Trzy lata mieszkał z Johnnym Deppem. Radek Sass opowiada o codzienności u boku gwiazdy

Aleksandra Wrona
5 lutego 2026, godz. 07:00
  • Radek Sass pracował jako szef kuchni oraz manager domu Johnny'ego Deppa.
  • Radek Sass pracował jako szef kuchni oraz manager domu Johnny'ego Deppa.

Nie planował spotkania z gwiazdą Hollywood. Miał tylko przewieźć samochód z północnej Anglii pod Paryż. Kilka tygodni później zamieszkał z Johnnym Deppem w Soho i został jego "house managerem" - zarządzał domem słynnego aktora, ale też gotował mu kolacje i grał z nim w szachy. Teraz wrócił do rodzinnej Gdyni, gdzie wraz z żoną prowadzi Filmor, lokal ze śniadaniami, bajglami i sałatkami. W rozmowie z nami Radek Sass opowiedział o dwóch latach spędzonych u boku jednej z największych gwiazd Hollywood.




Czy poznałe(a)ś kiedyś sławną osobę?

Aleksandra Wrona: Jak to się stało, że rozpocząłeś współpracę z Johnnym Deppem?

Radosław Sass: Mieszkałem ponad 25 lat w Anglii, gdzie pracowałem jako szef kuchni w wielu restauracjach. W 2021 r., jeszcze w czasie pandemii, zdecydowaliśmy się z żoną wrócić do Polski, ale w międzyczasie dostałem pracę w dworku Broughton Hall w Yorkshire.

Zarządca tego miejsca, przez znajomości, dostał propozycję pracy u Johnny'ego Deppa, który kręcił wtedy we Francji film "Kochanica króla". Miał opiekować się dużą rezydencją w miejscowości Montainville, ok. 40 minut od Wersalu. Poprosił mnie tylko o jedną rzecz: żebym przywiózł samochód z północnej Anglii pod Paryż, bo nie czuł się pewnie za kierownicą po drugiej stronie drogi.

Pojechałem bez żadnych planów i bez oczekiwań. Johnny miał przyjechać dzień czy dwa później i w ogóle nie zakładałem, że go poznam. Kiedy jego managerowie zobaczyli, jak duża jest ta posiadłość, uznali, że przyda się więcej osób do obsługi tego miejsca i zapytali mnie, czy mogę zostać. Zgodziłem się. Kiedy Johnny przyjechał i mieliśmy okazję się poznać, od razu przypadliśmy sobie do gustu i tak zaczęła się ta przygoda.

Nie tylko Depeche Mode na Przymorzu. Światowe gwiazdy Nie tylko Depeche Mode na Przymorzu. Światowe gwiazdy "przyłapane" w Trójmieście

Jak wyglądały pierwsze miesiące współpracy?

Spędziliśmy tam prawie trzy miesiące, pracowałem jako pomocnik managera domu, dokładnie w czasie, gdy Johnny kręcił film. To było krótko po zakończeniu jego sprawy sądowej z Amber, kilka tygodni po werdykcie. Atmosfera była specyficzna, ale spokojna.

Najbardziej zapadły mi w pamięć poniedziałki, bo wtedy Wersal był całkowicie zamknięty dla turystów - tylko na potrzeby produkcji. Parę razy pojechałem tam z Johnnym. Pusty Wersal, bez ludzi, bez kolejek, bez hałasu, to było coś absolutnie wyjątkowego.


Później przenieśliście się do Londynu?

Tak. Johnny od zawsze malował, ma ogromną liczbę prac. Wtedy zainteresowała się nim agencja artystyczna, która wynajęła mu 400-letni dom w Soho. Plan był taki, że to będzie galeria, a nie miejsce do mieszkania. Wszędzie miały wisieć jego obrazy. Tyle że Johnny, kiedy już się tam wprowadził, nie chciał się wyprowadzić. Ten klimat go wciągnął. Mieszkaliśmy tam przez dwa lata.

Moja rola bardzo się wtedy zmieniła. Byłem już nie tylko kucharzem, ale też house managerem. Zarządzałem domem, grafikiem Johnny'ego, umawiałem wizyty u dentysty, wyjścia np. do antykwariatów czy sklepów z gitarami. Warto dodać, że takie wyjście oznaczało zamknięcie całego lokalu i całą operację logistyczną.

