Wywiady
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2026-01-04 09:12
Cumulus (z Gdyni!), Małachowski, Pająk (2)
Dobre nie tylko dlatego, że polskie.
Na bazie puchu z gęsi i nie tylko. Nowe i sprawdzone technologie.
To nie są tanie rzeczy, ale to dobre i sprawdzone ubrania na codzień i na wyprawy.
Polecam.- 29 5
-
2026-01-04 11:21
(1)
z Gdyni jest też Roberts. Nie tak modne i nowoczesne wzornictwo, jak firma wymieniona wyżej, ale równorzędne jakościowo.
- 15 4
-
2026-01-09 12:46
ten roberts którego profil na fb ostatni raz aktualizowany był w 2023 i o którym wszystkie najnowsze opinie mowią ze pobierają kase i znikają?
- 0 0
-
2026-01-04 09:48
Dobre rady, nawet na zwykłe Zakopane (2)
- 9 5
-
2026-01-05 19:02
Przesada (1)
Oczywiście warto mieć wygodne buty i kurtke ale nie musi to wcale być puch i goretex. Wystarczy zwykła porządna kurtka za 300 zł a dobre buty na większośc wypraw można kupić w decathlonie za 150 zł. Znawcy oczywiście zaraz się odezwą że poniżej tysiąca to nic dobrego się nie kupi, ale ja zdobyłem całą koronę gór polskich 30 lat temu, gdy chodziło
Oczywiście warto mieć wygodne buty i kurtke ale nie musi to wcale być puch i goretex. Wystarczy zwykła porządna kurtka za 300 zł a dobre buty na większośc wypraw można kupić w decathlonie za 150 zł. Znawcy oczywiście zaraz się odezwą że poniżej tysiąca to nic dobrego się nie kupi, ale ja zdobyłem całą koronę gór polskich 30 lat temu, gdy chodziło się w wysokich skórzanych butach, wełnianym swetrze i kurtce jaką kto miał. Polskie góry poza kilkoma wyjątkami (gdzie trzeba się wspinać) to można zdobywać spokojnie w chińskich rzeczach. Nie popadajmy w skrajność i nie dajmy się otumanić specom od marketingu że trzeba mieć niewiadomo jak drogie rzeczy żeby wejśc na morskie oko.
- 5 1
-
2026-01-06 13:53
bełkot. co ma chłam z decathlonu za 150zł z chodzeniem po górach 30 lat temu?
- 0 2
-
2026-01-04 20:00
(2)
Na jakości ubrań tak bardzo nigdy mi nie zależało, bardziej na estetyce, ale kurtkę i buty musiałem mieć najlepszej jakości sprawdzonego producenta. Buty na jesień, zimę mam prawie dwadzieścia lat i po tych śnieżycach to chyba ich ostatni sezon ponieważ rozpada się podeszwa. Dbałem o nie, smarowałem, nieźle wyglądają i nawet nie cuchną.
- 10 3
-
2026-01-06 16:00
Dwadzieścia lat? (1)
Nie chcę mi się wierzyć.
Buty do wędrówek (Aku) zdezintergowaly się po niecałych dziesięciu. Po prostu odpadła podeszwa (z resztą kompletnie wytarta) choć skóra była jeszcze w dobrym stanie.
Może 20 jak wytrzymają buty double-sticht ale biorąc pod uwagę wymianę podeszwy po drodze.
Chyba że były naprawdę mało używane + ale pianka eva tak czy inaczej się dezintegruje po kilku latach choć double-stitch ma Iga jej nie mieć....- 0 0
-
2026-01-13 05:27
Właśnie w tym jest problem że prawie wszystkie buty produkowane w ostatnich latach charakteryzują się podeszwą z niższej jakości materiałów i użyciem więcej kleju niż szwów. Buty sprzed 20 lat mogły spokojnie tyle wytrzymać jak pisze przedmówca zwłaszcza jeżeli o nie dbał. Moje buty (Asolo Stynger) maja 10 lat i jak narazie wszystko trzyma się świetnie ale spodziewam się że właśnie podeszwa rozleci się pierwsza
- 0 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
