Moda na analizę kolorystyczną. Czy to ma w ogóle sens?

Weronika Adamska
16 kwietnia 2026, godz. 07:00
Opinie (40)
Analiza kolorystyczna to metoda określania typu urody w celu dobrania palety kolorów (ubrań, makijażu), które najlepiej pasują do danej osoby.

Media społecznościowe zaczęły mnie ostatnio przekonywać, że nie wiem, jakie kolory powinnam nosić. A właściwie nie tylko one, lecz cały przemysł, który wyrósł wokół analizy kolorystycznej. Płacisz kilkaset złotych, ktoś przykłada ci do twarzy kawałki tkanin i po chwili oznajmia: "jesteś zimą", "ciepłą jesienią" albo "letnią mgłą", co oznacza nic innego jak konieczność wymiany połowy szafy i dożywotni zakaz zbliżania się do żółtego.





Kilkaset złotych za decyzję o swetrze



Czy skorzystał(a)byś z analizy kolorystycznej?

Analiza kolorystyczna nie jest nowym wynalazkiem. Jej korzenie sięgają lat 80., kiedy Carole Jackson wydała książkę "Color Me Beautiful" i świat zachłysnął się podziałem na kolory i pory roku. Potem temat przycichł, by dziś wrócić w wersji odświeżonej - bardziej estetycznej, bardziej instagramowej i, co tu dużo mówić, całkiem dobrze wycenionej.

Za kilkaset złotych dowiadujesz się, że lepszy będzie chłodny róż niż łososiowy, granat zamiast khaki, a złoto niekoniecznie musi być twoim sprzymierzeńcem. I pewnie w wielu przypadkach ma to sens, wszak w jednych kolorach wyglądamy lepiej, w innych gorzej. Pytanie brzmi: czy naprawdę potrzebujemy do tego certyfikowanego specjalisty?

A co, jeśli po prostu lubię niebieski?



Tu dochodzimy do sedna. Analiza kolorystyczna mówi nam, co do nas pasuje, ale nie pyta, co nam się podoba.

Mogę wiedzieć, że khaki mnie przygasza. I nadal je lubić. Mogę mieć ochotę założyć żółtą sukienkę w środku lata, bo kojarzy mi się z wakacjami, a nie dlatego, że ktoś uznał ją za "moją" w palecie. Styl, jeśli ma mieć jakiekolwiek znaczenie, jest przecież przestrzenią wyboru. Miejscem na eksperymenty, pomyłki i zmiany zdania. Trudno nie odnieść wrażenia, że analiza kolorystyczna tę przestrzeń raczej zawęża niż poszerza.


Szafa do wymiany



Jest jeszcze jeden wątek, o którym mówi się mniej. Analiza kolorystyczna ma pewien nieuchronny efekt uboczny: po sesji patrzysz na swoją szafę i widzisz same błędy. Ten sweter - zły odcień. Ta kurtka - nie twoja paleta. Te spodnie - może, ale tylko z właściwym topem.

I wtedy pojawia się bardzo znajoma myśl: może warto coś zmienić. Coś dokupić. Coś wymienić. Analiza kolorystyczna nie mówi wprost, żeby wyrzucić pół szafy, ale dość skutecznie sprawia, że zaczynamy o tym myśleć. Konsumpcja nie znika, tylko zmienia kierunek. Zamiast kupować przypadkowo, kupujemy "świadomie". Efekt końcowy bywa podobny.


Trend, który najpewniej przeminie



Pamiętacie kapsułowe garderoby? Slow fashion, który jakoś zawsze kończył się nową paczką z sieciówki? Detoks od social mediów ogłaszany na social mediach? Analiza kolorystyczna wpisuje się w długą tradycję trendów, które obiecują porządek, a dostarczają kolejnej rzeczy do "zoptymalizowania".

Za kilka lat będziemy na nią patrzeć jak na testy osobowości z kolorowych magazynów, z rozbawieniem i lekkim niedowierzaniem, że braliśmy to na poważnie. Tymczasem ktoś zarabia na tym niezłe pieniądze, a my zostajemy z solidną porcją wątpliwości.
Weronika Adamska

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (40)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sztuka Wielu Twarzy x Sławomir Zięba

690 zł
spotkanie

Śniadanie Mistrzyń #41 - Lidia Popiel

70 - 150 zł
spotkanie

Wellbeing in Practice

wykład, debata

Wyjątkowa majowa kolacja z San Pellegrino

390 zł
degustacja

Najczęściej czytane