  • Na ścianach lokalu Filmor możemy zobaczyć zdjęcia Radka z czasów, gdy pracował z Johnnym Deppem.
  • Na ścianach lokalu Filmor możemy zobaczyć zdjęcia Radka z czasów, gdy pracował z Johnnym Deppem.
  • Na ścianach lokalu Filmor możemy zobaczyć zdjęcia Radka z czasów, gdy pracował z Johnnym Deppem.
Jak myślisz, dlaczego właśnie tobie zaufał?

Myślę, że mnie po prostu polubił. Johnny jest bardzo specyficznym człowiekiem. Wokół niego od lat krąży ten sam krąg pięciu, sześciu osób, z którymi pracuje po 20-25 lat. Bardzo trudno się do tego świata dostać.

Ja jestem skromnym chłopakiem z Gdyni i chyba właśnie tę normalność we mnie polubił. Cały czas miałem świadomość, że jestem jego pracownikiem, a nie przyjacielem. Wiedziałem, kiedy się wycofać, a kiedy towarzyszyć. Po prostu się dogadaliśmy i ta relacja samoistnie się zbudowała.


Jakie upodobania kulinarne miał Johnny?

Mieszkając z Johnnym w Londynie, nie gotowałem zbyt często. Tam jest mnóstwo naprawdę świetnych restauracji, więc często zamawiałem jedzenie. Natomiast, gdy miałem już coś ugotować, to nie były to wymyślne dania. Johnny lubi bardzo prostą kuchnię - spaghetti bolognese, irlandzki gulasz, angielski sunday roast. Zawsze się śmiał, że jak mu serwuję niedzielny obiad, to wreszcie wie, jaki jest dzień tygodnia, bo Johnny bywa naprawdę zakręcony.

Czy pokazałeś mu jakieś dania kuchni polskiej?

Tak, zrobiłem dla niego pierogi, schabowego i mielone. Powiedział, że dobre, ale drugi raz już nie poprosił (śmiech). On lubi powtarzalność. Miał kilka dań, które jadł w kółko i był z tego bardzo zadowolony.

  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
Jak wyglądała wasza codzienność?

Nie było rutyny. Johnny jest artystą - nigdy nie było wiadomo, o której pójdzie spać i czy nie wpadną do nas jacyś goście. Czasami o 22 myślałem, że to koniec dnia, a on zaczynał malować do rana. Trzeba było być pod ręką: zrobić drinka, podać coś do jedzenia, po prostu być.

Bywały dni, gdy byliśmy tylko we dwóch. W tym Johnny przymierzał się do produkcji własnego rumu, więc w jego domu było mnóstwo próbek. Bywały więc wieczory, gdy do późnej nocy graliśmy w szachy i sączyliśmy rum. Często oglądaliśmy też dokumenty kryminalne, które Johnny bardzo lubił.

Towarzyszyłem też Johnny'emu w różnych wyjazdach, np. podczas wizyty w szpitalu Niño Jesús w Madrycie, gdzie jako Jack Sparrow odwiedził dzieci przebywające na oddziale onkologicznym. To było bardzo poruszające przeżycie.

  • Lubię to Lubię to 2
  • Super Super 22
  • Trzymaj się Trzymaj się
  • Ha ha Ha ha
  • Wow Wow 2
  • Przykro mi Przykro mi 5
  • Wrr Wrr 40
  • Wszystkie 71

Johnny Depp podczas wizyty w szpitalu w Madrycie

Mieszkając z Johnnym, pewnie miałeś okazję poznać inne gwiazdy?

Tak, bardzo dużo. W Budapeszcie Johnny zaprosił na obiad Angelinę Jolie. Piła wtedy herbatę miętową i zaproponowałem jej do niej miód manuka. Bardzo jej posmakował, więc sprezentowałem jej słoik.

W mieszkaniu w Soho często bywał Jimmy Page z Led Zeppelin, Kirk Hammett z Metalliki, Billy Gibbons z ZZ Top. Jedną z bardziej surrealistycznych sytuacji miałem, gdy do domu przyszedł Tim Burton, a Johnny jeszcze się szykował. Przez pół godziny zabawiałem go, próbując jakoś "zająć czas". To był sam początek mojej pracy, więc stres był spory.

Byłem też z Johnnym w Royal Albert Hall na koncercie Boba Dylana. Po koncercie przedstawił mnie swojemu idolowi. To było jedno z tych doświadczeń, które zostają na całe życie.

Amerykański sen tańcem pisany. Paulina Turska wróciła do Gdyni z misją Amerykański sen tańcem pisany. Paulina Turska wróciła do Gdyni z misją
Wspomniałeś o spotkaniach z wielkimi nazwiskami, ale wiem, że dzięki tej pracy wydarzyło się też coś bardzo osobistego.

Tak, to jedna z tych historii, których w ogóle bym nie zaplanował. Moim muzycznym idolem od młodych lat był Andrzej Smolik. Nigdy bym nie pomyślał, że los połączy mnie z nim właśnie w taki sposób.

Żona Andrzeja, Anna Głuszko-Smolik, jest wielką fanką Johnny'ego. Od znajomych dostała jego adres w Soho i postanowiła wysłać mu zdjęcie słonia, które zrobiła w Indiach, bo wiedziała, że Johnny bardzo lubi słonie. Pewnego dnia siedzę w domu i nagle dostaję ogromną paczkę ze zdjęciem słonia. Patrzę na nazwisko nadawcy i myślę: chwila, przecież to żona Andrzeja Smolika.

Napisałem do niej i tak zaczęliśmy korespondować. W międzyczasie opowiedziałem Johnny'emu całą historię. Bardzo go to poruszyło. Zaprosił Andrzeja, Anię i ich córkę na londyńską premierę "Kochanicy króla". Przyjechali, poznaliśmy się, spędziliśmy razem czas. Dzięki Johnny'emu poznałem swojego muzycznego idola.

  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
  • W prywatnym archiwum Radka znajdują się zarówno zdjęcia z Johnnym, jak i ujęcia planów filmowych, wystaw, obrazów, spotkań.
A plany filmowe? Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

Byłem na trzech planach: "Kochanicy króla", "Modì" i "Day Drinker". I powiem szczerze - plan filmowy wbrew pozorom jest dość nudny. Ta sama scena powtarzana dziesięć razy, ciągłe przerwy, makijaż, czekanie. Największe wrażenie zrobiły na mnie sceny w Wersalu i zdjęcia do "Day Drinker" na ogromnym, retro jachcie. Cały drewniany, wart miliony, ok. 200 m długości. To było naprawdę niesamowite doświadczenie.

Dlaczego zdecydowałeś się zakończyć tę współpracę?

Poczułem się zmęczony. To była praca 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Od marca do września tylko raz byłem w Polsce, na 6. urodziny syna. Mam rodzinę, dwójkę dzieci. Zacząłem bardzo tęsknić i postanowiłem wrócić do normalnego życia.

Jakie wspomnienie pozostawił w twojej pamięci Johnny Depp po tych dwóch wspólnych latach?

Johnny nie różni się aż tak bardzo od tego, co widać na zewnątrz. Jest artystą - szczodrym, pomocnym, ale bardzo zamkniętym. Ludzie kochają jego wizerunek sceniczny i on ma tego pełną świadomość. Czasami rozmawialiśmy godzinami, a czasami nie odzywaliśmy się do siebie przez dwa dni. I to była normalność. Przy nim trzeba umieć być - nie zagadywać, nie wchodzić w przestrzeń, dać ciszę. Z czasem zrozumiałem, że ta cisza jest dla niego tak samo ważna jak rozmowa.

* decyzją Redakcji nie ma możliwości dodawania opinii do tego artykułu

Miejsca

Wydarzenia

Chef's Night no.1 - NIKKA x Fino

440 zł
degustacja, pokaz

Tłusty Czwartek od kuchni - warsztaty mistrzowskich pączków

350 zł
degustacja, warsztat kulinarny

VI Bal równych szans 2026 (1 opinia)

(1 opinia)
600 zł
bal, imprezy i akcje charytatywne

Kolacja Walentynkowa

200 - 300 zł
walentynki, degustacja

Najczęściej czytane